28. Piesza Pielgrzymka z Ukrainy na Kalwarię Pacławską

-a A+

Niedzielnym porankiem 11 sierpnia od kościoła św. Józefa w Trzcieńcu koło Mościsk strartowała 28. Piesza Pielgrzymka z archidiecezji lwowskiej do sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej w Kalwarii Pacławskiej.

Lwowski biskup pomocniczy Edward Kawa, który przewodniczył Mszy św., wezwał pielgrzymów, by świadczyli o swojej wierze, również wiary swej bronili.

– My sami zaniedbujemy codzienną modlitwę – mówił. – W naszych domach modlitwy dzisiaj brakuje. To w naszych domach brakuje dziś Słowa Bożego, modlitwy wspólnotowej, rodzinnej. To w naszych umysłach, w naszych sercach brakuje dziś życia łaską Bożą.

– Pielgrzymka na Kalwarię Pacławską z archidiecezji lwowskiej jest kontynuacją pewnej tradycji. Kiedyś tereny, gdzie ta pielgrzymka się zaczyna, należały do archidiecezji przemyskiej – powiedział dla Kuriera biskup Edward Kawa. – Za czasów sowieckich ze względu na przesunięcie granicy państwowej zostało wszystko zlikwidowane, ale po rozpadzie Związku Radzieckiego ta pielgrzymka jako jedna z pierwszych się odrodziła. Na początku przejście pielgrzymów przez granicę było związane z wielkimi trudnościami, załatwianiem dokumentów, mimo wszystko pielgrzymki się odbywały. Była to również manifestacja wiary, pobudzała ludzi do wyznawania wiary przez pielgrzymowanie i przykład żywej więzi z Kościołem, który został tu sztucznie podzielony przez granicę.

Biskup Kawa dodał, że ponieważ urodził się w Mościskach, szczegóły tej tradycji zna z dzieciństwa. – Było to dla nas bliskie mimo, że urodziłem się nieco później. Wiedziałem jednak od moich dziadków o tradycji pielgrzymek kalwaryjskich – powiedział. – Ten duch kalwaryjski był bardzo żywy i choć teraz liczbowo pielgrzymki są mniejsze, mają, dzięki Bogu, charakter stały. Widać, że pielgrzymi w większości są to ludzie młodzi. Starsi kontynuują tę tradycję, młodzi dopiero ją odkrywają. Są też nasi wierni z Boryspola k. Kijowa, z innych terenów Ukrainy. Przyjeżdżają specjalnie, by wziąć udział w pielgrzymce. Modlitwy są prowadzone raczej w języku polskim. Czasami po ukraińsku. Ale widać, że język nie jest problemem. Wszyscy wiedzą, że najważniejsze – to być razem, aby się modlić – zaznaczył biskup Kawa.

– Już 21. raz uczestniczę w tej pielgrzymce – powiedziała Roma Duda z parafii katedralnej we Lwowie. – Kiedyś wychodziliśmy z katedry lwowskiej. Pielgrzymka mnie bardzo podnosi na duchu. Żyjemy od Kalwarii do Kalwarii. Wydaje mi się, że jak idziesz na Kalwarię, to jesteś w niebie. Bóg takie łaski nam daje. Nie ma słów.

– Chodzimy razem – dodaje jej koleżanka Krystyna Cap. – To ona mnie namówiła na Kalwarię. W tym roku idę już 19 raz. Jak Bóg da, to w następnym roku będzie 20 raz. Bardzo, bardzo jestem zadowolona. Jestem chora, a jak tylko na Kalwarię, to od razu zdrowa.

– Od razu skrzydła Pan Bóg daje i lecimy – stwierdza Roma Duda.

– Tym razem idziemy z pielgrzymki na pielgrzymkę – powiedziały siostry Weronika i Wiktoria Dudiak ze Lwowa. Dopiero wróciłyśmy z Medjugorie i po raz czternasty idziemy na Kalwarię Pacławską, aby wyprosić u Matki Bożej łaski dla siebie i dla swoich bliskich i przyjaciół.

– A ja idę pierwszy raz – powiedziała Alicja Romaniuk ze Lwowa. – Przyznam się, że jakoś dotychczas nie miałam odwagi. Jeżdżę zawsze na czuwania do Jarosławia, a teraz mam bardzo dużo intencji i jedną bardzo ważną. Mam nadzieję, że jakoś dokuśtykam. Na razie jestem taka radosna, że mogę iść, a dalej zobaczymy.

Biskup Edward Kawa dodał, że część wiernych z Ukrainy dojedzie bezpośrednio do Kalwarii Pacławskiej, aby uczestniczyć w wielkim odpuście ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w modlitwach i rozważaniach na dróżkach kalwaryjskich.

Po przejściu granicy ukraińsko-polskiej w Szeginiach – Medyce i noclegu w Przemyślu, 12 sierpnia rano pielgrzymi uczestniczyli we Mszy św. w bazylice archikatedralnej. Przewodniczył jej arcybiskup przemyski Adam Szal. W drugim dniu pątnicy z Ukrainy dotarli z Podkarpacia do Kalwarii Pacławskiej. W tym roku przypada 340. rocznica przybycia tam cudownego obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej.

Konstanty Czawaga

Fot. Konstanty Czawaga

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.