09/05/2014 08:16

Winnica katolicka. Część II

-a A+

Znalezione malowidła ścienne w korytarzu klasztornym (Fot. Dmytro Antoniuk)Moim zdaniem, to miasto jest pomijane niesłusznie. Winnica posiada ciekawe centrum, zaciszne uliczki opadające w kierunku rzeki Boh, niepowtarzalny krajobraz miejski. Są tu dziesiątki zabytków architektury. Proponuję więc drugi spacer po winnickich klasztorach katolickich, bez których trudno wyobrazić sobie to miasto.


Trzecim – i ostatnim – winnickim klasztorem jest wspomniany już ośrodek Braci Mniejszych kapucynów, który został założony w 1745 roku przez starostę winnickiego Ludwika Kalinowskiego i jego żonę Elżbietę z Ponińskich. Dzięki wspaniałemu krajoznawcy i archeologowi, kapłanowi prawosławnemu o. Iwanowi Szypowiczowi, który stał się ofiarą terroru stalinowskiego, mamy wydaną „Kronikę winnickiego klasztoru kapucynów”. Najciekawsze fakty z tego wydania przytaczam poniżej.


Zgodnie z legendą starosta winnicki Ludwik Kalinowski wygrał sprawę sądową z którymś z Potockich o znieważenie. Winowajca skazany został na zapłacenie 40 tys. złotych zadośćuczynienia. Kalinowski „nie chciał dodawać do swego bogactwa cenę godności szlacheckiej” i przekazał wspomnianą sumę przeorowi lubelskich kapucynów o. Ugolino Żółtyczewskiemu na założenie klasztoru w Winnicy. Pierwsi bracia przybyli do miasta i osiedlili się przy kaplicy zamkowej. 14 września 1745 roku odbyło się uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego pod przyszły klasztor. W czasie uroczystości w fundamenty zostały włożone relikwie św. Pawła i św. Jana i starą monetę rzymską. Podczas uroczystości „śpiewały dwa chóry i strzelano z armat. Kalinowski leżał krzyżem na ziemi”, w ten sposób wyrażając swoje przeżycia religijne. Pracami budowlanymi kierował o. Konstanty, kapucyn ze zbryskiego konwentu. Później fundator przekazał starostwo szlachcicowi Czosnowskiemu, z funduszy którego sporządzono kanał ściekowy do Bohu, wodę z 35 metrowej studni czerpano przy pomocy kołowrotu, napędzanego przez robotnika chodzącego w szerokim kole. W 1761 roku ukończony klasztor polecono opiece Matki Bożej Anielskiej, konsekrował go biskup łucki Antoni Erazm Wołłowicz w obecności szlachty, wiernych i przeorów z klasztorów jezuitów i dominikanów. Podczas uroczystości grzmiały salwy armatnie. W kościele był drewniany ołtarz główny z obrazem Matki Boskiej i cztery ołtarze boczne. W jednym z nich mieścił się obraz św. Anny, który później zasłynął jako cudowny.


Winnicki kościół i klasztor oo. kapucynów (Fot. Dmytro Antoniuk)Za kilka lat zawiązała się Konfederacja Barska i w refektarzu winnickich kapucynów obradowali dowódca konfederacji Józef Pułaski z ojcem duchowym powstańców o. Markiem Jandołowiczem. To wtedy gwardian klasztoru kapucynów o. Hermenegild mianował kapelanem wojsk konfederackich o. Mariofila Machajskiego, nauczyciela filozofii i teologii z przyklasztornego seminarium. Jednak wkrótce konfederaci odeszli, na Winnicę napadli hajdamacy i większa część mieszkańców uciekła. Opuścili swe klasztory i dominikanie, i jezuici, i kapucyni. Ci ostatni schronili się w swym konwencie w Starokonstantynowie. Lecz po ośmiu dniach powrócili.


W 1770 i 1772 roku przez Podole przetoczyła się epidemia dżumy. Kapucyni, w odróżnieniu od sąsiadów-zakonników, pozostali w mieście, zamykając się w klasztorze. Według kronik klasztornych „…co dnia przez rurę dębową spuszczaliśmy poza mury gotowe jedzenie lub prowiant. Po to po żywienie każdego dnia przychodziło do nas ze wszystkich stron do 200 osób. Dziwiliśmy się, jak to wystarcza dla wszystkich pożywienia… Widocznie Pan Bóg mnożył nasze zapasy”. Jedynie o. Mariofil kontynuował wspieranie potrzebujących poza ścianami konwentu. W tym samym roku do miasta zaproszono znachora Zajkę, który wyprosił sobie do pomocy 12 chłopców-jedynaków i białego konia. Do ogona końskiego przywiązywał zwłoki zmarłego na dżumę i ciągał je po mieście. Od tego, jasna rzecz, zaraza jedynie się wzmogła.


Ołtarz główny (Fot. Dmytro Antoniuk)W 1793 roku przebywał tu biskup ogłoszonego przez Katarzynę II, ale nie uznanego przez Watykan, biskupstwa latyczowskiego, ks. Sierakowski.


Zakonnicy-kapucyni żyli według reguły św. Franciszka, nie mogli mieć żadnej własności, chodzili po miecie prosząc o datki, utrzymywali się z kwesty. Na swoim terenie mieli ogród warzywny, sad, produkowali świece, warzyli piwo na własne potrzeby. Z produkcja piwa związana jest tragiczna historia. W 1798 roku brat Szymon, „lubiany przez wszystkich kapucyn”, poślizgnął się i wpadł do żlebu z gorącym piwem. Oparzenia były tak ciężkie, że „ciało oddzieliło się od kości”. Po kilkudniowych męczarniach, zakonnik zmarł.


Utrzymując się z kwesty winnicki klasztor kapucynów istniał najdłużej ze wszystkich i został skasowany dopiero w 1888 roku. Kościół pozostał czynny jako kościół parafialny, a w zabudowaniach klasztornych umieszczono koszary. Wikarym w kościele został o. Kazimierz Nowicki, były profesor filologii seminarium, znany jako jeden z kronikarzy winnickiego klasztoru. Pod czas I wojny światowej w kościele przechowywany był obraz Madonny Latyczowskiej.


Po przyjściu bolszewików świątynia, naturalnie, został okradziona i zamknięta ostatecznie w 1931 roku. Wtedy zamieniono ją na klub lotnika. Księdza Lewickiego „za działalność szpiegowską” najpierw skazano na karę śmierci, ale potem wymieniono go na polskich komunistów.


Podczas II wojny światowej kościół przywrócono wiernym i posługę sprawowali w nim węgierscy i słowaccy kapelani. Po wyzwoleniu lokalne władze miały zamiar znów odebrać kościół wiernym, ale z Moskwy nadeszła „bumaga”, żeby katolików nie ruszać. Jednak w 1961 roku kościół został zamknięty. Podzielono go na dwie kondygnacje i zamieniony na kino i lektorium ateizmu. Ta „modernizacja” zniekształciła fasadę. Klasztor został rozdzielony pod kwatery prywatne.


W okresie „późnego Gorbaczowa”, wierni nie otrzymawszy zgody na zwrot kościoła urządzili pikiety i manifestacje w Winnicy i Moskwie. Dopiero po kilku latach ich żądania zostały zrealizowane.


Dziś w klasztorze znów są Bracia Mniejsi kapucyni. Jest to potężne centrum katolików, działające chyba na całą północną część obwodu winnickiego. Kościół został całkowicie przebudowany z zewnątrz i wewnątrz. Ustawiono tablice pamiątkowe ku czci kapłanów świątyni, wyremontowano podominikańskie organy, a przed wejściem odsłonięto pomnik Jana Pawła II. Obecnie trwa remont pomieszczeń klasztornych. W czasie remontu odkryto stary napis: „Dom mój jest domem modlitwy”, zawołanie nie jest charakterystyczne dla kapucynów. Być może napis pochodzi z okresu parafialnego.


Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 8 (204) za 29 kwietnia – 15 maja 2014