• Zielone Świątki na Barbarce

    20 maja, na polu, przy kościele św. Barbary w Dąbrówce k. Sambora odprawiono mszę św. odpustową z uroczystości Zesłania Ducha Św. Centrum Kulturalno-Oświatowe Wspólnoty Polskiej w ...
  • „Przygody Pchły Szachrajki” w wykonaniu ...

    Chyba każdy rodzic marzy, by jego dziecko rozwijało talenty, dobrze się uczyło i grzecznie się zachowywało. ...
  • Przystanek Historia już we Lwowie

    17 maja br. roku w siedzibie Konsulatu Generalnego RP we Lwowie uroczyście zainaugurowano akcję Przystanek Historia we Lwowie i na Ziemi Lwowskiej. ...

aktualności

Prof. Igor Iliushyn laureatem Nagrody im. Iwana Wyhowskiego

23/05/2018 13:45

Ukraiński historyk - prof. Igor Iliushyn został laureatem V Nagrody im. Iwana Wyhowskiego. Doceniono go za badania dot. relacji polsko-ukraińskich w XX wieku. Swoją postawą badawczą laureat wyznacza najlepsze wzorce - ocenił prezydent Andrzej Duda, w liście odczytanym podczas uroczystości.

Minister Czaputowicz: Nie można dopuścić do tego, by świat przestał mówić o sytuacji na Ukrainie

23/05/2018 13:24

Szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz zapowiedział, że w przyszłym tygodniu w Nowym Jorku będzie przewodniczył briefingowi na temat Ukrainy. W briefingu weźmie udział m.in. szef ukraińskiego MSZ Pawło Klimkin. Nie można dopuścić do tego, by świat przestał mówić o sytuacji na Ukrainie - stwierdził Czaputowicz.

Senat RP rozdzielił 100,5 mln zł na opiekę nad Polonią i Polakami za granicą w 2018 roku

23/05/2018 09:00

Pieniądze na opiekę nad Polonią i Polakami za granicą w 2018 r., będące w dyspozycji Kancelarii Senatu, zostały rozdzielone. Obecnie podpisywane są ostatnie umowy z organizacjami, których oferty zostały wybrane do realizacji – poinformował 22 maja 2018 r. w Senacie  szef Kancelarii Senatu Jakub Kowalski.

IV Spotkania Dunajowskie

21/05/2018 11:00

Duchowieństwo katolickie dwóch obrządków, naukowców i artystów z Ukrainy i Polski oraz ludność miejscową zgromadziły IV Spotkania Dunajowskie, które pt. „Estetyka Renesansowa: uniwersalizm i harmonia piękna” 12 maja odbyły się w Dunajowe koło Przemyślan w obwodzie lwowskim.

W samo południe zmierzyli się z... polską ortografią

21/05/2018 06:42

We Lwowie do zawodów z polskiej gramatyki stanęły dzieci i dorośli już po raz piąty. Uczestników dyktanda "Ja piszę, Ty piszesz, My piszemy... po polsku" było aż 190.

Polonia kresowa w Libanie

21/05/2018 05:24

Bejrut i ziemia libańska przyjęła Polaków z otwartymi ramionami po wyjściu armii generała Andersa ze Związku Sowieckiego.

publicystyka

Augustianie

24/05/2018 03:31

Klasztory rzymskokatolickie na wschodzie Rzeczypospolitej

Sokole gniazdo

22/05/2018 05:31

Gmach Obwodowej Biblioteki dla Dzieci przy pl. Mickiewicza należy do najbardziej „fotogenicznych” obiektów miasta. Pocztówki z jego widokiem drukowano za czasów austriackich i polskich, w okresie Związku Radzieckiego i niezależnej Ukrainy.

Legendy starego Stanisławowa. Część 6

20/05/2018 05:13

Legend ciąg dalszy

Inspekcja budowy Domu Polskiego we Lwowie

19/05/2018 05:06

14 maja Lwów odwiedziła robocza grupa przedstawicieli Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z szefem Kancelarii Senatu ministrem Jakubem Kowalskim oraz przedstawicieli Wspólnoty Polskiej.

Charkowski okres w życiu Józefa Klemensa Piłsudskiego (1867–1935)

17/05/2018 18:37

Jak Polacy Charków budowali. Część XXVII

Żurkowy rekord

17/05/2018 15:24

W Tarnopolu w ramach festiwalu „Tarnopolska brama” przygotowano ponad półtorej tony wspaniałej polskiej potrawy – żurku. Tym samym ustanowiono lokalny rekord kulinarny.

Lwowskie podróże w czasie i w teatrze

17/05/2018 10:02

Sześć razy dziesięć – tak określił wiek Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie konsul generalny Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie Rafał Wolski, zaprzeczając tezie, że 60 lat to wiek emerytalny.

Kobieta w domu i świecie

17/05/2018 09:47

Taki tytuł nosiła cotygodniowa rubryka w lwowskiej Gazecie Porannej. Prowadziła ją (lub prowadził) redaktor podpisujący się imieniem „Nina”. Oto jakie porady i wiadomości czytelniczki tej gazety mogły przeczytać w maju 1930 roku…

Prezenty dla prezydenta

-a A+

W dniu 64. urodzin Władimira Putina wiele osób przeliczało, czy statystycznie czeka go jeszcze wiele lat życia – na szczęście, albo niestety.

Inni w zadumie spoglądali na fotografie prezydenta, na twarz wiecznie młodą i rozważali, czy aby nie ma prawdy w słowach Walerija Paniuszkina sugerującego, że pod dachem kliniki hematologii, którą Putin chętnie finansuje, prowadzone są badania nad nieśmiertelnością.

Czy dzięki tym badaniom polityk będzie rządził Rosją za kolejne 64 lata, nie wiadomo, ale jedno nie ulega wątpliwości – tegoroczne urodziny miały skromną oprawę. Przede wszystkim zabrakło oficjalnych spotkań, które wydawały się być symbolem tych uroczystości i pokazywały, że nawet w tak ważnym dniu głowa państwa koncentruje swoją uwagę przede wszystkim na tym, do czego została powołana przez naród. Tak celebracja urodzin, jak i prezenty, były dotąd zawsze doskonale przemyślane i wykorzystywane propagandowo – czapka Monomacha, insygnium wielkich książąt moskiewskich i carów Rosji, koszulka z numerem 1 od zwycięzców pucharu UEFA, miecz Zwycięstwa od króla Bahrajnu niezmiennie symbolizowały potęgę władzy. Tymczasem w tym roku nie odbyła się żadna ważna narada w świetle prasowych reflektorów, Putin nie wyjechał na międzynarodowy szczyt przywódców najważniejszych państw, lecz świętował w kameralnym gronie „najbliższych przyjaciół i rodziny” i „nie zaplanował żadnych imprez publicznych. Oczywiście, będą międzynarodowe telefony z gratulacjami, przy okazji będą omawiane istotne problemy”, jak poinformował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

Nie wiadomo, czy wystarczającą rekompensatą dla prezydenta było 450 róż od rosyjskich parlamentarzystów, limitowana seria złotych telefonów dedykowanych Putinowi, czy fascynująca książka „W roli głównej. Putin we współczesnej kulturze”. Trudno ocenić, czy ucieszyła go wiadomość Instytutu Astronomii Stosowanej Rosyjskiej Akademii Nauk o tym, że Krym przesuwa się o 2,9 mm rocznie w kierunku Rosji co dowodzi, że nawet Matka Natura stoi po właściwej stronie. Prawdopodobnie nie zmartwiła za to rosyjskiego prezydenta arogancja Petra Poroszenki, który nie raczył do niego zatelefonować z życzeniami, tracąc tym samym doskonałą okazję do omówienia ważnych spraw międzynarodowych. Może pewną rekompensatą były życzenia od pierwszego prezydenta Ukrainy Leonida Krawczuka?

Krawczuk podczas spotkania z rosyjskimi dziennikarzami zdradził, że nad Dnieprem nie ma już niemal nikogo, kto miałby pozytywny stosunek do Putina, a temuż przy okazji winszował kolejnych urodzin i życzył, aby „zajął się Rosją”, gdyż ma on teraz możliwość wykorzystania swego wizerunku dla podniesienia pozycji kraju do tak wysokiej, jakiej jest on godzien. Taką informację opublikowały media, a na licznych stronach internetowych odnosili się do niej internauci, obrzucający Krawczuka niewybrednymi słowami, pośród których zarzut, iż jako komunista znów brata się ze znienawidzonym wrogiem, należał do tych łagodniejszych.

Być może Krawczuk wyraził się zbyt subtelnie w swej jakże dwuznacznej wypowiedzi, niewykluczone też, że gdyby dziennikarze rzetelnie zaznaczyli, że dodał, iż „Rosja powinna się podnieść, bo upaść już bardziej nie można”, nie zostałby okrzyknięty zdrajcą. Raz jeszcze zderzyliśmy się z przykładem zamierzonej bądź nie, ale jednak manipulacji. Dziennikarze wybrali to, co pasowało do koncepcji kolaboranta, który nie wyrzekł się dawnych, radzieckich układów. W zestawieniu z Krawczukiem wstrzemięźliwy w kontaktach z Kremlem Poroszenko stał się wręcz wzorcowym przykładem polityka, który potrafi (w domyśle pogardliwie) przemilczeć urodziny wroga. Fakt, że rok temu brak urodzinowych życzeń nie wywarł żadnego wrażenia na Putinie, a na pewno nie przestraszył go i nie sprowokował do weryfikacji polityki wobec Kijowa (jedynie, na zasadzie wzajemności, Putin przeoczył jubileusz Poroszenki) wydawał się tu nie mieć żadnego znaczenia. To, co było ważne, to możliwość wykreowania, choćby na chwilę i poprzez opozycję, pozytywnego obrazu urzędującej głowy państwa.

Sam Putin boryka się dziś z ukraińskim problemem, do czego absolutnie nie może się przyznać i czego wydaje się konsekwentnie nie dostrzegać Zachód. Sankcje gospodarcze, środek obliczony na długofalowe działanie, odnoszą skutek i społeczeństwo Rosji coraz dotkliwiej je odczuwa. Kreml zdaje sobie przy tym sprawę z tego, że są one wymierzone w obywateli, nie oligarchów i na dłuższą metę nie wystarczy obniżanie cen wódki i ziemniaków – alkohol nie zaćmi umysłów Rosjan na tyle, by nie zechcieli rozliczyć rządzących z zaistniałej sytuacji.

Co prawda w wyborach parlamentarnych Jedyna Rosja zdobyła konstytucyjną większość, na co wpłynął zarówno brak realnej konkurencji, jak i zapewne fałszerstwa, to jednak frekwencja była najniższa w historii. Informacja, że głosowało 47,8% obywateli pokazała, że władzy prawdopodobnie w niewielkim stopniu zależy już dziś na mocnej legitymizacji społecznej. Nawet, jeśli to sami Rosjanie nie kwapili się do urn, straciwszy nadzieję na realny wpływ na wyniki głosowania i koncentrując swoją uwagę na codziennej walce z problemami materialnymi i socjalnymi, to podanie do publicznej wiadomości mniejszej niż 50% liczby głosujących jest dowodem na to, że Kreml nie potrzebuje dziś już swoich obywateli w takim stopniu, jak przed laty.

Czy potrzebuje aprobaty innych państw? Jeśli ktokolwiek myśli, że świat znajduje się dziś znów w stosunkowo bezpiecznym stanie zimnej wojny to prawdopodobnie popełnia błąd. Rywalizacja dwóch mocarstw o porównywalnym potencjale jest dziś historią, krucha równowaga pomiędzy Rosją a Stanami Zjednoczonymi należy do przeszłości, Rosja pogrąża się w kryzysie, na arenę wkroczyli nowi gracze destabilizujący sytuację. W takiej to sytuacji Rosjanie, przetestowawszy zachodnią cierpliwość na Ukrainie, przewożą wyrzutnie pocisków balistycznych Iskander-M do obwodu kaliningradzkiego, demonstrując nie tyle już siłę, co nieobliczalność. Oficjalnie powodem są prowadzone ćwiczenia logistyczne, przy czym jeśli doniesienia o rozmieszczeniu systemu rakietowego zostaną potwierdzone, to w ich zasięgu znajdzie się znaczna cześć terytorium Polski i bazy, w których stacjonować mają wojska NATO i brygada zmechanizowana US Army.

Nawet, jeśli to nie pierwszy raz, gdy Iskandery lokowane są w Kaliningradzie, a przesuwanie ich w różne punkty Federacji Rosyjskiej należy do standardowych procedur, to Łotysze dodatkowo informują o działaniach wojsk rosyjskich u granic państw bałtyckich, a rosyjskie myśliwce naruszyły przestrzeń powietrzną Estonii i Finlandii. Jednocześnie Moskwa wstrzymała wykonywanie umowy o utylizacji plutonu, co jest wynikiem „zasadniczej zmiany okoliczności, pojawienia się zagrożenia dla stabilności strategicznej w następstwie nieprzyjaznych działań Stanów Zjednoczonych wobec Federacji Rosyjskiej”. Umowa określała metody utylizacji przemysłowej plutonu tak, aby zamiast wykorzystywać go w celach wojskowych mógł być używany na potrzeby cywilne.

Czy te poczynania Rosji są odpowiedzią na opinię śledczych pracujących nad wyjaśnieniem przyczyn katastrofy samolotu Malaysia Airlines nad Donbasem, którzy uznali, że zestrzelił go rosyjski Buk? Na zerwanie przez Waszyngton rozmów z Moskwą w ramach prób pokojowego uregulowania konfliktu w Syrii? Czy to może swoiste targi z Zachodem o Wschodnią Ukrainę, gdzie USA już skłonne są przyznać Donbasowi „specjalny status” i zgodzić się na przeprowadzenie tam wyborów? Czy może też Putin zaczyna reagować niczym przyparte do muru zwierzę, które choć nie ma szans ocalić skóry będzie kąsać przeciwnika? A może to tylko pokaz i straszenie przeciwników?

Jeśli naprawdę Władimir Władimirowicz spędził swoje urodziny w wąskim gronie, może nie wróżyć to dobrze ani jemu, ani Rosji. Samotność człowieka, który czeka na swoją porażkę, albo wodza, który nie może już nikomu zaufać, może stać się przyczyną decyzji tyleż pochopnych, niezrozumiałych, co niebezpiecznych. Putinowi wyraźnie śni się reanimacja Związku Radzieckiego. Podżega konflikty, finansuje ugrupowania polityczne poza granicami Rosji, prowadzi niezwykle skuteczną wojnę propagandową. Pierwszą przegraną w potyczkach między Moskwą a Zachodem już jest Ukraina, a to, czy kolejną będzie Rosja, czy może któreś z państw nadbałtyckich, w dużej mierze zależy już od Berlina, Paryża, Londynu czy Waszyngtonu. Możliwe, że wkrótce okaże się, że Krawczuk miał rację mówiąc, że Rosja już niżej upaść nie może. Ale niewykluczone, że za rok rozdzwoni się telefon Putina, a cały świat będzie spieszył z podarunkami. Takimi jak Krym.

Agnieszka Sawicz

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.