Poezja ks. Twardowskiego zabrzmiała po ukraińsku

-a A+

W ramach 4. Przeglądu Najnowszych Filmów Polskich w Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Stanisławowie zaprezentowano film „Czas niedokończony”.

Głównym motywem filmu jest poezja ks. Jana Twardowskiego czytana przez jego czytelników. Przed pokazem w Stanisławowie poezja ks. Twardowskiego zabrzmiała w tłumaczeniu ukraińskim.

Nad tłumaczeniem listy dialogowej pracował dziennikarz, poeta i tłumacz, który posiada na swoim koncie już szereg tłumaczeń polskich poetów. Postanowił on przełożyć na ukraiński kilka wierszy ks. Twardowskiego, które zaprezentował przed pokazem filmu. Przełożył on ponadto na język ukraiński dwie książki Haliny Poświatowskiej „Znajomy z Kotoru” i „Opowieść dla przyjaciela”.

Z Wołodymyrem Harmatiukiem rozmawiał Wojciech Jankowski.

Musi być dużą przyjemnością odkrywać dla siebie kolejną znakomitą postać w poezji?
Oczywiście! Nie tylko w poezji, w sztuce. Kiedy tłumaczyłem i prosiłem swoich kolegów z Polski o pomoc, uświadomiłem sobie, jak ważną pozycję zajmuje twórczością ks. Twardowskiego we współczesnej polskiej poezji. Można znaleźć w niej coś naprawdę ważnego - można znaleźć w niej siebie! Jak powiedziano w filmie, poezja Twardowskiego jest i prosta i trudna zarazem. Prosta, bo pisze o tym co przeżywał, trudna bo o tym, co każdy z nas może przeżyć. Trudna dlatego, że o prostych rzeczach nie jest łatwo pisać. Bardzo trudno napisać właśnie o rzeczach prostych. Można sobie wymyślać jakieś konstrukcje syntaktyczne, metafory dobierać, bawić się w słowa, ale powiedzieć coś zwykłego – to nie jest takie łatwe.

Brał Pan aktywny udział w innych wydarzeniach przeglądu w Stanisławowie. Zapowiadał Pan zespół Apertus, smyczkowy kwartet, który wystąpił z okazji Dnia Niepodległości Polski. W jakim stopniu ta impreza jest ważna dla Iwano-Frankiwska?
Każde wydarzenie kulturalne, nieważne polskie czy ukraińskie, czy jakiekolwiek inne, nie ma narodowości. Mówi się: ile znasz języków – tyle razy jesteś człowiekiem. Tak to jest ze sztuką. Im więcej dzieł człowiek może zobaczyć, przeczytać, usłyszeć, tym bardziej staje się bogatszy. Przegląd Najnowszych Filmów Polskich – nie mówię w imieniu całego Stanisławowa, ale dla mnie i dla mojej rodziny – to jest ważne, interesujące wydarzenie. Kochamy kino. Często chodzimy do kina, ale brakuje dobrego filmu, takiego kameralnego, europejskiego. Dużo jest teraz w kinach amerykańskich filmów akcji, fantastyki (pomimo że lubię fantastykę), ale filmów o życiu, które trzeba przemyślać, często szukam w Internecie. Próbuję ściągnąć, chociaż to działanie jest nielegalne [śmiech].Tego mi brakuje! To bardzo dobrze, że raz w roku można obejrzeć tu dobre filmy, szkoda że nie mam czasu, żeby być na każdym z nich.

Czy ma Pan jakiś ulubiony polski film albo reżysera?
Nazwisk reżyserów niestety nie zapamiętuję… Dla mnie jest ważne, że film, który obejrzałem, jest mocny, ciekawy, trafia gdzieś do wnętrza. Często nie zastanawiam się, kto to zrobił, a ważne jest dla mnie to, co widzę. A jeżeli chodzi o ulubione filmy, to mogę wymienić „Chłopaki nie płaczą”. Nie pamiętam już dokładnie tego filmu, ale zapamiętałem frazę [śmiech]: walnęliśmy jakiegoś zwierza, jeżozwierza… To był pierwszy polski film, który obejrzałem bez napisów. Po polsku oglądałem go bardzo dawno temu i takie dobre kino chętnie oglądam, tego mi brakuje.

Rozmawiał Wojciech Jankowski

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.