Muzeum książąt Lubomirskich – przeszłość i plany na przyszłość

-a A+

Temat LXVII Spotkania Ossolińskiego wzbudził wśród lwowian ogromne zainteresowanie. Dr Marcin Szeląg z Wrocławia, wicedyrektor do spraw Muzeum Książąt Lubomirskich Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, przedstawił referat pt. „Muzeum Książąt Lubomirskich – przeszłość i plany na przyszłość”.

Spotkanie prowadzili: Wiktoria Malicka, przedstawiciel wrocławskiego Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie, i Wasyl Fersztej, wicedyrektor Narodowej Biblioteki Naukowej im. W. Stefanyka. Na wstępie pani Malicka przybliżyła obecnym naukową sylwetkę prelegenta dra Marcina Szeląga, absolwenta historii sztuki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. W 2004 roku obronił pracę doktorską pt. „Publiczne ogólnopolskie kolekcje sztuki polskiej po 1945 roku”, za którą otrzymał nagrodę Stowarzyszenia Historyków Sztuki. W latach 2005-2017 pracował jako adiunkt na Uniwersytecie w Poznaniu. Był też kierownikiem Działu Edukacji Muzeum Narodowego w Poznaniu. Współzałożyciel i animator Forum Edukatorów Muzealnych. W latach 2014-2016 pełnił nadzór merytoryczny oraz funkcję kuratora wystawy głównej w Muzeum Pana Tadeusza Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. Od 2016 roku powołany na stanowisko wicedyrektora ds. Muzeum Książąt Lubomirskich Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Dr Szeląg zajmuje się współczesną problematyką muzealną, teorią edukacji i nowymi technologiami wykorzystywanymi w muzeach. Autor wielu artykułów naukowych, redaktor wydawnictw, pomysłodawca i kierownik projektów edukacyjnych. Ekspert projektu „Muzea bez barier – koalicja muzeów polskich i ukraińskich na rzecz profesjonalnej obsługi niepełnosprawnego zwiedzającego”. Nagrodzony brązowym medalem „Gloria Artis” polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Utworzone w 1823 roku, po przeniesieniu kolekcji z Przeworska do Lwowa, Muzeum Książąt Lubomirskich było najstarszym muzeum publicznym we Lwowie. Było ściśle związane z Zakładem Narodowym im. Ossolińskich i, jako jego część integralna, w 1870 roku oddane do użytku publicznego. Jego podstawę stanowiły zbiory muzealne Lubomirskich z Przeworska oraz zbiory artystyczne Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, pochodzące m.in. z kolekcji fundatora Józefa Maksymiliana hr. Ossolińskiego.

Muzeum bardzo szybko powiększyło swoje zbiory, głównie darami społeczeństwa polskiego. Na wielką różnorodność zbiorów Muzeum Lubomirskich składały się: galeria malarstwa, której ozdobą były historyczne portrety polskie z XVI-XVIII wieków oraz obrazy Bacciarellego, Canaletta, Matejki (Unia Lubelska), Rodakowskiego, Brandta, Juliusza Kossaka, dzieła mistrzów holenderskich, francuskich (Poussin, Callot, Gerard) i włoskich (Tintoretto, Tycjan). Drugim zasadniczym działem Muzeum była zbrojownia – wspaniała kolekcja broni dawnej przywieziona z Przeworska. Muzeum posiadało też duży zbiór numizmatyków i zbiory grafiki, w tym rysunki Rembrandta i Albrechta Dürera. Z czasem uzbierano również wiele pamiątek historycznych z okresu powstań narodowych i po znanych osobistościach, jak Tadeusz Kościuszko, Józef Poniatowski, Juliusz Słowacki. Według urzędowego sprawozdania w 1938 roku zbiory Muzeum liczyły 3977 przedmiotów archeologiczno-historycznych, 1323 obrazy, 475 rzeźb, 29710 rycin, 21716 numizmatów oraz 8844 fotografie.

Zbiory muzealne Zakładu im. Ossolińskich w znakomity sposób uzupełniała kolekcja graficzna Biblioteki Pawlikowskich, licząca około 25000 jednostek. Swoim bogactwem i kompletnością wysuwała się na jedno z czołowych miejsc w Polsce, posiadając m.in. rysunki najwybitniejszych artystów polskich XVIII-XIX wieków, oryginalną grafikę, widoki miast polskich i portrety wybitnych osobistości. W skład tej kolekcji wchodziły rysunki Witkiewicza, Sichulskiego, Malczewskiego, akwarele Kossaka. Z czasem do zbiorów Muzeum Lubomirskich włączono kolekcję litografii Heleny Dąbczańskiej oraz grafiki z kolekcji Leona Pinińskiego (około 360 sztuk).

Muzeum Lubomirskich mieściło się przy ul. Ossolińskich 2. „Przewodnik po Lwowie” Aleksandra Medyńskiego podawał krótki jego opis dla turystów i zwiedzających nasze miasto. W westybulu znajdowały się znaleziska archeologiczne z województw południowo-wschodnich, także rzymskie z brązu, egipskie, greckie, słup Światowida, armaty żelazne z czasów Karola XII. Prelegent dr Marcin Szeląg podkreślił, że funkcjonowanie Muzeum Książąt Lubomirskich wpisywało się w szerszy kontekst rozwoju polskich instytucji muzealnych. Podobny charakter miały też inne inicjatywy na ziemiach polskich, jak na przykład, założenie zbiorów Izabeli Czartoryskiej w Puławach, Edwarda Raczyńskiego w Rogalinie, organizacja publicznych zbiorów w zamkach w Kórniku i Gołuchowie w Wielkopolsce.

W 1940 roku doszło do likwidacji Muzeum Lubomirskich, jak też niektórych innych muzeów lwowskich i wszystkich zbiorów prywatnych, a ich zbiory zostały podzielone i przydzielone do nowo zorganizowanych muzeów radzieckich. Jak pisał kustosz Muzeum Lubomirskich prof. Mieczysław Gębarowicz, „prace nad likwidacją, podziałem i przeniesieniem zbiorów dokonywały się w warunkach urągających najprymitywniejszym zasadom konserwacji, przedmioty przeważnie bez opakowania przewożono na otwartych wozach, niszcząc je przy ładowaniu, transporcie i wyładowaniu, a wreszcie przy magazynowaniu, jako że lokale likwidowanych muzeów z drobnymi wyjątkami oddane zostały na inne cele. Zamęt zwiększała jeszcze wymiana obiektów, a nawet całych działów pomiędzy zachowanymi muzeami, odbywająca się w podobnych warunkach”. Dodatkowym celem, do którego dążyły władze radzieckie, było zatarcie śladów polskości lwowskich zbiorów muzealnych i propagowanie ideologii komunistycznej.

Jak pisał Maciej Matwijów, „skutki tej radzieckiej polityki komasacyjnej, mimo entuzjastycznego tonu propagandy radzieckiej, były w efekcie katastrofalne, powodując – oprócz chaosu i dezorganizacji zbiorów – m.in. zmniejszenie powierzchni sal ekspozycyjnych i magazynów o przeszło 50 proc.”.

Po drastycznych wydarzeniach II wojny światowej znaczna część zbiorów Muzeum Lubomirskich została włączona do kolekcji muzealnych różnych muzeów lwowskich, ale też polskich (na przykład w Warszawie czy Lublinie), a część niestety, zniszczona, zgubiona lub skradziona (jak słynne rysunki Albrechta Dürera).

W naszej rzeczywistości trzeba było mieć ogromną wyobraźnię, ale również poświęcenie, żeby podjąć się próby reaktywacji, odrodzenia Muzeum Lubomirskich. Takie poświęcenie wykazuje obecny dyrektor Zakładu Adolf Juzwenko i jego współpracownicy. Powstały już plany konkretnych działań w tym kierunku. W 2002 roku dyrekcja Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu podpisała z wnukami księcia Andrzeja Lubomirskiego „uroczyste postanowienie”, w którym osiągnięto porozumienie prawne w sprawie odtworzenia Muzeum Książąt Lubomirskich w strukturach wrocławskiego Zakładu im. Ossolińskich, ukształtowanie i działalność którego ma przypominać dzieje muzeum we Lwowie. Obecnie placówka została już strukturalnie wydzielona z Zakładu im. Ossolińskich i obejmuje zbiory sztuki przeniesione ze Lwowa i nabyte przez Zakład po 1946 roku. Na razie zorganizowano dwa działy: dział sztuki i dział numizmatyczny, które mieszczą się w dwóch salach.

Tych dwóch sal jest stanowczo za mało, żeby odnowić działalność muzeum w pełnym zakresie, organizując wystawy, gromadząc nowe zbiory, rozwijając współpracę z muzeami we Lwowie i w Polsce. Dlatego postanowiono wybudować nowy gmach muzealny, specjalnie dla Muzeum Książąt Lubomirskich. Nowy budynek we współczesnym stylu zaplanowano zbudować naprzeciw zabytkowych zabudowań Zakładu. Koszt budowy obliczono na 55 milionów złotych. Powierzchnia zabudowy – 1500 m². Obecnie jest realizowany etap rozpisania konkursu na wygląd elewacji nowego budynku. Jest wstępna koncepcja dopasowania jej do istniejącej dookoła zabudowy barokowej z wykorzystaniem form architektury nowoczesnej.

Będzie w tym nowym gmachu dwie kondygnacje podziemne i cztery kondygnacje nadziemne. Sale będą przeznaczone na wystawy stałe i bieżące. Będzie część edukacyjno-wykładowa, dział konserwacji zabytków, również malarstwa, magazyny dzieł sztuki.

Wystawa stała będzie obejmować historię Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Panoramę Plastyczną Dawnego Lwowa (panorama Janusza Witwickiego, która jest własnością Zakładu), zbiory sztuki i numizmatów. Mając wybudowany nowy gmach muzealny warto starać się o to, żeby rozproszone w różnych muzeach polskich dawne zabytki ossolińskie i Muzeum Lubomirskich zebrać we Wrocławiu na stałej wystawie. W Warszawie na przykład znajduje się 70 obiektów z dawnego Muzeum Lubomirskich, a wśród nich znany obraz „Wjazd Ossolińskiego do Rzymu”. Nowe Muzeum Lubomirskich planuje rozwijać współpracę z muzeami lwowskimi, w których znajdują się dzieła sztuki ze starego Muzeum Lubomirskich. Mogą to być wspólne wystawy, prace konserwatorskie, programy badawcze i naukowe. Taka współpraca leży w interesie Polski i Ukrainy, Zakładu Narodowego im. Ossolińskich i muzeów lwowskich.

Spotkania Ossolińskie we Lwowie zostały zorganizowane z inicjatywy Adolfa Juzwenki, dyrektora Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, i Myrosława Romaniuka, dyrektora Narodowej Naukowej Biblioteki Ukrainy im. W. Stefanyka we Lwowie pod patronatem konsula generalnego Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie.

Następne, LXVIII Spotkanie Ossolińskie, jak ogłosiła Wiktoria Malicka, odbędzie się 3 kwietnia 2017 roku. Tym razem będziemy gościć we Lwowie profesor Olę Hnatiuk. Mowa będzie o Lwowie w czasach po II wojnie światowej.

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 5 (273) 17 marca – 10 kwietnia 2017

01/01/1970 01:00

29/01/2008 10:09

„My, szlachta ukraińska...”

Gente Polonus, natione Ukrainus

Irena Lipowicz i Adolf Juzwenko (Fot. Jurij Smirnow)
19/06/2014 05:18

Spotkanie Ossolińskie z prof. Ireną Lipowicz

2 czerwca 2014 roku w ramach XLII Spotkania Ossolińskiego odbyło się spotkanie z profesor Ireną Lipowicz, znaną działaczką społeczną, politykiem, naukowcem, Rzecznikiem Praw Obywatelskich RP.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.