„I przekazał mu Torę, jak narzeczoną…”

-a A+

I rzekł Pan do Mojżesza: „Wstąp do mnie na górę i bądź tam; dam ci tablice kamienne i zakon, i przykazania, którem napisał, abyś ich nauczył” (2.24, 12)… Słowa te świadczą o ważności Przykazań Bożych i Tory, które są podstawą życia każdego prawowiernego Żyda i bez których świątynia żydowska nie jest pełnowartościową bożnicą.

W tych dniach w Drohobyczu odbyło się niezwykłe święto, które omawiać i wspominać będą jeszcze długo i które wpisze się we współczesną historię tego miasta. Dawno już nie widziano czegoś takiego. Najmłodsza synagoga w Drohobyczu Ose Chesed (reformowana) została wybudowana w 1909 roku i, prawdopodobnie, wówczas po raz ostatni w mieście odbywało się wniesienie Tory do świątyni…

3 lipca br. miało miejsce uroczyste wniesienie zwoju Tory do Wielkiej Synagogi Chóralnej. Ten zwój miał interesującą i niezwykłą historię. 1 lipca drogą lotniczą ta relikwia dotarła do Lwowa z Zurichu. Przywiózł ją rabin Szmuel Kuperman. Na lotnisku – bo samolotem wracał – opowiedział zadziwiającą historię starej Tory (jej wiek ocenia się na około 200 lat). Jest to zwój Tory, pochodzący z jednej z drohobyckich synagog. Nie wiadomo dokładnie z której, bo było ich tu ponad 15. W latach II wojny światowej rabin Szapiro schował ją, aby ustrzec przed profanacją. Dopiero w 1946 roku Torę wydobyto ze schowka i przewieziono do Ziemi Świętej. Dziś, dzięki zmarłemu już niestety mieszkańcowi Drohobycza Feliksowi Wekselbergowi i jego synowi Wiktorowi, Torę, która ocalała z Holokaustu, zwrócono miastu, gdzie prawdopodobnie powstała. Należy podkreślić, że Synagoga Chóralna również powstała z ruin dzięki rodzinie Wekselbergów, co zostanie im zaliczone.

Na uroczystości przybyło wielu ludzi, bo takiego wydarzenia miasto już dawno nie pamięta. Wśród obecnych – członkowie społeczności żydowskiej Drohobycza, rabini i uczniowie szkół żydowskich z Ukrainy Izraela, Stanów Zjednoczonych, członkowie organizacji „Drohobycz – Borysław. Ocaleni” z Izraela, kapłani cerkwi greckokatolickiej Mirosław Sobołta i Ihor Cmokanycz, pracownicy drohobyckiego Muzeum Krajoznawczego i Centrum Turystycznego, rektor Uniwersytetu Pedagogicznego Nadija Skotna, wiceminister ochrony zdrowia Roman Iłyk, pracownicy, którzy odbudowywali świątynię i wielu nieobojętnych mieszkańców miasta. Na uroczystość z Izraela przybyła rzeźbiarka, która w zeszłym roku stworzyła dla Synagogi Chóralnej unikatową mezuzę.

Wśród gości honorowych – naczelny rabin Ukrainy Jakób Dow Blajch, główny rabin Lwowa Mordechaj Bold, rabin z USA Szlomo Fridman, archiwariusz przedwojennego głównego rabina Synagogi Chóralnej i całego Drohobycza Jakub Awigdor, przedstawiciel rodziny Wekselbergów Jewhenij Bełow i prezes federacji Towarzystw Żydowskich Ukrainy Pawło Feldman.

Tradycyjnie wniesienie Tory do świątyni odbywa się pod weselnym baldachimem. Pokrowiec Tory przyjęto całować, jest to znak na długie życie w zdrowiu. W chwili wnoszenia Tory do świątyni wszyscy powinni okazać jej szacunek. Tradycyjnie pod baldachimem jako pierwszy staje ten, kto daruje Torę, lub ktoś z jego rodziny czy przedstawiciel. Dlatego rabin Blajch zaprosił do niesienia Tory Jewhenija Bełowa. Tym razem Tora była niesiona od dawnej siedziby żydowskiego zakładu pogrzebowego do Synagogi Chóralnej przez członków żydowskiej społeczności Drohobycza, gości z innych miast Ukrainy i zza granicy.

Za każdym razem naczelny rabin Ukrainy wskazywał: „Niech stanie tu taki a taki, syn takiego a takiego i odda cześć świętemu zwojowi”. Przy akompaniamencie współczesnych klezmerów zwój został wniesiony do Wielkiej Synagogi Chóralnej. W uroczystości przygrywał znany zespół klezmerski „Pushkin Klezmer Band” w składzie: Mitia Gierasimow (kierownik zespołu, klarnet), Serhij Topor (akordeon), Dmytro Kowalenko (gitara), Aleksander Czarkin (trombon), Oleh Rudeńki (trąbka), Aleksander Maksym (perkusja) i Wiaczesław Demydiuk (trąbka). Wewnątrz Synagogi też brzmiała muzyka, wszyscy cieszyli się, tańczyli i śpiewali, wysławiając Boga i przekazaną potomkom Abrahama i Dawida Torę. Święto prowadził rabin Blajch, który sam śpiewał i tańczył i zapraszał innych, by przyłączyć się do niego. Każdy pragnął dotknąć Tory i tańczyć z nią jak z narzeczoną.

Gdy już zwój znalazł się nareszcie w synagodze, przed jego umieszczeniem w przeznaczonym miejscu odbyła się procesja – uczestnicy święta siedmiokrotnie obeszli bimę i umieścili zwój w aron kodesz (hebr. święta arka), gdzie będzie przechowywany przez wieki.

Po zakończeniu uroczystości zebranych powitali naczelny rabin Ukrainy, prezes społeczności żydowskiej Drohobycza, kapłan greckokatolicki i główny rabin Lwowa. Podziękowania rabina Blajcha otrzymała przede wszystkim rodzina Wekselbergów, podziękował też społeczności żydowskiej miasta i jej prezesowi za organizację uroczystości. Podkreślił, że dziś Żydzi i przedstawiciele innych mniejszości mają możliwość kultywowania swoich tradycji i kultury, a te imprezy są odwiedzane przez przedstawicieli innych społeczności czy konfesji. Swój występ Rabin Blajch zakończył słowami: „Sława narodowi żydowskiemu! Sława Ukrainie!”.

Po modlitwie żałobnej ku czci Feliksa Wekselberga zebrani zostali zaproszeni na tradycyjny poczęstunek. Były – przede wszystkim – dania koszerne, smaczne, aromatyczne, takie, że nie było wiadomo od czego zacząć. Smakołyki zostały przywiezione przez grupę Żydów z Międzyboża w obw. chmielnickim, gdzie zarodził się chasydyzm i przyszedł na świat jego założyciel Baal Szem Tow.

Leonid Golberg
Tekst ukazał się w nr 14 (330) 30 lipca – 15 sierpnia 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.