„Karta” w Stanisławowie

-a A+

Telefon z Warszawy był zupełną niespodzianką. Skąd? Z Ośrodka „Karta”? Do nas, do Stanisławowa?

Pomyłki nie było. Pięcioosobowy zespół Ośrodka ma zamiar, po Lwowie, odwiedzić Stanisławów. Oczywiście, że godzimy się, zapraszamy. Pytamy tylko, w czym możemy pomóc. Okazało się, że trzeba poszukać wśród osób starszej generacji tych, którzy pamiętają pewne wydarzenia sprzed kilku dziesięcioleci. Spotkanie miałoby się odbyć 10 września br.

Zeszyty historyczne kwartalnika „Karta” nie były nam tak zupełnie nieznane. W różny sposób trafiły do biblioteczki Towarzystwa poszczególne numery tego ciekawego pisma, kilka — sprzed lat i jeden czy dwa — z niedawno wydanych.

Już znacznie wcześniej wiedzieliśmy, że ośrodek „Karta” jest niezależną organizacją pozarządową pożytku publicznego, zajmującą się dokumentowaniem i upowszechnianiem historii najnowszej Polski i Europy Środkowo-Wschodniej w XX wieku. Od 25 lat Ośrodek prowadzi działalność wydawniczą. W roku 2005 „Karta” zainicjowała w Warszawie Dom Spotkań z Historią, od marca 2006 działa jako samorządowa instytucja kultury. Dom Spotkań z Historią jest ośrodkiem upowszechniania historii XX wieku, miejscem działań edukacyjnych i opiniotwórczych w skali Warszawy, kraju oraz w planie międzynarodowym. Historia XX wieku opowiadana jest tu przez świadectwa historyczne (tekstowe, filmowe, dźwiękowe, ikonograficzne) w czterech językach: polskim, angielskim, niemieckim i rosyjskim.

Zawczasu zaczynamy poszukiwania odpowiednich osób wśród znanych nam seniorów. Nie wszyscy od razu godzą się uczestniczyć w spotkaniu. Ktoś zasłania się słabą pamięcią, ktoś chorobą, jeszcze inni posłuchawszy o co chodzi, odchodzą w milczeniu. Ale, o dziwo, są osoby chętne, aktywne, dziarskie: „Tak, wiele pamiętam, opowiem. Gdzie i o której godzinie mam się stawić?”. A więc, jak zwykle, czekamy na zgłaszających się w gmachu szkoły, naszej „trójki”. Dyrekcja wyraziła zgodę, udostępniono kilka klas.

Przez cały czas, począwszy od pierwszego telefonu i aż do spotkania, jesteśmy w stałym kontakcie z Jarosławem Pałką. Wydaje się, że wszystko jest dograne, załatwione i najważniejsze — ludzie przyjdą. Niemniej jednak trema nie ustępuje: jak wypadnie spotkanie, czy warszawiacy potrafią poprowadzić dyskusję tak, ażeby ludzie otworzyli się całkowicie.

Jak się okazało, nasze obawy były nieuzasadnione. Chociaż ogromnym zaskoczeniem było to, że grupa składała się z osób młodych: Jarosław Pałka (świeżo, bo dopiero w czerwcu po obronie doktoratu), Piotr Filipkowski (przygotowujący się do obrony), Sergiusz Kazimierczuk, doktorantka Anna Wylegała (notabene tłumaczka z ukraińskiego), Karolina Żłobecka, absolwentka krakowskiego UJ.

Po krótkim i rzeczowym powitaniu goście z „Karty” opowiadają zebranym o celu przyjazdu do Stanisławowa: „Obecnie realizujemy nagrania w ramach wiodącego projektu „Zapomniani świadkowie XX wieku”, którego celem jest utrwalenie pamięci najstarszej generacji — obrazu przedwojennej Polski, a także represji nazistowskich i komunistycznych. Przed Stanisławowem, w ciągu trzech dni nagraliśmy we Lwowie 24 relacje. Dziękujemy zebranym dziesięciu osobom, którzy zdecydowali się na spotkanie z nami”. Podziwialiśmy, jak młodzi naukowcy potrafili stworzyć bardzo przyjazną atmosferę spotkania. Każdy z gości bardzo sprawnie poprowadził na osobności rozmowę z jednym z seniorów. Mogliśmy tylko spostrzegać, jak powoli ludzie otwierali się na rozmówcę, chętnie, bez tremy wydobywali ze swej pamięci dramatyczne epizody z przeszłości Stanisławowa: okupacji bolszewickiej i niemieckiej, wywózkach na Sybir, głodzie, egzekucjach, getcie żydowskim. Wspominano też i o sytuacjach komicznych, a nawet bardziej „ludzkich”... Rozmowy były nagrywane na dyktafon, co pozwoliło na luźne ich prowadzenie.

Po „wywiadach” nie rozchodzono się natychmiast, we wspólnej sali przy herbacie i kawie nadal snuto wspomnienia z przeszłości. Trzy godziny minęły w mgnieniu oka. Na zakończenie spotkania organizatorzy podziękowali „odważnym”: Władysławowi Karpińskiemu, Aurelii Łozińskiej, Irenie Mikule, Stanisławie Chmielowskiej, Władysławie Ridosz, Jadwidze Sołotowskiej, Zofii Steckiej, Bronisławie Torbiak, Zbigniewowi Szczuckiemu. Ludziom, którzy stali się żywym źródłem historii, którzy przez swoje wspomnienia wpisali się w nią. Niektórzy, przykładowo, zdementowali niechlubne i złośliwe relacje i artykuły w miejscowej prasie. Między innymi o tym, że spędzeni Polacy, świadkowie egzekucji 27 Ukraińców — członków ukraińskiego podziemia (14 października 1943 roku, przy synagodze), jakoby śmiali się i klaskali radośnie. Jak dotychczas, to jawne oszczerstwo przez nikogo nie było sprostowane, chociaż wielu z żyjących wie, że to nieprawda.

W dniu wyjazdu oprowadziliśmy gości po mieście. Odwiedziliśmy rabina Mosze-Lejb Kolesnika. Mimo przedświątecznego zakłopotania przed obchodami Nowego 5768 Roku (według kalendarza hebrajskiego) — święta Rosz-Haszana — znalazł czas na spotkanie z zespołem „Karty”. Na pożegnanie duchowny otrzymał w darze dwa tomy z serii Żydzi Polscy. A biblioteka Towarzystwa również wzbogaciła się o kilka nowych kwartalników historycznych „Karta”.

Dziękujemy zespołowi „Karty” za spotkanie, książki i zdjęcia.

Szkoda, że praca ponaglała i poza zobaczeniem Stanisławowa nasi Rodacy nie mieli czasu na zapoznanie się z urokami Przykarpacia. Może następnym razem. Zapraszamy i czekamy...

Wanda Ridosz
Tekst ukazał się w nr 3 (45) 17 września 2007

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.