05/03/2018 00:03
autor Konstanty Czawaga

Manifestacja nacjonalistów we Lwowie. Komentarz

-a A+

Pod hasłem „Miasto Lwów nie dla polskich panów” wieczorem 4 marca przez centrum Lwowa przeszła manifestacja zorganizowana przez „Korpus Narodowy”, „Drużyny Narodowe” oraz „Swobodę” i „Prawy Sektor”.

Przed Ratuszem Lwowskim zgromadziło się ponad tysiąc osób, sporą część stanowiła młodzież szkolna. W asyście policji manifestanci przeszli obok katedry łacińskiej na Prospekt Swobody, a dałej od Opery Lwowskiej przemaszerowali ulicą Gródecką pod pomnik Stepana Bandery. Brzmiały okrzyki „Miasto Lwów nie dla polskich panów”, „Obcy pamiętaj, że gospodarzem jest tu Ukrainiec”, „Nasza ziemia – nasi bohaterowie” i inne. Dziennikarzom organizatorzy akcji wyjaśnili, że została ona zorganizowana przeciwko nowelizacji ustawy polskiego IPN, a także ku czci rocznicy przewódcy UPA Romana Szuchewicza, który zginął 5 marca 1950 roku w okolicach Lwowa.

Konstanty Czawaga

Historyk Wasyl Rasewycz o wczorajszym marszu nacjonalistów we Lwowie – wypowiedź na facebooku

Oceniając wczorajszy marsz we Lwowie, można dostrzec aspekty negatywne, ale są też pozytywne. Ale po kolei.

1. Pozytywny aspekt polega na tym, że niewielka stosunkowo ilość uczestników, w dużym mieście jakim jest Lwów, świadczy o tym, że jest to dość nieliczny segment polityczny. To – wszystko. Reszta to negatyw.

2. Analiza jakościowa pokazuje, że uczestnicy tego ruchu we Lwowie – to podlotki, młodzi chłopcy, aktywiści „klumby” (tak nazywano miejsce w centrum Lwowa, gdzie na przełomie lat 80-90. XX w. odbywały się wiece – red.), margines i zawodowi prowokatorzy. Negatyw polega na tym, że prowokatorzy mają autorytet wśród młodzieży.

3. Zawodowi prowokatorzy są tradycyjnie ci sami i znani od dawna. Jeden z nich podpadł na pogromie starych weteranów 9 maja (w 2011 roku – red.). Specyfika tej mało przyjemnej akcji polegała na tym, że kamery rosyjskich kanałów NTV i ORT były specjalnie ustawione w tych miejscach, gdzie potem odbywały się incydenty. Potem ten sam osobnik wypędzał spod pomnika Bandery „niebieskożopą” (gra słów od niebieskich barw partii Janukowycza – red.) regionalną bandę z Dniepra. Podczas Rewolucji Godności osobnik ten zajmował bardzo niewyraźną pozycję, potem był funkcjonariuszem SBU. Teraz organizuje akcje przeciwko „polskim panom”. Robi to wszystko jedynie dla odpowiedniego obrazka na rosyjskich kanałach propagandowych.

4. Dzieci chcą brać udział w wielkiej sprawie. Tu dorośli wujkowie wbili im do głowy rewolucyjne hasła, doprawili to ognistą manifestacją, mundurami, marszami i głośną muzyką. Wszystko po to, aby dzieci poczuły się nadzwyczajnymi rycerzami.

5. Bardzo źle się dzieje, że na Ukrainie z dziećmi i młodzieżą pracują jedynie takie osoby.

6. Źle się dzieje, że organa bezpieczeństwa są absolutnie bezczynne.

7. Źle, że wiadomości historyczne nabywane w szkole są niby z Marsa. Niczego konkretnego i nic o realnym życiu – jedynie polityka i ideologia.

8. Praktycznie brak mediów, gotowych prowadzić fachowe dyskusje na te niecierpiące zwłoki tematy. Przykro, ale najbardziej zaszkodzi wizerunkowi Ukrainy obrazek – bezpośrednie naśladowanie faszystowskich i nazistowskich marszy. I nikt – jak zresztą i same małolaty – nie będzie się zastanawiał nad pytaniem: po co, dlaczego i w ogóle komu to potrzebne? Zapamięta się jedynie obrazek.

PS Ewidentnie organizatorzy marszu przeżywają kryzys gatunku. Nawet hasło na czele kolumny marszowej pochodzi ze starej sowieckiej piosenki:
Nad Donem i w Zamościu
Tlą się białe kości.
Nad kośćmi szumią wietrzyki
Pamiętają psy atamany,
Pamiętają polskie pany
Czerwonoarmiejskie nasze klingi.