Przejście graniczne Malhowice-Niżankowice: aspekt kulturalny

-a A+

O konieczności budowy przejścia granicznego Malhowice-Niżankowice mówi się niemalże od upadku Związku Radzieckiego. Przez wiele lat trwały liczne dyskusje na ten temat, lecz padały jedynie deklaracje, które tak naprawdę nie miały żadnego urzeczywistnienia w praktyce.

W chwili obecnej przejście otwierane jest tylko sporadycznie (okazjonalnie), np. z okazji Europejskich Dni Dobrosąsiedztwa w Niżankowicach itp. Sprawa nieco ruszyła dopiero w ubiegłym roku, kiedy to opracowano program funkcjonalno-użytkowy dla powstania nowego przejścia drogowego między Ukrainą a Polską.

W 2017 roku wojewoda podkarpacki poinformował o rozpoczęciu przetargu, który ma na celu opracowanie projektu przejścia Malhowice – Niżankowice. Jego budowa ma mieć miejsce w latach 2018–2019. Korzyści ekonomiczne z powstania przejścia granicznego są oczywiste, gdyż miałoby ono na celu ożywić gospodarczo przygraniczne miejscowości w tym regionie: powstałyby nowe punkty handlowe, co przyśpieszyłoby obrót towarami między państwami, a także w jakimś stopniu zmniejszyłoby bezrobocie itd.

Przyjrzyjmy się dokładniej korzyściom kulturalnym oraz turystycznym omawianej inwestycji. Niewątpliwie ważnym elementem tego regionu są jego walory krajoznawcze: przyroda (góry, rzeźba terenu, szata roślinna oraz fauna), punkty widokowe, parki, zabytki architektury, instytucje kulturalne, również, ogólnie rzecz ujmując, niepowtarzalne zwyczaje obu narodów, które są kultywowane na danym terenie.

Jakie miejscowości turysta mógłby zwiedzić po stronie ukraińskiej? W pierwszej kolejności miasteczko Niżankowice – najbliżej granicy położona miejscowość. Znajduje się tutaj kościół rzymskokatolicki pw. Trójcy Świętej, dziś znany jako Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Matki Opatrzności Bożej. W 2005 roku w kościele płakała figurka Matki Boskiej, która dzisiaj sprowadza liczne pielgrzymki z Polski oraz Ukrainy. Dla polskich pielgrzymek przejście w Niżankowicach otwierane jest czasem od święta czy na odpust parafialny. Żeby częściej móc odwiedzać Sanktuarium, pielgrzymi powinni przekroczyć przejście graniczne w Szeginiach albo w Krościenku, a to wiąże się z dodatkowymi kilometrami. Podróż drogami okrężnymi pochłania bardzo dużo czasu i wymaga nie byle jakiego wysiłku. W linii prostej Niżankowice z Przemyślem dzieli zaledwie kilkanaście kilometrów. Otwarcie granicy zmniejszyłoby czas podróży do miasteczka i, co najważniejsze, ożywiłoby parafię, której grono parafian jest małe. W miasteczku obejrzeć warto także ratusz, który został odnowiony stosunkowo niedawno. Jest on bardzo charakterystyczny, gdyż na jego wieżyczce jest umieszczony jeleń – symbol miejscowości. W miasteczku jest również drewniana cerkiew Trójcy Świętej, rynek, zabytkowy cmentarz czy też pałac rodziny Hrim. Warty uwagi jest także dworzec kolejowy, typowy dla galicyjskich miejscowości.

Następnie zahaczyć warto o pobliską wioskę Przedzielnica, gdzie podczas drugiej wojny światowej działał niemiecki zakład karny. Śmierć poniosło w nim wielu Polaków i Ukraińców, a grób zbiorowy znajduje się na cmentarzu w pobliskim Nowym Mieście. Z kolei w Nowym Mieście obejrzeć można gotycki kościół pw. św. Marcina – jeden z najstarszych zabytków w okolicy, ratusz, cerkiew Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, starą część cmentarza polskiego, jak również dobrze zachowane kamieniczki mieszczańskie w centrum osady.

Warto podkreślić, że na północ od Nowego Miasta usytuowana jest wioska Komarowice, gdzie zobaczyć można dwór Pragłowskich oraz kopiec zwany Figurą. Nieopodal Nowego Miasta znajduje się wioska Boniowice, w której zauważyć można ruiny jednej z pierwszych drukarni na ziemiach polskich, założonej przez Jana Szczęsnego ze znanego rodu Herburtów. Z tym rodem związane jest sąsiednie miasto Dobromil, gdzie turysta może zobaczyć ratusz w stylu renesansu polskiego, pomnik Adama Mickiewicza, barokowy kościół pw. Przemienienia Pańskiego, cmentarz, Salinę – dawną kopalnię soli, w której podczas ostatniej wojny światowej śmierć poniosło wielu Żydów, Polaków i Ukraińców. W odległości 4 kilometrów od Dobromila znajdują się ruiny zamku Herburtów.

Kolejne miasto na naszej trasie to Chyrów. W Chyrowie znajduje się duży kompleks dawnego Zakładu Naukowo-Wychowawczego Ojców Jezuitów, piękny dworzec kolejowy, rynek miejski, ratusz, kościół rzymskokatolicki, cerkwie, czy też cmentarz z kaplicą grobową. Następnie w Starej Soli obejrzeć można kościół pw. św. Michała Archanioła, jak również starą drewnianą cerkiew.

Za Chyrowem położona jest wioska Laszki Murowane (dziś Murowane), w której zachowały się ruiny zamku Mniszków – właścicieli wioski do roku 1815. W miejscowości znajduje się także dawny kościół parafialny, obecnie cerkiew. Na północ od Laszek położona jest wieś Skeliwka (kiedyś Felsztyn), a w niej wart zwiedzenia jest jeden z najcenniejszych zabytków architektury gotyckiej okolic Starego Sambora – kościół pw. św. Marcina (obecnie cerkiew greckokatolicka).

Jadąc drogą z Felsztyna do Sąsiadowic zwiedzić można dworek we wiosce Głęboka. W samych Sąsiadowicach oko turysty niewątpliwe zainteresuje Klasztor Karmelitów – perła baroku na ziemiach obecnej Ukrainy. Kościół w Felsztynie oraz klasztor w Sąsiadowicach są fundacji wyżej już wzmiankowanych Herburtów.

Nie sposób pominąć na danej trasie serca Starosamborszczyzny, czyli Starego Sambora. Stare kamieniczki, obiekty architektury sakralnej czy też tajemnicza galicyjska atmosfera miasta zatrzymają tutaj podróżnika na dłuższą chwilę.

Mam świadomość tego, że na pewno wiele miejscowości, które warte są tego, aby je promować, nie wymieniłem. Święcie wierzę, że ciekawski, w dobrym znaczeniu tego słowa, podróżujący dowie się o nich i niewątpliwie zwiedzi.

Jak widzimy, Starosamborszczyzna bogata jest w liczne zabytki architektury, a szczególnie tej sakralnej. Otwarcie przejścia Malhowice-Niżankowice przyczyniłoby się do rozwoju turystyki danego regionu. Sądzę, że mogłyby powstać nowe hotele, muzea, a może nawet duże uzdrowiska (ze względu na czyste karpackie powietrze, niepowtarzalną przyrodę). Powstałyby też nowe miejsca pracy. Można by było organizować różnorakie wydarzenia kulturalne, które łączyłyby Polaków oraz Ukraińców. Kultura, moim zdaniem, napędzałaby gospodarkę. Otwarcie granicy umożliwiłoby Polakom poszukiwanie korzeni kresowych, poznawanie miejsc urodzenia swoich przodków, pomogłoby w odnajdywaniu śladów polskości na tych terenach. Warto podkreślić, że granica po 1945 roku podzieliła Polaków: zdarzało się, że połowa rodziny pozostawała na terenie USSR, a druga połowa wyjeżdżała do Polski. Przejście graniczne mogłoby niewątpliwie ożywić kontakty rodzinne. Granica w Niżankowicach, która tak długo dzieliła rodziny, może je wreszcie zbliżyć. Na Starosamborszczyźnie pozostała jeszcze garstka rodowitych Polaków, którzy chętnie opowiedzą ciekawe historie o tych terenach, o losach pozostałych tutaj rodaków, jak również o przedwojennych mieszkańcach owych miejscowości. Podobny aspekt dotyczyć może także tych Ukraińców, których przodkowie mieszkali niegdyś na terenie współczesnej Polski, a po wojnie zostali wysiedleni do ZSRR. Korzyści dla obu narodów byłyby więc obopólne.

Należałoby też wspomnieć o infrastrukturze regionu. Rzecz jasna, że trzeba zmodernizować drogi, dzięki którym można by było dotrzeć do atrakcji turystycznych. Jeszcze jednym ważnym elementem jest uruchomienie stałych połączeń kolejowych. Po stronie ukraińskiej tory kolejowe są w niezłym stanie, a odcinek między Przemyślem a Malhowicami już po stronie polskiej stosunkowo niedawno oczyszczono z krzaków. Na Ukrainie trasę kolejową łączącą Niżankowice z Samborem obsługuje raz dziennie pociąg osobowy. Od lat dziewięćdziesiątych XX wieku pomiędzy Przemyślem a Niżankowicami pociągi nie kursują, a w ostatnim czasie w celu ponownego uruchomienia powyższej linii miłośnicy kolei z Przemyśla organizują wyprawy drezyną do Niżankowic. Otwarcie przejścia wymusiłoby utworzenie stałych połączeń kolejowych pomiędzy Przemyślem a Samborem, dzięki którym turysta mógłby dotrzeć nie tylko do Niżankowic, Dobromila czy też Chyrowa, ale i dalej: do Drohobycza, Borysławia, Truskawca, Stryja, Lwowa.

Nowe przejście graniczne Malhowice-Niżankowice nie trzeba ujmować jedynie w zarysie korzyści ekonomicznych, ale także należałoby dostrzec jego aspekt kulturalny. Kolosalną rolę w promowaniu atrakcji turystycznych Starosamborszczyzny powinna odegrać reklama: filmy promocyjne, broszury, mapy, przewodniki, billboardy itp. W dużej mierze zdecydowane kroki w tej kwestii powinny być poczynione przez władze ukraińskie, przecież warto pamiętać, że kultura też ma wpływ na gospodarkę.

Andrzej Pietruszka
Tekst ukazał się w nr 21 (289) 17-29 listopada 2017

29/01/2008 02:48

Coraz dalej z Ukrainy do Polski

Kompromitacja i wielki wstyd dla Polski – tak można określić to, co się dzieje przed polskim konsulatem we Lwowie i na wschodnich przejściach granicznych.

29/01/2008 10:00

„Przeki” i „Szoszoni”

Niezorientowanym w przygranicznym slangu polsko-ukraińskim wyjaśniam.

04/08/2015 14:37

Elektroniczne tablice będą informować o kolejkach na przejściach granicznych

„Informacje o kolejkach na przejściach granicznych będą wyświetlane i co godzinę aktualizowane na monitorach LCD na stacjach benzynowych. Zostanie to zrobione w celu zmniejszenia kolejek na granicach” – informuje służba prasowa Lwowskiej Państwowej Administracji Obwodowej.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.