Augustów to najpiękniejsze miasto na świecie!

-a A+

O uroku Augustowa, o tym czy Zygmunt August miewał tu schadzki z Barbarą Radziwiłłówną, o tym, że przyjeżdżał tu Karol Wojtyła i o Obławie Augustowskiej, największej zbrodni sowieckiej w Polsce po II wojnie światowej mówiła w rozmowie z Wojciechem Jankowskim Irena Śniadkowska, przewodnik PTTK.

Jaki jest Augustów?
To najpiękniejsze miasto na świecie, najpiękniejsze w Polsce. Król Zygmunt August odważył się założyć to cudowne miasto w grodzie nad Nettą, nad jeziorem Necko. Najpiękniejsze zachody słońca, jakie można zobaczyć to właśnie tu, nie gdzie indziej! Siedzimy teraz pod kolumną Zygmunta Augusta postawioną 10 lat temu, ponieważ mamy 460-lecie od założenia przez Zygmunta Augustowa. Założył moje piękne miasto 17 maja 1557 roku. Być może ma to związek z Barbarą Radziwiłłówną, ale nie wszyscy przewodnicy lubią tę historię. Jest ona jednak magiczna – być może pomoże komuś, kto przyjedzie z rozterkami sercowymi, rozładować niemiłą sytuację. Zygmunt August, właśnie tu pod tą kolumną, z pięknym romansem z Barbarą Radziwiłłówną, pozwala właśnie na takie rozterki sercowe…

Czy to prawda, że było to miejsce ich pierwszej schadzki?
Nie do końca, ale jak w każdej bajce, zawsze jakieś ziarenko prawdy się znajdzie. Rzeczywiście król miał tu dobrą drogę do Wilna. Barbara Radziwiłłówna też tam mieszkała, więc gdzieś musiał się z nią spotykać. Być może w Puszczy Augustowskiej, w największym kompleksie leśnym – 116 tysięcy hektarów zwartego lasu. Jest tam co robić.

Rzeka, która tu przebiega, nosi nazwę Netta. Nie brzmi to słowiańsko.
Tereny, na których znajdujemy, się nie są Mazurami. Proszę o tym pamiętać. Wycieczki jadąc do Augustowa mijają Rajgród – tam zaczynała się granica jaćwieska. Jaćwingowie na tych terenach mieszkali do XIII wieku. Niestety Zakon Krzyżacki wytrzebił ich doszczętnie, ale jakieś ślady Jaćwieży znajdują się tu do dziś.

Poza toponimią są jakieś ślady Jaćwingów?
Na przykład Oszkinie, przepiękna twierdza jaćwiesko-pruska, gdzie Piotr Łukaszewicz cudownie opowiada o Jaćwingach, zresztą mówi, że sam jest potomkiem Jaćwingów.

Czy wiele osób tutaj uważa siebie za Jaćwingów?
Sporo. Może w samym Augustowie mniej, bardziej w kierunku obwodu kaliningradzkiego.

Miasto uzyskało prawa miejskie w 1557 roku. Co na przestrzeni wieków ciekawego tu się zdarzyło?
Bardzo wiele się działo. Miasto było położone na szlaku do Wilna, na szlaku do Krakowa. Tu przyjeżdżał na przykład Ignacy Mościcki, urzędował w jacht klubie oficerskim położonym nad Jeziorem Białym. Po bitwie pod Krechowcami w 1921 roku, po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej osiedlił się właśnie w Augustowie i miało to ogromny wpływ na rozwój naszego miasta.

W Polsce Augustów kojarzy się z Obławą Augustowską.
To co Pan powiedział, to miód na moje serce. Wiele lat z innymi przewodnikami pracowaliśmy, żeby o Obławie Augustowskiej usłyszał cały świat, cała Polska. I to, co Pan powiedział, że Augustów kojarzy się z Obławą Augustowską to efekt pracy wielu, wielu ludzi. Jest to najnowsza historia, najboleśniejsza, niewyjaśniona do końca do dziś. Sowieci dokonali tu okrutnego mordu na ludności cywilnej. W maju kończy się wojna, a w lipcu jest kolejny atak! Wracamy spokojnie do domu, myślimy, że w końcu będziemy mogli żyć spokojnie i nagle Sowieci dokonują okropnego, potwornego mordu. Wyciągali z domu młodych ludzi i pytali, czy słyszeli o partyzantach. Okrutny mord na naszym terenie: Augustów, Mikaszówka, Giby – Giby głównie kojarzą się z tą obławą. Stoi tam memoriał poświęcony wszystkim, którzy zginęli w Obławie Augustowskiej. Autorem projektu jest prof. Andrzej Strumiłło. Jest to bardzo symboliczne miejsce. Na wzgórzu ukształtowanym przez lodowiec prof. Strumiłło postanowił ułożyć głazy narzutowe skierowane w stronę 10-metrowego krzyża. Kamienie rozłożone na cztery strony świata mają symbolizować kierunki, w których ci ludzie zostali rozproszeni.

Powiedziała Pani, że cały czas jest duża niewiedza na temat Obławy Augustowskiej.
Ta niewiedza dotyczy miejsca pochówku ofiar i tego, czy w ogóle zostali oni pochowani. Sam przebieg znamy. To zaczęło się 14 lipca. Do siedziby Urzędu Bezpieczeństwa przywożono ludzi na przesłuchania, z których nigdy już nie wrócili. Badania natomiast poszły daleko. Wiemy, że ciała leżą w okolicach 60 miejsc, ale niestety w większości znajdują one się po stronie białoruskiej, Białorusini zaś niekoniecznie chcą z nami współpracować. Pierwszy biuletyn na temat Obławy Augustowskiej ukazał się w 1991 roku i zawierał nazwiska około 600 zaginionych osób i około tysiąca pomordowanych. W tej chwil liczba ta wzrasta i mówimy dziś o około 2 tysiącach pomordowanych i tysiącu zaginionych.

Przypuszcza się, że ofiary Obławy Augustowskiej są pochowane na terenie obwodu kaliningradzkiego.
Zgadza się. Prof. Andrzej Strumiłło ukierunkował memoriał na cztery strony świata. Tak naprawdę nikt nie wie, w którą stronę byli wywożeni. Przeprowadzono na naszym terenie badania ekshumacyjne. Potwierdziły one pochówki żołnierzy ze szpitali przyfrontowych. Przez te tereny przechodziły różne fronty. Niestety, jak do tej pory, nie udało się odnaleźć szczątków ofiar Obławy Augustowskiej.

Domyślam się, że za komuny istniała jednak nieartykułowana głośno pamięć o tej zbrodni. Reszta kraju może nie wiedziała o niej, ale ludzie stąd pamiętali?
Augustowiacy zawsze wiedzieli o Obławie Augustowskiej, o tym, że miała tu miejsce okrutna rzeź. Ciężko nam było się z tym pogodzić. W domach o tym mówiono, ale za komuny mówiono o tym szeptem. Ta wiedza przechodziła z pokolenia na pokolenie. Dziadkowie przekazali mi tę informację i przyjaciele, którzy stracili krewnych. W mojej rodzinie nie było ofiar tej zbrodni, ale wśród moich przyjaciół są. W czasach komuny było bardzo trudno o tym mówić, ale pamięć o ofiarach nie zaginęła!

Pozostawiamy smutne tematy… Czy Augustów może się poszczycić czymś, o czym jeszcze Pani nie wspomniała?
Nie można zapomnieć o tym, że tu niedaleko, w miejscowości Mikaszówka, Karol Wojtyła dowiedział się o nominacji kardynalskiej… pływając sobie kajakiem nagle dowiedział się, że ma przed sobą kolejny stopień do Stolicy Piotrowej. Zresztą później, w 1999 roku, płynął augustowskimi jeziorami już jako papież, w rejsie upamiętniającym te lata, gdy przyjeżdżał tu jako ksiądz. W miejscowości Studzieniczna na Grądziku jest pomnik św. Jana Pawła II, jeden z piękniejszych w Polsce. Autorem projektu jest prof. Czesław Dźwigaj. Jest tam taki piękny napis: „Byłem tu wiele razy, ale jako papież po raz pierwszy i chyba ostatni”. Niestety te słowa się sprawdziły, chociaż wszyscy myśleliśmy, że nasz papież Polak będzie wieczny.

Czy wtedy była tam Pani?
Oczywiście – 10 czerwca 1999 roku był to jeden z najpiękniejszych tu dni! Wszyscy tam się znaleźli. Grądzik to wyspa, nieduża wyspa, ale wszyscy tam przybyli i patrzyli w ciszy, jak papież wysiadał ze statku Żeglugi Augustowskiej, który do dziś przewozi pasażerów po malowniczych augustowskich jeziorach.

Dziękuję za rozmowę!
Dziękuję i zapraszam do Augustowa!

Info: Obława Augustowska – największa zbrodnia sowiecka na polskiej ludności po zakończeniu II wojny światowej. W lipcu 1945 roku przeprowadziły ją oddziały Armii Czerwonej przy pomocy Wojska Polskiego oraz funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Była to szeroko zakrojona akcja pacyfikacyjna na terenie Puszczy Augustowskiej i okolic. Ze strony sowieckiej w operacji uczestniczyły jednostki 50. Armii III Frontu Białoruskiego, Wojsk Wewnętrznych NKWD oraz funkcjonariusze kontrwywiadu woskowego Smiersz, Wspomagali akcję funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, Milicji Obywatelskiej i miejscowi konfidenci.
Oddziały sowieckie przetrząsały lasy i wsie, aresztując podejrzanych o kontakty z partyzantką niepodległościową. W ramach akcji zatrzymano kilka tysięcy ludzi. Część z nich poddano brutalnemu śledztwu. Co najmniej 600 osób nigdy nie wróciło do domu. Ich los jest nieznany. Najprawdopodobniej zostali straceni i pogrzebani po stronie białoruskiej. Polska od wielu lat stara się wyjaśnić losy ofiar tej zbrodni. (źródło: oblawaaugustowska.pl)

Rozmawiał Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 15 (283) 15-28 sierpnia 2017

19/11/2007 12:59

Podlasie – kraina magiczna. Część IV. Dzikie knieje, moczary i papież na kajaku

Podlasie – to chyba najbardziej zalesiona część Europy. Nie licząc zwyczajnych lasów, mniejszych i większych, mamy tutaj trzy autentyczne puszcze, z których Puszcza Białowieska jest unikatem w skali światowej.

Pahonia – Vytis – Herb Podlasia
05/08/2013 12:22

Podlasie – kraina magiczna. Część I. Tatarzy

Podlasie nominalnie należało do Wielkiego Księstwa Litewskiego, ale tak naprawdę nie należało chyba do nikogo.

Trójca proroka (Fot. wierszalin.za.pl)
05/08/2013 14:46

Podlasie – kraina magiczna. Część II. Święty Ilia

 

Podlasie to kraina wielkiej ciszy. Prawie każdy święty, prawie każdy prorok jakiś czas spędza na pustyni.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.