Legendy starego Stanisławowa. Część 1

-a A+

Prezentujemy naszym Czytelnikom nową rubrykę. Iwan Bondarew wybrał najciekawsze legendy, bajki i anegdoty, dotyczące starego Stanisławowa.

Skompletował je w porządku chronologicznym i w ten sposób powstała „legendarna” historia miasta. Rozpoczynamy cykl od źródeł miasta między dwoma Bystrzycami w dalekim XVII wieku…

Założenie miasta
Według podań, wielki hetman koronny Stanisław Rewera Potocki na tyle upodobał sobie wieś Zabłocie, że postanowił przekształcić ją w miasto. I jak w legendzie o rzymskim Romulusie, tam gdzie hetman szedł za pługiem, miały powstać ulice, tam zaś, gdzie wypoczywał – place.

Jest to oczywiście legenda. Po pierwsze: Rewera, który w 1654 roku ukończył 75 lat, przy tak wytężonej pracy miał wszelkie szanse pozostać tam, na polu, w świeżo zaoranej bruździe. Po drugie: dokładnie wiadomo, że miasto założył jego syn, Jędrzej (Andrzej) i nazwał je nie na cześć ojca, ale swego pierworodnego syna, po dziadku również Stanisława.

Pan Wołodyjowski
W 1672 roku olbrzymia nawała turecka oblegała Kamieniec Podolski. Chrześcijański garnizon mężnie bronił się, lecz siły były nierówne. Gdy janczarzy wdarli się na dziedziniec fortecy, ostatni obrońcy podpalili prochownię. Od wybuchu zginęli i obrońcy, i napastnicy. Wśród tych pierwszych był pułkownik Michał Wołodyjowski, którego za odwagę i męstwo nazwano Hektorem Kamienieckim, w analogii do sławnego obrońcy Troi. Żona pułkownika, Basia, złożyła ciało męża na wozie i na piechotę udała się z nim do Stanisławowa. Tu w kościele farnym odbyła się słynna ceremonia pogrzebowa, na którą zjechał się kwiat rycerstwa polskiego z hetmanem koronnym Janem Sobieskim na czele.

Tak, mniej więcej, opisał to Henryk Sienkiewicz w swojej trylogii historycznej, w księdze „Pan Wołodyjowski”. W rzeczywistości, bohaterski pułkownik spoczął w Kamieńcu Podolskim. Cała historia, łącznie z pogrzebem w Stanisławowie, jest całkowicie fikcją literacką Sienkiewicza.

Jednak miło jest, gdy twoje miasto figuruje na kartach literatury światowej.

Kabała
Głazy na budowę twierdzy stanisławowskiej brano ze Wzgórz Wowczynieckich. Z czasem powstały tam w ten sposób niewielkie pieczary. Jedną z nich obrał sobie za mieszkanie znany kabalista, magik i alchemik rebe Eliahu. Przybył na piechotę z dalekiej Turcji i postanowił czekać tu na przyjście Mesjasza. Nie wiadomo, skąd czcigodny rebe wziął, że Mesjasz ma pojawić się właśnie w Stanisławowie, ale jakieś podstawy ku temu musiał mieć. Sława o uczonym odludku szybko dotarła do właściciela miasta Jędrzeja Potockiego, i ten zdecydował się odwiedzić starca. Po jakimś czasie zaprzyjaźnili się, i Potocki nawet pobierał naukę kabały – mistycznej nauki o tajemnicach zawartych w Torze, dających odpowiedzi na najważniejsze życiowe pytania. Niektóre tajemnice, zdobyte podczas tej nauki, Jędrzej Potocki postanowił wykorzystać przy budowie swego miasta.

Plan stanisławowskiej fortecy przypomina więc bardzo kabalistyczne Drzewo Życia. Może właśnie dlatego nasze miasto tak dynamicznie się rozwijało i jest teraz jednym z najbardziej komfortowych miast Ukrainy.

Iwan Bondarew
Tekst ukazał się w nr 22-23 (291-292) 19 grudnia 2017 – 15 stycznia 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.