Nagroda TVP Polonia dla dyrektor szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie

-a A+

2 maja, w Święto Polonii i Polaków za granicą na Zamku Królewskim w Warszawie zostały wręczone nagrody „Za zasługi dla Polski i Polaków poza granicami kraju”.

W tym roku laureatów było sześciu, wśród nich Marta Markunina, dyrektor szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie. Na stronie internetowej TVP umieszczono informację, że Marta Markunina „jest znanym i cenionym pedagogiem. Darzona powagą, szacunkiem oraz autorytetem nie tylko we Lwowie, ale na Ukrainie i poza jej granicami. Swoją zawodową przygodę rozpoczęła właśnie w Szkole nr 10 we Lwowie. Dyrektorem placówki została w 1988 roku i do dziś piastuje to stanowisko. Szkoła Średnia nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie jest jedną z dwóch średnich szkół we Lwowie z polskim językiem nauczania. Marta Markunina za swą pełną poświęcenia pracę była wielokrotnie nagradzana, przez władze RP i Ukrainy. W 2010 roku została odznaczona przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej za wybitne zasługi w działalności na rzecz mniejszości polskiej na Ukrainie”.

Marta Markunina (Fot. Aleksander Kuśnierz)

O szkole i swojej pracy Marta Markunina opowiada Alinie Wozijan:

Nie odbieram tej nagrody jako nagrody wyłącznie dla dyrektora Marty Markuniny, ale jako nagrodę dla całej szkoły nr 10, polskiej szkoły, szkoły im. św. Marii Magdaleny. Podczas gali wręczenia nagrody dziękowałam – i teraz jeszcze raz dziękuję – wszystkim nauczycielom i wszystkim pracownikom szkoły, bo dyrektor sam nigdy niczego nie dokona. Tylko wtedy, gdy jest grupa ludzi, którzy rozumieją politykę dyrektora i podtrzymują ja, można osiągnąć określony poziom. Szkoła jest znana we Lwowie i nas to bardzo cieszy. Do mnie codziennie przychodzą osoby, które chcą żeby ich dzieci uczyły się w naszej szkole. To są nie tylko Polacy. Przychodzą Ukraińcy, Rosjanie, Żydzi, Ormianie. Ale uczeń musi rozumieć i rozmawiać po polsku, inaczej nie poradzi sobie w szkole, bo prawie wszystkie lekcje są w języku polskim. Jesteśmy szkołą mniejszości narodowej, w murach tej szkoły musi brzmieć język polski. Ukraińskich szkół jest we Lwowie bardzo dużo, polskich tylko dwie. A na dodatek szkoła jest bardzo niewielka, przyjąć wszystkich chętnych nie możemy. Mamy brak pomieszczeń, mamy tylko 16 pomieszczeń klasowych i sala gimnastyczna. Boisko dzielimy z sąsiednią szkołą. Klasy są małe, a ogólnie w szkole około 300 osób uczą 32 nauczycieli i wychowawców.

Pamiętam te pierwsze dni, kiedy przyszłam do tej szkoły jako nauczycielka. Skończyłam Uniwersytet Lwowski, kierunek biologia. W komitecie rodzicielskim tej szkoły była pani Teliszewa, która była koleżanką mojej mamy. Przyszła do nas do domu i powiedziała, że w szkole nie ma nauczyciela biologii: „niech Marta idzie i uczy polskie dzieci”. A ja chciałam zająć się pracą naukową, bo miałam dobry dyplom. Ale po kilku miesiącach zrozumiałam, że to jest moje, że bardzo mi się podoba. I bardzo się cieszę, że robiłam to, co dawało mi satysfakcję.

Od mojego przyjścia do szkoły jako nauczycielki, zmieniło się ośmiu dyrektorów, przy czym w czasach powojennych nigdy przede mną nie było dyrektora polskiej narodowości. Przede mną był Rosjanin, który był dobrym człowiekiem, ale długo nie zatrzymał się na tym stanowisku. Zostałam nominowana 25 lat temu. Bardzo chciałam być dyrektorem. Przeszłam wszystkie szczeble kariery – nauczyciel, wychowawca klasy, działałam w związkach zawodowych, byłam wicedyrektorem. Ja wiedziałam jaka ma być szkoła, jak ta szkoła ma wyglądać.

Zbliża się 200. rocznica istnienia szkoły, to już w przyszłym roku. Na poprzednie obchody 190. rocznicy zjechało się prawie tysiąc absolwentów. Uroczystości trwały trzy dni. Schudłam o pięć kilogramów, co mnie naprawdę bardzo ucieszyło. Ale dzisiaj inne mamy czasy. Nie mamy takich możliwości finansowych, okoliczności są skomplikowane, nie jest zupełnie bezpiecznie, więc obchody planujemy skromniejsze. Zostanie wykonany sztandar szkoły, bo szkoła dotychczas sztandaru nie miała. Przedwojenny zaginął, a na obecnym miała być patronka szkoły św. Maria Magdalena. Przez siedem lat starałam się by szkole zwrócono historyczne imię. Udało się to osiągnąć w 2013 roku, czas więc na sztandar. Rada miasta Lwowa wygospodarowała na jubileusz pewną kwotę na remont elewacji budynku szkolnego.

Bardzo bym chciała, żeby młodzież przychodziła pracować do szkoły. Niestety, praca nauczyciela na Ukrainie nie jest godnie opłacana, ale miejmy nadzieję że pomimo trudności, będzie dobrze. 

Alina Wozijan 
Tekst ukazał się w nr 9 (229) za 15 - 28 maja 2015

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.