Fantastyczny lwowski profesor Rudolf Weigl

-a A+

Na LXXIV Spotkanie Ossolińskie zawitał do Lwowa Mariusz Urbanek, dziennikarz, publicysta, popularyzator historii polskiej nauki i kultury, pracownik Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu.

Było to już ostatnie w 2017 roku spotkanie. Zebrało ono pełną salę, nie zważając na zimno – niestety w Bibliotece im. W. Stefanyka sale nie są ogrzewane i słuchać wykładu szanownego prelegenta można było tylko siedząc w wierzchnim okryciu. Tę niewygodę kompensowała niezwykle ciekawa i barwna opowieść Mariusza Urbanka na temat „Rudolf Weigl i jego Instytut Badań nad Tyfusem Plamistym w Lwowie”. Imię Rudolfa Weigla i dzieje jego laboratorium nie są we Lwowie zapomniane i zebrani byli dobrze przygotowani na to spotkanie, oczekując od prelegenta ciekawych szczegółów i mało znanych informacji.

Wasyl Fersztej, zastępca dyrektora Lwowskiej Narodowej Biblioteki Ukrainy im. W. Stefanyka, przedstawił zebranym prelegenta i podkreślił, że Spotkania Ossolińskie, organizowane przez dwie poważne instytucje, polską i ukraińską, nabrały specjalnego znaczenia i poziomu dzięki patronatowi Konsulatu Generalnego RP we Lwowie. Szczególnie trzeba to podkreślić teraz, w dniu wizyty prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na Ukrainę i jego spotkania z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką w Charkowie. Polsko-ukraińskie stosunki trzeba nie komplikować, ale twórczo rozwijać i Spotkania Ossolińskie są przykładem niezwykle pozytywnym takiego rozwoju współpracy polsko-ukraińskiej.

Wiktoria Malicka, Wasyl Fersztej, Mariusz Urbanek (fot. Jurij Smirnow)

Wiktoria Malicka, pełnomocnik wrocławskiego Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie, przybliżyła obecnym życiorys prelegenta, wymieniła jego najważniejsze publikacje, również nagrody literackie. Jego książka „Genialni. Lwowska szkoła matematyczna”, wydana w 2014 roku w Warszawie, jest szeroko znana we Lwowie, zaś kilku uczestników spotkania przynieśli tę książkę prosząc o autograf.

Mariusz Urbanek oznajmił obecnym, że już od półtora roku pracuje nad kolejną książką biograficzną. Będzie to opowieść o Rudolfie Weiglu i jego sławnym Instytucie. Za rok książka powinna już być ukończona i wydana w Polsce. Historia naukowych osiągnięć profesora Rudolfa Weigla jest imponująca, ale również tragiczna. Sukces naukowy i uznanie na skalę nie tylko krajową, ale i ogólnoświatową przyszły do niego dość szybko i całkiem zasłużenie, ale też miał on przeżyć trudne chwile w czasie okupacji sowieckiej i niemieckiej. Produkowana przez jego Instytut szczepionka przeciwtyfusowa była potrzebna i sowietom, i hitlerowcom, uczony okazał się więc w zasięgu szczególnego zainteresowania NKWD, później gestapo. W powojennej rzeczywistości PRL poddany został nagonce przez niektórych nieuczciwych kolegów i władze komunistycznej Polski za swoje pochodzenie i domniemaną „kolaborację” z okupantem. Wszystko to wypełniło wielkim smutkiem ostatnią część jego życia.

Rudolf Weigl urodził się w rodzinie austriackiej w niewielkim miasteczku na Morawach, gdzie ojciec jego był właścicielem małej fabryczki rowerów. Był trzecim dzieckiem w rodzinie. Ojciec zginął w 1887 roku w wypadku podczas testowania nowego roweru. Matka z czasem wyjechała do Wiednia, gdzie wyszła za mąż za Polaka, z którym cała rodzina przeniosła się do Galicji. Najpierw zamieszkali w Stryju, potem we Lwowie. W Stryju Rudolf Weigl ukończył gimnazjum, we Lwowie uniwersytet. Były to studia biologiczne, a przez pewien czas także medyczne. W 1913 roku uzyskał habilitację. Podczas I wojny światowej został zmobilizowany do armii austriackiej, służbę pełnił w szpitalu wojskowym twierdzy Przemyśl. Walczył z cholerą, ale najbardziej intrygowały go zarazki tyfusu plamistego. Epidemie tyfusu występowały tam, gdzie były głód, brud, wojna, nędza. Zabijały tysiące i setki tysięcy ludzi. Nikt nie wiedział, jak chronić się przed tą chorobą. Wszy nie zarażają się same z siebie, lecz tylko przez pośrednictwo człowieka. I ta obserwacja podsunęła genialny pomysł hodowli wszy w laboratoriach.

Od 1918 roku Rudolf Weigl jest znów na Uniwersytecie Lwowskim. 24 lipca 1920 roku zostaje powołany na stanowisko profesora zwyczajnego na Katedrze Biologii Ogólnej Wydziału Lekarskiego. Od 1927 roku publikuje pierwsze rezultaty badań. W laboratoriach pozyskuje dobrze wyhodowane wszy, i to na ciele człowieka. W pierwszych latach metodę karmienia wszy Weigl opracował na sobie i ochotnikach-asystentach. Karmienie wszy nie było sprawą przyjemną. Każdego dnia taki karmiciel karmił 50 sztuk w ciągu 45 minut. Rekordzista wykarmił 32 tysięcy wszy w ciągu miesiąca. W ciągu miesiąca karmiciel tracił do 1 litra krwi.

W 1930 roku Weigl został po raz pierwszy nominowany do Nagrody Nobla. Od tegoż roku został członkiem Polskiej Akademii Umiejętności. W latach 1930-1939 będzie nominowany jako kandydat do Nagrody Nobla każdego roku. Staje się coraz sławniejszy nie tylko we Lwowie i Polsce, ale i na całym świecie. Do niego zgłaszają się naukowcy z Niemiec, Francji, Włoch. W 1930 roku zostaje odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 1934 roku papież Pius XI odznaczył Weigla komandorią Orderu Św. Grzegorza Wielkiego. Metoda i szczepionka Weigla jest wykorzystywana do zwalczania epidemii w Chinach i Abisynii. W 1939 roku otrzymuje zaproszenie na światową wystawę do Nowego Jorku. Nie pojechał – przeczuwał zbliżającą się wojnę, chciał być w rodzinnym Lwowie, w swoim laboratorium.

We wrześniu 1939 roku skończyło się pokojowe, szczęśliwe życie profesora Weigla (i nie tylko jego!). Okazał się wszystkim potrzebny – sowietom, Niemcom. W lutym 1940 roku przyjechał do niego Nikita Chruszczow, pierwszy sekretarz Partii Komunistycznej Ukrainy. Kusił wysokim stanowiskiem w ZSRR, obiecał członkostwo w Radzieckiej Akademii Nauk. Weigl odrzucił wszystkie propozycje. Nie został jednak aresztowany – władzom sowieckim potrzebna była jego szczepionka. W czerwcu 1941 roku Lwów zostaje okupowany przez Niemców. Nowemu okupantowi też jest potrzebna szczepionka, bardzo dużo szczepionki. Generał SS Fritz Katzmann kusił go wysokim stanowiskiem w Berlinie, proponował podpisać Reichslistę. Odmówił. Powiedział generałowi – „Ojczyznę wybiera się tylko raz. Ja już wybrałem”. Ale był zbyt potrzebny Niemcom. Produkcja szczepionki wzrosła wielokrotnie. W Instytucie Weigla zatrudniono do 6 tysięcy karmicieli wszy. Często Weigl sam wybierał tych ludzi wśród uczonych, przedstawicieli inteligencji, studentów. Ratował Żydów z getta. Praca w Instytucie Weigla ratuje im wszystkim życie. Również utalentowanej młodzieży polskiej. Obliczono, że w powojennych latach około 500 dawnych młodych karmicieli wszy zdobyło tytuły profesorskie. Otóż karmicieli wszy nie dobierano przypadkowo. Weigl mówił, że ci uratowani ludzie będą potrzebni Polsce po wojnie.

Szczepionka jest wysyłana potajemnie też do getta, do oddziałów partyzantki AK. Niemcy o tym również wiedzieli – szpiegów w Instytucie było niemało. Himmler przyjechał do Lwowa na otwarcie nowego gmachu Instytutu przy ulicy Zielonej 12. Był zaproszony też Weigl, ale demonstracyjne odmówił i nie przyszedł.

W 1945 roku odrzucił kolejne propozycje Nikity Chruszczowa i wyjechał do Polski. Najpierw do Krakowa, gdzie otrzymał katedrę na Uniwersytecie Jagiellońskim. I tu nie ma końca przykrościom, zazdrości, oskarżeniom o kolaborację. Władze PRL-u nie dopuszczają do zgłoszenia kandydatury Weigla do Nagrody Nobla. Tyle lat oczekiwania na tak zasłużone wyróżnienie! I teraz na wszystkim postawiono krzyżyk. Złośliwie wypominają mu wszystko – nawet austriackie pochodzenie.

W 1947 roku profesor Rudolf Weigl przenosi się do Poznania. Tymczasem została zlikwidowana Polska Akademia Umiejętności. W 1951 roku w nowej Polskiej Akademii Nauk dla Weigla nie ma miejsca. Tyle niezasłużonych upokorzeń i przykrości.

Umiera 11 sierpnia 1957 roku w Zakopanem. Został pochowany w Krakowie. Warto przytoczyć słowa wnuczki naukowca Krystyny Weigl-Albert: „Musiał przeżyć gorycz pomówień i oszczerstw ze strony dwóch byłych współpracowników oskarżających go o kolaborację z Niemcami. Ten odważny badacz, który bez reszty poświęcił się nauce, był zupełnie bezradny wobec intryg i małości ludzi. Dzięki staraniom Jego byłych uczniów, asystentów i współpracowników został mu pośmiertnie przyznany medal „Sprawiedliwy wśród narodów świata” […] Ale pocieszam się myślą, że będąc człowiekiem prawym, Dziadek, nawet w najczarniejszych chwilach, gdzieś tam, w głębi serca wiedział, że kiedyś nadejdzie taka chwila, iż jego imię odzyska blask. Może to właśnie ta chwila?”.

Za tak interesujący wykład sala długo dziękowała prelegentowi oklaskami. Czytelnikom zainteresowanym historią życia i naukowym dorobkiem bohaterskiego uczonego polecamy dwie książki, które w ostatnich czasach zostały wydane w języku polskim. Jest to „Kapryśna gwiazda Rudolfa Weigla” autorstwa Ryszarda Wójcika, wydana w 2015 roku, i „Fantastyczne laboratorium doktora Weigla. Lwowscy uczeni, tyfus i walka z Niemcami” amerykańskiego dziennikarza Arthura Allena, wydana w 2016 roku. Czekamy również na książkę naszego prelegenta Mariusza Urbanka.

Czekamy też z niecierpliwością na nowe Spotkania Ossolińskie. Następne spotkanie zaplanowane zostało niestety dopiero w marcu. Spotkania Ossolińskie mają we Lwowie już sporą grupę zainteresowanych i wiernych uczestników. Wszyscy oni czekają na kontynuację tak ciekawego przedsięwzięcia prowadzonego na bardzo wysokim poziomie i z prawdziwym entuzjazmem zaangażowanych osób.

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 1 (293) 15-29 stycznia 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.