Angelica Flutur – huculska pieśniarka z Rumunii

-a A+

Liczni polscy turyści, którzy przyjeżdżają na Bukowinę Południową w Rumunii aby zobaczyć tam malowane klasztory prawosławne i odwiedzić polskie wioski Górali Czadeckich, pomijają raczej swoją uwagą żyjących w tych górach Hucułów.

Kilka lat temu, kiedy podczas wyprawy polskich dziennikarzy na te tereny podążaliśmy z klasztoru w Mołdawicy (rum. Moldovița) do zespołu klasztornego w Suczawicy (Sucevița), nasz przewodnik i wybitny znawca Bukowiny Wojciech Krysiński zwrócił moją uwagę na wioskę Czumurna (Ciumârna). Wyjaśnił, że tutaj kończy się Huculszczyzna, tutaj leży jej południowo-wschodni kres. Wkrótce na przełęczy Ciumârna (1109 m n.p.m.) koło pomnika nazywanego tu Palma (Dłoń) spotkałem Hucuła, który sprzedawał piękne pisanki. Do przełęczy prowadzi też oznakowany szlak turystyczny z popularnej wśród turystów z Polski wsi Pojana Mikuli (Poiana Micului).

Fot. Konstanty Czawaga

Ze skąpych informacji o współczesnym życiu Hucułów w Rumunii dowiedziałem się, że z tej huculskiej wioski pochodzi popularna młoda pieśniarka folkowa Angelica Flutur. W tym roku pod koniec lata spotkaliśmy się w Pojanie Mikuli w gościnnej zagrodzie prezesa Stowarzyszenia „Obczyny” Łukasza Juraszka (Lucas Iuraszek), gdzie uczestników Biesiady Bukowińskiej, która odbyła się tam po zakończeniu rajdu międzynarodowego „Do Tronu Stefana Wielkiego”, odwiedziła Angelica Flutur. Przyjechała wraz z małżonkiem Catalinem i znakomitym fotografem Mariusem Vasiliu, który promuje piękno Bukowiny Południowej i jego mieszkańców, często fotografuje Angelikę Flutur jako jeden z emblematów Hucułów tego regionu Rumunii.

– Tak, jestem Hucułką i bardzo chcę, ażeby wiedziano o nas – powiedziała wesoła młoda kobieta ubrana we współczesne dżinsy.

Rozmawialiśmy o tym, że niestety położony prawie w centrum Europy uroczy skrawek bukowińskiej Huculszczyzny pozostaje w cieniu, jest nieznany poza jego granicami, a oryginalna kultura zanika. Omówiliśmy też kilka pomysłów dotyczących walorów turystycznych w okolicy Czumurnej.

Fot. Wojciech Jankowski

Angelica zaprezentowała nam dwie swoje płyty CD z piosenkami ludowymi. Umówiliśmy się kontynuować naszą rozmowę po zakończeniu jej pracy nad teledyskiem i jego opublikowaniu na YouTube. W ciągu pierwszych trzech dni ten teledysk z piosenką o Hucułach z Obczyn Bukowińskich, pasma w Karpatach Wschodnich, zebrał prawie 10.000 odsłon i teraz zbliża się do 100 tys. Była zaskoczona i szczęśliwie wzruszona.

Angelica Flutur i inni twórcy teledysku nie czytali tetralogii „Na wysokiej połoninie” Stanisława Vincenza czy powieści pisarzy ukraińskich o Hucułach. Nie oglądali też filmu „Cienie zapomnianych przodków” Siergieja Paradżanowa. Jednak zawdzięczając talentowi śpiewaczki oraz nowoczesnym środkom technicznym potrafili przekazać w oryginalny sposób niepowtarzalny huculski świat Obczyn Bukowińskich w zaledwie 3,29 minuty. Tyle trwa piosenka, którą specjalnie dla teledysku napisał Casian Balabasciuc, poeta, opiekun dóbr materialnych i duchowych swoich ziomków, prawdziwy patriarcha huculski. Inżynier leśnictwa z zawodu, teraz on broni od zniszczenia zielone bogactwa Karpat. Już dawno odłożył karabin myśliwski, pięknie fotografuje zwierzęta i krajobrazy. Pisze książki oraz wzbogaca Facebook swoimi ilustrowanymi wierszami. W starym huculskim ubraniu, którego używa na co dzień, Casian Balabasciuc przechodzi przez wątek teledysku.

Fot. archiwum Angelica Flutur

Noc w górach, wilk wyje do księżyca. O świcie ktoś już gra na drymbie kołomyjkę. Sędziwy Hucuł, rolę którego wykonuje Casian Balabasciuc, zaprzęga konia, idzie w góry do lasu, ażeby wyciąć drzewo. Za nim przychodzi chłopak z siekierą. On z zamiłowaniem patrzy na młodą sarnę. Aż nagle pojawia się wilk. Młody Hucuł ze strachu wydaje krzyk i już podniósł broń na zwierza, ale ktoś chwyta chłopca za rękę. To stary Hucuł. Wilk ucieka. Chłopiec wyrasta na ładnego młodzieńca, który zajął się hodowlą koni. Po podkuciu swego konia podąża on na zabawę huculską. Ze źródełka chce napić się wody i znów spotyka tego samego wilka, który przyszedł podziękować za uratowane życie. Taka jest w skrócie treść tego mini-filmu.

Angelica powiedziała, że na tych pokrytych bujną trawą połoninach, gdzie nagrywano tańce huculskie, ona kiedyś pasła krowy.

– Moi rodzice do dziś prowadzą olbrzymie gospodarstwo – wyjaśniła. – Są krowy, konie. Sami produkują ser, bryndzę, masło. Dorastałam tam, gdzie zaczyna się niebo. Właśnie tutaj po raz pierwszy ujrzałam światło dzienne i poznałam obyczaje huculskie. A śpiewu nauczyłam się od mojej mamy.

– Ona miała może trzy-cztery lata jak zaczęła śpiewać – dołączyła się do naszej rozmowy Domka Flutur, matka pieśniarki. – A w wieku dwunastu lat już śpiewała na miejscowej scenie i zapewniała, że będzie „śpiewannicą”.

– Las i śpiew są bardzo blisko siebie, przecież tam tak ładnie ptaki śpiewają i jest wesoło – żartuje Angelica.

Angelica wyjechała do Suczawy studiować na uniwersytecie leśnictwo. Uczyła się również muzyki i ciągle śpiewała. Została piosenkarką. W zespole zawodowym nie chciała śpiewać, ponieważ tam artysta jest zmuszony do pewnych schematów, a ona pragnie sama układać swój repertuar i koncerty. Być może to jest taka dusza huculska, która ceni nade wszystko wolność. Angelica wykonuje pieśni ludowe z Bukowiny Południowej. Często też z orkiestrą instrumentów ludowych. Uczestniczy w festiwalach, koncertuje. Zapraszana jest do radia i telewizji, na wesela. Występowała także we Włoszech, Francji, Belgii i Hiszpanii. Angelica również promuje rodzinne zwyczaje świąteczne w programach telewizyjnych. Wiele relacji z przygotowań do Wielkanocy i Bożego Narodzenia zostało nagranych z udziałem Angeliki i jej rodziców w zagrodzie Fluturów w Czumurnej. Zachowała się w tej wsi unikatowa drewniana cerkiew z XVII wieku z pięknym ikonostasem. Podczas świąt gromadzą się tam Huculi w swoich strojach ludowych. Angelica zbiera starożytne haftowane koszule, kożuszki oraz inną odzież z okolicznych wiosek. Zapisuje także pieśni śpiewane przez starych Hucułów, aby ocalić je od zapomnienia.

Fot. Konstanty Czawaga

Okazuje się, że wcześniej nikt z artystów sceny nie popularyzował folkloru Hucułów z Bukowiny Południowej. Przez nowy teledysk na YouTube Angelica Flutur podjęła się przede wszystkim popularyzacji w Rumunii swej małej ojczyzny. Chciała w sposób artystyczny upamiętnić bajkowy świat Karpat, który znika na zawsze. W tym ją wspierała rodzina i mieszkańcy wsi Czumurna. – Ten Hucuł, który w filmie podaje w kuźni siekiery, to jest Costan Moisa, kościelny w cerkwi, który też śpiewa, gra na skrzypcach i na fujarce – wyjaśniła Angelica. – Prawdziwego wyszkolonego wilka przywieziono aż z Gałaczu, znad Morza Czarnego, razem z chłopakiem, który go wychowywał.

Konie zostały sfilmowane na połoninie w okolicy Lucziny, gdzie znajduje się najstarsza w Karpatach stadnina, zajmująca się hodowlą koni huculskich. Tylko że tych „huculików” zabrakło w filmiku.

– Dzięki nagraniom z dronów, przy pomocy fachowców z Mołdowy, można zobaczyć, jakie są piękne nasze góry – cieszy się Angelica i zaznacza, że w ten sposób bardzo chciała pomoc swoim Hucułom. – Dziękuję Panu Bogu świętemu, że ten mój pomysł został zrealizowany i jest teraz taka pamiątka, która poszła w świat.

Angelica Flutur przygotowuje też koncert ułożony z rumuńskich i huculskich pieśni autentycznych z Bukowiny Południowej. Jeszcze nie wie, gdzie go zaprezentuje. W Ukrainie jeszcze nie występowała, w Polsce też.

Konstanty Czawaga

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.