Trudne dążenie do prawdy

-a A+

W dniach 27–30 marca br. w hotelu Legend w Krakowie odbyło się kolejne już IV spotkanie Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków, działającego od patronatem Instytutu Pamięci Narodowej Polski i Ukrainy.

Tym razem za zamkniętymi drzwiami obradowano o kwestii ukraińskiej w programie i ideologii polskiego podziemia oraz kwestii polskiej w programie i ideologii ukraińskiego podziemia. W skład powołanego w 2015 roku Forum wchodzi sześciu historyków polskich i sześciu ukraińskich, specjalistów w dziedzinie stosunków między dwoma narodami.



- Najostrzejsze dyskusje toczyły się w 2003 roku, kiedy to z inicjatywy strony polskiej po raz pierwszy na szczeblu państwowym obchodzono 60. rocznicę tragicznych wydarzeń na Wołyniu – powiedział dla Kuriera prof. Igor Iljuszyn z Kijowa. – W 2005 roku wydaliśmy monografię zbiorową w wyniku ciągłej pracy grupy historyków przy Komisji Rządowej Ukrainy. Książka stała się swego rodzaju profesjonalnym podsumowaniem, w której podkreślono wszystkie aspekty działalności OUN i UPA, a także antypolski kierunek. Myśleliśmy wtedy, że na tym można byłoby postawić już kropkę. Ale tak się złożyło, że na Ukrainie miały miejsce pewne wydarzenia, w Polsce zaś doszły do władzy pewne siły polityczne, badaniami naukowymi zajęło się nowe, młode pokolenie, które zechciało przepisać historię na swój sposób, tak jak to widzi, i dlatego wróciliśmy do tych spotkań – powiedział historyk ukraiński.

Prof. Iljuszyn wspomniał również, że trudno jest szukać wyjścia z tej dyskusji, skoro ani polska strona, ani tym bardziej ukraińska nie mają jedynej pozycji na temat wydarzeń na Wołyniu w 1943-44 roku.

- Być może polskiej stronie jest łatwiej podjąć decyzję w tych ostrych kwestiach związanych z tragedią wołyńską. Mają mniej więcej jednoznaczną pozycję. U nas wygląda to troszeczkę inaczej, bo mamy różne oceny. Niektórzy nawet próbują dać ocenę moralną, inni uważają, że jest to niewłaściwe. Ja uważam, że należy to zbadać i położyć temu kres, bo nie jesteśmy sędziami, aby dokonywać osądu. Nie bałem się i nie boję się powiedzieć, że znacząca wina leży po stronie ukraińskich przywódców politycznych, a nie tylko polskich. W całości chciałbym, aby nasze obecne spotkania pomogły poprawić nastroje w stosunkach ukraińsko-polskich. Jeżeli nastroje będą właściwe pomiędzy historykami obu państw, to będą też miały wpływ na stosunki między społeczeństwami – podsumował prof. Igor Iliuszyn.

Fot. Konstanty Czawaga

- Porozumienia nie ma i nie wydaje mi się, żeby w najbliższym czasie nastąpiło, z dwóch powodów – uważa prof. Waldemar Rezmer z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Sytuacja jest taka, jaką wszyscy znamy, i kwestie polityczne bez przerwy komplikują nasze prace. Jestem historykiem, koledzy są historykami i chcemy badać te kwestie tylko i wyłącznie pod kątem historycznym. Wielokrotnie mówiłem, żeby zostawić kwestie polityczne, kwestie ideologiczne innym. My nie jesteśmy od tych spraw. My chcemy ustalić jak było. Trzy miesiące temu w Warszawie w Fundacji Batorego zorganizowano spotkanie na temat „Czy może być kompromis w sprawach historycznych polsko-ukraińskich?”. Uważam, że nie, bo w historii nie może być kompromisu. Albo tak było, albo tak nie było. I my tu, na tej sali, staramy się stwierdzić jak było. A co zrobią z naszymi ustaleniami inni, no to ja w to nie wnikam. To już jest ich kwestia. My mamy ustalić co na Wołyniu i w Galicji Wschodniej się stało. A inne kwestie zostawmy politykom, osobom duchownym, filozofom. Niech inni w tych sprawach się wypowiedzą.

Również prof. Bohdan Hud' z Narodowego Uniwersytetu Lwowskiego im. Iwana Franki nie zauważył jakichś pozytywnych zmian. – Na razie każda strona ma swoje podejście, i poszukiwanie wspólnego mianownika, to perspektywa czasu – zaznaczył. – Najważniejszym zadaniem jest znalezienie pozycji, która przybliżyłaby nas do kwestii prawdy. Oczywiście, każdy ma swoją prawdę, a ta prawda jest gdzieś pośrodku i musi być oparta o solidne dokumenty archiwalne. Tutaj też mamy pewne problemy związane z tym, że w różny sposób traktujemy dokumenty archiwalne. W związku z tym również jest potrzeba wypracowania wspólnego mianownika w podejściu do tej kwestii. Na razie nie wiemy o co gramy, bo nie ma wspólnej platformy. Najważniejszym jest wyrobienie dyskursu historycznego, żeby pokazać rozwój tych wydarzeń. Wyjątkowo ważną sprawą jest pokazanie roli różnych czynników w tym, co się stało na Wołyniu w latach 1943-44, bo nie było to tak jak często się mówi, że ta akcja została zaplanowana, zorganizowana i przeprowadzona. Dokumenty, które znalazłem w Archiwum Akt Nowych oraz bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego świadczą o tym, że sytuacja była znacznie bardziej skomplikowana – powiedział prof. Hud'.

Grupa ukraińskich historyków (Fot. Konstanty Czawaga)

- Prowadzimy rozmowy – stwierdził prof. Jan Pisuliński z Uniwersytetu Rzeszowskiego. – W wielu sprawach spieramy się, w wielu sprawach nie zgadzamy się. Nie jest tak, że obie strony wychodzą z tych samych założeń, czy mówią o tym samym w ten sam sposób. Niemniej jednak, ważne jest, że prowadzimy dialog i rozmawiamy ze sobą, spieramy się na argumenty merytoryczne, że nie jest to propaganda, nie jest to wzajemne obrzucanie się oskarżeniami, tylko jest to merytoryczna dyskusja na różne tematy. Myślę, że w końcu zrobimy jakieś wnioski, które zaprezentujemy opinii publicznej. Najtrudniejsze jest często to, że w gruncie rzeczy opieramy się na tych samych źródłach, ale wyciągamy z nich różne wnioski. Powinniśmy postawić się po drugiej stronie, spojrzeć od drugiej strony na rzeczywistość. Od strony ukraińskiej przez Polaków, od strony polskiej przez Ukraińców. Spojrzeć od strony ich racji, ich przekonań, ich twierdzeń. Oczywiście nie zmienia to faktów, nie zmienia to tego obrazu, który dają nam źródła, ale pomaga uchwycić kontekst, zrozumieć postawy tych czasów. Zrozumieć to okrucieństwo, do jakiego w tym czasie doszło.

- Mamy umowę, żeby nie publikować materiałów tych spotkań, do czasu kiedy uda się osiągnąć postęp w tłumaczeniu tych wydarzeń i zbliżyć nasze pozycję, żebyśmy mogli spokojniej mówić o tych niespokojnych czasach – powiedział prof. Leonid Zaszkilniak z Lwowskiego Uniwersytetu Narodowego im. Iwana Franki. – Chodzi tutaj nie tyle o zbliżenie, ile o wyrozumiałość i zrozumienie jeden drugiego. I wydaje się, że na tej drodze możemy odnaleźć „modus vivendi”.

prof. Bohdan Hud' i prof. Igor Iljuszyn (Fot. Konstanty Czawaga)

Zdaniem prof. Pisulińskiego praca historyka jest pracą żmudną, pracą wieloletnią, bo trzeba naprawdę sięgać po różne źródła rozproszone w różnych archiwach. – Trudno mówić o jakichś znaczących odkryciach, które były czytelne dla kogoś z poza grona fachowców. Ale one na pewno będą, bo mam nadzieję że w tym roku ukażą się pierwsze teksty, więc czytelnicy sami się przekonają na ile pogłębiliśmy wiedzę – powiedział polski historyk.

W IV spotkaniu Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków dyskutowali naukowcy polscy i ukraińscy, pokolenia starszego i młodszego o różnych poglądach.

- To nie jest problem z pokoleniem, bo nie jest ważne czy pokolenie jest starsze czy młodsze – zaznaczył prof. Grzegorz Motyka z Instytutu Studiów Politycznych PAN. – Dopóki nie będzie rozwiązany problem podstawowy, to znaczy – nazwana zbrodnia wołyńska po imieniu i nie zostaną postawione krzyże na grobach pomordowanych, a także ocenione fakty, które zostały dokonane przez Polaków, jako czyny haniebne, to zawsze będziemy do tego wracali, i jak nie my, to będą dyskutowali po nas jeszcze ci, którzy są dużo młodsi.

Fot. Konstanty Czawaga

Prof. Grzegorz Motyka opowiedział o postępie w obradach polskich i ukraińskich historyków, które toczą się już ćwierć wieku.

- W latach 90. powszechnie mówiono, że nic nie dzieli Polski i Ukrainy oprócz historii. I był to szereg tematów historycznych, które Polaków i Ukraińców dzieliły. Dzisiaj śmiem twierdzić i pokazują to też badania opinii publicznej, które są prowadzone, że Polaków i Ukraińców nic nie dzieli, oprócz sporu o zbrodnię wołyńską, czyli o jeden fragment historii. Jest to postęp, który dokonał się w ciągu 25. lat. Mam poczucie, że w ostatnich kilku latach zaczęliśmy po raz pierwszy rozmawiać o antypolskich czystkach UPA w sposób bezpośredni. Nawet jeżeli to jeszcze jest niesatysfakcjonujące dla tych, którzy przyglądają się temu z zewnątrz, to jestem pewny, iż jeżeli ten dialog będzie kontynuowany i będzie cały czas szczery, a nie udawany, to myślę że w ciągu kilku – kilkunastu lat powoli, krok za krokiem, parafrazując wypowiedź papieża św. Jana Pawła II, dojdziemy do wyciszenia emocji i oczyszczenia pamięci historycznej. Mam tylko jedno zastrzeżenie, że dialogowi musi równolegle towarzyszyć to, o czym wspomniałem na początku – postawienie krzyży na grobach, które są bezimienne – stwierdził prof. Motyka.

W czasie IV spotkania Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków w Krakowie wiceprezes IPN dr Mateusz Szpytma wraz z prof. Jurijem Szapowałem z Kijowa, przewodniczącym Forum ze strony ukraińskiej, odwiedzili Cmentarz Rakowicki, gdzie zapalili znicze na grobie śp. prof. Janusza Kurtyki. Następne spotkanie Forum zaplanowano na październik 2017 roku w Kijowie, gdzie zostanie poruszona tematyka dotycząca wydarzeń na Chełmszczyźnie w latach 1942–1944.

Konstanty Czawaga, Eugeniusz Sało

01/01/1970 01:00

17/01/2010 09:21

Kolekcja Klasyczna

Na obszarze ziem Ukrainy wchodzących niegdyś w skład Rzeczypospolitej wielu narodów znajdowała się moc domów szlacheckich – pałaców i dworów, wybudowanych w XVIII i XIX w.

Petro Ławryniuk i Magdalena Andrzejak-Klecha podczas podpisania umowy o współpracy (Fot. Agnieszka Ratna)
25/02/2013 16:27

Wołyńskie osiągnięcia

W rzeszowskiej konferencji, odbywającej się w ramach projektu „Nowe mechanizmy zatrudniania młodzieży”, wzięła też udział grupa ekspertów z Wołynia.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.