Katastrofy lotnicze nad Lwowem

-a A+

W pierwszych latach rozwoju awiacji katastrofy lotnicze były dość częste, a ofiarami byli zazwyczaj piloci. Przyczyny kryły się w błędach konstrukcyjnych samolotów lub jakości ich produkcji. Tak zginął niejeden znany pilot.

Większość z nich to były osoby popularne, bohaterowie wojenni. We Lwowie ich pogrzeby gromadziły tłumy ludzi, prasa opisywała każdy szczegół. Niektórych chowano w honorowych kwaterach Cmentarza Łyczakowskiego lub Cmentarza Orląt. Oto krótka kronika takich wypadków.

Na początku XX wieku Lwów był jednym z najważniejszych ośrodków rozwoju awiacji w Europie Środkowej. Entuzjastą i propagatorem tej dziedziny techniki był m.in. inżynier Edmund Libański. W 1910 r. we Lwowie odbyła się I Wystawa Awiacyjna, zaś w 1913 r. – druga, na której przedstawiony również został samolot lwowskich konstruktorów Władysława i Tadeusza Floriańskich. Po raz pierwszy udany lot nad Lwowem wykonał 24 kwietnia 1910 roku znany automobilista i konstruktor Otto Hieronymus na francuskim samolocie „Blériot XI”. W tymże roku Libański skonstruował swój pierwszy samolot, ale podczas lotu nad Rzęsną Polską silnik eksplodował i samolot spadł na ziemię. Pilot na szczęście został przy życiu. Podczas I wojny światowej zanotowano katastrofę lotniczą austriackiego wojskowego samolotu nad Stryjskim Parkiem.

10 czerwca 1919 roku w katastrofie lotniczej na lotnisku Janowskim zginął porucznik Mieczysław Garsztka. 22 listopada 1919 roku podczas pokazowego lotu nad centrum miasta zginął Amerykanin porucznik Edward P. Graves, pilot 7 Eskadry im. Tadeusza Kościuszki. 6 sierpnia 1920 r. w czasie lotu próbnego samolotu Fokker D.VII na lotnisku Lewandowskim zginął dowódca lwowskiego III Dywizjonu Lotniczego kapitan Stefan Bastyr. 31 sierpnia 1920 r. w pobliżu Dworca Głównego zginął w czasie lotu ćwiczebnego kapitan George MacCallum, pilot 7 Eskadry im. T. Kościuszki. 11 maja 1921 r. w Warszawie w katastrofie lotniczej zginął major Stefan Stec, lwowianin, bohater walk o Lwów. 9 sierpnia 1924 r. również w Warszawie zginął podporucznik Władysław Toruń, absolwent Politechniki Lwowskiej, komendant warsztatów lotniczych na lotnisku w Mokotowie.

W połowie lat 30. zapadła decyzja, iż trzej sławni piloci – obrońcy Lwowa Stefan Bastyr, Stefan Stec i Władysław Toruń powinni spocząć we wspólnym grobie na Cmentarzu Orląt. Ekshumowane szczątki Steca i Torunia przywieziono z Warszawy do Lwowa i 25 listopada 1935 r. uroczyście pochowano w obecności tłumów lwowian na czele z abp. Bolesławem Twardowskim i szefem polskiego lotnictwa generałem Ludomiłem Rayskim.

15 lipca 1929 r. w kolejnej katastrofie lotniczej zginął major Ludwik Idzikowski. Kilka tygodni później 4 sierpnia 1929 r. samolot wojskowy spadł na kościół Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Lewandówce. Dwaj piloci zostali ciężko ranni, dach kościoła uległ uszkodzeniu. W grudniu tegoż roku w wyniku wypadku lotniczego na Skniłowie zginęli ppor. Alfred Mostowski, sierżant Jan Komarnicki i pilot plutonowy Ryszard Drągowski. 26 kwietnia 1933 r. w katastrofie na tymże lotnisku Skniłów rozbił się samolot wojskowy i zginął pilot Stanisław Nadwodzki. 17 lutego 1934 r. nad Sygniówką Małą zginął pilot Kazimierz Chodaczek, odbywający lot ćwiczebny na samolocie RWD-4.

Od drugiej połowy lat 20. intensywnie rozwijało się nie tylko lotnictwo wojskowe, ale i awiacja cywilna. Rozbudowano nowe lotnisko na Skniłowie. Bardzo szybko uruchomiono kilka tras lotnictwa cywilnego, mianowicie ze Lwowa do Warszawy, Gdańska i Wiednia. Od 1931 r. samoloty ze Lwowa startowały na trasach międzynarodowych do Bukaresztu i Salonik. Ta trasa została z czasem przedłużona na północ do Rygi, Tallina i Helsinek, zaś od 1936 r. do Aten i dalej na wyspy Rodos i miasta Lidda w Palestynie. Była to najdłuższa trasa lotnicza w Polsce przedwojennej. Właśnie na tych trasach wydarzyło się kilka poważnych katastrof lotniczych, w których zginęli cywilni pasażerowie. 26 listopada 1928 r. samolot Junkers F-13 „Aerolotu” na trasie Lwów-Warszawa lądował z powodu awarii przy szosie Janowskiej w odległości 7 km od miasta. Lekkie obrażenia odniosła tylko jedna pasażerka. Poważna katastrofa miała miejsce 28 grudnia 1936 r., kiedy rozbił się samolot pasażerski PLL „Lot” Lockheed L-10A Electra. Jak podawała prasa lwowska, start samolotu do Warszawy został opóźniony przez niepomyślne warunki atmosferyczne. Po dwudziestu minutach lotu pilot postanowił wrócić na lotnisko we Lwowie, ale w tym momencie samolot spadł niedaleko Rawy Ruskiej. Z 10 pasażerów i 2 osób załogi zginęło dwóch pasażerów Z. Łoś i J. Zimmerman oraz członek załogi J. Fronc. Ciężko ranni zostali pilot M. Jenikas i 4 pasażerów, wśród nich wicedyrektor „Lotu” S. Krzyczkowski. Powodem katastrofy było „zamarzniecie steru i oblodzenie całej maszyny. W trakcie awaryjnego lądowania doszło do wybuchu zbiornika z paliwem i pożaru”. Była to pierwsza w Polsce katastrofa lotnicza, w której śmierć ponieśli cywilni pasażerowie.

Najtragiczniejsza katastrofa w całej Polsce przedwojennej miała miejsce podczas lotu na trasie Lwów – Saloniki 22 lipca 1938 r. Samolot Lockheed L-14 X Super Electra spadł na ziemię niedaleko Czerniowiec. Zginęło czterech członków załogi i ponad dziesięciu pasażerów. Powodem katastrofy były usterki techniczne samolotu, niezauważone przez służby techniczne na lotnisku lwowskim.

Po burzliwych latach II wojny światowej nastąpił nowy okres w rozwoju lotnictwa tak wojskowego, jak też cywilnego. W czasach powojennych niezwykle wzrosły liczby przewozu pasażerów, lotów pasażerskich, krajowych i międzynarodowych. Ale też miały miejsce groźne wypadki i katastrofy lotnicze, i niestety na znacznie większą skalę niż w latach 20–30. Inaczej jednak w czasach radzieckich wyglądała sprawa informowania publiczności, w tym mieszkańców Lwowa, o tych tragediach. Wprowadzono ścisłą tajemnicę w sprawach takich wypadków, zaś KGB nie dopuszczał wycieków informacji. Każda katastrofa lotnicza stawała się sekretem. Pogłoski o katastrofach ludzie przekazywali szeptem w kolejkach i w tramwajach, o szczegółach dowiadywali się z reportaży radiostacji zachodnich, takich jak „Wolna Europa”, ale to też oficjalnie było zabronione i karane. O katastrofach lotnictwa wojskowego w ogóle nie powiadamiano. Nic dziwnego, że po dzień dzisiejszy szczegóły niektórych katastrof lotniczych nie są znane.

Tymczasem w latach 60–80. XX w. we Lwowie miało miejsce kilka groźnych wypadków. 26 lutego 1960 r. podczas lądowania na lwowskim lotnisku rozbił się pasażerski samolot Antonow AN-10 „Ukraina”. W tymże roku taki sam samolot spadł na polu między Lwowem a Zimną Wodą. W każdej z tych katastrof zginęło 100-120 osób, ale dokładna liczba i nazwiska nie są znane. Powodem katastrof były przede wszystkim wady konstrukcyjne, więc w tymże roku wszystkie Antonow An-10 zostały wycofane z lotów w całym ZSRR, a konstrukcję samolotów zmodernizowano. Władze oficjalnie negowały obydwie katastrofy, nawet pogrzeby ofiar nie pozwolono zorganizować w tym samym dniu, lecz tylko według daty ustalonej przez KGB. W maju 1977 r. na lotnisku lwowskim rozbił się samolot Jakowlew Jak-42, który wykonywał lot do Paryża na salon awiacyjny. Piloci z Moskwy chcieli wylądować „po stołecznemu, z szykiem” i właśnie to doprowadziło do katastrofy. Samolot był kompletnie zniszczony, ale piloci pozostali przy życiu.

Dużo plotek i pogłosek towarzyszyło katastrofie lotniczej 3 maja 1985 r. Dopiero w latach 90. podano szczegóły, jak się okazało, zderzenia dwóch samolotów z powodów błędów naziemnych służb ruchu. Owego dnia ze Lwowa startował samolot transportowy An-26. Tym samolotem do Moskwy na święto Zwycięstwa wyleciało całe dowództwo 14 Armii lotniczej na czele z generałem O. Kropiwinem. Pilotował samolot syn znanego kosmonauty W. Bykowskiego. Tymczasem do Lwowa zbliżał się samolot Tupolew Tu-134A, który wykonywał lot pasażerski na trasie Tallinn – Lwów – Kiszyniów. Zderzenie samolotów nastąpiło około 30 km poza Lwowem. Zginęli wszyscy pasażerowie i piloci obu samolotów. Dokładnej liczby ofiar nigdy nie ogłoszono.

W czasach niepodległej Ukrainy na lwowskim lotnisku miały miejsce dwie katastrofy samolotów wojskowych. W grudniu 1992 r. z nieznanych powodów myśliwiec odrzutowy MIG-21 spadł podczas lotu próbnego do błót na północ od Lwowa, pilot major S. Musłanow zginął. Inna katastrofa miała bardzo szeroki rozgłos, bo wydarzyła się podczas lotów pokazowych 27 lipca 2002 r. nad lotniskiem w obecności dużej liczby widzów i była transmitowana przez telewizję. Samolot Su-17M spałdł wprost na tłum ludzi, zginęło 77 osób, zaś 292 osoby zostały okaleczone lub ranne. Tragedia była nie tylko szeroko wyświetlona w mediach, ale również winowajcy ponieśli kryminalną odpowiedzialność i skazani na od 2 do 8 lat więzienia.

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 10 (302) 30 maja – 14 czerwca 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.