Nasza szkoła jest jedną wspaniałą, wielką rodziną, w której cenią każdego

-a A+

Tegoroczna studniówka w Szkole im. Św. Marii Magdaleny była nadzwyczaj serdeczna i pełna szczerych emocji. Tylko 20 uczniów w tym roku zostaną absolwentami szkoły, więc na sali tym razem było dość miejsca, by atmosfera zrobiła się bardziej rodzinna.

- Ja uczę wszystkie starsze klasy, czyli dziesiąta i jedenasta klasa przechodzi przez moje ręce – mówi dyrektor szkoły Ryszard Vincenc. – Także ta jedenasta nie jest wyjątkiem i to są też moi uczniowie. Klasa jest dobra. Mogła być lepsza, mogła być gorsza, nie powiem że jakaś rewelacyjna, ale jest dobra. Jak się mówi, cudzych dzieci nie ma, wszystkie dzieci są nasze. Oni są opanowani, nie czuć zdenerwowania. Młodzież teraz jest inna, mniej spięta, bardziej rozluźniona, więc myślę, że wszystko będzie dobrze.

Na początek uroczystości – tradycyjnie polonez. Szkolna sala gimnastyczna udekorowana w dominacji kolorów lawendowego i białego. Każdy z gości zaproszonych otrzymał też mały lawendowo-biały bukiecik jako bransoletkę na rękę. Nie była to bynajmniej jedynie pamiątka – do każdego bukiecika dołączono numerek biorący udział w losowaniu, podczas którego pięć wylosowanych osób otrzymało drobny upominek.

- Witam serdecznie rodziców, dzięki pomocy których możemy zrobić tę studniówkę – tymi słowami dyrektor otworzył uroczystość. – Witam moich kolegów nauczycieli i naszych absolwentów. Szczególnie miło nam powitać naszych gości. Zresztą na tyle często bywają w naszej szkole, że są już naszą rodziną. Tak się właśnie składa, że sami goście, ich dzieci bądź wnukowie ukończyli naszą szkołę lub jeszcze się tu uczą. Więc przedstawiam naszą poszerzoną rodzinę szkoły Marii Magdaleny.

A swoją obecnością uroczystość zaszczycili: konsulowie Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie Anna i Marek Wojciechowscy, wiceprezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie Teresa Dutkiewicz i sekretarz Elżbieta Korowiecka, liderzy Rodziny Rodzin państwo Węcakowie – Halina i Włodzimierz, prezes Towarzystwa Lekarskiego i Uniwersytetu Trzeciego Wieku Ewa Hrycaj-Małanicz, prezes Towarzystwa Turystycznego Beata Pacan-Sosulska, prezes Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi Janusz Balicki, prezes Kredobanku Grzegorz Szatkowski z małżonką. Z Polski przybyli goście specjalni – Andrzej Osiniak i Jerzy Frątczak.

Nie zabrakło też życzeń dla przyszłych absolwentów szkoły.

- Chciałam wam życzyć powodzenia na egzaminach i żebyście w swoim życiu spotkali samych mądrych, uczciwych i dobrych ludzi – powiedziała konsul Anna Wojciechowska. – Żebyście dokonywali dobrych wyborów, bo już od pierwszej waszej decyzji za parę dni będzie wiele zależało. Będzie zależała wasza przyszłość. I życzę, żebyście byli dumni z tego, że kończycie właśnie tę szkołę, która ma dwuwiekową tradycję. I życzę, żeby „Magdusia” z was również była dumna. A dzisiaj życzymy miłej zabawy, ten wieczór nalży do was. Bawcie się, nie przyjmujcie egzaminami. Wszystkiego dobrego!

- Moi drodzy, czasu naszego nie można ani kupić, ani pożyczyć – upomniała uczniów Teresa Dutkiewicz. – Można jedynie jego wykorzystywać i nim się posługiwać. Drodzy absolwenci, którzy niedługo opuścicie szkołę naszą, dzisiaj nie myślcie o niczym, bawcie się, cieszcie się, tańczcie, a od poniedziałku zabierzcie się do pracy, ażeby wasze życie było ułożone jak najlepiej.

- Kiedy patrzę na wasze śliczne, pełne nadziei oczy, to chcę w imieniu własnym, męża i naszych rodzin, które są bardzo życzliwe tej szkole, życzyć wam, żeby ta nadzieja w was trwała zawsze – powiedziała Halina Węcak. – I pamiętajcie, że dziesiąta szkoła to jest ta szkoła, która daje wspaniały bilet do wspaniałego sukcesywnego życia. Życzę, by te wybory, które będziecie dokonywać w swoim życiu, były zawsze trafne. Życzę, żeby sukcesy, których osiągniecie w życiu, były radością dla nas wszystkich, dla szkoły naszej i dla waszych rodziców.

Zdjęcia: Aleksander Kuśnierz

- Chcę podziękować rodzicom za dzieci – powiedziała ogromnie wzruszona kierownik klasy Olga Pona. – Kochana moja klasa, jesteście dla mnie promieniem słonecznym oświecającym moją duszę. Każde z was na zawsze znalazło miejsce w moim serduszku. Naprawdę przeżywam, każde wasze przeżycie przeszło na mnie. To słoneczko zrobiłam swoimi rękoma – powiedziała nauczycielka. – Życzę wam świecić w tym życiu jasną gwiazdą i oddawać swoje ciepło bliskim. Proszę, żeby każdy wziął swój promień, który ja wam dawałam przez cały ten czas – gorące ciepło ode mnie.

Pani Ola wzięła do rąk żółte słońce, a uczniowie wzięli każdy jeden z promieni:

- Życzę wam wysokich lotów do spełnienia swoich marzeń i celów. Każdy z was dostanie mój promień, który trzymacie w rękach, już za sto dni na ostatni dzwonek. Rodzicom dziękuję za przygotowanie sali i bardzo piękną atmosferę, którą stworzyliście dla nas. Życzę wesołej zabawy – dodała.

W imieniu rodziców wystąpiła Swietłana Aleksandrowa, matka jednej z absolwentek:

- Każdy z nas wybrał tę szkołę z różnych powodów, ale głównym powodem było to, żeby dziecko było wychowane i szkolone w polskich tradycjach i środowisku polskim. Wybraliśmy tę szkołę, ponieważ tutaj pielęgnują kulturę nie tylko polską, ale i ogólnie kulturę europejską. Nasza szkoła jest jedną dużą, wspaniałą, wielką rodziną, w której cenią każdego. I za to my wszyscy dziękujemy. Dziękujemy państwu za to, że oddaliście serca i dusze naszym dzieciom, za to że pomogli wykształcić inteligentnych młodych ludzi. Mamy nadzieję, że kiedyś będziecie dumni z naszych dzieci, a my zawsze będziemy dumni z tego, że nasze dzieci były uczniami lwowskiej szkoły imienia świętej Marii Magdaleny. Dziękujemy!

Uczniowie również dziękowali nauczycielom, że dali im wiedzę w różnych dziedzinach, która pomoże wybrać własną drogę w przyszłości, za zachęcanie do nauki, za indywidualne podejście do każdego i za to, że zawsze mieli czas i chęć do wysłuchania, nawet poza czasem szkolnym.

Wraz z zebranymi na sali uczniowie chwilą ciszy uczcili pamięć nauczycieli, którzy odeszli w ubiegłym roku – ich pierwszą nauczycielkę w szkole podstawowej śp. Kornelię Bujnowską i śp. Czesława Migdala, który wprowadzał w świat literatury i języka polskiego w szkole starszej.

A potem obejrzeliśmy teatralizowany program przygotowany przez uczniów. Był naprawdę świetny.

Patrzę na twarze maturzystów. Nie, nie wyczuwa się jeszcze dorosłości, jeszcze toczy się walka między dziecinnością a początkami dorosłości, jeszcze na twarzach rysuje się wyraz niepewności. Chociaż niektórzy już mają określone plany na przyszłość.

- Jestem w pozytywnym nastroju – mówi Grzegorz Grabowski, tegoroczny maturzysta. – Wszystko się uda i wszystko będzie dobrze. Zostało tylko sto dni, bardzo szkoda, że szkoła już się kończy. Było tu bardzo fajnie, fajni nauczyciele, koledzy z klasy. Moim marzeniem jest dostanie się na Akademię Wojskową do Wrocławia i jak mi się uda tam dostać, będę bardzo zadowolony.

- Jestem szczęśliwa, że przeszłam tę drogę w tej szkole, z tymi ludźmi, z taką klasą, z tymi nauczycielami. Jestem chyba szczęśliwa, nie smutna. Chcę po szkole wyjechać do Warszawy na stosunki międzynarodowe – mówi tegoroczna maturzystka Julia Ficzuk.

Zapytałam również dyrektora szkoły, czy wie jakie są dalsze plany dzisiejszych maturzystów.

- Oczywiście że wiem – odpowiada. – 95% młodzieży u nas idzie do Polski na studia. I ta klasa nie jest wyjątkiem absolutnie. Zresztą nic dziwnego w tym nie ma. Z całej klasy dwie osoby zostanie na Ukrainie i to dobrze.

- To jest niedobrze.

- To jest bardzo niedobrze. Ale powiedzmy, nie od nas to zależy. To zależy od sytuacji ekonomicznej. Ryba szuka gdzie głębiej, a człowiek gdzie lepiej. Także tutaj na dany moment my – nauczyciele, dyrekcja – nic nie zrobimy. Zresztą nasza szkoła z polskim językiem nauczania jakby szykuje w tym kierunku. Proszę zobaczyć, jaki jest procent w ukraińskich szkołach, ile teraz ludzi studiuje z niepolskich szkół na wyższych uczelniach polskich – dodaje Ryszard Vincensc. – Ja jestem bardziej niż pewien, że oni trafią na studia – przekonany jest Ryszard Vincens. – Życzę im znaleźć siebie w życiu. To jest najważniejsze – znaleźć to, co będziesz robić całe życie. Żeby znaleźli kierunek, który będą studiować i który by przynosił im i materialne zadowolenie, i najważniejsze – duchowe.

- Z jednej strony jest bardzo źle, że zostało tylko 100 dni, ale z drugiej strony – jestem szczęśliwa. W szkole było bardzo fajnie. Uwielbiam wszystkich nauczycieli, szkoła dla mnie stała się drugim domem. Będę tęsknić za szkołą – mówi uczennica 11 klasy Liza Igumencewa.

- Ta studniówka ma wyjątkowy charakter – mówią zgodnie maturzyści. – Kończy się pewien etap w naszym życiu, przed nami egzaminy, dojrzałość i dorosłe życie. Studniówka to czas zabawy, to pierwszy bal, który na zawsze pozostanie w naszej pamięci i w naszych sercach. Jesteśmy szczęśliwi, że możemy być tu i teraz.

Alina Wozijan

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.