Skarby zamku w Podhorcach

-a A+

Wystawa „Skarby zamku w Podhorcach” we Lwowskiej Galerii Sztuki jest wydarzeniem nie tylko w dziejach lwowskiego, lecz całego ukraińskiego muzealnictwa.

Tak wielkiej liczby dzieł sztuki wysokiej klasy artystycznej i wybitnego znaczenia historycznego lwowska galeria raczej nigdy nie prezentowała na swoich wystawach.

Niniejsza wystawa nie tylko pokazuje zachowane dzieła sztuki będące dawnej na wyposażeniu rezydencji w Podhorcach, ale zapowiada też dążenia organizatorów wystawy i kierownictwa galerii do jak najszybszej renowacji zamku i rozmieszczenia w nim wystawy muzealnej, która w znacznej mierze pomoże powrócić do stanu rzeczy sprzed września 1939 roku, kiedy zamek w Podhorcach był wspaniałą rezydencją książąt Sanguszków i muzeum otwartym dla zwiedzania przez miłośników sztuki. Właśnie takich dalszych kroków oczekują od kierownictwa Galerii, a szerzej biorąc od Państwa Ukraińskiego miłośnicy sztuki i historii w Ukrainie i Polsce. Dla każdego przecież jest sprawą oczywistą, że renesansowy zamek w Podhorcach i wspaniałe dzieła sztuki, które kiedyś go zdobiły, a teraz znajdują się w zbiorach muzeów lwowskich, są jednym z najważniejszych zabytków dziedzictwa narodowego narodu polskiego znajdujących się poza granicami kraju. Dlatego ich losy są równie ważne dla narodu polskiego, jak i ukraińskiego. Jest to jeden z przykładów, i to bardzo jaskrawych przykładów, wspólnego dziedzictwa obu narodów i dlatego losy zamku i jego zbiorów nie są obojętne dla ludzi kultury po obu stronach granicy, a prezentowana wystawa wywarła i będzie nadal wywierała ogromne wrażenie nie tylko na odwiedzających, ale i na wszystkich, kto zechce o niej przeczytać w prasie lub zobaczyć w telewizji czy w internecie.

Pomysłodawcą i fundatorem budowy zamku-pałacu w Podhorcach był Stanisław Koniecpolski, wielki hetman koronny. Autorem projektu był włoski architekt Andrea dell`Aqua. Budowa trwała od 1635 do 1640, ale prace wykończeniowe i dekoracyjne były prowadzone jeszcze przez ponad dwadzieścia lat przez syna, a następnie wnuka hetmana.

W sierpniu 1646 roku zamek odwiedził król Władysław IV. Już w latach 1648, 1651 i 1655 zamek był zdobyty i znacznie uszkodzony przez Kozaków i Tatarów. W 1682 roku Stanisław Koniecpolski (wnuk hetmana) podarował zamek królewiczowi Jakubowi Sobieskiemu, jednak według układu między braćmi przekazany został Konstantemu Sobieskiemu, który w roku 1725 sprzedał go hetmanowi Stanisławowi Maciejowi Rzewuskiemu. Od 1751 roku Wacław Rzewuski, hetman polny koronny, uczynił zamek swoją główną rezydencją i przeprowadził jego gruntowną rozbudowę i na nowo wyposażył. We wnętrzach umieszczona została wielka galeria malarstwa, licząca ponad 500 obrazów, wśród których były bardzo cenne dzieła nadwornego malarza Rzewuskich Szymona Czechowicza, który pracował w Podhorcach w latach 1762-1767 i zostawił tam ponad sto swoich obrazów. Od 1826 roku właścicielem zamku był Wacław Rzewuski, zwany też „emirem”, niezwykle ciekawa, barwna postać historyczna. „Emir” Rzewuski przywiózł z krajów arabskich znaczną kolekcję broni wschodniej, która uzupełniła bogate zbiory Podhoreckie. Jego syn Leon (1808-1869) sprzedał zamek w 1868 roku Władysławowi Sanguszce. Rodzina Sanguszków przeprowadziła potężne prace remontowe, urządziła ekspozycję militariów, w tym kilkudziesięciu zestawów zbroi rycerskich oraz pamiątek po Sobieskim. Do września 1939 roku zamek pozostawał we własności kolejnych przedstawicieli rodu Sanguszków – Eustachego (1842-1903) i Romana (1901-1984).

W XX wieku wspaniała rezydencja poniosła bolesne straty. W okolicach Podhorzec prawie przez cały okres I wojny światowej przebiegała linia frontu, dlatego część najcenniejszych dzieł sztuki i pamiątek historycznych ewakuowano do rezydencji Sanguszków w Gumniskach w pobliżu Tarnowa. Wojska rosyjskie w latach 1914-1915 niszczyły meble, porcelanę i inne sprzęty. Część obrazów i broni Rosjanie wywieźli do Niżnego Nowgorodu. 27 stycznia 1916 roku zamek odwiedzili cesarz Austro-Węgier Karol I i cesarz Niemiec Wilhelm II, którzy tu odebrali defiladę wojsk austriackich i niemieckich. Z kolei wojska austriackie i węgierskie w latach 1916-1918 zniszczyły część wyposażenia pokoi zamkowych i wspaniały park dookoła zamku. W lipcu 1920 roku przed ofensywą wojsk bolszewickich ewakuowano do Krakowa ponad 3000 różnych przedmiotów, część zginęła w drodze. Bolszewicy z zamku wywieźli 12 wielkich obrazów i meble. Ostatni przedwojenny inwentarz podawał, że w salach znajdowało się 396 dzieł malarstwa i jeszcze 90 obrazów zamkowych pozostawały w Gumniskach. Łącznie straty z lat 1914-1920 stanowiły około 110 obrazów. Ogólne zniszczenia więc były znaczne.

We wrześniu 1939 roku książę Roman Sanguszko wyjechał przez Rumunię do São Paulo w Brazylii i zabrał ze sobą część najbardziej cennych dzieł sztuki i pamiątek rodzinnych. Z tych zbiorów książę Roman stworzył w następnych latach fundację charytatywną „Sociedade Sanguszko de Beneficęncia”, która nadal istnieje i działa w São Paulo.

A dla Podhorzec nastąpiły najtrudniejsze czasy w ich historii. Okupacja radziecka przyniosła kolejny rabunek i dewastację zamku. Zamek formalnie przekazano Lwowskiej Galerii Obrazów, zaś w 1940 roku – Muzeum Historycznemu. Podczas II wojny światowej mieściły się w zamku kolejne szpitale wojskowe, a od 1946 roku – sanatorium dla gruźlików. Kolekcję obrazów, mebli i broni przewieziono do Lwowa. Część tego została zniszczona. W 1956 roku w zamku wybuchł pożar, który zniszczył wspaniałe stropy sal I piętra, plafony, malowidła ścienne. Łącznie w tych latach zginęło 203 obrazy z kolekcji przedwojennej. Część zabytkowej broni znalazła się w różnych muzeach Ukrainy i w Leningradzie.

Na dzień dzisiejszy we Lwowskiej Galerii Sztuki znajduje się 129 dzieł malarstwa, 36 obrazów – we lwowskim Muzeum Historycznym, 30 – we lwowskim Muzeum Religii, 87 – w Muzeum Okręgowym w Tarnowie, po kilka w muzeach Krakowa i Warszawy. Od 1997 roku zamek jest przekazany Galerii Sztuki we Lwowie. Trwa proces jego odbudowy i konserwacji dzieł sztuki z jego zbiorów.

Na obecnej wystawie dzieła sztuki (w większości malarstwa, ale nie tylko) wypełniają wszystkie możliwe miejsca w sześciu wielkich salach lwowskiej Galerii Sztuki przy ul. Stefanyka 3. Wystawione obrazy i militaria pochodzą ze zbiorów trzech muzeów lwowskich, mianowicie Galerii Sztuki, Muzeum Historycznego i Muzeum Historii Religii. Wystawiono 123 obrazy, dzieła sztuki użytkowej i broń białą. Jak podkreśliła kurator wystawy Oksana Kozinkewicz, zabrakło miejsca na pokazanie wszystkich obrazów, które planowano pokazać, i część umieszczona jest teraz w sąsiednich pomieszczeniach. Tak ogromne bogactwo, które przez 70 lat znajdowało się w magazynach różnych muzeów lwowskich, trudno sobie nawet wyobrazić. W pomieszczeniach wystawowych nie starczyło miejsca na inne zachowane dzieła sztuki z zamkowych kolekcji przedwojennych, np. mebli, porcelany, dział, namiotów tureckich (wspaniałe trofea po Wiktorii Wiedeńskiej czy też bitwie chocimskiej). Wszystkie wystawione dzieła sztuki zostały poddane konserwacji i to też czyn iście bohaterski grupy konserwatorów lwowskich pod kierownictwem Iryny Dmytruk-Sorochtej i Lilii Wołkowej.

Uroczystość otwarcia wystawy podkreśliła jej nieprzeciętne znaczenie w historii muzealnictwa ukraińskiego co najmniej ostatniego dziesięciolecia. Na otwarcie przybył minister kultury Ukrainy Jewhen Nyszczuk, przedstawiciele lwowskiej obwodowej i miejskiej administracji, Konsulatu Generalnego RP we Lwowie, krakowskich i warszawskich muzeów, dyrektorowie lwowskich muzeów, historycy i miłośnicy sztuki, profesorowie, prasa, telewizja, łącznie ponad sto osób.

Podczas uroczystego otwarcia wystawy dyrektor Galerii Sztuki Taras Woźniak powiedział, że ta wystawa i obecność na niej ministra kultury Ukrainy jest sygnałem, że zamek będzie odbudowany, a kolekcja wróci do jego sal. Trzeba dostojnie prezentować i chronić bogactwa, które są w magazynach galerii. Przez 70 lat nikt nie oglądał tych obrazów, teraz nastąpiła ich witalizacja, obrazy otrzymują nowe życie. Kolej na prawdziwą witalizację zamku.

Minister Jewhen Nyszczuk zwrócił uwagę, że tak wspaniała wystawa prezentuje nasze ogromne bogactwa kulturowe, naszą duchowość, nasze korzenie. Jest to niezwykle ważne i potrzebne właśnie teraz, w czasie agresji rosyjskiej. – Jednak my w tak trudny czas mówimy o odnowieniu i przywróceniu ku pamięci narodowej naszych świątyń, naszych zamków, naszych zbiorów kulturowych. Przedstawione dziś na wystawie dzieła powinne być odnowione i na stale udostępnione dla szerokiej publiczności. Następny 2018 rok będzie rokiem odnowienia naszego dziedzictwa kulturowego na terenach całej Ukrainy, w tym we Lwowie i obwodzie lwowskim, gdzie znajduje się bardzo dużo takich obiektów. Będzie to potrzebne dla nas, a dla Europy i dla całego świata będzie to najlepszą reklamą naszego narodu, naszego państwa – powiedział Jewhen Nyszczuk.

O tym właśnie minister kultury Ukrainy rozmawiał we lwowskiej administracji obwodowej. Chodzi nie tylko o zamek w Podhorcach, ale też o inne projekty, w tym zamek w Żółkwi. – Nie tylko nasz przemysł czy handel, ale tez nasze dziedzictwo, nasza kultura pozwalają zająć nam dostojne miejsce w rodzinie narodów europejskich – zaakcentował Jewhen Nyszczuk.

Kuratorka wystawy Oksana Kozinkewicz powiedziała, że nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba tylko bardzo chcieć i wszystko można zrobić. – Wystawa zaświadczyła, że udało się uratować bezcenne skarby zamku w Podhorcach. Trzeba uratować sam zamek, dopóki jeszcze bije jego serce. Marzeniem było to, żeby cały świat poznał i ocenił skarby zamku w Podhorcach i pierwszy krok został już zrobiony na tej wystawie. Konserwatorzy dokonali rzeczy prawie niemożliwej – wszystkie obrazy są w dobrym stanie. Za to ogromnie dziękuję Irynie Dmytryk-Sorochtej, Lilii Wołkowej i ich współpracownikom, młodym konserwatorom zabytków. Koncepcję wystawy opracował Serhij Petluk z Kijowa, jeden z najlepszych ukraińskich art-designerów, który pracuje nad organizacją wielu ważnych wydarzeń w skali państwowej. Warto odznaczyć techniczne wyposażenie wystawy, jej komputeryzację, interaktywne teksty i materiały. Bardzo ważną jest też współpraca z naszymi kolegami z Polski. Współpracujemy z Muzeum Okręgowym w Tarnowie, gdzie też znajdują się rzeczy z zamku w Podhorcach. Jest nadzieja, że część tego wróci do zamku po odnowieniu. Utrzymujemy kontakt z fundacją ks. Sanguszków w São Paulo, również z rodziną Rzewuskich. W ostatnich latach mamy perspektywę określonej współpracy z Fundacją Polskiego Bractwa Kawalerów Gutenberga – powiedziała Oksana Kozinkewicz.

Na otwarciu wystawy było dwóch przedstawicieli Bractwa Kawalerów Gutenberga. Jacek Kuśnierczyk powiedział, że cały urok, sens tej wystawy to prezentacja wspólnego dziedzictwa polsko-ukraińskiego, prezentacja tego, jak bliskie są nasze narody. – Bractwo przyłoży wszelkie starania ze swojej strony dla wspólnych projektów z Lwowską Galerią Sztuki. To jest bardzo ważne dla europejskiej i światowej kultury. Trzeba udostępnić te zbiory dla całego świata. Drogą do tego jest digitalizacja zbiorów, pokazanie ich w wersji internetowej. Właśnie taki projekt już istnieje, wszystkie dokumenty zostały złożone i w 2018 roku powinniśmy otrzymać fundusze od rządu polskiego na tak poważną sprawę – mówi Jacek Kuśnierczyk.

Koordynatorem projektu digitalizacji zasobów dziedzictwa kultury wyznaczono Pawła Myszkę. On powiedział, że promocja dziedzictwa polskiego tak w kraju, jak i poza granicami jest bardzo ważnym punktem działania Bractwa Kawalerów Gutenberga. – Chcemy budować Europę braterską i sprawiedliwą, szukamy i znajdujemy wśród naszych sąsiadów przyjaciół, braci, szukamy wspólne interesy kulturowe. Z Ukrainą pracujemy już od sześciu lat. Realizowaliśmy bardzo cenny projekt w Kijowie – digitalizację części zbiorów archiwalnych związanych z historią Polski w Narodowym Archiwum Ukrainy. Chcemy i nadal być korzystnymi dla Ukrainy. Dlatego dołączyliśmy do projektu digitalizacji zbiorów sztuki z zamku w Podhorcach. Chcemy znaleźć fundusze na poszukiwanie dzieł sztuki, skarbów historii, które kiedyś znajdowały się w zbiorach tego zamku, a teraz są uważane za zaginione – powiedział Paweł Myszka.

Na zakończenie uroczystości otwarcia wystawy odbył się półgodzinny koncert muzyki barokowej. Staraniem dyrekcji Galerii Sztuki zaproszono wspaniałą sopranistkę Sofię Sołowij, absolwentkę Konserwatorium Lwowskiego, która występuje na najlepszych scenach włoskich i hiszpańskich, w słynnej operze barcelońskiej. Partię fortepianu wykonała Natalia Pełech, wiolonczeli – Oksana Litwinenko.

Jurij Smirnow

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.