aktualności

Zmartwychwstanie Kościoła ormiańskokatolickiego na Ukrainie

20/04/2018 08:26

Przed 103. rocznicą ludobójstwa Ormian, 12 kwietnia we Lwowskiej Kurii Metropolitalnej odbyło się spotkanie arcybiskupa lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego z przedstawicielami Ormiańskiego Kościoła katolickiego.

Klub gier planszowych 2018: edukacja i zabawa

18/04/2018 15:24

Nauka niekoniecznie musi być sucha i nudna. Zdobyć lub sprawdzić swoją wiedzę w różnych dziedzinach można też podczas gry. Na przykład, planszowej – w gronie rodziny, przyjaciół, znajomych i nie zawsze rówieśników. O tym wszystkim mieli okazję się przekonać osoby, które przyszły na pierwsze w tym roku spotkanie w ramach Klubu Gier Planszowych.

VII Konferencja młodych historyków

18/04/2018 13:02

17 kwietnia w szkole średniej nr 10 we Lwowie im. św. Marii Magdaleny odbyła się VII Konferencja młodych historyków. Tegorocznym tematem przewodnim była setna rocznica Niepodległości Polski.

Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu. Część 1

17/04/2018 16:42

Od założenia poznańskiego oddziału Towarzystwa upłynęło kilka lat. Nasza obecność i działalność w środowisku poznańskim interesowała i przyciągała nie tylko kresowian, ale coraz częściej rodowitych Wielkopolan.

O polskich symbolach narodowych w Stanisławowie

17/04/2018 15:28

W ramach serii wykładów historycznych, z okazji 100. rocznicy Niepodległości Polski, 14 kwietnia w Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankiwsku (d. Stanisławowie) odbył się pierwszy wykład „Polskie symbole narodowe”, który wygłosił prof. dr hab. Piotr Gołdyn z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

W Kijowie pokazano film o Irenie Sendlerowej

17/04/2018 13:37

W związku z 75. rocznicą powstania w getcie warszawskim Instytut Polski w Kijowie zaprezentował w poniedziałek film „Historia Ireny Sendlerowej”. Po pokazie ukraińska publiczność spotkała się z jej córką, Janiną Zgrzembską.

publicystyka

Martwa stanica

22/04/2018 05:32

W Górkach Wielkich, k. Skoczowa na Ziemi Cieszyńskiej stoi opuszczona stanica harcerska, dawny Ośrodek Szkolenia Instruktorów Harcerskich. Kompleks trzech budynków, posiadający historyczną i zabytkową wartość, niszczeje.

Beresteczko

21/04/2018 10:30

Bitwa pod Beresteczkiem jest dzisiaj ambiwalentnym symbolem. Inaczej odbierana jest w Polsce, inaczej na Ukrainie.

Ruszyła 8. Polska Wiosna Teatralna we Lwowie

20/04/2018 12:09

Przedstawieniem „Żertwa” w reżyserii Stanisława Miedziewskiego i wykonaniu Mateusza Nowaka 19 kwietnia we Lwowskim Obwodowym Teatrze Lalek rozpoczęła się 8. Polska Wiosna Teatralna we Lwowie. Organizatorem imprezy jest Konsulat Generalny RP we Lwowie.

Kalendarz o powstaniu „Białego Słonia”

20/04/2018 11:40

W ramach obchodów na Ukrainie i w Polsce 80-lecia otwarcia Obserwatorium Astronomiczno-Meteorologicznego im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w pasmie Czarnohory na szczycie Pop Iwan Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego zaprezentowało kalendarz na rok 2018 z unikatowymi zdjęciami.

Wewnętrzny imperatyw powiedział nam: „róbcie ten film!”

20/04/2018 11:33

Bliski Wschód i Ukraina to przecież są naczynia połączone. Informacje o wojnach, które tam trwają, dla Polski i dla społeczeństwa polskiego są kluczowe, bo ta wojna hybrydowa już tu się toczy, ona już tu się pojawia. Ważne jest, żeby społeczeństwo wiedziało, co nam zagraża w tej chwili, wtedy łatwiej będzie nam zrozumieć sytuację Ukraińców.

Relikty żydowskiego świata Galicji

19/04/2018 11:24

- Nigdy nie podejrzewałem, że we Lwowie zgromadzono takie bogactwo działu sztuki żydowskiej – powiedział pochodzący z USA naczelny rabin Lwowa i Ukrainy Zachodniej Mordechaj Shlomo Bald na otwarciu 28 marca we Lwowskim Muzeum Etnografii i Przemysłu Artystycznego wystawy „Relikty żydowskiego świata Galicji”.

Wacław Kopisto to był człowiek honoru

-a A+

Wacław Kopisto to był przede wszystkim człowiekiem honoru, człowiekiem głęboko wierzącym. W łagrach proponowano mu pracę agenturalną przeciw Ukraińcom, którzy dopuszczali się mordów i zabójstw na polskiej ludności cywilnej. On nie podjął się współpracy, bo twierdził, że w sowieckich łagrach Ukraińcy są jego współbraćmi.

W Starokonstantynowie 16 lutego 2016 roku miały być odsłonięte tablice poświęcone pamięci dwóch cichociemnych, którzy urodzili się w okolicach miasta, Wacława Kopisty i Leonarda Zub-Zdanowicza. Po interwencji Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej nie doszło do odsłonięcia tablic w miejscowym Memoriale Pamięci. Kurier Galicyjski pisał o tym w numerze 4 (248). W numerze 7 (251) opublikowaliśmy rozmowę z Ołeksandrem Zinczenką, doradcą prezesa UIPN. W numerze bieżącym prezentujemy Czytelnikom rozmowę z doktorem Krzysztofem A. Tochmanem z Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie, autorem Słownika biograficznego cichociemnych. Rozmawiał Wojciech Jankowski.

Jest Pan największym w Polsce znawcą życiorysu Wacława Kopisty. Co Pan sądzi o tej sprawie?
Sprawa jest bulwersująca. Ci bohaterowie Polskiego Państwa Podziemnego, których poznałem, nawet z jednym z nich się przyjaźniłem przez dziesięć lat przed jego śmiercią, był postacią kryształową. Jako skoczek, cichociemny, szef Kedywu na teren Inspektoratu Rejonowego Łuck Armii Krajowej, po prostu bronił polskiej racji stanu. Należy przypomnieć, że przed agresją niemiecką w 1939 roku, tereny te znajdowały się w granicach Państwa Polskiego. Polacy byli po prostu gospodarzami na tym terenie. Nigdy w czasie okupacji, ani po tzw. wyzwoleniu major Wacław Kopisto nie splamił się czynem haniebnym. Była to postać kryształowa. Wszyscy, którzy się z nim stykali uważają, że był to człowiek bogobojny, prawy. Oczywiście były tam jakieś akcje likwidacyjne wrogów polskiego państwa podziemnego. Dwa, czy trzy wyroki zostały wykonane. Te osoby z ramienia władz okupacyjnych niemieckich wyrażały się okrucieństwem w stosunków do Polaków, ale i do Żydów. Nie wiem skąd pojawiła się ta nagonka jeszcze na drugiego cichociemnego, pułkownika Leonarda Zub-Zdanowicza, który wsławił się tym, że walczył przeciwko rodzącej się władzy komunistycznej, przeciwko agenturze komunistycznej także później. Wycofał się z Brygadą Świętokrzyską na Zachód, unikając w ten sposób śmierci. W ogóle nie miał nic do czynienia z Ukraińcami, poza faktem urodzenia tylko.

Ołeksandr Zinczenko, z którym rozmawiałem, powiedział, że sprawę trzeba wyjaśnić, że jest tu potrzebny czas i cierpliwość. Czy Pana zdaniem, gdzieś jeszcze jakieś dokumenty na ten temat mogą się znajdować? Przynajmniej dotyczące Wacława Kopisty?
Znane są dokumenty dotyczące jego procesu w Kijowie, gdzie został skazany na karę śmierci. Są obszerne – kilkaset, czy może nawet więcej jest tych dokumentów, z których widać, jak godnie się zachowywał. Na procesie wyjaśniał, skąd się tutaj wziął. Przede wszystkim w łagrach Sowieci proponowali mu kilkakrotnie pracę agenturalną przeciw Ukraińcom z UPA, którzy dopuszczali się mordów i zabójstw na ludności cywilnej. On nie podjął się współpracy, bo twierdził, że w sowieckich łagrach Ukraińcy są jego współbraćmi, tak samo prześladowanymi jak on. Za odmowę grożono mu śmiercią. Takie samo było jego zachowanie w Polsce Ludowej, gdy wrócił w 1955 roku. Na taką zawoalowaną sugestię, że może podjął by współpracę, powiedział, że w żadnym wypadku i że ubecy tracą po prostu czas. Dokumenty z rozpracowania majora Kopisty znajdują się w rzeszowskim IPN.

Z tego, co Pan powiedział, była to postać wyróżniająca się również na tle innych Polaków, których sylwetki Pan prześledził?
Tak. Na tle innych oficerów, cichociemnych, gdzie niestety część z nich podjęła taką współpracę. Był to człowiek i wykształcony, na poziomie, bohater, patriota. Rzeszów uczcił jego imieniem aleję obok uniwersytetu.

Znał Pan osobiście majora Kopistę. Jakim był człowiekiem?
Cichym, spokojnym, nie wyróżniającym się. Nie było w ogóle widać, że była to sylwetka niezłomna. Większa część naszej znajomości to były czasy, gdy od 1983 roku niestety razem byliśmy prześladowani. Ja występuję w jego dokumentach, on w moich, bo spotykaliśmy się przynajmniej raz w miesiącu. Miał założone podsłuchy. Był podsłuchiwany. Uniemożliwiono mu między innymi wyjazd do Tarnowa, gdy przyjechał ojciec święty, Jan Paweł II. Nie mógł major Kapisto chodzić na różne uroczystości kościelne. Wzywano go na przesłuchania. Wszystkie jego publiczne spotkania, np. z młodzieżą w szkołach, gdzie był zapraszany jako świadek historii, były nagrywane przez SB. Właściwie cały czas od 1944 roku do początku 1989 miał kłopoty z bezpieką sowiecką, a potem polską.

Czy w dokumentach, które Pan studiował, znalazł Pan jakiś moment, który byłby wątpliwy w jego biografii?
Z takiej szerokiej perspektywy widać było, że zachowywał się godnie. Bronił polskiej racji stanu. On nikogo nie oskarżał, mówił tak jak było: po co skoczył, co Polacy robili na Wołyniu, na Kresach II Rzeczpospolitej. To była zwyczajnie samoobrona.

Czy opowiadał Panu o sprawach polsko-ukraińskich?
Tak ogólnie. Jak na przykład, szedł ze swoim oddziałem, aby przyjąć zrzut. Do zrzutu nie doszło, a zostali zaatakowani przez oddziały UPA. Szkolił również powstały w okolicach wsi Aleksandrówka oddział „Drzazgi” porucznika Jana Rerutki, który został później zamordowany przez NKWD. Został wezwany na rozmowy i zamordowany. Uczestniczył w organizowaniu samoobrony w Przebrażu. To był taki poważny bastion, który nie został zdobyty. Mówił, że partyzantka sowiecka chciała podjąć współpracę, że niby będzie uczestniczyć w tej samoobronie, ale już po zatwierdzeniu wspólnych działań, zawsze się wycofywali i nigdy nie przystąpili z Polakami do samoobrony.

Ołeksandr Zinczenko w rozmowie ze mną zadał pytanie, czemu Polacy nie chcą uczcić osób, które nie są kontrowersyjne. Czy uważa Pan, że to są postacie kontrowersyjne?
W żadnym wypadku. To nie była postać kontrowersyjna. On był żołnierzem, wykonywał zadania, które były mu zlecone. Nie uczestniczył w żadnych akcjach poza samoobroną. Z perspektywy polskiej racji stanu ppłk. Zub-Zdanowicz „Ząb” również nie był postacią kontrowersyjną. Likwidował komunistów, bo byli agentami Moskwy i bardzo często mordowali i rabowali zwykłych mieszkańców wsi.

Dlaczego w takim razie nie doszło do odsłonięcia tych tablic?
Nie mam pojęcia. Nie chcę gdybać, za kogoś odpowiadać. Uważam, że pewnie chodzi o jakieś inne sprawy, ale jakie, nie wiem. Życiorysy zawsze można zbadać. Okazało się, że był jakiś Zdanowicz ale nie ten… Nie służy to niczemu.

W dużym stopniu dzięki Panu wiadomo, że Kopisto odmówił współpracy w łagrze, że w obliczu sowieckiej okupacji Ukraińcy w łagrze są dla niego braćmi, skąd taka postawa po tym, co wydarzyło się na Wołyniu?
Był to przede wszystkim człowiek honoru, człowiek głęboko wierzący, który nawet w tak ekstremalnej sytuacji nie mógł sobie pozwolić we własnym sumieniu na odstępstwa od raz przyjętej postawy. Całe jego życie to była droga ku świętości.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 13 (257) 15 lipca – 15 sierpnia 2016

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.