Lublin podbija Lwów

-a A+

Takie stwierdzenie można zaryzykować po obejrzeniu wystawy prac artystów-amatorów z Lublina, które eksponowane były w galerii „Własna Strzecha”.

Wystawę zorganizowano wspólnie przez Akademickie Centrum Kultury UMCS „Chatka Żaka” i Lwowskie Stowarzyszenie Miłośników Sztuk Pięknych.

Lwowscy artyści, skupieni w Klubie Młodych Artystów „Skrzydła” i Szkole Plastycznej „Wrzos” również mają się czym pochwalić po letnich plenerach, wiec chętnie dołączyli swe prace do tej ekspozycji. Pomysłodawczynią projektu ze strony polskiej była Mieczysława Goś, animator Akademickiego Centrum Kultury „Chatka Żaka”, a zajęcia prowadził Władysław Maławski. We Lwowie natomiast z członkami „Skrzydeł” pracował Mieczysław Maławski.

Jak podkreślił otwierając wystawę Władysław Maławski, technika akwareli jest jedną z najtrudniejszych dziedzin malarstwa. Z pozoru sprawa jest prosta, bo mamy papier i wodne farby, ale jak zacznie się tworzyć, to wychodzą same kolorowe plamy. I tu potrzebne jest wyczucie, umiejętność oceny koloru i ilości pobranej farby, znajomość przenikania farby w papierze. Jest tak wiele czynników tego stylu, że nie każdy z artystów podejmie się tworzenia akwareli. Za to ci, kto posiądzie tajniki tej techniki, może tworzyć delikatne lub wyraziste, rozmyte lub ostre wspaniałe dzieła sztuki.

Na otwarcie wystawy przybyli artyści z Lublina, autorzy eksponowanych prac. Konsulat Generalny RP we Lwowie reprezentował stały uczestnik wystaw na „Własnej Strzesze” konsul Marian Orlikowski. Obecni byli też lwowscy artyści zawodowi, członkowie „Skrzydeł”, „Wrzosu”. Konsul Orlikowski zaznaczył, że dobrze się dzieje, że kontakty artystyczne łącza nasze dwa miasta. Podkreślił, że poziom eksponowanych prac jest bardzo wysoki i są to dzieła wartościowe, a z przedstawionych tematów, widać różnorodność zainteresowań twórców. Pozytywnym jest to, że to właśnie młodzi artyści tak aktywnie działają i chcą działać wspólnie i tworzyć swe dzieła, a przez pokazanie architektury swoich miast opisują piękno terenów, które zamieszkują. Życzył też dalszych sukcesów i kolejnych wystaw, zarówno tu we Lwowie, jak i w Lublinie.

- Nasze „Skrzydła” to jest głównie młodzież już po uczelniach artystycznych, bądź jeszcze w trakcie studiów – przedstawił w rozmowie Władysław Maławski swe podopieczne i ich prace. – Natomiast artystki z Lublina, są to osoby skupione przy „Chatce Żaka” w różnych kółkach zainteresowań. Są to przeważnie osoby już trochę starsze, w kilka lat po studiach, mające rodziny i pewne doświadczenie życiowe. Gdy pani Mieczysława Goś zaproponowała mi poprowadzenie z nimi zajęć z malarstwa, to zgodziłem się chętnie. Są to osoby, które nie mają wykształcenia artystycznego. Jedynie Jadwiga Szczotka jest po studiach artystycznych, a Katarzyna Radlińska studiuje jeszcze architekturę. Pracowałem z nimi prawie przez rok i w tym okresie udało mi się z nimi bardzo zżyć. Chociaż są to osoby bez wykształcenia artystycznego, ale niektóre, np. Henryka Kazubek, mają tak wspaniałe wyczucie akwareli, że nie każdemu jest to dane. Ona sama zawsze swoje prace krytykuje, ale proszę spojrzeć, jaka precyzja przekazania detali, kolorystyka i gra świateł jest na jej obrazach. Proszę zwrócić też uwagę na prace Katarzyny Radlińskiej – wspaniałe przekazanie detali architektonicznych. A już Beata Gajaszek ma prace takie bardziej bajkowe, dobrze wypadły by jako ilustracje do bajek czy opowiadań. Też jest to swego rodzaju warsztat artystyczny. Albo Aleks Szewczuk – jak dobrze przekazane są na jego obrazie detale – lampy uliczne, a takie krzywe okno w tle – to jedynie dodaje uroku całości. Też specyficzna wizja natury. Te warsztaty w Lublinie i we Lwowie miały za zadanie pokazanie architektury naszych miast, tych malowniczych zaułków, uliczek. I chyba naszym artystom to się udało.

Krótkiego wywiadu udzieliła również pani Mieczysława Goś:

- Z Władysławem Maławskim poznaliśmy się chyba przed czterema laty, przy okazji jakiejś wystawy poplenerowej. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że należało by rozwijać pasję ludzi i ich zainteresowania artystyczne, szczególnie, jeżeli dotyczy to amatorów, mających tę sztukę w duszy. Po obejrzeniu wystawy Władysława Maławskiego, której tematem były anioły, byłam zauroczona. Zaproponowałam mu współpracę. Władek zgodził się podzielić z nami swoimi umiejętnościami. Grupę chętnych lublinianek, skupionych przy Centrum Kultury UMCS, udało mi się skompletować błyskawicznie. I tu mamy przykład nie tylko wspaniałego artysty, ale również osoby umiejącej przekazać swe umiejętności i zaszczepić pasję tworzenia.

Jest to pierwszy przyjazd naszej niewielkiej, bo 9-osobowej grupy, do Lwowa. Jesteśmy zauroczone tym miastem, jego architekturą i mam nadzieję, że uda mi się zorganizować kolejny plener właśnie tu, we Lwowie. Lwów będziemy opuszczały ze smutkiem.

Na ścianach galerii rozwieszono kartony z przymocowanymi do nich pracami uczestników warsztatów. Dobrze się stało, że tak zostały wyeksponowane, bo można było przedstawić więcej prac artystów, pokazać różnorodność tematyki, technik akwareli (bo też jest ich kilka) i opanowanie warsztatu przez autorów. Z okazji wystawy wydany został folder z reprodukcjami wystawianych prac.

Krzysztof Szymański

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.