• Spotkanie opłatkowe w Stanisławowie

    Polska społeczność Stanisławowa spotkała się w Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego na opłatku bożonarodzeniowym. ...
  • III Forum Młodych Polaków

    Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankiwsku (d. Stanisławowie) już po raz trzeci zorganizowało Forum Młodych Polaków. ...
  • Kopciuszek po niemiecku

    W ramach tygodnia języka niemieckiego uczniowie klasy 6 szkoły im. św. Marii Magdaleny przygotowali i przedstawili bajkę „Kopciuszek”. ...

aktualności

Wraz ze śniegiem do Strzałkowic dotarł św. Mikołaj

13/12/2017 22:42

Grudzień to radosny czas oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Najbardziej radosny jest dla dzieci, które czekają na przyjście świętego Mikołaja. Tę radość odczuły także dzieci z Centrum Kulturalno-Oświatowego Wspólnoty Polskiej w Strzałkowicach, między innymi dzieci ze Strzałkowic, Dąbrówki i Starego Sambora.

Prezydenci Polski i Ukrainy: podejmiemy działania na rzecz zniesienia zakazu ekshumacji

13/12/2017 22:27

Prezydenci Polski i Ukrainy Andrzej Duda i Petro Poroszenko uzgodnili w środę w Charkowie, że podejmą działania na rzecz jak najszybszego zniesienia zakazu ekshumacji. Ma się tym zająć wspólna komisja na szczeblu wicepremierów obu krajów - poinformowali.

„Druga jesień” w Drohobyczu po raz szesnasty.

13/12/2017 16:45

Jak co roku, 19 listopada na skrzyżowaniu dawnych ulic Czackiego i Mickiewicza w Drohobyczu – miejscu, gdzie w dalekim 1942 roku z ręki gestapowca przerwane zostało życie Brunona Schulza, zbierają się miłośnicy twórczości autora „Sklepów Cynamonowych”, aby oddać hołd jego pamięci, a także uczcić pamięć 265 Żydów – mieszkańców okupowanego miasta, którzy zginęli w tym dniu na jego ulicach. W tym roku do obchodów dołączył legendarny chór „Kairos” z Lublina.

Expose Mateusza Morawieckiego

13/12/2017 16:03

13 grudnia 2017

Polacy i Ukraińcy, czyli... zachmurzenie umiarkowane

13/12/2017 12:29

W Gazecie Olsztyńskiej ukazała się krótka rozmowa Ewy Mazgal z Mirosławem Rowickim, redaktorem naczelnym Kuriera Galicyjskiego.

XXV lat Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie

13/12/2017 12:00

Jechaliśmy do Kijowa z różnych stron w dzień, raniutko, czy też w nocy. Aby chociaż na krótko być razem, móc porozmawiać, wspomnieniem wrócić do minionych lat.

Maryjo Matko Miłosierdzia

12/12/2017 11:23

co w Ostrej Bramie tron swój masz…

Dobroć serca

12/12/2017 10:51

2 grudnia w Kurii Metropolitalnej we Lwowie pod patronatem arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego odbył się VI Charytatywny Bożonarodzeniowy Kiermasz Fundacji „Dajmy Nadzieję”, podczas którego zbierano środki na wózek inwalidzki dla ciężko chorej dziewczynki Wasyłynki Dacio.

publicystyka

Kolonia Polminowska dawniej a dziś

15/12/2017 07:56

Kolonia Polminowska jest jedną z najpiękniejszych dzielnic miasta Drohobycz, która znajduje się u jego wschodnich rubieży, przy drodze wylotowej do Lwowa i Stryja.

Lwów jesienią 1918. Część II

15/12/2017 07:49

Kontynuujemy druk materiałów Witolda Demiańczuka o wydarzeniach we Lwowie w listopadzie 1918 roku, które powstały na podstawie wspomnień i materiałów działaczy ukraińskich. Materiał ukazywał się w odcinkach w listopadowych numerach Wieku Nowego z okazji 10-lecia odzyskania Niepodległości.

Jubileuszowy tom „Wrocławskich Studiów Wschodnich”

14/12/2017 16:54

Dotarł do nas kolejny tom czasopisma „Wrocławskie Studia Wschodnie”. Jest to wydanie jubileuszowe – dwudzieste.

Nasi wrogowie, nasi przyjaciele

13/12/2017 16:50

Co do wrogów, wydawałoby się, wszystko jest jasne – to i dziś, jak przed wiekami, nasi niegdysiejsi zaborcy Rosja i Niemcy, ale pojawia się uzasadnione pytanie: czemu tak wrogo do Polski odnoszą się inne kraje, nie mające żadnego interesu w podważaniu polskiej państwowości? I na jakie wsparcie możemy w tym kontekście liczyć?

Dlatego o mechanizmach, przyczynach, metodach ciągle piszę

12/12/2017 16:38

Ostatnio spotkałem się z opiniami, że w moich o polsko-ukraińskich stosunkach, tekstach publikowanych w Kurierze Galicyjskim ciągle narzekam i wszystkich pouczam. Jeśli ktoś tak właśnie odbiera to co piszę, to, moim zdaniem, się myli.

Lwów – kolebką polskiej muzykologii

11/12/2017 12:04

Postać Michała Piekarskiego znana jest we Lwowie nie tylko ludziom związanym z muzyką. W pamięci mamy organizowane przez niego we Lwowie koncerty muzyki lwowskich kompozytorów Mieczysława i Adama Sołtysów, czy Karola Szymanowskiego, jak również artykuły w Kurierze Galicyjskim o postaciach historycznych świata lwowskiej muzyki.

Stanisławowski tranzyt. Część I

11/12/2017 11:18

W literaturze historycznej podkreśla się, że Stanisławów został założony na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych. Jest to logiczne, że gdy były drogi, to po nich wędrowano. Wędrowców nie brakło.

Rzewuscy

08/12/2017 14:09

Znane polskie rody na wschodzie Rzeczypospolitej

Między Krzemieńcem a Paryżem

-a A+

Z Mariuszem Olbromskim, literatem, dyrektorem muzeum A. i J. Iwaszkiewiczów w Stawisku rozmawiała Anna Gordijewska.

Wrócił Pan z Paryża, gdzie Muzeum A. i J. Iwaszkiewiczów w Stawisku, którym Pan kieruje, zorganizowało wystawę o Juliuszu Słowackim i jego rodzinnym mieście – Krzemieńcu. Także sesję naukową „Słowacki nad Ikwą i Sekwaną”. Jak doszło do realizacji tego przedsięwzięcia?
Wystawa nosi tytuł „Krzemieniec – Ateny Wołyńskie – miasto Juliusza Słowackiego z kolekcji Stanisława Ledóchowskiego”. Została zorganizowana w samym sercu Paryża, w najstarszej i najznakomitszej naszej instytucji na emigracji, to jest w Bibliotece Polskiej na wyspie św. Ludwika, nieopodal katedry Notre Dame. Mogła tam zostać zaprezentowana dzięki życzliwości prof. C. Piotra Zaleskiego, prezesa Towarzystwa Historyczno-Literackiego, a zarazem dyrektora biblioteki. Została otwarta 4 kwietnia i była tam prezentowana ponad miesiąc. Komisarzami wystawy są Ewa Cieślak i Małgorzata Zawadzka z muzeum w Stawisku. Na wystawie znalazły się unikalne obiekty: dokumenty, mapy, pamiątki historyczne, pierwsze wydania dzieł Juliusza Słowackiego, sztychy, grafiki, medale. Wszystkie pochodzą z prywatnej kolekcji Stanisława Ledóchowskiego, z rodu, który był związany z Ziemią Krzemieniecką od XVI wieku. Do dziś istnieje pod Krzemieńcem wieś o nazwie Leduchów, będąca niegdyś własnością tego rodu, a w samym Krzemieńcu ostał się pałac Ledóchowskich, choć oczywiście jest obecnie nieco przebudowany i nie zachowały się oryginalne wnętrza. Warto dodać, że z tego zasłużonego rodu pochodzi, między innymi, święta Urszula Ledóchowska, założycielka zgromadzenia sióstr urszulanek, zwanych popularnie urszulankami szarymi. Wystawa poprzednio była prezentowana w Stawisku i w Opinogórze w Muzeum Romantyzmu. Ekspozycję zawieźliśmy do Paryża, chcąc także w ten sposób włączyć się w obchody 10-lecia Towarzystwa „Kresy we Francji”, które właśnie obchodzi tam swój jubileusz.

To już kolejna wystawa o autorze „Kordiana”, którą Pan zorganizował. Skąd ta fascynacja?
Z lektur dzieł Słowackiego. To był naprawdę niezrównany mistrz i wirtuoz mowy polskiej, wielki dramaturg, mistyk i wizjoner. Wspaniały myśliciel i wielki patriota. Aby to zrozumieć trzeba Słowackiego po prostu czytać. Nie tylko opracowania, niekiedy bardzo cenne, których jest zresztą ogromna ilość, ale właśnie przede wszystkim same dzieła. Ta fascynacja przerodziła się w moim życiu w szereg działań. To między innymi międzynarodowe spotkania intelektualistów „Dialog Dwóch Kultur”, którego dwudziestą, jubileuszową już edycję, przygotowuję razem z żoną Urszulą, na wrzesień do Krzemieńca. Ale też szereg różnych publikacji, że wspomnę tu moją książkę „Lato w Krzemieńcu. Legendy znad Ikwy”. Także szereg – jak Pani wspomniała – wystaw. Jedna z najciekawszych, jakie zorganizowałem, odbyła się w 2009 roku, w Roku Słowackiego. Miała ona miejsce w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu. Znalazły się na niej, miedzy innymi, po raz pierwszy udostępnione, na moja prośbę, przez Kaspra Pawlikowskiego, z jego prywatnych zbiorów, nieznane rękopisy Słowackiego. Były to fragmenty „Króla ducha”, a także dwa rysunki Słowackiego z podróży na Bliski Wschód. Przez jakiś czas te rękopisy leżały w moim domu, zanim przekazałem je na wystawę. To było coś niezwykłego. Ale także paryska wystawa ma swój przedziwny początek. Oto któregoś dnia, w ubiegłym roku, dość przypadkowo znalazłem się w domu państwa Ledóchowskich, dworku, pięknie urządzonym, a rozmowa, która trwała kilka godzin, zeszła w końcu na temat twórczości Słowackiego. I wtedy zapytałem pana Stanisława, czy nie ma pamiątek związanych z Krzemieńcem i rodem Słowackich. Powiedział, że się nad tym zastanowi, że potrzebuje trochę czasu. Po kilku dniach przywiózł do Stawiska kilkanaście pudeł wypełnionych świetnymi eksponatami, których nigdy wcześniej nikomu nie udostępniał. I tak powstała pierwsza wystawa, tak się zaczęła nasza współpraca. Ale ta wystawa paryska, jest rzeczywiście wyjątkowa.

Dlaczego?
Z kilku powodów. Pamiątki po Juliuszu Słowackim wróciły w miejsce związane bezpośrednio z biografią tego artysty. Po wybuchu powstania listopadowego Słowacki wyjechał z Warszawy do Paryża z misją dyplomatyczną.. Wkrótce jednak jako kurier dyplomatyczny Rządu Narodowego udał się do Drezna, Paryża i Londynu. Nigdy już do Polski nie wrócił, do końca życia pozostał na emigracji. Po wypełnieniu misji dyplomatycznej w Londynie, Słowacki osiadł w 1831 roku Paryżu. Rok później właśnie w Paryżu opublikował tom I i II „Poezji”. Po wydaniu „Poezji” od grudnia 1832 do lutego 1836 przebywał i tworzył w Szwajcarii, w latach 1836–39 podróżował z kolei do Rzymu, na Bliski Wschód, później przebywał jakiś czas we Florencji. Jednak od 1838 roku aż do śmierci 3 kwietnia 1849 roku, a więc przez dziesięć lat mieszkał i bardzo intensywnie tworzył, mimo nieustannie pogarszającego się stanu zdrowia, w Paryżu. To właśnie w stolicy Francji rozwinął szczególnie ożywioną działalność wydawniczą i twórczą, publikując kolejno utwory. Nad Sekwaną m.in. powstały dramaty: „Mazepa”, „Lilia Weneda”, „Balladyna” „Fantazy”, dramaty mistyczne „Ksiądz Marek”, „Sen srebrny Salomei”, a także poemat dygresyjny „Beniowski”, później dzieła mistyczne „Genezis z ducha”, „Króla Ducha”, liczne wiersze. Pośród wymienionych dzieł, z których niektóre uchodzą za szczytowe osiągnięcia twórcze Słowackiego, tematyka kresowa dominuje w „Mazepie”, w „Księdzu Marku”, „Śnie srebrnym Salomei” oraz we fragmentach „Beniowskiego”. Brał także czynny udział w życiu polskiej emigracji. Należał przez pewien okres do Koła Towiańczyków. Był, między innymi, członkiem Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu, które powołało do istnienia Bibliotekę Polską w 1838 roku. Znad Sekwany kierował swe piękne listy do Salomei, swej ukochanej matki, do Krzemieńca. Właśnie dzięki tej wystawie Krzemieniec niejako zagościł nad Sekwaną. Słowacki niejako „wrócił” do Biblioteki Polskiej, przecież do miejsca szczególnie mu bliskiego i drogiego jego sercu. Wernisażowi wystawy towarzyszyła sesja naukowa „Słowacki nad Ikwą i Sekwaną”, na której wygłoszono trzy referaty tematycznie związane z treścią wystawy.

Jak wygląda Biblioteka Polska?
Od 1853 roku instytucja ma swoją siedzibę w pięknej, czteropiętrowej kamienicy, z podwórkiem wewnętrznym, której okna spoglądają w nurty Sekwany. Dalej widać jedną z najwspanialszych katedr świata... Wnętrza kryją skarby kultury polskiej: ponad 250 tys. starodruków i książek, pięć tysięcy rękopisów, w tym Adama Mickiewicza, Chopina i Norwida. Wiele tysięcy map, atlasów; także ciekawe muzea: Fryderyka Chopina, Adama Mickiewicza. W czasie montażu wspomnianej wystawy, w przerwach, także później, dzięki życzliwości pracowników biblioteki, chodziłem długo samotnie po wnętrzach, zamkniętych dla zwiedzających, ekspozycji muzealnych. Szczególnie urzekło mnie biurko Adama Mickiewicza, skromne, na którym napisał w Paryżu „Pana Tadeusza”.

Czy w Paryżu istnieją jakieś inne miejsca związane z Juliuszem Słowackim?
Tak. Przede wszystkim Cmentarz Montmartre, gdzie zachował się grób Juliusza Słowackiego. Jest bardzo dobrze utrzymany, odrestaurowany. Z medalionem przedstawiającym poetę. Byliśmy tam razem z przyjaciółmi. Długo chodziliśmy po alejach. Ileż tam grobowców polskich, powstańców, wielkich patriotów… Jak wiadomo prochy poety, w 1927 roku, z inicjatywy marszałka Józefa Piłsudskiego, wielkiego znawcy i wielbiciela twórczości Słowackiego, zostały przeniesione na Wawel. Był to chyba najwspanialszy pogrzeb w dziejach kultury polskiej. Trwał dwa tygodnie, zakończył się na dziedzińcu Wawelu wielką mową marszałka, zakończoną rozkazem do generałów: „Panowie weźcie tę trumnę na ramiona i zanieście do krypt Wawelu, bo duchem równy był królom”… Ale grobowiec Słowackiego w Paryżu pozostał. Kiedy tam byliśmy – były na nim świeże kwiaty. Inną pamiątką jest marmurowa tablica z wizerunkiem wieszcza w kościele „polskim”. Pod wizerunkiem widnieją jakże przejmujące słowa z wiersza Słowackiego:

Polsko, kiedy już nieprzytomni
Będziemy, ty o nas wspomnij,
o wspomnij!
Bo myśmy z twego zrobili nazwiska
Pacierz, co płacze, i piorun
co błyska.

Właśnie w tym kościele 2 kwietnia w 12. rocznicę śmierci Jana Pawła II, a także prawie w kolejną rocznicę ślubów Jana Kazimierza w katedrze lwowskiej, odbyła się uroczystość wprowadzenia kopii wizerunku Matki Bożej ze Lwowa do kościoła „polskiego” w Paryżu. Paryską kopię namalował konserwator z Lubaczowa pan Jerzy Plucha. Złocone ramy zafundowało Stowarzyszenie Wspólnota Polska – oddział w Warszawie. Uroczystość odbyła się też w czasie jubileuszu 10-lecia Towarzystwa „Kresy we Francji”. Trzeba przypomnieć, że kopię wizerunku Matki Boskiej Łaskawej znajdującą się we Lwowie koronował Jan Paweł II w czasie pamiętnej mszy św. na hipodromie w czerwcu 2001, a wcześniej na Jasnej Górze koronował kopię obrazu Matki Boskiej Łaskawej znajdującą się obecnie w konkatedrze w Lubaczowie. Nie można też nie przypomnieć, że to Juliusz Słowacki przepowiedział w swym wizyjnym wierszu z 1848 roku „Pośród niesnasków Pan Bóg uderza w ogromny dzwon” polskiego papieża. Także to, że z kolei młody Karol Wojtyła był szczególnie zafascynowany twórczością Wielkiego Krzemieńczanina, jeszcze w dzieciństwie i wczesnej młodości. Znał na pamięć utwory i fragmenty: „Kordiana”, „Balladyny” „Króla Ducha”, bo grał w dramatach Słowackiego role teatralne jeszcze w Wadowicach, później w czasie okupacji hitlerowskiej w Krakowie. Między innymi na pięknie języka Słowackiego kształtował swój smak artystyczny.

A więc cała ta uroczystość miała wiele kontekstów religijnych i kulturowych?
Tak, to wszystko było bardzo niezwykłe, niosące wiele głębokich treści. Zwłaszcza, że ten, który składał śluby lwowskie, to znaczy król Jan II Kazimierz Waza, po abdykacji zmarł w Paryżu 16 grudnia 1672 roku. I tutaj, niedaleko od kościoła „polskiego”, w prastarej świątyni opactwa Saint Germain des Pres spoczywa jego serce, a także znajduje się jego bardzo okazały pomnik i pamiątkowa tablica w dwóch językach. Akurat, w czasie uroczystości wprowadzenia i poświęcenia Wizerunku Matki Boskiej Łaskawej do kościoła „polskiego” miałem honor odczytać akt ślubów Jana Kazimierza. Oczywiście, głos mi mocno drżał z przejęcia.

Czy istnieją w Paryżu miejsca inne, niż Pan wspomniał, związane szczególnie z kulturą polską?
Tak, jest ich bardzo wiele, trudno je wszystkie choćby w jednym zdaniu wymienić. To piękny temat na jeszcze jedną, osobną rozmowę.

W takim razie dziękuję. I mam nadzieję na kontynuację tego dialogu…
Ja również. Bardzo dziękuję.

Rozmawiała Anna Gordijewska
Tekst ukazał się w nr 11 (279) 13-29 czerwca 2017

Na cmentarzu Montmartre
Jeśli pozostała tu choć grudka
Prochu przepojona duchem wielkim,
Ta ziemia nadal święta jest
I wciąż gromadzi myśli, nadal woła,
Aby w zadumie klęknąć
I wspomnieć wizje Słowackiego
Te strofy lotne pięknem,
Błyskawicowym lśnieniem,
Postaci, które mocą ducha wskrzesił
I stare lutnie pobudzone w stepach
A napełnione nowym brzmieniem.
Tak wsłuchać się tutaj, teraz,
W starych kamieni milczenie,
By pojąć dawny głos z Krzemieńca,
Powroty bez powrotu – coraz inne –
Rzuty miłosne – strofy serdeczne
Aż po ostatnie tchnienie.

W bibliotece polskiej
Jak skromne to biurko, na które spłynęła
Strumieniem głosek kryształowych mowa,
Nad którym pochylała się Adama głowa,
Skrzypiało pióro, tańczyła świecy aureola,
Gdy księżyc nad Paryżem cicho żeglował,
Ten sam i nie ten sam, co knieje Litwy,
Nowogrodek srebrzył, ulotnie szkicował.
Jak skromne te drobiazgi w szufladzie,
Przycisk, który kształt każdej litery całował,
Gdy kosmos „Pana Tadeusza”
się rodził,
I tkliwą tęsknotą obejmował ziemię rodzinną.
Za oknem barki krążą, wstęga szmaragdów
Sekwany zmiennie, ciągle przepływa…
A pałac z kryształu słów na biurku wzniesiony
Trwa i zachwyca. Nowe serca przyzywa...
Mariusz Olbromski

 

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.