Co dalej Ukraino???

Co dalej Ukraino???

Aktualny kryzys polityczny na Ukrainie związany z osobą byłej premier Julii Tymoszenko i podpisaniem umowy stowarzyszeniowej nie powinien być zaskoczeniem dla nikogo, kto obserwuje ukraińską scenę polityczną.

Jak wiadomo, wyrok więzienia wobec byłej premier Tymoszenko, jaki zapadł w październiku 2011 roku, już raz przyczynił się do odłożenia w czasie podpisania umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. Wśród głównych kwestii, które zdaniem strony unijnej powinny ulec zmianie, aby możliwe było zawarcie porozumienia znalazły się: kwestia reformy systemu wyborczego, reformy sądownictwa i prokuratury oraz stosowania tzw. „wybiórczej sprawiedliwości”. Większość z tych kwestii, przedstawionych stronie ukraińskiej przez komisarza UE ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa Stefana Fule udało się zrealizować: prezydent Wiktor Janukowycz ułaskawił byłego szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Jurija Łucenkę i kilku innych polityków skazanych wyrokami sądów, z kolei Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła szereg ustaw niezbędnych dla rozwiązania wskazanych przez UE kwestii i wdrożenia reform systemu sądowniczego i wyborczego. Również wybory parlamentarne w 2012 roku, bacznie obserwowane przez Unię Europejską i szereg innych organizacji, pomimo pewnych niedociągnięć, zostały uznane za demokratyczne.

Fot. tvn24.plDo rozwiązania pozostaje jeszcze sprawa wyroku więzienia wobec byłej premier Julii Tymoszenko, która jest najbardziej jaskrawym przykładem stosowania tzw. wybiórczej sprawiedliwości. Sprawa ta wydaje się być ostatnią poważną przeszkodą do podpisania porozumienia podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie pod koniec listopada tego roku. Aktualnie, przedmiotem rozmów i konsultacji w ukraińskim parlamencie jest ustawa dotycząca leczenia osób skazanych wyrokami sądów poza granicami Ukrainy, której przyjęcie miałoby umożliwić wyjazd byłej premier na leczenie i rehabilitację do Niemiec. Sprawą tą ma zająć się specjalnie powołana grupa robocza – z kolei przewodniczący Rady Najwyższej Wołodymyr Rybak zatwierdził już plan dodatkowego posiedzenia parlamentu, podczas którego najprawdopodobniej ma być przegłosowana wspomniana ustawa. Decyzje w sprawie podpisania umowy mogą zapaść po stronie unijnej 18 listopada, podczas posiedzenia rady ministrów spraw zagranicznych UE lub dopiero na samym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie w dniach 28–29 listopada. Faktycznie, zwolnienie byłej premier Tymoszenko z więzienia nie musi być warunkiem podpisania umowy z Unią Europejską. Część ekspertów i polityków wskazuje, że nie można uzależniać tak istotnego kroku jakim jest podpisanie umowy stowarzyszeniowej od sprawy wyroku sądowego wobec jednej osoby. Jednak dla Unii Europejskiej sprawa ta ma szczególne znaczenie, gdyż jest swoistym „papierkiem lakmusowym” jeśli chodzi o poziom przestrzegania praw człowieka na Ukrainie. Wydaje się, że najbardziej optymalnym rozwiązaniem było to, zaproponowane przez Wołodymyra Ohryzkę, byłego ministra spraw zagranicznych w rządzie Julii Tymoszenko – najpierw, ze względu na niewielką ilość czasu jaka pozostała do szczytu w Wilnie, zezwolić byłej premier na wyjazd za granicę, a dopiero potem, nawet już po szczycie w Wilnie, przyjąć odpowiednie regulacje prawne. 


Wydaje się, że problemem jest nie tyle kwestia wyroku siedmiu lat więzienia, jaki zapadł w sprawie byłej premier Ukrainy za podpisanie niekorzystnej umowy z Gazpromem, ale obawy ukraińskich władz, w tym zwłaszcza prezydenta Wiktora Janukowycza co do dalszych politycznych posunięć byłej premier po jej wyjściu na wolność – w tym także w kontekście wyborów prezydenckich zaplanowanych na początek 2015 roku. Julia Tymoszenko pozostaje głównym politycznym konkurentem urzędującego prezydenta i siłą rzeczy po stronie Partii Regionów istnieją uzasadnione obawy związane z ewentualnym startem byłej premier w najbliższych wyborach. Wydaje się, że obecne przeciąganie w czasie rozwiązania sprawy Julii Tymoszenko ma na celu sprawdzenie na ile Kijów może pozwolić sobie w relacjach z Unią Europejską i czy upór części krajów unijnych w forsowaniu polityki sprawy byłej premier jest tylko demonstracją czy też faktycznym wyznacznikiem ich polityki i stanowiska wobec Ukrainy.

Niestety, po raz kolejny Unia Europejska nie jest w stanie zaprezentować jednoznacznego stanowiska wobec aktualnej sytuacji międzynarodowej. Według źródeł w Brukseli, na jakie powołuje się „Rzeczpospolita”, kraje UE podzieliły się na trzy grupy. Niemcy, Holandia i Szwecja mają domagać się uwolnienia byłej premier Tymoszenko. Z kolei kraje Europy Środkowej, w tym Polska, chcą podpisania umowy stowarzyszeniowej niemal za wszelką cenę. Natomiast kraje Europy Południowej, w tym Francja, nie mają jednoznacznego stanowiska w tej sprawie.

Fot. dt.uaW chwili obecnej wydaje się, że nie ma alternatywy dla podpisania umowy stowarzyszeniowej pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą. Także w wypadku, jeśli ukraiński parlament nie przyjmie przed szczytem w Wilnie ustawy zezwalającej na wyjazd byłej premier Ukrainy za granicę. Unia Europejska może mieć realny wpływ na sytuację na Ukrainie tylko i wyłącznie w wypadku podpisania umowy stowarzyszeniowej. Tylko wtedy możliwe jest wpływanie na reformowanie się ukraińskiego systemu politycznego i gospodarki, a co za tym idzie – jest duża szansa na coraz większe zbliżanie się Ukrainy do europejskiego modelu funkcjonowania państwa. W przeciwnym wypadku, jeśli Ukraina zostanie pozostawiona sama sobie, bez perspektyw na poprawę sytuacji wewnętrznej i pozycji międzynarodowej względem Rosji i Unii Celnej, chcąc nie chcąc będzie nieuchronnie dryfować w kierunku Moskwy. Taki scenariusz miałby katastrofalny skutek zarówno dla Ukrainy, jak i dla Unii Europejskiej, gdyż znaczenie osłabiłby jej pozycję we wschodniej części kontynentu europejskiego. W perspektywie czasu kwestia Ukrainy i tzw. wymiar wschodni europejskiej polityki zewnętrznej jest o wiele ważniejszy dla Europy jako całości niż kwestie związane z obszarem Morza Śródziemnego, zarówno pod względem politycznym jak i gospodarczym. Szkoda, że tej świadomości nie ma w krajach Europy południowej…

Dla Ukrainy, podobnie jak dla Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej nie ma „trzeciej drogi”. Nie można w nieskończoność utrzymywać także „status quo” – wcześniej czy później przychodzi moment, kiedy pojawia się konieczność wyboru zasadniczego wektora polityki zagranicznej. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że Ukraina dokonała już tego wyboru na rzecz Unii Europejskiej – w przeciwnym wypadku, jaki sens miałyby prace nad reformami poszczególnych obszarów wskazanych przez UE, prowadzone w Radzie Najwyższej Ukrainy przez ostatnie kilka miesięcy, w tym zwłaszcza od września bieżącego roku? Porównując „oferty” jakie składa Ukrainie Unia Europejska i Unia Celna, w każdym obszarze – politycznym, gospodarczym czy społecznym, większe korzyści przewiduje ta pierwsza opcja. Ważne, aby w kluczowym momencie, jakim będzie szczyt w Wilnie i pomimo trudności Unia Europejska nie odwracała się od Ukrainy.

Dariusz Materniak
Tekst ukazał się w nr 21 (193), za 15–28 listopada 2013

X