Posiedzenie Klubu Galicyjskiego w Przemyślu

-a A+

W Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej odbyło się kolejne posiedzenie Klubu Galicyjskiego. Spotkanie przemyskie odbyło się pod hasłem „Przede wszystkim gospodarka”.

Klub Galicyjski powstał z inicjatywy Mirosława Rowickiego, redaktora naczelnego Kuriera Galicyjskiego i dra Wasyla Rasewycza, historyka i dziennikarza, redaktora portalu Zaxid.net. Posiedzenia klubu odbywają się od lat na Ukrainie. Kilka posiedzeń miało miejsce w Polsce.

Na przemyskie spotkanie przybyli konsulowie z Polski i z Ukrainy. Konsul generalny ze Lwowa Rafał Wolski podziękował rektorowi PWSW Pawłowi Treflerowi, za to, że gości w swoich progach posiedzenia Kuriera Galicyjskiego:

– Chciałem wyrazić radość, że Klub Galicyjski przelał się przez granicę polsko-ukraińską i tutaj w Przemyślu ma już swój stały punkt zaczepienia. Dodam, że Klub Galicyjski jest ważnym wymiarem działalności Kuriera Galicyjskiego, który dawno już stał się czymś w rodzaju niewielkiego koncernu medialnego. Kurier poza znanej państwu wersji papierowej ma również portal, radio internetowe, ma wreszcie telewizję internetową. Jest to bardzo żywe środowisko intelektualne, mające dostęp do najlepszych piór południowo-zachodniej Ukrainy.

Konsul nawiązując do tematu konferencji dodał, że byłby zadowolony z większej obecności polskiego kapitału na południowo-zachodniej Ukrainie.

Przemyśl znajduje się na terenie ukraińskiego lubelskiego okręgu konsularnego. Konsul Wasyl Pawluk z Lublina zwrócił uwagę na podobieństwo Galicji po obydwu stronach granicy:

– Wschodnia i zachodnia Galicja jest do siebie mentalnie bardzo podobna. Czy ktoś spoza Galicji wie, co to „meszty”. Nic nas nie dzieli, za wyjątkiem jednej rzeczy – granicy. To nasz jedyny problem, żeby tę granicę można było swobodnie przekraczać. Jeździć na kawę do Przemyśla, do Lwowa.

Otwierając panel poświęcony relacjom ekonomicznym dr Stanisław Stępień – kierownik Zakładu Historii PWSW, dyrektor Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego, członek Rady Programowej Forum Polsko-Ukraińskiego przy MSZ RP, zaznaczył, że „jest niezwykle istotne, by Ukraina stała się partnerem Polski we wszystkich dziedzinach życia społecznego”.

W panelu wzięli udział Ołeh Dubisz, pierwszy wiceprezes założonej już w 1992 roku Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, Krzysztof Siedlecki z Międzynarodowego Stowarzyszenia Przedsiębiorców Polskich na Ukrainie, Jacek Kluczkowski, ambasador Polski na Ukrainie w latach 2005-2010, ponadto również ambasador RP w Kirgistanie i Kazachstanie.

Ołeh Dubisz zaznaczył, że współpraca polsko-ukraińska nie jest symetryczna, bo znaczenie gospodarcze Polski dla Ukrainy jest znacznie ważniejsze, niż znaczenie Ukrainy dla Polski. Nie jest ta współpraca zrównoważona. Dubisz podkreślił znaczenie czynnika geopolitycznego, którego sam kiedyś nie doceniał, gdyż ściągał polski biznes do obwodu ługańskiego, wielu straciło tam zainwestowane środki. Polsko-ukraińskie relacje biznesowe są zdaniem Dubisza niedoinwestowane. Najlepszy okres przypadł na rok 2010.

Krzysztof Siedlecki zaznaczył, że kluczową kwestią jest niezawisłość sądów ukraińskich. Wielu inwestorów, jego zdaniem, na ukraińskim rynku nie czuje ochrony sądowniczej. Drugim czynnikiem ograniczającym inwestycje jest biurokracja, która „przekracza wszelkie dopuszczalne granice”. Siedlecki zaznaczył, że korupcja – trzeci często przywoływany czynnik – jest już w jakimś stopniu ograniczona na Ukrainie, a walka z korupcją jest już widoczna, a zrozumienie, że „jest to rak, który toczy kraj” jest powszechne. Istotną rzeczą byłoby zniesienie moratorium na handel ziemią.

W ostatnim dziesięcioleciu, trwającym od zakończenia kryzysu z lat 2007-2008, wzrost zanotowany został w roku 2013, by gwałtownie się załamać w roku 2014 i 2015. Zwrócił na to uwagę ambasador Jacek Kluczkowski. Obecnie utrzymuje się dysproporcja w stosunkach handlowych. Polska więcej sprzedaje na Ukrainę, niż Ukraina do Polski. Zasadniczo jednak różni się od tej z lat 2013-2014. Od 2015 roku notujemy wzrost współpracy gospodarczej, który przyspieszył w latach 2017-2019. Warto zaznaczyć, że jest zanotowany po obu stronach. Obejmuje to również współpracę gospodarczą.

Fot. Wojciech Jankowski

Drugi panel, poświęcony roli dziennikarzy w stosunkach polsko-ukraińskich, poprowadził Mirosław Rowicki, redaktor naczelny Kuriera Galicyjskiego. Wzięli w nim udział Andrzej Klimczak – prezes rzeszowskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dr Wasyl Rasewycz – historyk i publicysta, redaktor portalu Zaxid.net, Olga Popowycz – dziennikarka pisma „Nasz Wybir”, Jurij Banachewycz z Ukraińskiej Agencji Informacyjnej, Wojciech Pokora z lubelskiego SDP i inicjatywy Stop Fake News.

Mirosław Rowicki zauważył, że pomimo, iż stosunki polsko-ukraińskie są ciągle w mediach obecne, nasze społeczeństwa wciąż niewiele o sobie wiedzą. Andrzej Klimczak zauważył, że w natłoku informacji, gdzie dominują „fake newsy”, ma miejsce propagandowe zakłamanie informacji. Szef rzeszowskiego SDP stwierdził, że czasem dokonuje się nieformalna współpraca dziennikarzy z obydwu stron granicy, którzy dzwonią i weryfikują informacje podane przez agencje prasowe. Jest to jego zdaniem najlepsza metoda weryfikacji wiadomości.

Wasyl Rasewycz zwrócił uwagę na niebezpieczeństwa, które niesie ze sobą Facebook, oferujścy bardzo dużo niesprawdzonej, ale błyskawicznie rozprzestrzeniającej się informacji. We Lwowie, jak zauważył dziennikarz, młodzi dziennikarze nie znają języka polskiego, w związku z tym otrzymują informacje w Kijowa. W Kijowie dziennikarze tym bardziej nie znają polskiego, a jeszcze bardziej kontekstów. W takiej sytuacji bardzo łatwo podać nieprawdziwą, prowokacyjną informację. Media z obydwu stron granicy cytują politycznie bliskie media, nie podając kontekstu, nie informując, że cytowane medium może być aktywną stroną w konflikcie politycznym w swoim kraju.

Olga Popowycz, naukowiec i dziennikarka, zwróciła uwagę, że często manipulowanym tematem są ukraińscy imigranci. Te informacje są zdecydowanie przerysowane, tworząc negatywny wizerunek Polski na Ukrainie. Jednocześnie trwa niebezpieczny proces swoistego „specjalizowania się” dziennikarzy, polegający nie tyle na podawaniu informacji, co manipulowaniu nią – podawaniu w opakowany sposób, by ją „dobrze sprzedać”. Temat emigracji zarobkowej w Polsce z Ukrainy omówił Jurij Banachewycz. Przy okazji wspomniał, jak niekiedy polscy dziennikarze skupiają się na narodowości przestępców, co nie stanowi meritum informacji. Wojciech Pokora skoncentrował się na „łżenowinach”, czyli tak zwanych „fake newsach”. Lubelski dziennikarz podzielił je na cztery grupy dotyczące Partnerstwa Wschodniego. Część z nich koncentruje się na wmawianiu, że poprzez Partnerstwo Wschodnie pozbawia się Rosję rynków i wpływów. Inna grupa wmawia, że Partnerstwo Wschodnie obiecywało Ukrainie wzbogacenie, a przyniosło biedę, obiecało poprawę infrastruktury, a przyniosło zapaść. Ostatnia grupa koncentruje się na wmawianiu, że Partnerstwo Wschodnie jest projektem, które miało doprowadzić do wojny w Donbasie. Kolejnym manipulowanym tematem jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Organizatorami konferencji były Kurier Galicyjski, rzeszowski oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska. Spotkanie odbyło się pod patronatem Ministra Infrastruktury i Rozwoju RP – Jerzego Kwiecińskiego. Posiedzenie Klubu Galicyjskiego odbyło się 18 czerwca.

Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 12 (328) 28 czerwca – 15 lipca 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.