Zadbać o bezpieczeństwo turystów z Polski

-a A+

W ciągu ostatnich tygodni kilkakrotnie w górach w obwodzie iwanofrankiwskim gubili się turyści z Polski. Tutejsze służby ratownicze są zaniepokojone, ponieważ bezpieczeństwo turystów z zagranicy uważają za zadanie priorytetowe.

– Nasze tereny są od wieków malownicze i gościnne. Już w XIX wieku przyjeżdżali do nas na odpoczynek goście z Europy i już wówczas popularne były wędrówki po Karpatach – mówi Swietłana Babuszkina, szefowa wydziału kontaktów z mediami Służb Ratowniczych obw. iwanofrankiwskiego. – Co roku ilość chętnych, by wędrować po górach, stale wzrasta. Około 65% wszystkich turystów stanowią Polacy. Stąd pracownicy naszych służb robią wszystko, by odwiedziny Ukrainy, Karpat dodawały turystom jedynie zdrowia i pozytywnych emocji, aby pragnęli powracać w te strony. Niestety mamy też okoliczności przykre, gdy turyści udają się w góry i gubią lub doznają kontuzji. Zdarzają się nawet przypadki śmiertelne. Na przykład, w kwietniu 2018 roku przy wejściu na Howerlę zginął mieszkaniec Chorwacji. Na szczęście takich wypadków z Polakami nie mieliśmy. Zabłąkanych odnajdujemy, okazujemy pierwszą pomoc medyczną i skierowujemy do najbliższej wioski czy miasteczka. Tam dołączają do swoich grup i wracają do domu. Jednak mają już zepsuty wypoczynek w Karpatach. A mogłoby być inaczej, gdyby turyści zadbali o swoje bezpieczeństwo, bo góry nie lubią lekkomyślnych.

Według danych Służb Ratunkowych w okresie 2017–2019 na terenach górskich okazano pomoc 12 turystom z zagranicy. W kwietniu-maju 2019 roku przygodę miało dwóch turystów z Polski. W okolicach wioski Tatarów ratownicy okazali pomoc 35-letniej kobiecie ze Szczecina, która zraniła nogę w wędrówce na górę Chomiak. Kobieta nie mogła poruszać się samodzielnie, wobec tego o godzinie 2 w nocy kobiecie okazano pomoc, przynosząc ciepłą odzież, pożywienie i przetransportowano ją do przychodni. Z hospitalizacji kobieta zrezygnowała.

Inny przykład. W miejscowości Myśliwka zgubiła się dwójka turystów z Polski. Przebywali w jednym z lokalnych ośrodków uzdrowiskowych i samodzielnie udali się na spacer w góry, nie uprzedzając o tym nikogo. Gdy długo nie wracali do ośrodka, właściciele zgłosili ich zaginięcie w górach. Ratownicy z miejscowości Wygoda ruszyli na poszukiwanie zabłąkanych. Zostali szybko odnalezieni w okolicy góry Mały Pustaszak. Na szczęście nic im się nie stało, jedynie zboczyli ze szlaku i stracili orientację.

W marcu 2018 roku podczas schodzenia z góry Pop Iwan do wioski Dzembronia koło góry Smotrycz zabłądzili 26-letni chłopak z Polski i jego 24-letnia towarzyszka z Hiszpanii. Odnaleziono ich na stoku góry Uszaty Kamień w dobrej kondycji.

– Zazwyczaj po Karpatach chodzą turyści z Polski dobrze przygotowani do takich wędrówek – kontynuuje Swietłana Babuszkina – Z tymi ratownicy nie mają żadnych problemów. Ale są też lekkomyślni, którym zdaje się, że wszystko mogą, że, jak to się mówi – „morze po kolana, a góry na jedną nogę”. Tacy właśnie gubią się najczęściej. Najgorzej, gdy w towarzystwie znajdzie się taki śmiałek, który nie dość, że idzie sam, to jeszcze ciągnie za sobą innych. Dlatego ratownicy proszą turystów z Polski i zastrzegają, aby dokładnie planowali swoją wędrówkę taką trasą, która odpowiadałaby ich doświadczeniu i kondycji fizycznej. Przede wszystkim należy dokładnie zapoznać się z prognozą pogody na najbliższe kilka dni. Jeżeli ma padać i mają być burze, to lepiej kilka dni przeczekać w ośrodkach.

Turyści, którzy chcą udać się w góry, powinni zawiadomić o tym najbliższy oddział Służb Ratowniczych. Należy podać trasę wędrówki, liczebność grupy i orientacyjny czas powrotu. Podczas tej rozmowy dobrze jest zapisać numery telefonów okolicznych oddziałów ratowniczych. Tym, którzy przyjechali w góry po raz pierwszy, ratownicy doradzają wynająć sobie doświadczonego przewodnika. Warto tu zwrócić uwagę, czy dana osoba ma odpowiednie doświadczenie. O takich można również zapytać ratowników.

- Mówię o rzeczach znanych – mówi dalej pani Swietłana – i wydaje się, że są proste i zrozumiałe, ale co roku kilka osób o tym zapomina. Dlatego po raz kolejny przypominam, że osoby udające się w góry powinny mieć ciepłe ubranie chroniące od wiatru, odpowiednie, najlepiej trekkingowe obuwie, płaszcze przeciwdeszczowe, indywidualne apteczki, kije i latarki. Dobrze mieć też GPS-nawigację. Jeżeli turyści mają zamiar zanocować w górach, to koniecznie powinni zaopatrzyć się w mocne namioty, śpiwory i karimaty. Jeżeli złapie was burza, to nie należy chronić się pod wysokimi drzewami ani na otwartej przestrzeni. Przedmioty metalowe najlepiej zostawić nie bliżej niż w odległości 10 m i wyłączyć telefony komórkowe. Nie należy też dotykać starych pni, kopców siana, kamieni – tam bowiem mogą chronić się żmije. Ostrożnie też należy chodzić po ścieżkach w ciepły słoneczny dzień, bo płazy lubią wygrzewać się na otwartej przestrzeni. Najlepszą ochroną przed ich ukąszeniami są spodnie z grubego materiału, wysokie buty i wełniane skarpety.

Sabina Różycka
Tekst ukazał się w nr 9 (325) 17-30 maja 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.