Pionier walki o prawa zwierząt

-a A+

Hej, młodzi przyjaciele! Kanada wydała w kwietniu ubiegłego roku znaczek, którym uhonorowała swego w swoim czasie bardzo popularnego pisarza zwącego się Szara Sowa.

To dość dziwne nazwisko, prawda? Więc spróbujmy wyjaśnić skąd się wzięło, a przy okazji nieco szerzej i głębiej sięgnąć do biografii pisarza, bo jest bardzo ciekawa.

Jeśli dokładniej przyjrzycie się znaczkowi, z pewnością odkryjecie, że przedstawiony na nim mężczyzna ma indiańskie rysy twarzy (warto tu dodać, że projektant znaczka skorzystał ze zdjęcia autorstwa wybitnego kanadyjskiego fotografika Karsha Yousufa). To by się zgadzało, bo utrzymywał, że jest synem Szkota i matki Indianki z plemienia Apaczów. Uważał się więc za Indianina i kochał to, co każdy Indianin: wolność i przyrodę. Z tego też względu postanowił zostać traperem, czyli myśliwym polującym na zwierzęta, przede wszystkim futerkowe. Osiedlił się opodal jeziora Temagami w prowincji Ontario, gdzie zbratał się z żyjącym tam indiańskim plemieniem Odżibejów. Uczył się intensywnie ich języka, poznawał ich obyczaje, podpatrywał jak polują. Był urzeczony życiem z dala od wielkiego świata, cenniejsze były dlań leśne głębiny niż atrakcje dużych miast. Odżibejowie nazwali go Małą Sową.

W 1915 roku zgłosiło się po niego wojsko i wysłało go na fronty pierwszej wojny światowej we Francji. Doznał tam kilku ran, które nękały go do końca życia. Wypisany z ich powodu z armii, wrócił tam, gdzie czuł się najlepiej, do Indian i leśnych ostępów. Jeszcze bardziej zżył się z Odżibejami, stał się stuprocentowym Indianinem potrafiącym dać sobie radę w najtrudniejszych sytuacjach, był prawdziwym człowiekiem lasu. Sam też przybrał nowe imię – Szara Sowa (nawiązywało do tego, że lubił wyprawiać się na nocne włóczęgi po borach), po angielsku Grey Owl, a po indiańsku – Wa-Sha-Quon-Asin.

W 1925 r. wstąpił w związek małżeński, poślubił oczywiście Indiankę, Irokezkę, Anahareo, którą była dlań znakomitą towarzyszką życia, bo podobnie jak on lubiła przyrodę i razem z nim polowała. Ale po pewnym czasie stwierdziła, że nie zniesie dłużej uśmiercania zwierząt, że łapanie ich w pułapki jest okrutnym procederem. Jeszcze bardziej utwierdziła się w tym przekonaniu, gdy kiedyś zginęła bobrza matka, pozostawiając wydane w tej sytuacji na śmierć dwa bobrzątka. Przygarnęli je, wzięli na wychowanie, by gdy dorosną wypuścić je na wolność. Ale zarazem podjęli decyzję: koniec z polowaniami! Postanowili wspomagać bobry w budowie ich kolonii.

W 1929 r. Szara Sowa został strażnikiem przyrody w Parku Narodowym Riding Mountain w prowincji Manitoba, a później – w Parku Narodowym Prince Albert w prowincji Saskatchewan.

Niebawem okazało się, że tkwi w nim jeszcze jeden talent, że sprawnie posługuje się piórem. W 1931 r. ukazała się jego pierwsza książka, Ludzie z ostatnich granic, która od razu stała się, jak byśmy dziś powiedzieli, bestsellerem. Jej główne wątki to relacje autora z życia wśród lasów i jego stosunku do przyrody (mówił zawsze: ona nie należy do nas, my jesteśmy jej cząstką). We wstępie do książki podano kilka informacji o pisarzu: Trzeba tu wyjaśnić, że autor jest pół Indianinem, którego nazwisko stało się ostatnio znane w całym świecie anglosaskim.

Zachęcony powodzeniem debiutanckiej książki, Szara Sowa zaczął pisać kolejne (podaję polskie tytuły): Pielgrzymi Puszczy (1934), Sejdżo i jej bobry (1935) i Historia opuszczonego szałasu (1936). Podobnie jak pierwsza, wszystkie miały ogromne powodzenie i wszystkie głosiły potrzebę ochrony przyrody; można powiedzieć, że Szara Sowa był pierwszym ekologiem, pierwszym człowiekiem, któremu na sercu leżała ochrona środowiska. powiedzmy tu, że to dzięki niemu bobry nie zostały w Kanadzie całkowicie wytępione, a były okresy, kiedy na wielkich obszarach zostały całkowicie wyrżnięte.

W 1936 r. Anahareo opuściła męża. Szara Sowa ożenił się ponownie z Kanadyjką francuskiego pochodzenia, Yvonne Perrier, z którą udał się do Anglii, by tam promować swe książki (został nawet przyjęty na dworze królewskim). I wówczas, w 1937 roku, wybuchła heca, jak to się mówi, na czternaście fajerek. Prasa zainteresowała się panią, która zobaczywszy gdzieś zdjęcie Szarej Sowy (a może nawet spotkała się z nim) stwierdziła, że jaki tam z niego Indianin, to po prostu jest niejaki Archibald Stansfeld Belaney urodzony w Hastings w Anglii w 1888 roku (istnieją też inne wersje ujawnienia prawdziwej tożsamości Szarej Sowy). Ona dobrze to wie, bo go wychowywała. Już w młodości ogromnie interesował się życiem Indian, czytał książki ich opisujące. Mając 18 lat wyemigrował do Kanady, gdzie chciał studiować rolnictwo. Dalszy ciąg tej historii już znamy z pierwszych akapitów artykułu.

Ujawnienie prawdy o pochodzeniu Szarej Sowy vel Belaneya zrazu odstręczyło ludzi od czytania jego książek, ujęło mu wiele z jego sławy. Ale wkrótce wybaczono mu, że oszukał świat, w końcu zostały przecież jego piękne książki prawdziwie opisujące świat przyrody, a także opinia, że to on pierwszy pisząc je zaczął za pomocą słowa drukowanego walczyć o jego zachowanie.

Kończąc wspomnę jeszcze, że gdy ukazał się znaczek, przypomniałem sobie, że przecież mam książkę Szarej Sowy, Pielgrzymów puszczy, że tkwi gdzieś w bibliotece, całkiem zapomniana. Kilkudniowe poszukiwanie dało pomyślny rezultat. Mój egzemplarz pochodzi z 1938 roku, wydało go Wydawnictwo J. Przeworskiego, w tłumaczeniu Aleksandra Dobrobyta, zawiera liczne autorskie rysunki. Słowo wstępne dał mu nasz wybitny pisarz i podróżnik Arkady Fiedler, a pierwsze jego zdanie brzmi: Kiedy jesienią 1935 roku zwiedzałem Kanadę, cały ten kraj od Atlantyku aż po Pacyfik przeżywał ciche, szlachetne szaleństwo. Szaleństwu na imię było: Grey Owl, czyli Szara Sowa. Chodziło o Pielgrzymów puszczy. A dalej: ...jest to dobra książka, bardzo dobra, pobudzająca i czarująca, a poza tym dziwnie dojrzała. Nowy Testament miłości do zwierzęcia. Może uda się wam znaleźć ją – a także pozostałe wyżej wymienione tytuły – w bibliotekach?

Grey Owl zmarł młodo w 1938 roku, na zapalenie płuc, mając zaledwie 49 lat.

I jeszcze: pierwszy kanadyjski znaczek, wydany w 1851 roku, pokazuje... bobra, gryzonia, który jest głównym bohaterem książek Szarej Sowy. Jest to zarazem pierwszy w świecie znaczek z przedstawicielem fauny.

Teraz już naprawdę się żegnamy: w 1999 r. wybitny angielski reżyser Richard Attenborough nakręcił film o Szarej Sowie. Nie wiem, czy trafił na polskie ekrany.

Tadeusz Kurlus
Tekst ukazał się w nr 6-7 (274-275) 11-27 kwietnia 2017

15/08/2007 17:23

Skauting ma sto lat!

Lilijkowa brać całego świata (czyli skauci) obchodzi w tym roku dwa wielkie jubileusze: mija 150. rocznica urodzin Lorda Roberta Baden-Powella, ojca skautingu (harcerstwo jest jego polską gałęzią), przypada także na 2007 rok 100. rocznica narodzin tego ruchu młodzieżowego, który dziś zrzesza w całym świecie miliony młodych ludzi.

27/09/2007 11:26

Pięć wieków u boku papieża

Spotyka ich każdy pielgrzym, zbliżający się do progów Watykanu.

30/09/2007 15:57

W hołdzie Ordzie

Wszyscy miłośnicy przeszłości powinni być wdzięczni Napoleonowi Mateuszowi Tadeuszowi Ordzie za to, że nie szczędził trudów podróży i kosztów, by utrwalić na rysunkach widoki miast i zabytków oraz krajobrazów Rzeczypospolitej.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.