77. rocznica Zbrodni Wołyńskiej

-a A+

W dniach 11–12 lipca na Ukrainie w 77. rocznicę „Krwawej Niedzieli” na Wołyniu wznoszono modlitwy

Łuck
12 lipca w katedrze pw. świętych Piotra i Pawła w Łucku biskup senior Bronisław Bernacki z diecezji odesko-symferopolskiej przewodniczył żałobnej Mszy św. Przed jej rozpoczęciem ordynariusz diecezji łuckiej biskup Witalij Skomarowski wyjaśnił, że zaprosił biskupa Bernackiego dlatego, że znał on wielu księży, którzy pracowali na Wołyniu. Zwrócił również uwagę obecnych w katedrze na liczne krzyże ustawione przy ołtarzu i wokół niego. – Przypominają nam Msze niedokończone, przypominają nam miejsca poległych, tragicznie zmarłych, zabitych, za których dzisiaj się modlimy – powiedział biskup łucki.

W homilii biskup Bernacki wyraził przekonanie, że „ci, którzy ucierpieli i teraz spoglądają z nieba”, dołączają się do zgromadzonych w katedrze i „modlą się za tutejszą ziemię, za całą Ukrainę”, aby na niej więcej takie zło się nie powtarzało, ażeby ludzie tu „żyli jako bracia, w zgodzie, w miłości”.

Dzień wcześniej obchody smutnej rocznicy w Pawliwce (dawnym Porycku) rozpoczęto pod pomnikiem polsko-ukraińskiego pojednania z udziałem duchowieństwa katolickiego i prawosławnego, miejscowych organizacji polskich, przedstawicieli ukraińskich władz miejscowych i dyplomatów polskich. Uczestnicy uroczystości udali się na położony w pobliżu cmentarz prawosławny, a następnie katolicki. Pod kaplicą prawosławną oraz w miejscu, gdzie kiedyś w Porycku stał kościół, miała miejsce modlitwa ekumeniczna. Przewodniczyli jej biskup łucki Witalij Skomarowski oraz biskup włodzimiersko-wołyński i turzyski Maciej z prawosławnego Kościoła Ukrainy.

W dorocznych uroczystościach na Wołyniu uczestniczyli: ambasador RP w Kijowie Bartosz Cichocki i konsul generalny RP w Łucku Wiesław Mazur.

Bartosz Cichocki podczas wystąpienia w Pawliwce wspomniał o liście prezydenta RP Andrzeja Dudy do uczestników ukraińskich obchodów 77. rocznicy „Krwawej Niedzieli”, który został odczytany w katedrze w Łucku tydzień wcześniej, 5 lipca. „Prezydent Rzeczypospolitej napisał m.in., że Rzeź Wołyńska tkwi jak straszny, bolesny cierń w naszej narodowej pamięci – mówił polski dyplomata. – Jestem przekonany, że tak jest nie tylko ze względu na liczbę ofiar, ich wiek, płeć czy sposób, w jaki zostali pozbawieni życia. Jestem przekonany, że ten cierń jest tak bolesny dlatego, że do dziś nie pozwala nam pochować naszych niewinnie pomordowanych przodków. Co więcej, państwo ukraińskie posuwa się do wydawania zakazów wjazdu na swoje terytorium osobom, które troszczą się o krzyże na przedwojennych cmentarzach naszych przodków, które pragną rozwijać dialog z dzisiejszymi mieszkańcami terenów, na których jeszcze 77 lat temu brzmiała polska mowa”.

– Stojąc w dawnym Porycku, na ziemi skrywającej, jak w wielu innych miejscach Ukrainy, szczątki tysięcy moich rodaków, w imieniu władz Rzeczypospolitej potwierdzam: pragniemy pojednania z Ukrainą. Wierzymy, że ono się dokona – powiedział na zakończenie Bartosz Cichocki.

Lwów
11 lipca w katedrze lwowskiej Mszę św. w intencji pomordowanych Polaków odprawił ks. Krzysztof Szebla. Na wspólnej modlitwie byli: prezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie Emilia Chmielowa, przedstawiciele organizacji polskich ziemi lwowskiej, konsul generalny RP we Lwowie Eliza Dzwonkiewicz razem ze swoimi współpracownikami.

– Modlimy się za wszystkich tych, którzy wówczas stracili życie – tak ze strony polskiej, jak i ze strony ukraińskiej. Modlimy się za tych wszystkich sprawiedliwych, którzy ostrzegali i ukrywali tych, którym zagrażała śmierć – mówił w homilii ks. Krzysztof Szebla. Duchowny podkreślił również potrzebę modlitwy i próśb kierowanych do Boga, by taka tragedia nigdy więcej się nie powtórzyła.

Po Mszy św. polscy dyplomaci uczcili pamięć ofiar na terenie obwodu lwowskiego.

– 11 lipca to jest data symboliczna, dlatego, że Tragedia Wołyńska nie miała jednego dnia – powiedziała dla Kuriera Galicyjskiego Eliza Dzwonkiewicz. – 11 lipca najwięcej miejscowości zostało w jednym czasie zaatakowanych i dlatego ten dzień nazywany był Krwawą Niedzielą. Natomiast te wydarzenia trwały, i stąd też taka duża liczba zmarłych, zamordowanych. To wszystko działo się aż do roku 1944, a także i później. Niektóre miejscowości były atakowane nawet w 1945 roku. My tutaj upamiętniamy tę datę przede wszystkim dlatego, żeby pokazać, z jednej strony, że pamiętamy o tych wszystkich niewinnych ludziach, którzy zostali zamordowani. Bardzo często z rąk sąsiadów. A z drugiej strony chcemy też naszą obecnością wyrazić sprzeciw przeciwko nienawiści jednego człowieka do drugiego.

Eliza Dzwonkiewicz wspomniała o spotkaniu z jedną z ofiar tragicznych wydarzeń na Wołyniu oraz na sąsiednich terenach:

– Ja tuż po studiach pracowałam w Fundacji Ośrodka Karta, w indeksie osób represjonowanych i pamiętam taką panią, która przyszła do mnie i miała dwie dziury w twarzy. Dosłownie blizny po dziurach. Okazuje się, że była to mała dziewczynka, która na Wołyniu ukryła się w stogu siana. Oddział UPA, który przeszukiwał okolice szukał także ludzi, którzy się ukrywali i wbito jej widły właśnie w twarz. Ona w tamtym momencie ze strachu przestała mówić i przez kilkanaście lat tego okresu powojennego w ogóle nie mówiła i w zasadzie przez całe życie już miała kłopoty. Wiedziała, że nie może się odezwać, wydać dźwięku w tamtym strasznym momencie. I tego typu wydarzenia, niestety to piekło zgotowane na ziemi wtedy było wszechobecne. Ale to, co jest dziś najważniejsze, to aby nauczyć się przebaczać i nie myśleć z nienawiścią. Bo każdy w kim takie wydarzenia będą wywoływały chęć zemsty i nienawiści, ten mentalnie nie będzie się różnił od tych, którzy to robili. Jedziemy również po to, żeby uczcić pamięć, ale też żebyśmy sami dla siebie rozpamiętywali ten straszny czas i abyśmy nigdy w sobie nie żywili nienawiści. My, reprezentacja konsulatu wraz redakcją „Kuriera Galicyjskiego” i z innymi osobami, które są zainteresowane, pojedziemy w trzy miejsca bardzo symboliczne. Hucisko to była wieś, w której mieszkali Polacy. Ona już w ogóle nie istnieje. Nie ma jej dzisiaj na mapie. Pozostały ruiny, zupełne szczątki kościoła ukryte w lesie. Następna miejscowość to są Brynce Górne. To była miejscowość polsko-ukraińska. Tam również jest szkielet kościoła, w którym po wojnie sowieci utworzyli jakiś skład. Ten kościół jest w trochę lepszym stanie. I ostatnią miejscowością jest miejscowość Sokołówka.

W tych trzech miejscach zostały złożone kwiaty. Zabrzmiały modlitwy za pomordowanych Polaków.

Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 13 (353), 16–30 lipca 2020

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

 

Projekt „Polska Platforma Medialna Ukraina” realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja

 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.