Dzieci kochają świętego Mikołaja

-a A+

Nadszedł grudzień z pierwszym śniegiem, który w tym roku na szczęście już spadł i dzieci co wieczora wyglądają w niebo, czy nadjeżdża św. Mikołaj.

Do polskiej grupy przedszkolnej „Mikrusy” w przedszkolu nr 48 przy ul. Metrologicznej zawitał długo oczekiwany święty. W roli „sponsora” Świętego wystąpił w tym roku tradycyjnie Konsulat Generalny RP we Lwowie, który na uroczystości reprezentował konsul Rafał Kocot.

Przyjście św. Mikołaja do dzieci jest zawsze uroczystością pieczołowicie przygotowaną wspólnie przez wychowawczynie i rodziców. Te pierwsze: Jolanta Szymańska, Wiera Bożenowa i muzykolog Aleksandra Wojciechowska, ćwiczą z dziećmi wierszyki, piosenki, tańce i zabawy, którymi przyjmą dostojnego gościa. Rodzice natomiast łamią sobie głowy, aby przygotować stosowny strój. Dla dziewczynek są to przeważnie śnieżynki, a chłopcy mogą być bałwankami, zwierzątkami czy ptaszkami. Od wyobraźni rodziców zależy czy strój będzie pasował do postaci.

W tym roku święto miało szczególną oprawę, bo oprócz rodziców, filmujących i fotografujących na różnego rodzaju sprzęcie, do przedszkola zawitały ekipy telewizyjne Kuriera Galicyjskiego i TVP z Rzeszowa.

W tym roku dzieci były ubrane „na biało”, czyli tradycyjnie dziewczynki były śnieżynkami, a chłopcy bałwankami. Na szczęście, wyobraźnię rodzice mają bogatą i każde dziecko wyglądało inaczej, wspaniale, a stroje miały również kolorowe akcenty.

Przed przyjściem św. Mikołaja dzieci zdążyły pochwalić się przed rodzicami i babciami swymi umiejętnościami. Na początek obrzuciły rodziców „śnieżnymi kulami” z waty. Dalej przyszła kolej na popisanie się wierszykami, piosenkami i tańcami. „Śnieżynki” zatańczyły piękny korowód z figurami, a „bałwanki” w tańcu odśnieżyły drogę Mikołajowi od zasp, aby jak najprędzej mógł do nich dotrzeć.

I stało się – św. Mikołaj dostojnie wszedł na salę, niosąc pod pachą dwie księgi: białą z napisem „Dobre uczynki” i czarną – z napisem „Grzechy”. Na szczęście ta ostatnia była mizerna i cienka. Dzieci znów powitały gościa i popisały się swoimi umiejętnościami, a pani wychowawczyni starała się wypytać świętego o jego wspomnienia z dzieciństwa. Św. Mikołaj chętnie włączył się w zabawy dzieci i nawet wytarzał się z nimi na podłodze.

Fot. Krzysztof Szymański

Nastał moment najważniejszy – święty Mikołaj wziął obie księgi i już miał zamiar je przeglądać, ale orzekł, że ma za mało czasu i jedynie je zważy. Naturalnie „Dobre uczynki” wypadły o wiele korzystniej niż „Grzechy” i święty orzekł, że dzieci zasłużyły na przygotowane prezenty. Dzieci podchodziły parami, jeszcze prezentowały swe umiejętności i jak urzeczone wpatrywały się w twarz św. Mikołaja.

Na zakończenie dyrektor przedszkola Bogdana Czopyk złożyła rodzicom najserdeczniejsze życzenia z okazji zbliżających się świąt i podziękowała za trud przygotowania dzieci na spotkanie ze św. Mikołajem.

Uroczystość zakończyła się wspólnym zdjęciem wszystkich dzieci ze św. Mikołajem w towarzystwie wychowawczyń i konsula Rafała Kocota.

Trzeba przyznać, że w ciągu godziny trwania uroczystości dzieci zachowywały się bardzo grzecznie. Ale ileż można? Nareszcie nastał czas, że można dać upust emocjom, podbiec do rodziców i pochwalić się prezentem od Mikołaja, objąć mamę i uściskać. W tym rozgardiaszu udało mi się porozmawiać z jedną z mam. Nazywa się Maria i do grupy „Mikrusy” uczęszcza jej synek. Wcześniej, przed pięciu laty do tej samej grupy uczęszczała też starsza córka pani Marii. Pani Maria z mężem są bardzo zadowoleni z atmosfery, jaka panuje w przedszkolu, ze stosunku wychowawczyń do dzieci i warunków, jakie pociechy mają tu w grupie. „Bardzo się cieszymy, że jest takie przedszkole, gdzie mogą uczęszczać polskie dzieci, gdzie są przekazywane polskie tradycje. Najważniejsze dla nas, że nasz synek jest zadowolony. Dziś przeżywał szczególnie swój występ, ale rwał się do przedszkola. A co najważniejsze – w przedszkolu wszystko mu smakuje i chętnie tu wszystko zjada” – podkreśliła pani Maria.

O kilka słów o jej pracy z dziećmi zapytałem również wychowawczynię Jolantę Szymańską: „Rozpoczął się mój 26 rok pracy w tym przedszkolu. Do naszego przedszkola swoje dzieci przyprowadzają już moi wychowankowie. Jest mi to bardzo miłe, że tak kontynuuję tę tradycję. Z każdym pokoleniem dzieci się zmieniają. Porównuję to, chociażby, na przykładzie tych emocji z jakimi spotykało św. Mikołaja dawniej i dziś. Zawsze podobała mi się praca z dziećmi. Jest bardzo twórcza. Lubię obserwować jak dzieci uczą się i rozwijają. Ja też od nich się uczę. Dzięki temu czuję się młodo, bo dzieci przekazują mi tę swoją energię. Chociaż jest to niełatwa praca, ale przynosi satysfakcję. Nie żałuję tego, że zostałam wychowawczynią” – zakończyła Jolanta Szymańska.

Krzysztof Szymański

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

 

Projekt „Polska Platforma Medialna Ukraina” realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja

 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

©2011-2020 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.