aktualności

Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. broni Rajmund Andrzejczak odwiedził Lwów

23/08/2019 10:07

Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. broni Rajmund Andrzejczak odwiedził Lwów.

Wyjazd rehabilitacyjno-wypoczynkowy dla dzieci niepełnosprawnych z Ukrainy

21/08/2019 11:58

Czterdziestoosobowa grupa dzieci niepełnosprawnych z opiekunami i wolontariuszami z całej Ukrainy wyjechała na dwutygodniowy turnus rehabilitacyjno-wypoczynkowy w okolice Trójmiasta, nad Morze Bałtyckie. Są to dzieci w większości z porażeniami mózgowymi, zespołem Downa oraz autyzmem.

Festyn Fotograficzny we Lwowie

19/08/2019 14:16

Z okazji 180-lecia narodzin fotografii 18 sierpnia we Lwowie zorganizowano pierwszy w tym mieście Festyn Fotograficzny.

Marszałek Senatu RP oddaje hołd zabitemu w Donbasie 20-letniemu Ukraińcowi

19/08/2019 13:53

Podczas wizyty na Ukrainie, marszałek Senatu Stanisław Karczewski wraz z Ambasadorem RP w Kijowie Bartoszem Cichockim oddali hołd poległemu w Ługańsku 20–letniemu ukraińskiemu żołnierzowi.

21 lat Harcerskiej Służby Pamięci na Wschodzie

19/08/2019 13:41

W Polskim Lasku pod Kostiuchnówką poświęcono zrekonstruowaną kaplicę legionową. Stało się to podczas obchodów 21-lecia Harcerskiej Służby Pamięci na Wschodzie, które odbyły się 17 sierpnia.

Marszałek Senatu weźmie udział w upamiętnieniu bitwy pod Kostiuchnówką

16/08/2019 11:53

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski rozpoczął w piątek wizytę na Ukrainie, gdzie weźmie udział w uroczystościach upamiętniających bitwę pod Kostiuchnówką i spotka się z harcerzami oraz z Polakami z Łuckiego Okręgu Konsularnego.

Święto Wojska Polskiego we Lwowie

15/08/2019 17:32

Uroczystą mszą św. w katedrze lwowskiej rozpoczęły się uroczystości odpustowe Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz obchody Święta Wojska Polskiego.

19. Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński na Ziemi Lwowskiej

15/08/2019 16:21

Na Ukrainę przybyli uczestnicy 19. Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego. 13 sierpnia, po zwiedzeniu Lwowa, polscy motocykliści udali się do Zadwórza, Brodów, Podkamienia i Huty Pieniackiej.

1600 osób skorzystało z przejścia granicznego na Zakarpaciu

14/08/2019 16:07

Przejście graniczne Łubnia – Wołosate, które funkcjonowało na granicy polsko-ukraińskiej od 8 do 10 sierpnia pozwoliło na przekroczenie granicy 1600 obywateli różnych państw – informuje służba prasowa administracji obwodowej Zakarpacia.

publicystyka

Ostatni bój stanisławowskiej fortecy. Część 2

13/08/2019 09:49

Dalsze wydarzenia, opisujące zajęcie stanisławowskiej fortecy, zaczerpnęliśmy ze wspomnień dwóch osób.

Dominikanie. Część 3

12/08/2019 09:40

Klasztory rzymskokatolickie na Wschodzie Rzeczypospolitej

Legendy starego Stanisławowa. Część 23

11/08/2019 09:31

Pasaż od Gustawa Eiffla

Pierwszy mecz, pierwszy gol. Część 1

10/08/2019 07:48

O Edmundzie Cenarze, osobie, która zapoczątkowała we Lwowie piłkę nożna, faktycznie stając się jego „ojcem chrzestnym”, pisałem już w Kurierze Galicyjskim w 2015 roku (nr 16 (236), 28.08–14.09).

Ulwowiciel kabaretu

09/08/2019 07:36

Codzienność rzadko zajmuje poczesne miejsce w historii, pamięć ludzi i narodów przez całe stulecia napędzają wielkie, często brutalne tryby polityki.

Jak na wieży ratuszowej przechowano żydowską rodzinę

09/08/2019 07:23

Po raz pierwszy usłyszałem tę prawie niewiarygodną historię wiele lat temu z ust honorowego obywatela Drohobycza śp. Alfreda Szrajera. Znał osobiście uratowaną z Holokaustu Irenę Binsztok (Frisz), późniejszą pisarkę.

Adam Marie – tragiczna historia lwowskiego kolejarza

08/08/2019 06:52

Opisując represje z lat pierwszej sowieckiej okupacji przywołujemy zazwyczaj falę brutalnych morderstw bezpośrednio po 17 września 1939 r., masowe deportacje z lutego 1940 r, czy też likwidację więzień w czerwcu 1941 r. Sowiecki terror miał też jednak zupełnie inne oblicze – nie tak spektakularne, ale znacznie bardziej niebezpieczne i pochłaniające zdecydowanie więcej ofiar.

Izba i komora pod jednym dachem

06/08/2019 19:07

I Rzeczpospolita w okresie rozbiorów zamieszkana była głównie przez ludność wiejską. W rolnictwie i hodowli zajętych było prawie 90% jej mieszkańców. W tym czasie w Europie Zachodniej zakładano już podstawy nowoczesnego przemysłu i rolnictwa: przeważały płodozmiany, wykorzystanie nowych kultur. Na roli coraz częściej pracowały maszyny rolnicze.

Jak Polacy Charków budowali. Część LIV

05/08/2019 10:18

Zasługi i porażki rodziny Szackich w Charkowie

Strusów – jedna z najpiękniejszych wsi Ukrainy

05/08/2019 10:07

Miejscowość Strusów koło Trembowli na trwałe ulokowała się w dziesiątce najpiękniejszych zakątków Ukrainy, przy czym w górnej części tabeli. Wioska faktycznie jest niezwykle malownicza, ma wiele interesujących zabytków, więc żaden podróżny nie odjedzie stąd rozczarowany.

Miejsce odznaczone tragedią

-a A+

Z Małgorzatą Gośniowską-Kolą, prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka rozmawiał Wojciech Jankowski.

Który raz jest Pani w Hucie Pieniackiej?
Byłam tutaj już wiele razy, chyba ponad trzydzieści. Ale, jeżeli chodzi o rocznicę 28 lutego, to jestem tu po raz dziesiąty. Od dziesięciu lat, odkąd został tu postawiony i poświęcony pomnik staraniem rządu polskiego i uratowanych osób, bierzemy udział w uroczystościach.

To znaczy, że rodzina pieniacka od początku bierze udział w uroczystościach?
Tak, oczywiście. Zabiegaliśmy bardzo o to, żeby tu powstał pomnik. Zanim powstało stowarzyszenie, to starały się o to poszczególne rodziny pomordowanych. Zawsze ludzie przyjeżdżali tu, aby się po prostu pomodlić.

Dziś było dużo przemówień.
To miejsce – Huta Pieniacka – jest dla nas takim niezwykłym z wielu względów: są tu prochy naszych najbliższych. Jednocześnie jest to takie miejsce, gdzie co jakiś czas historia pokazuje swoje oblicze. Tu, na początku wsi ustawiono w ubiegłym roku taki pomnik, który jest poświęcony banderowcom, którzy zostali tu przez samoobronę wsi Huta Pieniacka zastrzeleni. Przed kilkunastu laty wystawiono tu upamiętnienie, które było systematycznie niszczone. W 2005 roku powstał nasz pomnik. Jak co roku, przyjeżdżamy do Huty Pieniackiej, aby upamiętnić naszych zmarłych, ale zdajemy sobie sprawę z grozy tego miejsca, z tej sytuacji, która panuje obecnie na Ukrainie. Dociera to do nas w szerszym kontekście. Tak jak powiedziałam dziś, że ta prawda jest po prostu oczywista i wszelkie manipulacje tym nie sprzyjają ani pojednaniu, ani porozumieniu. Polacy z Huty Pieniackiej najlepiej wiedzą co oznacza barbarzyństwo.

Często spotykała się tu Pani z takimi manipulacjami?
Przemówienia, które tutaj padały były wygłaszane przez różne osoby: byli prezydenci, byli przedstawiciele parlamentu i Senatu, byli również przedstawiciele miejscowej administracji. W tym miejscu, odznaczonym tragedią, słowa które padały nie zawsze oddawały stan rzeczywisty i prawdę. Stykałam się z manipulacją ze strony partii „Swoboda”, ze strony władz miejscowych. Myślę, że nasza wytrwałość i ta modlitwa powodują, że to wszystko w jakimś stopniu jednak się zmienia.

Dziś partia „Swoboda” nie czyni kontrakcji.
Nie. Partia „Swoboda” unika tego miejsca. W 2009 roku, kiedy byli tu prezydenci Rzeczypospolitej Lech Kaczyński i Ukrainy Wiktor Juszczenko, mieliśmy tu ogromną blokadę tej partii. Nie pozwalano nam dojść do pomnika, były protesty, była policja, kordon ochrony. Przeżyliśmy wtedy grozę, ale od jakiegoś czasu partia „Swoboda” nie przyjeżdża tutaj. Pan Pankewycz, którego znam osobiście, nie pojawia się tu. Myślę, że ta polityka w tej chwili ma inny wymiar.

Zna pani osobiście Pankewycza?
Tak, miałam z nim kontakt i nie były to przyjemne rozmowy. Tutaj była tablica, która była opisem wydarzenia w wizji partii „Swoboda”. Na szczęście pozostały jej resztki. Oczywiście było to przekłamanie historii.

Co było na tej tablicy?
Był opis wymordowania wsi, był opis wymordowania członków dywizji SS „Galizien”, dokonanego przez „polskich szowinistów”. Tej tablicy już nie ma, nie ma partii „Swoboda” i mam nadzieję, że ludzie rozumieją to wydarzenie i podchodzą do tego z rozsądkiem i teraz nie dadzą się zmanipulować.

Rozmawiał Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 5 (225) za 17-30 marca 2015


Franciszek Bąkowski, jako dziecko uratował się z zagłady Huty Pieniackiej

Proszę opowiedzieć który raz jest pan tutaj?
W Hucie Pieniackiej jestem 21 raz. Te obchody zaczęły się stosunkowo późno, bo pierwsza uroczystość, która zgromadziła około tysiąca osób, to było odsłonięcie i poświęcenie tego pomnika, 20 października 2005 roku. Takie uroczystości, gdzie osób z Polski było mniej, to było odsłonięcie tego pomnika memoriałowego w 1989 roku. Wtedy był jeszcze Związek Radziecki. Ja wtedy nie byłem. Było to 28 lutego, a ja przyjechałem w czerwcu tego samego roku. Krzyż został ustawiony w 1992 roku. Mój najstarszy brat zbierał fundusze na to. Wpłacił je dyrektorowi tutejszego kołchozu w Hołubicy, który zobowiązał się go ustawić. Pierwszy nasz zorganizowany przyjazd był w 2007 roku, ale nie było jeszcze stowarzyszenia. Wtedy z grupą byliśmy we wrześniu i porządkowaliśmy przedwojenny cmentarz wioskowy i w tym samym roku w październiku została powołana organizacja Stowarzyszenie „Huta Pieniacka”. Byliśmy w kolejnym roku, a w 2009 uroczystości odbyły się w obecności prezydentów Polski i Ukrainy, Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenki. Było bardzo wiele osób, bo była to 65. rocznica tragedii. Od tego czasu przyjeżdżamy co roku przynajmniej dwa razy, bo w lutym przyjeżdżamy na uroczystości rocznicowe, a w okresie sierpień – wrzesień przyjeżdżamy, by pracować przy porządkowaniu cmentarza wioskowego i kwatery żołnierzy polskich w Brodach. Działania te są prowadzone wspólnie z motocyklistami z Rajdu Katyńskiego. W ubiegłym roku nie było Rajdu Katyńskiego, ale był zlot gwiaździsty motocyklistów i pracowaliśmy tam również. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu tych młodych ludzi udało się wykonać ogrom prac. Odsłonięto około 2 tys. krzyży, a jeżeli przypomni się, że chwasty były tam wyższe od nas, wycinaliśmy i karczowaliśmy drzewa – to widać tę pracę. Udało się dokonać tego dzięki wsparciu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Pierwsze fundusze przekazywał jeszcze śp. Andrzej Przewoźnik, a potem dr Kunert.


Ile jeszcze żyje osób z tych którzy ocaleli?
Dokładnej liczby panu nie podam, ale z tych, o których wiem, że żyją, chociaż nie mam kontaktu, jest ok. 22 osób. Przed tygodniem odeszła kolejna osoba. Pani Małgosia była na pogrzebie. W styczniu zmarła Anna Szwaja we Wrocławiu. Byliśmy na pogrzebie. Ona uratowała się na wieży kościoła. Niestety, ludzie odchodzą. Najmłodsza jest Zdzisława Hermaszewska, żona jednego z braci Hermaszewskich, generała. Jest wspaniałą osobą. Pozostało nas stosunkowo mało. W województwie opolskim żyje może 12 osób: Hautman, Mendelski, Orłowski, Kobylański. Józek Kobylański w lutym obchodzi swoje 80. urodziny, ale miał wypadek samochodowy i zdrowie już nie dopisuje. Staszek Orłowski jest starszy – 83 lata. Też zdrowie szwankuje. Luty nie jest dobrym miesiącem na wyjazd, bo to i odległość, i klimat. Mam spisane kilkadziesiąt wspomnień byłych mieszkańców Huty. Prosiłem, żeby mi napisali. Jedno ze wspomnień napisała nauczycielka, mieszka w Elblągu. Spisała wspomnienia swojej mamy o jej babci. Jest taki fakt, że w kościele kobieta rodziła. Przyszedł żołdak wyrwał płód i rozdeptał na stopniach ołtarza. Była przy tej rodzącej położna i rzuciła się na niego z pięściami – ją zastrzelił i tę rodzącą. Ten rozdeptany płód kazał dziewczynce wynieść na zewnątrz kościoła. Ta dziewczynka przeżyła i jako osoba dorosła przekazała wspomnienia swojej córce i ona mi je przesłała.


Czy będzie pan chciał opublikować te wspomnienia?
Może. Wiąże się to wszystko z pieniędzmi, ale jeżeli zdążę w przeciągu swego życia, to w ciągu dwóch lat na pewno się ukaże. Książkę „Zagłada Huty Pieniackiej” napisał mój brat, Władysław. Były już dwa wydania, a mi pozostał jeden egzemplarz z jego dedykacją.


Czy w tych pana wspomnieniach są rzeczy, których nie ma w książce?
Są to całkowicie nowe wspomnienia. To już ja zwróciłem się do kilkunastu osób, których adresy znałem, z prośbą o wspomnienia. Na 25 wysłanych listów dostałem 9 wspomnień.


Czy poznaje pan to miejsce, gdy jest tutaj?
Zmieniło się tutaj. Nie było tej drogi, przebiegała ona inaczej. Pozostała droga na Majdan Pieniacki, bo prowadzi do huty szklanej i dalej na Podhorce. Rosjanie spychaczami wyrównali teren i założyli tu hodowlę świń. Zmieniło się tutaj i za bardzo nie poznaję. Byłem zbyt mały, żeby wiele pamiętać. Były tu domy, ulice, jakby dzielnice: dzielnica Helenka, były Śmigle od nazwiska Śmigielskich, których tam wielu mieszkało. To są takie moje wspomnienia.


Rozmawiał Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 5 (225) za 17-30 marca 2015

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.