Zmarł Aleksy Iutin

-a A+

Po długiej i ciężkiej chorobie we Lwowie zmarł Aleksy Iutin – znakomity artysta fotograf, dziennikarz. Urodzony w Gatczynie, niedaleko Sankt Petersburga 29 czerwca 1940 roku, większość swojego życia mieszkał we Lwowie.

Pracował przez wiele lat we lwowskich gazetach i w telewizji. Był członkiem Zrzeszenia Artystów Fotografików Ukrainy, Zasłużony dla Kultury Polskiej. Do kręgu zainteresowań twórczych artysty należały zdjęcia artystyczne: martwa natura, pejzaże, portrety.

Artysta wziął udział w ponad 250 międzynarodowych wystawach na Ukrainie, w Polsce, Niemczech, Hiszpanii, Włoszech, Francji, Chinach, Brazylii, USA, Wielkiej Brytanii, Japonii i wielu innych państwach. Prace Aleksego Iutina znajdują się w prywatnych zbiorach na całym świecie.

W 2016 roku został wydany pierwszy personalny album mistrza „Mój Lwów”, o którym zawsze marzył. W ubiegłym, 2018 roku, ukazał się następny jego album „Мiй свiт, мої герої”, który podsumował prawie pięćdziesięcioletnią twórczość artysty.

A oto co napisał Aleksy Iutin we wstępie do albumu „Mój Lwów”, który został wydany w języku ukraińskim i polskim.

Dlaczego mój Lwów?
„Minęło sześćdziesiąt siedem lat od kiedy mieszkam przy Łyczakowskiej 39, a to chyba wystarczający czas żeby poznać miasto. Poznać, polubić, pokochać, bo wobec Lwowa nie można pozostać obojętnym. Ponad sześćdziesiąt lat temu starym kliszowym aparatem ojca zrobiłem pierwsze zdjęcie. Pamiętam, to było na podwórku kamienicy, w której mieszkaliśmy.

Potem fotografowałem setki lwowskich zaułków, podwórek, sieni, klatek schodowych i detali. Wyobrażam sobie, że to w nich zawarta jest tajemnica, która sprawia, że Lwów jest miastem wyjątkowym. Być może to właśnie w tych detalach, często nadgryzionych zębem czasu, kryje się duch miasta. Do niektórych motywów powracam, niektóre znikają albo zmieniają się, ale utrwalone są w moim archiwum. Nie traktuję miasta jak skansenu, bo przecież ono żyje, ale przyznam, że nie interesują mnie nowe dzielnice. Tam jakoś nie mogę znaleźć tej atmosfery, którą w starej części Lwowa można spotkać na każdym kroku. Trzeba tylko umieć patrzeć i polubić to, co się widzi. Przygotowując materiał do tego albumu uświadomiłem sobie ile Lwowa mam na swoich fotografiach i jak jest to wielka szkoda, że nie mogę wszystkiego pokazać. A przecież wszystko co fotografowałem, każdy zaułek , brama, detal czy widok z dachu to jest mój Lwów”.

Cześć Jego Pamięci!

Anna Gordijewska

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.