• Dwunasta edycja „Polonijnych Spotkań z H...

    W dniach 4–12 lipca w podwarszawskim Konstancinie odbyła się już dwunasta edycja „Polonijnych Spotkań z Historią Najnowszą”, organizowana przez Instytut Pamięci Narodowej w Warszaw...
  • Ser z Wołynia według polskiej technologi...

    Rolnicy z dwóch obwodów Ukrainy będą szkolić się w Polsce w najnowszych technologiach przetwórstwa mleka. ...
  • Tańcząca Madonna

    9 lipca 1941 roku ukazał się pierwszy numer Gazety Lwowskiej pod okupacją niemiecką. Obok relacji z frontu, liczby wziętych do niewoli żołnierzy sowieckich i innych artykułów propa...

aktualności

Lomir ale inejnem (dalej, wszyscy razem)

21/07/2018 08:01

W Drohobyczu powstała z ruin odnowiona synagoga Chóralna – największa świątynia judaistyczna w Galicji. Wydarzenie to odbyło się 17 czerwca i zostało zapisane w kronikach miasta. Trudno ogarnąć to, co działo się tego dnia. Na wydarzenie czekała społeczność żydowska Drohobycza, czekali mieszkańcy miasta. I oto z ruin nareszcie powstał unikalny zabytek i jedna z wizytówek starego Drohobycza – Wielka Synagoga Chóralna (Bejt kneset jaszan), wzniesiona w latach 1842–1865.

Mundialowy Kazań

20/07/2018 13:32

Ze zdziwieniem skonstatowałem, że w Kazaniu polityka nie jest w rozmowach tematem dominującym, a Polska nie jest odbierana jako Judasz słowiańszczyzny. Ci, którzy nie pasjonują się polityką i prawdopodobnie nie spędzają większości czasu przed telewizorem, nie klasyfikują Polski od razu jako kraju wrogiego.

Pamięć różnorodności – IV Bukowiński Festiwal Nauki

20/07/2018 07:56

W dniach 21–23 czerwca w Jastrowiu odbyła się pierwsza część czwartej edycji Bukowińskiego Festiwalu Nauki.

Pielgrzymka Pokoju i Pojednania oraz Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Bołszowcach

19/07/2018 15:32

Pod hasłem „Obudź mnie do wiary, Matko” katolicy obrządku łacińskiego z Ukrainy i Polski oraz grekokatolicy i prawosławni w dniach 11-14 lipca uczestniczyli w dorocznej Pieszej Pielgrzymce Pokoju i Pojednania do sanktuarium Matki Bożej w Bolszowcach, którą organizują franciszkanie konwentualni.

Arka 2018 – „Wszyscy jesteśmy w jednej arce”

13/07/2018 17:27

„Wszyscy jesteśmy w jednej arce” – to hasło przyświecało tegorocznemu XIII Polsko-Krymskotatarsko-Żydowsko-Ukraińskiemu Międzyreligijnemu Seminarium Młodzieży „Arka”, które odbyło się w dniach 2-10 lipca we franciszkańskim Centrum Pokoju i Pojednania w Bołszowcach (obwód iwano-frankiwski).

Ruszyła Piesza Pielgrzymka Pokoju i Pojednania do Bołszowiec

12/07/2018 10:40

O poranku 11 lipca od lwowskiego sanktuarium św. Antoniego ruszyła tradycyjna już Piesza Pielgrzymka Pokoju i Pojednania do sanktuarium Matki Bożej w Bołszowcach.

publicystyka

Będzie tu stolica Maryi

22/07/2018 12:51

W Mariampolu, miasteczku, gdzie był słynący cudami obraz Matki Boskiej Mariampolskiej i mieszkało kiedyś wielu Polaków, spotkały się kobiety z całego świata. Każda miała na imię Maria – był to światowy zlot Marii. Do miasteczka przyjechało 398 kobiet i dziewcząt w wieku od 8 miesięcy do 88 lat. W ten sposób ustanowiono nowy rekord Ukrainy.

O kanonie wołyńskim

21/07/2018 12:28

Każdego roku początek lipca jest dla polsko-ukraińskich stosunków czasem wyjątkowo trudnym – wiadomo, rocznica „Wołynia”. Nic tak silnie jak „Wołyń” Polaków i Ukraińców nie dzieli, nic tak silnie nie rozpala nowych polsko-ukraińskich konfliktów, nic tak nie pozwala nam z nadzieją spojrzeć w przyszłość.

A tak się zaczęło

16/07/2018 03:46

13 czerwca br. miała miejsce 110. rocznica strasznej tragedii w Borysławiu. Te lata w Borysławiu były przysłowiowymi „tłustymi latami”. Teren naszpikowany był szybami naftowymi jak drzewami w lesie. Igraszki z przyrodą musiały w końcu doprowadzić do nieszczęścia.

Jak Polacy Charków budowali. Część XXX

15/07/2018 03:36

Afery kryminalne z udziałem Polaków w Charkowie po 1914 roku

Kasa oszczędności

14/07/2018 03:20

Gdy mieszkaniec Stanisławowa w XIX wieku posiadał nadwyżkę gotówki, mógł zarządzać nią różnie.

Trynitarze. Część I

13/07/2018 03:11

Klasztory rzymskokatolickie na wschodzie Rzeczypospolitej

Upamiętnienie 75.rocznicy Tragedii Wołyńskiej w katedrze lwowskiej

10/07/2018 14:40

8 lipca w katedrze lwowskiej odbyły się uroczystości poświęcone 75. rocznicy Tragedii Wołyńskiej.

Czy przetrwa świat, w którym żyjemy?

10/07/2018 12:35

Co powinniśmy robić wspólnie? Wspólnie – czyli Ukraina i Polska. Jednoznacznej odpowiedzi chyba nie ma.

Zło złem?

-a A+

Przyznam się, że dzisiaj mi bardzo trudno pisać. Trudno, albowiem kolejny raz przychodzi mi biadać nad zgubnymi skutkami politycznego rozgrywania polsko-ukraińskiej historii. Mowa będzie o „Akcji Wisła” i czynionym dookoła niej przez polityków przeróżnych zamęcie. Jednym słowem – znowu będę moralizował i się mądrzył.

Wszystkich znudzonych przepraszam, ale po raz kolejny nie mam wyjścia! Nie potrafię bowiem przejść obojętnie, wzrok odwrócić, udać, że nie widzę i nie słyszę, gdy w polsko-ukraińskich sprawach źle się dzieje!

O samej „Akcji Wisła” pisał nie będę. Można o niej przeczytać w książkach, Wikipedii, dotrzeć do dokumentów. Pisali o niej Polacy, Ukraińcy, Łemkowie. Nie tylko oni zresztą. Jasne – każdy pisał o niej po swojemu. Zazwyczaj sposób jej przedstawiania był determinowany polityczną i narodową przynależnością autora. Co ciekawe – zmieniał się w czasie. Ale ja nie o tym. Ważne bowiem dla mnie są nie przyczyny jej zaplanowania i przeprowadzenia, nie to czy dotknęła Łemków, Ukraińców, Bojków, Dolinian czy Polaków, nie to kto kogo i gdzie wysiedlał, ale to czym „Akcja Wisła” była w samej swojej istocie.

O co chodzi? A o to, że „Akcja Wisła” była czymś czego człowiek cywilizowany nie może nijak usprawiedliwić. Żadnym tam Świerczewskim, UPA czy czym tam jeszcze. Była czymś co jest właściwe państwom totalitarnym, nie liczącym się z nieszczęściami poszczególnych ludzi. Tym, czego wcześniej doświadczyli Tatarzy Krymscy i narody Kaukazu. Może się ktoś za porównanie na mnie oburzy, ale uważam, że była „Łemkowską Zamojszczyzną”! Była też przejawem zastosowania zasady odpowiedzialności zbiorowej.

Żeby to zrozumieć wystarczy dokonać prostego, mechanicznego niemal zabiegu. Wystarczy z opisów „Akcji Wisła” usunąć nazwiska, narodowości, nazwy miejsc i jednostek i otrzymujemy „czysty” obraz „Akcji Wisła”, nie zniekształcony naszymi preferencjami narodowymi, naszymi sympatiami czy antypatiami. W zasadzie – otrzymujemy obraz niemal doskonale pasujący do innych „wyczynów” wszelakich „izmów”. Wysiedleń Polaków, Czeczenów, Inguszów, Tatarów, Chorwatów, Bośniaków, Serbów… Zdaje się, że to właśnie tak, niezależnie od tego, iż autorzy „Akcji” planowali i prowadzili ją pod naszym, biało–czerwonym sztandarem i do tego jakoby w imię „polskiej racji stanu”.

Jaki bowiem obraz otrzymamy po przeprowadzeniu opisanego powyżej zabiegu? Ludzi wyrzucono z ich rodzinnych domów. Zmuszono ich do porzucenia świątyń, które później bądź zrujnowano, bądź pozwolono, by uległy rujnacji. Kazano im porzucić groby ojców. Opornych złamano – zamknięto w obozie, aresztowano, zamęczono czy zabito nawet. Wywiezionych rozsiedlono albo małymi grupkami, albo pojedynczymi rodzinami daleko od ich „małej ojczyzny”, we wrogim im otoczeniu, pod kontrolą groźnych służb i konfidentów. Zabroniono im żyć w ich tradycji, kulturze, religii. Zmuszano by zapomnieli język ojczysty. Wreszcie – zmuszano ich by się wstydzili tego kim są.

Ja wiem, znajdą się tacy którzy usprawiedliwień dla tego co uczyniono szukać będą. Takie „usprawiedliwienia” przyszykowano już dawno, teraz są prokurowane nowe – prawda, mniej bezczelne i absurdalne jak te wymyślone niegdyś. Nie o tym jednak chcę pisać – niech wystarczy, że uważam iż te usprawiedliwienia są nadal absurdalne. Proste – dla mnie, chrześcijanina i Polaka pragnącego widzieć w Polsce dobro i szlachetność – jedno zło nie usprawiedliwia drugiego zła. Nawet wtedy, gdy złoczyńcą jest państwo, a politycy szukają dla tego usprawiedliwień. Niezależnie od jakichkolwiek usprawiedliwień, zbrodnia i zło to zawsze zbrodnia i zło, bo są czyny, których usprawiedliwić nie sposób, a cel środków nie uświęca. Żaden! I nie tylko ja jeden w Polsce i w Ukrainie tak myślę.

Czemu ja o tym wszystkim piszę i w błogi, poświąteczny czas czytelników niepokoję? Ano kilka lat ostatnich „obrodziło” nam rocznicami, upamiętnieniami, obchodami. Szczególnie tych wydarzeń z połowy ubiegłego wieku. Wydarzeń strasznych, krwawych, bezlitosnych. Także wielu tych, które na polsko-ukraiński dzień dzisiejszy cieniem się kładą. Także „Rzezi Wołyńskiej” i „Akcji Wisła”. I tak też się złożyło, że ten rocznicowo-celebracyjny czas nastał wtedy, gdy w Ukrainie trwa wojna, a Polska (przynajmniej przeważająca jej część) stara się być Ukrainie przyjacielem i wsparciem w trudne dni. I żeby jasnym było – uważam, że czyni to nie z jakiejś tam niezrozumiałej sympatii, a we własnym strategicznym interesie. Logicznie myśląc – powinniśmy więc wszyscy cień rozpraszać, okopy zasypywać, zasieki zwijać, miny rozbrajać. To potrzebne tak Polsce, jak i Ukrainie. Tymczasem – nie!

Wiele lat temu Senat RP uchwalił Uchwałę w sprawie „Akcji Wisła”. Zdawać by się mogło, że 70 rocznica „Akcji Wisła” będzie okazją do podobnego. I cóż? Nie uchwała, a polityczna rozgrywka! Zamiast „maskowanie” z istoty rzeczy zedrzeć i nazwać zło złem, nie mówię już o napiętnowaniu inspiratorów, autorów i wykonawców, polscy politycy nakładają na problem kolejne warstwy „kamuflażu” rozmywając, relatywizując, manipulując. Taktyczny cel jest dla nich ważniejszy od strategicznego. Wewnętrzne rozgrywki ważniejsze, niż arena międzynarodowa. Dlatego dookoła ocen „Akcji Wisła”, uczczenia jej ofiar, osądzenia autorów mamy dzisiaj niebywały w Polsce zamęt.

Nie jestem politykiem (Bogu niech będą dzięki!). Dlatego może nie sens, a bezsens w tym wszystkim widzę. Bezsensem jest dla mnie bowiem licytowanie się „Wołyniem” i „Akcją”. Bezsensem jest szukanie usprawiedliwień dla zła w innym źle. Bezsensem jest stosowanie „filozofii Kalego” (jej narodowego wariantu) dla wybielania „czarnych plam” historii Polski. Bezsensem jest dla mnie poświęcanie spraw strategicznych na arenie światowej (tak, tak! Światowej!) dla wątpliwych zwycięstw taktycznych w wewnętrznych wojenkach. Bezsensem jest dla mnie wreszcie (i to najważniejsze chyba) relatywizowanie, w imię polityki, a polityki historycznej szczególnie, zła – jakiekolwiek by ono nie było, kogokolwiek by nie dotykało i ktokolwiek by jego autorem nie był.

I żeby jasne było - chociaż politykiem nie jestem (dzięki Bogu!) to ośmielam się twierdzić, że sporo rozumiem z tego, co się na scenie politycznej w Polsce dzieje. Może dlatego właśnie, że jestem tym, kim nie jestem (Bogu dzięki raz kolejny!) i od lat wielu poza krajem mieszkam i dlatego może, że w przeróżne krajowe awantury polityczne zaangażowany nie jestem – widzę dzisiejszą Polskę nieco inaczej jak wielu, bez oparów osobistych animozji i furii walki w sercu. Dlatego może zauważam krótkowzroczność polityków relatywizujących zło „Akcji Wisła”, co najmniej nierozwagę polityków próbujących (w ramach swoistej polityki historycznej) handlować „Akcją” na zasadzie – „Akcja Wisła” za „Rzeź Wołyńską”,  brak  strategicznego myślenia u wywołujących zamęt w celu „dokopania” tym czy innym i wreszcie hipokryzję (wielu) innych, którzy zasadniczo zarówno „Akcję Wisła” i jej zło to mają w du**e, nic o niej nie wiedzą, ale krzyczą głośno – bo im tak polityczne wygodnie.

Nie po raz pierwszy to wszystko! Furda Polska, furda Ukraina! Najważniejsze są bieżące polityczne interesy! Co jutro? Co za lat kilkanaście? Też furda! Szczerość? Prawda? Uczciwość? Dobro? Tiaaaa…. Wszystko to niby fajne, tyle że jak to zmierzyć, przeliczyć, zważyć? Dlatego dzisiaj, skoro jest taka możliwość, skoro daty, obchody, wystąpienia – czemu by nie wykorzystać „Akcji Wisła” maksymalnie? Jedni maksymalnie „za”, a drudzy maksymalnie „przeciw”. Otóż to! Tak oceniam zamęt dzisiejszy! W tym zamęcie nie jest ważne cierpienie, rozpacz, strach i śmierć ofiar(!) "Akcji Wisła”, a to na ile można wykorzystać to dla dzisiejszych rozgrywek. Dlatego ja, stary idealista i romantyk – chociaż wiem, że bez polityki żyć się nie da – taką polityką to ja gardzę.

No i na koniec jeszcze. 28 kwietnia, w piątek, cichutko, sam, bez kamer, zdjęć, dziennikarzy i mikrofonów, wstanę jeszcze przed świtem, zapalę świeczkę i pomodlę się za wszystkich tych, których 70 lat temu zaczęto wyganiać z domów. Tak samo, jak od kilkunastu już lat czynię co roku. Tak samo, jak każdego 9 lutego modlę się za dusze Polaków z Parośli. I robię to, bo tak być powinno.

Artur Deska
Tekst ukazał się w nr 8 (276) 28 kwietnia - 15 maja 2017

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.