• Nad pięknym modrym Dunajem

    Zapożyczyłem ten tytuł z popularnego walca autorstwa Johanna Straussa skomponowanego w 1867 roku, aby opisać kolejny wyjazd Polskiego Teatru Ludowego ze Lwowa do stolicy Austrii. ...
  • Ponowne otwarcie Polskiej Sobotnio-Niedz...

    11 października w Szczercu k. Lwowa uroczyście otwarto nowy rok szkolny w Polskiej Sobotnio-Niedzielnej Szkole im. gen. Stanisława Maczka. Szkółka, która działała przy kościele św....
  • Z biało-czerwoną szachownicą na skrzydła...

    W auli gmachu głównego Politechniki Lwowskiej otwarto wystawę „Z biało-czerwoną szachownicą na skrzydłach”. Wystawa składa się z trzech ekspozycji prezentujących: wkład uczonych te...

aktualności

Wystawa Retrospekcja 70

15/10/2018 15:14

W czasie 7. Przeglądu Najnowszych Filmów Polskich zaprezentowano prace Jacka Koprowicza, który ma 70 lat, studentem został w roku 1970 w roku 70-lecia Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Schillera w Łodzi. Poza masą siódemek pokazano interesująca wystawę fotograficzną i etiudy studentów.

Koncert piosenek Jacka Kaczmarskiego

15/10/2018 13:51

Organizatorzy Przeglądu Najnowszych Filmów Polskich przygotowali w tym roku wydarzenie wyjątkowe. Mateusz Nagórski i Miłosz Wośko wykonali we Lwowie piosenki barda Solidarności, Jacka Kaczmarskiego. W zaprezentowanym materiale znalazły się też kompozycje Nagórskiego do poezji Kaczmarskiego.

Rozpoczął się 7. Przegląd Najnowszych Filmów Polskich „Pod Wysokim Zamkiem” we Lwowie

13/10/2018 15:41

Pokazem filmu „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” w reżyserii Denisa Delića zainaugurowano 7. Przegląd Najnowszych Filmów Polskich „Pod Wysokim Zamkiem” we Lwowie. Pokaz odbył się 12 października. W ramach imprezy widzowie obejrzą ponad 20 filmów m.in. nagrodzone na Festiwalu Filmowym w Gdyni – „Cicha noc” w reżyserii Piotra Domalewskiego, „Ptaki śpiewają w Kigali” w reżyserii Joanny Kos-Krauze oraz „Najlepszy” w reżyserii Łukasza Palkowskiego. Cena biletów na wszystkie pokazy filmowe wynosi tylko 35 UAH. Organizatorem wydarzenia jest Konsulat Generalny RP we Lwowie.

Już po raz dwudziesty odbyły się Dni Polskie w Rumunii

11/10/2018 16:29

W Suczawie na rumuńskiej Bukowinie już po raz dwudziesty odbyły się Dni Polskie. Tradycyjnie też odbyło się polsko-rumuńskie sympozjum naukowe. Po uczcie intelektualnej przyszedł czas na zabawę w czasie dożynek w polskiej wsi Nowy Sołoniec.

Zbliża się 7. Przegląd Najnowszych Filmów Polskich „Pod Wysokim Zamkiem”

09/10/2018 16:32

7. Przegląd Najnowszych Filmów Polskich „Pod Wysokim Zamkiem” startuje już 12 października we Lwowie. Jest to największa prezentacja polskiej produkcji filmowej w Europie Środkowo-Wschodniej, a również impreza, która na trwałe wpisała się do kalendarza kulturalnych wydarzeń miasta.

O renowacji zabytków w Łucku

09/10/2018 04:01

Łuck wygrał projekt „Nowe życie Starego Miasta – rewitalizacja zabytków spuścizny kulturowej Łucka i Lublina”. Projekt realizowany jest w ramach programu współpracy transgranicznej Polska–Białoruś–Ukraina na lata 2014–2020.

28 Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka

05/10/2018 21:28

W dniach 28-29 września w Iwano-Frankiwsku (d. Stanisławowie) oraz Kołomyi odbyła się 28 Międzynarodowa Galicyjska Jesień Literacka - „Poeci jak ptaki: 100 wierszy na 100-lecie”.

publicystyka

Gdyby nie żądza pieniądza i hipokryzja świata, wojna by się dawno zakończyła

13/10/2018 17:48

My, Polacy z Ukrainy, wiemy – na Ukrainie trwa wojna. Wojna, której większość świata nie chce widzieć, której nie chce uznać, o której nie chce pamiętać.

Prezentacja książki Bohdana Hudia we Lwowie

11/10/2018 16:26

W znakomitym miejscu, w Budynku Uczonych, dawnym Kasynie Szlacheckim, profesor Bohdan Hud’ zaprezentował ukraińską wersję książki „Ukraińcy i Polacy na Wołyniu, Naddnieprzu i w Galicji Wschodniej”.

Marmolada pani Wermut

11/10/2018 16:02

Do największych nieszczęść w historii Stanisławowa z pewnością odnosi się wielki pożar z 1868 roku. Napisano o nim wiele, ale dzięki esejowi Jurija Andruchowycza „Erc-Herc-Perc” pożar otrzymał określenie „marmoladowy”.

Reformaci

11/10/2018 15:57

Klasztory rzymskokatolickie na wschodzie Rzeczypospolitej

Filmy i książki o Kościele rzymskokatolickim na Ukrainie

09/10/2018 03:58

Wywiad Konstantego Czawagi z biskupem seniorem Marianem Buczkiem.

Historyczna sprawiedliwość

04/10/2018 08:58

Z chwilą, gdy otrzymają Państwo do rąk kolejny numer naszego pisma, mija 80 lat od wydarzeń, które ówczesna opinia publiczna w kraju i za granicą przyjęła niejednoznacznie – była to aneksja przez Polskę Zaolzia.

Uratowani od zapomnienia

04/10/2018 08:49

W wielu miastach i miejscowościach na dawnych terenach Rzeczypospolitej są opuszczone i zapomniane cmentarze dawnych mieszkańców. Obecnie określane są jako „polskie cmentarze”.

Złoty wrzesień pamięci

04/10/2018 08:34

Wrzesień w historii Polski i Lwowa ma szczególną symbolikę. 19 września 1772 roku do Lwowa wkroczyły wojska austriackie, a 19 września 1939 roku wokół Lwowa rozgorzały zacięte walki.

Pijarzy

30/09/2018 11:39

Klasztory rzymskokatolickie na wschodzie Rzeczypospolitej

Filiżanki z Berlina

30/09/2018 11:33

czyli kilka krótkich wspomnień przy małej kawie

Wacław Kopisto to był człowiek honoru

-a A+

Wacław Kopisto to był przede wszystkim człowiekiem honoru, człowiekiem głęboko wierzącym. W łagrach proponowano mu pracę agenturalną przeciw Ukraińcom, którzy dopuszczali się mordów i zabójstw na polskiej ludności cywilnej. On nie podjął się współpracy, bo twierdził, że w sowieckich łagrach Ukraińcy są jego współbraćmi.

W Starokonstantynowie 16 lutego 2016 roku miały być odsłonięte tablice poświęcone pamięci dwóch cichociemnych, którzy urodzili się w okolicach miasta, Wacława Kopisty i Leonarda Zub-Zdanowicza. Po interwencji Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej nie doszło do odsłonięcia tablic w miejscowym Memoriale Pamięci. Kurier Galicyjski pisał o tym w numerze 4 (248). W numerze 7 (251) opublikowaliśmy rozmowę z Ołeksandrem Zinczenką, doradcą prezesa UIPN. W numerze bieżącym prezentujemy Czytelnikom rozmowę z doktorem Krzysztofem A. Tochmanem z Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie, autorem Słownika biograficznego cichociemnych. Rozmawiał Wojciech Jankowski.

Jest Pan największym w Polsce znawcą życiorysu Wacława Kopisty. Co Pan sądzi o tej sprawie?
Sprawa jest bulwersująca. Ci bohaterowie Polskiego Państwa Podziemnego, których poznałem, nawet z jednym z nich się przyjaźniłem przez dziesięć lat przed jego śmiercią, był postacią kryształową. Jako skoczek, cichociemny, szef Kedywu na teren Inspektoratu Rejonowego Łuck Armii Krajowej, po prostu bronił polskiej racji stanu. Należy przypomnieć, że przed agresją niemiecką w 1939 roku, tereny te znajdowały się w granicach Państwa Polskiego. Polacy byli po prostu gospodarzami na tym terenie. Nigdy w czasie okupacji, ani po tzw. wyzwoleniu major Wacław Kopisto nie splamił się czynem haniebnym. Była to postać kryształowa. Wszyscy, którzy się z nim stykali uważają, że był to człowiek bogobojny, prawy. Oczywiście były tam jakieś akcje likwidacyjne wrogów polskiego państwa podziemnego. Dwa, czy trzy wyroki zostały wykonane. Te osoby z ramienia władz okupacyjnych niemieckich wyrażały się okrucieństwem w stosunków do Polaków, ale i do Żydów. Nie wiem skąd pojawiła się ta nagonka jeszcze na drugiego cichociemnego, pułkownika Leonarda Zub-Zdanowicza, który wsławił się tym, że walczył przeciwko rodzącej się władzy komunistycznej, przeciwko agenturze komunistycznej także później. Wycofał się z Brygadą Świętokrzyską na Zachód, unikając w ten sposób śmierci. W ogóle nie miał nic do czynienia z Ukraińcami, poza faktem urodzenia tylko.

Ołeksandr Zinczenko, z którym rozmawiałem, powiedział, że sprawę trzeba wyjaśnić, że jest tu potrzebny czas i cierpliwość. Czy Pana zdaniem, gdzieś jeszcze jakieś dokumenty na ten temat mogą się znajdować? Przynajmniej dotyczące Wacława Kopisty?
Znane są dokumenty dotyczące jego procesu w Kijowie, gdzie został skazany na karę śmierci. Są obszerne – kilkaset, czy może nawet więcej jest tych dokumentów, z których widać, jak godnie się zachowywał. Na procesie wyjaśniał, skąd się tutaj wziął. Przede wszystkim w łagrach Sowieci proponowali mu kilkakrotnie pracę agenturalną przeciw Ukraińcom z UPA, którzy dopuszczali się mordów i zabójstw na ludności cywilnej. On nie podjął się współpracy, bo twierdził, że w sowieckich łagrach Ukraińcy są jego współbraćmi, tak samo prześladowanymi jak on. Za odmowę grożono mu śmiercią. Takie samo było jego zachowanie w Polsce Ludowej, gdy wrócił w 1955 roku. Na taką zawoalowaną sugestię, że może podjął by współpracę, powiedział, że w żadnym wypadku i że ubecy tracą po prostu czas. Dokumenty z rozpracowania majora Kopisty znajdują się w rzeszowskim IPN.

Z tego, co Pan powiedział, była to postać wyróżniająca się również na tle innych Polaków, których sylwetki Pan prześledził?
Tak. Na tle innych oficerów, cichociemnych, gdzie niestety część z nich podjęła taką współpracę. Był to człowiek i wykształcony, na poziomie, bohater, patriota. Rzeszów uczcił jego imieniem aleję obok uniwersytetu.

Znał Pan osobiście majora Kopistę. Jakim był człowiekiem?
Cichym, spokojnym, nie wyróżniającym się. Nie było w ogóle widać, że była to sylwetka niezłomna. Większa część naszej znajomości to były czasy, gdy od 1983 roku niestety razem byliśmy prześladowani. Ja występuję w jego dokumentach, on w moich, bo spotykaliśmy się przynajmniej raz w miesiącu. Miał założone podsłuchy. Był podsłuchiwany. Uniemożliwiono mu między innymi wyjazd do Tarnowa, gdy przyjechał ojciec święty, Jan Paweł II. Nie mógł major Kapisto chodzić na różne uroczystości kościelne. Wzywano go na przesłuchania. Wszystkie jego publiczne spotkania, np. z młodzieżą w szkołach, gdzie był zapraszany jako świadek historii, były nagrywane przez SB. Właściwie cały czas od 1944 roku do początku 1989 miał kłopoty z bezpieką sowiecką, a potem polską.

Czy w dokumentach, które Pan studiował, znalazł Pan jakiś moment, który byłby wątpliwy w jego biografii?
Z takiej szerokiej perspektywy widać było, że zachowywał się godnie. Bronił polskiej racji stanu. On nikogo nie oskarżał, mówił tak jak było: po co skoczył, co Polacy robili na Wołyniu, na Kresach II Rzeczpospolitej. To była zwyczajnie samoobrona.

Czy opowiadał Panu o sprawach polsko-ukraińskich?
Tak ogólnie. Jak na przykład, szedł ze swoim oddziałem, aby przyjąć zrzut. Do zrzutu nie doszło, a zostali zaatakowani przez oddziały UPA. Szkolił również powstały w okolicach wsi Aleksandrówka oddział „Drzazgi” porucznika Jana Rerutki, który został później zamordowany przez NKWD. Został wezwany na rozmowy i zamordowany. Uczestniczył w organizowaniu samoobrony w Przebrażu. To był taki poważny bastion, który nie został zdobyty. Mówił, że partyzantka sowiecka chciała podjąć współpracę, że niby będzie uczestniczyć w tej samoobronie, ale już po zatwierdzeniu wspólnych działań, zawsze się wycofywali i nigdy nie przystąpili z Polakami do samoobrony.

Ołeksandr Zinczenko w rozmowie ze mną zadał pytanie, czemu Polacy nie chcą uczcić osób, które nie są kontrowersyjne. Czy uważa Pan, że to są postacie kontrowersyjne?
W żadnym wypadku. To nie była postać kontrowersyjna. On był żołnierzem, wykonywał zadania, które były mu zlecone. Nie uczestniczył w żadnych akcjach poza samoobroną. Z perspektywy polskiej racji stanu ppłk. Zub-Zdanowicz „Ząb” również nie był postacią kontrowersyjną. Likwidował komunistów, bo byli agentami Moskwy i bardzo często mordowali i rabowali zwykłych mieszkańców wsi.

Dlaczego w takim razie nie doszło do odsłonięcia tych tablic?
Nie mam pojęcia. Nie chcę gdybać, za kogoś odpowiadać. Uważam, że pewnie chodzi o jakieś inne sprawy, ale jakie, nie wiem. Życiorysy zawsze można zbadać. Okazało się, że był jakiś Zdanowicz ale nie ten… Nie służy to niczemu.

W dużym stopniu dzięki Panu wiadomo, że Kopisto odmówił współpracy w łagrze, że w obliczu sowieckiej okupacji Ukraińcy w łagrze są dla niego braćmi, skąd taka postawa po tym, co wydarzyło się na Wołyniu?
Był to przede wszystkim człowiek honoru, człowiek głęboko wierzący, który nawet w tak ekstremalnej sytuacji nie mógł sobie pozwolić we własnym sumieniu na odstępstwa od raz przyjętej postawy. Całe jego życie to była droga ku świętości.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 13 (257) 15 lipca – 15 sierpnia 2016

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.