Mail zagubiony w sieci

-a A+

Pewnego razu przeglądając stare nieodebrane maile w naszej redakcyjnej poczcie natknęliśmy się na nieprzeczytany mail od konsula Marcina Zieniewicza (obecnie jest konsulem RP w Wilnie). Przesłał on redakcji niezwykle interesujące materiały, które zdecydowaliśmy się przedstawić naszym Czytelnikom.

Co roku 1 listopada odwiedzamy groby naszych bohaterów na Cmentarzu Łyczakowskim. Zapalamy znicze i kładziemy wiązanki kwiatów u stóp pomnika na Górce Powstańczej z postacią Szymona Wizunasa Szydłowskiego dzierżącego sztandar powstańczy. Nie wszyscy chyba wiedzą, że sztandar ten był przed wojną również sztandarem Korpusu Kadetów nr 1 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego we Lwowie. A co najciekawsze… przetrwał działania wojenne i został przekazany do Muzeum Narodowego w Krakowie.

Skąd wziął się sztandar
Oto co pisał Józef Białynia Chołodecki (źródło nieznane) w 1930 roku, przedstawiając historię powstańczego sztandaru:

Niezwykle piękna, wzniosła, manifestacyjna uroczystość ożywiała w dniu 10 października roku 1861 okolice miasteczka Horodła i nurty Bugu. Była ona wspomnieniem odnowionej, po pogromie potęgi Krzyżaków, i uroczyście zaprzysiężonej 2 października roku 1415 unji Litwy z Polską.

W czasie wspomnianej manifestacji mieniły się w świetle i łopotały za podmuchem wichru różnobarwne chorągwie wszystkich województw Rzeczypospolitej, a wśród nich także chorągiew Ziemi Witebskiej, którą dzierżył w swej dłoni wybrany przez współobywateli chorąży, uroczy młodzieniec.

Była to imponująca postać, członek znakomitego rodu arystokratycznego, wedle pewnych danych, książąt Światopełk Mirskich herbu Białynia. Rysy twarzy jego to typ czysto jagielloński. Chorągiew trzymana w ręku przez młodzieńca tego została wzięta na uroczystość z rzymsko-katolickiego kościoła w Surażu, miasteczka w Ziemi Witebskiej, założonego roku 1364 przez księcia Stefana Zbaraskiego, wojewodę Witebskiego, ze względów strategicznych, a to w celu obwarowania rzeki Kaspli dla obrony Białorusi od najazdów Moskwy. Położona na szlaku bojowym miejscowość była w ciągu wieków świadkiem i uczestnikiem licznych zmagań się Polski z Moskwą. W roku 1812 zaś w czasie wyprawy Napoleona Wielkiego na Moskwę, główną kwaterą wicekróla włoskiego Eugenjusza. Z chwilą wybuchu Powstania styczniowego uderzyli na Suraż zebrani ochotnicy pod komendą Władysława Łosia. Zdobyli wprawdzie miasteczko, musieli atoli z niego ustąpić.

Wyniesiona z murów kościoła w Surażu chorągiew nie wróciła więcej do świątyni, lecz została przechowana przez chorążego. Ten, jakkolwiek wychowany w Akademji Wojskowej w Petersburgu, później adjutant generała Trepowa, był gorącym patryotą polskim, należał do organizacji narodowej, pospieszył w szeregi powstańcze, był rannym raz w bitwie pod Łosicami obok Brześcia litewskiego, drugi raz pod Czerwonką w Augustowskim, utracił władzę w prawej ręce. Po również nieznanych bliżej ogółowi życia kolejach zjawił się we Lwowie i tutaj przebywał w stroju wieśniaczym. Tu przez szereg lat pod przybranem nazwiskiem Szymona Wizunasa z Moczydłów Szydłowskiego. Niezbadany, w cichem ustroniu był ekonomicznym zarządcą posiadłości klasztoru SS. Miłosierdzia. Kochał Litwę, lecz Litwę polską, nie uznawał separatyzmu, trwał myślą i sercem przy Unji i odbierał odwiedziny młodzieży litewskiej, najczęściej odwiedziny członków domu katolickiego Światopełków Mirskich. Młodzież ta pouczała go o stosunkach i wypadkach, jakie rozgrywały się w jego ojczystych stronach.

Liczne opowieści snute przez niego w przystępie dobrego humoru udowadniały, że to bywalec, człek oczytany, wykształcony.

Przystąpiwszy, jako członek, do Towarzystwa uczestników Powstania r. 1863/4 i wybrany tegoż chorążym, złożył, wziętą ongiś z kościoła w Surażu, chorągiew do użytku zrzeszenia podczas uroczystości tejże instytucji. Nosił on później znak tej uroczystości przez szereg lat.

Zmarł 10 marca 1906 r., a pomnik z jego podobizną, odtworzony zabiegami pułkownika powstania 1863 Józefa Miniewskiego, a rylcem artysty A. Zagórskiego, przoduje kolegom po broni, spoczywającym snem wiecznym na Łyczakowskim cmentarzu we Lwowie.

Po śmierci Szydłowskiego dzierżył godło braterstwa Polski i Litwy, jako chorąży Towarzystwa uczestników Powstania Zygmunt Niesobia Krzywosąd Kępiński, ułan z oddziałów dyktatora Marjana Langiewicza, pułkownika Józefa Miniewskiego, oraz podpułkownika lit. Komorowskiego, uczestnik walk pod Skałą, Pieskową Skałą, Chrobrzą, Grochowiskami, Radziwiłłowem, Poryckiem.

W czasie zajęcia Lwowa przez wojska i władze rosyjskie w dniu 3 września 1914 r., gdy na skutek rozkazu rosyjskiego generała von Rode, musieli mieszkańcy oddać wszelką broń i strzeliwo, a zachodziła obawa konfiskaty chorągwi, przechował ten znak w specjalnej kryjówce dyrektor Archiwów i Muzeów Miejskich dr. Aleksander Czołowski.

W roku 1922 odbyła się uroczystość, przy której ofiarowało Towarzystwo Uczestników Powstania 1863/4 swoją chorągiew w darze Korpusowi Kadetów z myślą, iżby służyła ona młodzi polskiej, jako pamiątka, godło pracy i poświęcenia ojców i dziadów jej, dla dobra ukochanej ojczyzny.

(zachowana została oryginalna pisownia)

Losy powojenne
Oto latach 70. w „Przekroju” ukazuje się artykuł o dalszych losach tej relikwii narodowej. Pod artykułem podpisani są: były kadet Jan Bielecki, honorowy kadet Antoni Hass (ur. 1895) i były kadet Józef Augustynowicz (ur. 1929).

Oto po krótce historia jego uratowania. Sztandar uratował Antoni Hass, obecnie mieszkający w Bielsku-Białej. Od 1923 do 1939 roku służył w Korpusie Kadetów jako podoficer zawodowy. W uratowaniu sztandaru pomógł mu jego szwagier, również pracownik Korpusu w 1939 roku, Tadeusz Kordyban. Pan Hass przechowywał sztandar we Lwowie i w Bielsku-Białej – od 1939 po 1971 rok. Konserwacji i drobnych poprawek dokonały nieżyjące już siostry p. Hassa – Helena i Anna.

W roku 1971 Hass przekazał uratowany sztandar dyrekcji Muzeum Narodowego w Krakowie – z odpowiednim pismem, którego kopię zachował do dzisiaj. Sztandar znajduje się obecnie w Dziale Militariów w kamienicy Szołayskich przy pl. Szczepańskim.

O przechowaniu sztandaru dowiedziałem się od p. Kazimierza Simonia, z którym od lat pracowałem. Po przeczytaniu w „Przekroju” kolejnych informacji na temat sztandaru, zwróciłem się do p. Hassa z prośbą o podanie szczegółów jego uratowania. Otrzymałem je wraz z kopią pisma, wysłanego dnia 17 lipca 1971 roku do Muzeum Narodowego w Krakowie. Następnie udałem się do MN w Sukiennicach, skąd skierowano mnie do Działu Militariów. Tu, ku wielkiej mojej radości, odnalazłem sztandar-relikwię. O powyższym zawiadomiłem pp. Hassa, Simonia oraz Augustynowicza.

Redakcji Przekroju dziękuje w imieniu kadetów roczników 1918-1939 w kraju i na obczyźnie za pomoc w odszukaniu tej bezcennej pamiątki.

31 stycznia 1922 roku podczas uroczystości ku czci wybuchu powstania lwowskim kadetom przypadła w udziale zaszczytna misja – trzymania zabytkowego sztandaru. Natomiast już 3 maja tegoż roku po uroczystym nabożeństwie, odprawionym przez abp. Bolesława Twardowskiego na pl. Mariackim we Lwowie, relikwia została przekazana komendantowi Korpusu Kadetów nr 1 (później im. marszałka Józefa Piłsudskiego) mjr. Tadeuszowi Machalskiemu. Trzymając owiany legendą proporzec, powiedział: „Imieniem kadetów, oficerów Korpusu i przyszłych pokoleń ślubuję, że pamiętać będziemy o swych dla sztandaru obowiązkach, że go nie tylko nie splamimy, lecz nowymi wzbogacimy uczynkami”.

Kadeci dopełnili tego ślubowania – z narażeniem życia przechowali relikwię, wywieźli ją do Polski i przekazali placówce muzealnej. Otóż okazuje się, że na pomniku powstańców we Lwowie jest wiernie odwzorowana chorągiew powstańcza, a do tego jej oryginał zachował się do dziś i jest przechowywany w należytych warunkach.

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 21 (289) 17-29 listopada 2017

01/01/1970 01:00

31/10/2007 17:02

Ocalmy przeszłość, zachowajmy przyszłość

Modlitwa ekumeniczna i wspólne sprzątanie na Cmentarzu Łyczakowskim

19/11/2007 09:50

Dzień pełen światła

Wszystkich Świętych we Lwowie

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.