Bez „Dzygi” i bez Mareczka

-a A+

23 maja Lwów pożegnał się z Markijanem Iwaszczyszynem, działaczem politycznym i społecznym, założycielem i długoletnim dyrektorem Stowarzyszenia Artystycznego "Dzyga" w tym mieście. Zmarł nagle w 52 roku życia.

W kondukcie żałobnym, który przeszedł ulicami miasta od byłego kościoła oo. dominikanów (obecnie cerkiew greckokatolicka Najświętszej Eucharystii) na Cmentarz Łyczakowski, uczestniczyli politycy, artyści, działacze społeczni z różnych terenów Ukrainy oraz delegacja z Polski. W imieniu Konsulatu Generalnego RP we Lwowie kwiaty złożył konsul Rafał Kocot.

Markijan Iwaszczyszyn w 1990 roku, wydalony z Politechniki Lwowskiej za organizację Bractwa Studenckiego, był jednym z organizatorów tzw. Rewolucji na granicie w Kijowie. Był aktywnym i prawdziwym przedstawicielem swej epoki – podkreślano w przemówieniach przy grobie.

Po próbach w działalności partyjnej i samorządowej całkowicie poświęcił swoje życie kulturze, a mianowicie Stowarzyszeniu Artystycznemu "Dzyga", które założył przy ul. Ormiańskiej we Lwowie. Po polsku "Dzyga" – to bąk, wirująca zabawka dziecięca. Marek kręcił tego swego bąka ponad ćwierć wieku. Wśród zorganizowanych przez niego przedsięwzięć są wystawy malarzy i rzeźbiarzy, koncerty oraz znane daleko poza Lwowem doroczne festiwale „Jazz Bez”, „Flugery Lwowa”. Wspierał zespoły artystyczne i media ukraińskie, kluby sportowe. Dopóki kierował "Dzygą" (do listopada 2018), tam codziennie można było go zobaczyć przy stoliku, z komputerem. Nie raz spotykałem Markijana Iwaszczyszyna w towarzystwie byłego dyrektora Polskiego Instytutu w Kijowie Jerzego Onucha, polskiego dyplomaty Krzysztofa Sawickiego, lidera polsko-ukraińskiego zespołu „Taraka” Karola Kusia, czy innych polskich przyjaciół Mareczka.

Teraz na tym stoliku przy wejściu do "Dzygi" tylko jego portret, kwiaty i znicze.

- Nieczęsto spotyka się takich ludzi – powiedział dla Kuriera Galicyjskiego Janusz Czarski, dyrektor Centrum Kulturalnego w Przemyślu, który przyjechał na pogrzeb. – Markijana poznałem ponad 20 lat temu. Z Markijanem zorganizowaliśmy projekt „Jazz Bez”. Trzecią osobą był jeszcze Krzysztof Sawicki, ówczesny konsul generalny RP we Lwowie. W ten sposób powstał ten projekt. Na początku wyglądał inaczej. Teraz wygląda zupełnie inaczej. Na początku był to projekt, który właściwie miał się realizować w przestrzeni między Przemyślem a Lwowem, przy całym szacunku do proporcji, które związane były z tymi miejscami. Natomiast wracając do Marka, można by wymienić dużo rzeczy, które on zrobił, których był sprawcą. Ale najważniejsze, że to był dobry i życzliwy człowiek. Myślę także, że był to człowiek, który uczynił dla zbliżenia polsko-ukraińskiego tak dużo, że trudno jest teraz ocenić, że po latach dopiero będzie to docenione. To nie było na zasadzie jakichś tam haseł, deklaracji. To było na zasadzie bardzo konkretnej pracy, konkretnych spotkań. Efekty tych spotkań i jego pracy, z wielką życzliwością i profesjonalizmem wykonywanej, będziemy mogli docenić po jakimś czasie.

Wieniec i kwiaty od polskich przyjaciół (fot. Konstanty Czawaga)

Po otrzymaniu smutnej wiadomości ze Lwowa były polski konsul w tym mieście Marcin Zieniewicz, który teraz pracuje w Ambasadzie RP w Wilnie, napisał na Facebooku: "Brak słów… Straszna informacja z wczoraj, nie żyje Markijan Iwaszczyszyn, mój przyjaciel ze Lwowa. Człowiek-instytucja, symbol Lwowa i twórca jego współczesnego oblicza kulturowego, założyciel legendarnej "Dzygi" i wielu legendarnych już przestrzeni, gdzie w ostatnich prawie trzydziestu latach wirowało życie kulturalne". Zaznaczył, że był to człowiek niesamowicie zaangażowany w polsko-ukraińską współpracę kulturową. "Zbudował wiele trwałych mostów między Polakami i Ukraińcami, mawiał, że one przetrwają wszelkie burze… Zawsze pomocny, w sprawach kultury był dla mnie we Lwowie wyrocznią, do niego przychodziłem ze swoimi wątpliwościami. Od razu, bez namysłu zaangażował się w projekt Konsulatu i władz miejscowych "Polsko-Ukraiński Festiwal Partnerstwa".

Za wcześnie, Markijanie, będzie ciebie bardzo brakować, zrobiłeś więcej, niż jakakolwiek instytucja. Spoczywaj w pokoju przyjacielu" – napisał polski dyplomata Marcin Zieniewicz.

Konstanty Czawaga

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.