Lwowskie spotkanie w prima aprilis, ale na poważnie

-a A+

W Konsulacie Generalnym RP we Lwowie odbyło się spotkanie z posłami, którzy obserwowali wybory prezydenckie na Ukrainie. Dzień po wyborach przybyli do polskiej placówki, by spotkać się z przedstawicielami polskich organizacji i mediów ze Lwowa.

Z lwowskimi Polakami spotkali się Barbara Bartuś i Halina Szydełko z Prawa i Sprawiedliwości oraz Czesław Mroczek i Tomasz Lenz z Platformy Obywatelskiej.

- Nasza misja składała się z ośmiu posłów, z czego czwórka nas przyjechała tutaj do Lwowa. – opisała pobyt parlamentarzystów na Ukrainie Barbara Bartuś. – Z posłanką Haliną Szydełko tworzyłyśmy parę obserwacyjna, a drugą parę tworzyli panowie posłowie Tomasz Lenz i Czesław Mroczek. Odwiedzaliśmy komisje wyborcze w samym Lwowie, ale także w okręgu lwowskim, czyli też okoliczne wioski. Moja mama urodziła się w Chromohorbie i tu mieszkała do czasów II wojny światowej. Moi dziadkowie po wojnie wyemigrowali, jak u nas w domu zawsze się mówiło, „na zachód”. Myślę, że jest to trudna historia. Prawdę powinniśmy poznawać dzisiaj, w tym taki temat, który dziś był poruszony – szukanie grobów żołnierzy. Myślę, że wiele przed nami do zrobienia – dodała pani poseł.

Polską społeczność reprezentowali m.in. Ewelina Hrycaj-Małanicz, prezes Uniwersytetu Trzeciego Wieku, harcmistrz Harcerstwa Polskiego na Ukrainie Stefan Adamski, prezes Pogoni Lwów Marek Horbań, prezes Strefy Młodzieży Eugeniusz Wołoszyn, Maria Pyż z Radia Lwów i dziennikarze Kuriera Galicyjskiego. Spotkanie poprowadził i przedstawił liderów organizacji konsul generalny Rafał Wolski. Lwowscy Polacy opisali działalność swoich organizacji i podzielili się bolączkami. Harcmistrz Stefan Adamski zaznaczył, że palącym problemem są wstrzymane ekshumacje żołnierzy z września 1939 roku.

Dla części parlamentarzystów nie był to pierwszy pobyt na Ukrainie. Halina Szydełko odwiedza te tereny regularnie:

- Przez wiele lat byłam krajowym prezesem akcji katolickiej w Polsce i dlatego też wspomagałam tutaj na Ukrainie odrodzenie akcji katolickiej. W związku z tym bywałam w Seminarium Teologicznym w Brzuchowicach. Bardzo miło zawsze wspominam te wizyty we Lwowie – mówiła. – Zawsze tutaj szukamy tych śladów polskości, których nie brakuje. Tym razem ze względu na nasza misję mieliśmy również możliwość poruszania się po Ukrainie. Byliśmy w szkole polskiej i domu polskim. Jestem pod ogromnych wrażeniem, ponieważ to są zadbane, piękne obiekty, a wiemy, że zdobywane nie bez trudu. No i ta wspaniała nasza młodzież i dzieci, które mogą się tutaj uczyć i wiem, że studiują w Polsce. A ponieważ jestem z Rzeszowa, a do Lwowa mam tak blisko jak do Krakowa, to wiem, że wielu z nich studiuje w Rzeszowie – podsumowała poseł Szydełko.

Duże zainteresowanie wzbudziło odrodzenie tradycji Pogoni Lwów. Tomasz Lenz przyznał, że wysoko ceni lwowskie tradycje sportowe.

- Jestem byłym sportowcem, uprawiałem sport przez wiele lat, a w komisji sportu i turystyki zasiadałem jedną kadencję w polskim parlamencie. Interesowałem się historią polskiego futbolu. Kazimierz Górski jest lwowiakiem. „Pogoń Lwów” rządziła niekiedy w lidze polskiej w okresie międzywojennym. Jeśli ktoś się miał bać kogokolwiek – mówię o „Legii Warszawa” – to właśnie „Pogoni Lwów”. Szkoda bardzo, że przez tyle lat nie istniała, ale cieszę się bardzo, że się odrodziła dzięki takim wspaniałym ludziom, wspaniałym Polakom tu we Lwowie. Myślę, że po stronie ojczyzny i wielu pasjonatów sportu znajdzie się wielu tych, którzy wspomogą i wesprą, i będą pamiętali o potrzebach „Pogoni”. Dzisiaj na spotkaniu dowiedzieliśmy się, że jest ambicja i chęć pobudowania obiektu sportowego. Kto wie? Może budżet Ministerstwa Sportu czy parlamentu wesprze taką inicjatywę w przyszłości, a dzieci, młodzież i dorośli będą mieli gdzie uprawiać sport pod biało-czerwoną flagą.

Fot. Andrij Borysewycz

Polityk z PO dodał, że jego pradziadek zginął gdzieś na Ukrainie w czasie wyprawy kijowskiej:

- W czasie objazdu okręgów wyborczych z posłem Czesławem Mroczkiem jeździliśmy i sprawdzaliśmy prawidłowości w wyborach w poszczególnych obwodach. Odwiedzaliśmy też miejsca, gdzie polegli za ojczyznę Polacy. W 1920 roku mój pradziadek Jan Lenz zginął na wojnie z bolszewikami. Nie wiem, gdzie jest pochowany, nigdy nie dowiedzieliśmy się o tym. Natomiast w parafii św. Mateusza w Gębicach, to jest powiat mogileński, z którego pochodzę, jest tablica upamiętniająca mojego pradziadka, który zginął tutaj na wschodzie, a miejsce jego pochówku do dziś nie jest znane. Dla mnie zapalenie zniczy tutaj i upamiętnienie miejsc, gdzie leżą polegli żołnierze, jest bardzo wzruszające i jest to ważny punkt pobytu tutaj, we Lwowie.

Choć spotkanie z parlamentarzystami odbyło się 1 kwietnia, obecni starali się zachować powagę. Nie zabrakło jednak żartów i wydarzenie upłynęło w serdecznej atmosferze. Wizyta w konsulacie była ostatnim punktem programu pobytu posłów na Sejm na Ukrainie.

Anna Gordijewska, Wojciech Jankowski

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.