Będzie więcej wiz na Wschód

Będzie więcej wiz na Wschód

Polska wydaje coraz więcej pozwoleń na wjazd do Unii. Jednak system pada ofiarą oszustów.

Media i organizacje pozarządowe na Białorusi i Ukrainie skarżą się na sposób wydawania wiz obywatelom tych krajów. Utyskują również organizacje zrzeszające tamtejszych Polaków. Zarzuty? Petenci są oburzeni, bo trudno umówić się do konsulatów, a równocześnie kwitnąć ma handel nielegalnymi wizami.

Polski MSZ przekonuje jednak, że polityka wizowa na Wschodzie to nasz sukces. I przytacza dane: na Białorusi czy Ukrainie wydajemy około połowy wszystkich wiz, wklejanych do paszportów przez konsulaty państw UE.

 

W samym tylko lwowskim okręgu konsularnym w 2011 r. wizy otrzymało 286 tys. osób, czyli cztery procent całej ludności. W 2012 r. odnotowano tam przyrost wydawanych wiz o 12 proc. Podobnie jest w innych placówkach.

Przestępcy wykorzystują system
31 sierpnia w siedzibie Ministerstwa Spraw Zagranicznych odbyło się specjalne spotkanie w tej sprawie. Z dyplomatami spotkali się przedstawiciele polskich organizacji pozarządowych i instytutów naukowych, zajmujących się tematyką wschodnią.

Przypominali urzędnikom MSZ o problemach związanych z wydawaniem wiz. Ich zdaniem bardzo nieskuteczny jest system internetowy e-konsulat, który miał ostatecznie zlikwidować kolejki. Praktycznie nie sposób zapisać się na wizytę w konsulacie, nawet na termin odległy 3–4 miesiące. Niekoniecznie sprawdza się outsonrcing, czyli działanie oficjalnych pośredników. Powód? Koszt blisko 20 euro, co dla przeciętnego Ukraińca wcale nie jest mało.

– W przypadku e-konsulatu padliśmy na Ukrainie ofiarami zorganizowanych grup przestępczych – mówi polski dyplomata. System miał być bowiem przyjazny dla obywateli. W założeniach można się było zapisać na konkretny termin, a potem zmienić dane albo i datę. Tymczasem pojawia się wiele fałszywych wpisów, czasem z nazwiskiem „xy”, wpisanych dziesiątkami z jednego komputera, blokujących kolejkę.

W efekcie często spośród 30 osób zarejestrowanych przez e-konsulat, które miały się pojawić w polskiej placówce, zjawia się zaledwie kilka. Dlaczego tak się dzieje? – W interesie grup przestępczych, które żerowały na zainteresowaniu polskimi wizami i oferowały rzekome „ułatwienia” za grube pieniądze, jest tworzenie chaosu i powiększanie kolejki po wizy – wyjaśnia dyplomata. Zamiast czekać w oficjalnych kolejkach ludzie wolą zapłacić nawet 300 euro za usługi podejrzanych „pośredników”.

Ataki hakerów
W przypadku Białorusi sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. – Tam mamy do czynienia z innymi czynnikami niż tylko przestępcze – słyszymy od innego dyplomaty. MSZ nie chce wyjaśniać, czym są „inne czynniki”. Z informacji „Rz” wynika, że chodzi o hakerskie ataki na system e-konsulat inspirowane przez władze.

MSZ dla Białorusi uruchomiło osobny serwer, bo istniało zagrożenie, że cały system mógłby przestać funkcjonować. W białoruskim Internecie działa nawet specjalna strona internetowa, rozdająca za darmo skrypty, które umożliwiają sprawdzenie, czy w e-konsulacie są wolne miejsca. To zachęta dla nielegalnych „pośredników”.

W efekcie polskie placówki muszą zrobić krok wstecz. Na razie na Ukrainie – zamiast e-konsulatu będzie call center, gdzie chętni będą się zapisywać telefonicznie. Rozmowa z żywym człowiekiem ma pozwolić na wyeliminowanie większości fałszywych zapisów. Na Ukrainie rozwijane też będą tzw. PPWW, (punkty przyjmowania wniosków wizowych). Firma która się tym zajmuje, jest stale kontrolowana przez polskich konsulów. Mińsk na PPWW się nie zgadza.

Przedstawiciele MSZ dowodzą, że kontrolowane są nie tylko firmy zewnętrzne, lecz także pracownicy MSZ. Trwa dochodzenie w sprawie konsulatu w Łucku – niedawno zwolniono tam wszystkich konsulów z powodu zarzutów korupcyjnych.

– Rozwiązanie jest jedno – zniesienie wiz – zgadzają się i dyplomaci, i eksperci. To jednak, niestety, od nas nie zależy.

O ile wydać więcej wiz
O ile w 2009 r. na Ukrainie, Białorusi i w Rosji łącznie polskie konsulaty wydały 710 tys. wiz, o tyle w 2010 r. – 812 tys., 2011 r. – 1086 tys., a szacunki wskazują, że w 2012 r. może ich być nawet 1,2 miliona.

Od 2010 r. wdrażana jest tzw. inteligentna polityka wizowa wobec obywateli państw położonych na wschód od Bugu: – jak najbardziej liberalna praktyka wydawania wiz, oczywiście w ramach wspólnotowego kodeksu wizowego, – poszerzenie liczby wydawanych wiz wielokrotnego wjazdu, także ważnych dłużej niż rok (zwłaszcza od 2012 r.), – wprowadzenie na Białorusi i zachodniej Ukrainie tzw. wiz na zakupy (dwutygodniowe; na Białorusi przyjęte b. dobrze, na Ukrainie – nie), – wprowadzenie nowych mechanizmów obsługi procesu wizowego, z których po części rezygnujemy (e-konsulat), zastępując innymi (call center); w Rosji i na Ukrainie poszerzany będzie outsonrcing, który ma przejąć obsługę aż 80 proc. wniosków. Jak podkreśla MSZ, nie ma obecnie możliwości zwiększenia liczby konsulów; na Ukrainie i w Rosji skończyły się możliwości strony polskiej, a w przypadku Białorusi zgody na przyjazd nowych konsulów nie chce dać Mińsk.

—p.k.

 

www.rp.pl

X