„Te chwile są z nami…”

-a A+

…tak śpiewała młodzież z klasy maturalnej szkoły nr 24 im. Marii Konopnickiej we Lwowie, podczas swojej studniówki 10 lutego br.

Dalszy ciąg refrenu – to …I nikt nie zabierze ich dopóki my,/ Będziemy wciąż tacy sami,/ Z radością odkrywać każdy nowy dzień… (fragment piosenki Kamila Bednarka „Cisza”).

Słowa tej piosenki miały w ten wieczór szczególny sens, gdyż pozostało jeszcze tylko sto dni wspólnego przebywania w szkole, wspólnej nauki, wspólnych zabaw i wspólnych egzaminów. Potem od tych młodych ludzi będzie zależało, jacy będą, jaki zawód wybiorą, jaką drogą pójdą. I na pewno nie będą już tacy sami – czasem rozbrykani, czasem nieuważni, czasem opieszali. To wszystko dopiero za sto dni, a na razie o tym nie chcą myśleć: dziś bawią się i weselą.

Przed zabawą w restauracji po zdaniu matury, jej część oficjalna odbyła się w murach szkolnych. Zgodnie z tradycją rozpoczęła się polonezem. Każdego roku ten taniec wygląda inaczej, inny jest układ taneczny, inna muzyka akompaniamentu, ale za każdym razem dziewczyny mają okazję zaprezentować swe kreacje. Można to chyba porównać z balami w wieku XIX, na które młode dziewczęta przyprowadzali rodzice. Teraz też, każda suknia jest inna, każda fryzura i makijaż niepowtarzalne. Chłopcy pod tym względem mają lżej, ich stroje – to garnitury, białe koszule i muszki.

Dyrektor szkoły Lucja Kowalska przywitała zebranych na sali, przede wszystkim przyszłych absolwentów, ich rodziców, dziadków, nauczycieli, i gości. Swoją obecnością uroczystość zaszczycili konsul Bartłomiej Wybacz z Konsulatu Generalnego RP we Lwowie, wiceprezes TKPZL Zbigniew Jarmiłko i proboszcz kościoła św. Antoniego o. Paweł Odój.

Potem nastąpiła krótka przerwa na zmianę strojów wieczorowych na ubiór bardziej wygodny. W tym czasie zebrani obejrzeli przygotowaną przez młodzież prezentację, ukazującą 11 lat nauki w szkole. Zobaczyliśmy te dzieci podczas uroczystości pierwszego dzwonka: przelęknione, zdezorientowane i zarazem ciekawe wszystkiego wokół. Patrzyliśmy jak powoli zmieniali, z roku na rok. Czasem trudno było rozpoznać w dziecięcych twarzyczkach obecne na sali piękne dziewczyny. Z pewnością niejednej matce czy ojcu łezka zakręciła się w oku. Potem rozpoczęły się występy: humorystyczne scenki z życia szkolnego przeplatane tańcami i występami artystycznymi, już w szybszych i bardziej współczesnych rytmach. Na zakończenie uczniowie zaśpiewali wspomnianą już piosenkę, i wręczyli każdemu nauczycielowi piękną pąsową różę.

Pani dyrektor przedstawiła tegorocznych absolwentów, życząc im dużo szczęścia i sukcesów na egzaminach maturalnych oraz obrania szczęśliwej drogi w życiu, a dziś – wesołej i niezapomnianej zabawy. Następnie przekazała słowo gościom. Konsul Bartłomiej Wybacz w imieniu konsula generalnego RP we Lwowie Rafała Wolskiego przekazał specjalnie przygotowany na dzisiejszą okazję tort z najlepszymi życzeniami udanej zabawy studniówkowej, trafnego wyboru drogi dorosłego życia, wytrwałości w dążeniu do realizacji marzeń. Zbigniew Jarmiłko życzył młodzieży dużo szczęścia, spełnienia zamiarów, a na dzisiejszy wieczór wesołej zabawy. Ks. Paweł zacytował piosenkę: „W życiu najpiękniejsze są chwile…” – i życzył młodzieży jak najwięcej takich najpiękniejszych chwil.

Poprosiłem o kilka słów kierowniczkę klasową dzisiejszych maturzystów, nauczycielkę języka i literatury polskiej Natalię Dutkiewicz: - Jakimi uczniami są tegoroczni absolwenci?

- Jest to już trzecia moja klasa maturalna, i muszę powiedzieć, że jestem z nich bardzo zadowolona. Są wspaniałymi uczniami. Naturalnie, w czasie nauki różne rzeczy się zdarzały, jak to bywa, ale dziś widzę, że pragną być dobrymi ludźmi. Mają solidną wiedzę, jestem pewna, że maturę zdadzą dobrze, że dobrze im pójdzie na innych egzaminach, również tych życiowych. W ciągu tych sześciu lat zżyłam się z nimi i, rzecz jasna, szkoda się z nimi rozstawać. Ale taki jest właśnie los nauczyciela.

Podobnie charakteryzuje tę klasę dyrektor szkoły Łucja Kowalska. – Są to naprawdę dobre dzieci. Wielu z nich jest laureatami różnych olimpiad, mają dobry poziom wiedzy, a jak ją wykorzystają – będzie zależało od nich. Jestem pewna, że wykorzystają dobrze wszystkie szanse, które przyniesie im dorosłe życie.

A co na to sami uczniowie. Dziś są pełni emocji, są szczęśliwi. Mają świadomość, że w ciągu najbliższych stu dni będą musieli przyłożyć się do nauki, by wypełnić braki, które im się przydarzyły. Mają swoje plany: jedni wybierają się na studia do Polski, inni wolą studiować we Lwowie; jeszcze inni chcą studiować prawo, dziennikarstwo czy kierunki artystyczne. Są też tacy, którzy jeszcze nie są pewni swoich pragnień. Mają więc jeszcze sto dni, żeby się zdecydować.

Czego jeszcze można by im życzyć... Oprócz wielu serdecznych słów, które padły tego wieczoru. chciałoby się znów przywołać słowa piosenki: „…być tacy sami i z radością odkrywać każdy nowy dzień”. Oby im się to zawsze udawało i by każdy nowy dzień był dla nich pomyślny i szczęśliwy.

Krzysztof Szymański

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.