Do Mikolascha na ciastka i kawę

-a A+

Przez kilka lat czekaliśmy na otwarcie odnowionej apteki Mikolascha „Pod Złotą Gwiazdą” przy ulicy Kopernika 1. I oto jest – cukiernia.

Owiana sławą i legendą apteka, nawet nieco zaniedbana, robiła w czasach radzieckich wrażenie sympatyczne i trochę tajemnicze. Półmrok w sali i świadomość historii związanej z działalnością wynalazców Jana Zeha i Ignacego Łukasiewicza, którzy w 1853 roku w tejże aptece dokonali destylacji ropy naftowej i skonstruowali pierwszą lampę naftową (tzw. lampa Łukasiewicza).

Pionierski wynalazek rodził się w mękach. Jan Zeh wspominał, że pracowali raczej w nocy, zaś „przykra woń, gazy wywoływały ból i zawroty głowy, a ubranie i bielizna, przesiąknięte tą wonią, uniemożliwiały stosunki z ludźmi”. Ludzie też unikali wynalazców, uważali ich za owładniętych jakąś „monomanią”. Nieraz na ulicy baby wskazywały ich sobie palcem. Wreszcie cel został osiągnięty, nafta została oczyszczona, pozbawiona w znacznej części woni, była bardziej bezpieczna w użyciu. Wobec widocznych rezultatów przeprowadzonej pracy Jan Zeh wniósł podanie o „Przywilej na właściwe oczyszczenie nafty” i wkrótce otrzymał patent.

Teraz o wynalazku przypomina odsłonięta w 2003 roku tablica na fasadzie kamienicy i nowe portrety Zeha i Łukasiewicza w wystroju pierwszej sali.

Historia apteki „Pod Złotą Gwiazdą” sięga 1826 roku, kiedy magister farmacji Piotr Mikolasch ten zakład założył. Była to dziesiąta apteka we Lwowie. Bardzo szybko apteka Mikolascha stała się nie tylko największą we Lwowie, ale też w całej Galicji. Następcy założyciela – jego syn Karol i wnukowie – podtrzymali sławę najlepszej apteki w Galicji, założyli nowe laboratorium, a z czasem firmę farmaceutyczną „Piotr Mikolasch i S-ka” oraz fabrykę farmaceutyczną „Laokoon”, która pod inną nazwą istnieje do dziś. Rodzina Mikolaschów uruchomiła też produkcję spirytusu i wódek, w czym konkurowała ze znaną firmą Baczewskich.

Na początku XX wieku apteką „Pod Złotą Gwiazdą” kierował dr Henryk Mikolasch, zaś jego brat Juliusz Mikolasch zajmował się produkcją wódek. Do spółki przystąpił też Andrzej Romaszkan, mąż siostry braci Mikolaschów, pochodzący ze znanej bogatej rodziny Ormian lwowskich. To on w 1900 roku wystąpił jako inicjator budowy słynnego Pasażu Mikolascha obok nowej kamienicy przy Kopernika 1.

Wygodną dwupiętrową kamienicę dla rodziny Mikolaschów zbudowano w 1892 roku według projektu lwowskiego architekta Jana Schulza. Parterowa część kamienicy została specjalnie zaprojektowana z przeznaczeniem na aptekę, laboratoria i magazyny towarów aptekarskich. Okazałe drzwi i piękne wysokie okna od ul. Kopernika prowadziły do aptecznej sali sprzedaży. Obszernej, wygodnej, ozdobionej polichromią i zestawem stylowych mebli. Charakterystycznym akcentem tego pomieszczenia była też drewniana galeria (antresola). Stylowe drewniane schody prowadziły też na pierwsze piętro, gdzie znajdował się gabinet właściciela apteki. Apteka „Pod Złotą Gwiazdą” była nie tylko największą w Galicji, ale też najbardziej nowoczesnym przedsiębiorstwem farmaceutycznym, które sterowało rozwojem aptekarskiego rynku we Lwowie.

Śmiały projekt współczesnego przekształcenia tych pomieszczeń na restaurację-cukiernię wykonano z inicjatywy małżeństwa Łesi i Andrija Ionowych. Remont i dostosowanie czterech sal na parterze i piętrze trwały ponad cztery lata. Autorom projektu udało się zachować i poddać fachowej konserwacji stare meble i polichromię, drewnianą balustradę i schody. Nowym właścicielom udało się też wykorzystać stare naczynia aptekarskie dla zorganizowania czegoś w rodzaju wystawy nawiązującej do starej apteki. Liczne stare materiały reklamowe i fotografie rodziny Mikolaschów również przypominają o starych dobrych czasach. Wszystko to harmonicznie dopełniają nowe świeczniki, stoliki, krzesła, kanapy – ustawione wygodnie i elegancko. Wszystkie pomieszczenia nowej cukierni są obszerne, dobrze oświetlone.

Wyposażenie cukierni to oryginalny projekt kulturologiczny, który powinien wyeksponować tradycje dawnej apteki Mikolascha i jej miejsce w życiu naszego miasta oraz połączyć tę tradycję ze współczesną restauracją, która już samą swoją lokalizacją pretenduje na jedną z najbardziej znanych we Lwowie. Czas pokaże, czy genius loci tego miejsca pomoże nowym właścicielom, którzy śmiało wykorzystali imię legendarnej lwowskiej rodziny Mikolaschów i jak gdyby oddali swoją cukiernię pod opiekę „najjaśniejszego cesarza i króla Franciszka Józefa I”.

Kiedyś Stanisław Wasylewski napisał, że miasto Lwów jest miastem „lekkim i bardzo przyjemnym”. Wydaje się, że właśnie taką chciałaby być nowa cukiernia-restauracja. Żal tylko, że nie ma już starej dobrej apteki Piotra Mikolascha. Zostało tylko widmo, które przyczaiło się gdzieś blisko. Zostały też duchy pokoleń Mikolaschów, które są ciekawe tego, co dalej będzie z ich dziedzictwem. W sumie, to może cały stary Lwów uważnie przygląda się temu, co się dzieje w nowym XXI-wiecznym mieście?

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 15 (283) 15-28 sierpnia 2017

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.