Nocny burmistrz – opiekun Lwowa

-a A+

Fot. Julia ŁokietkoCo nocy we Lwowie ma miejsce teatralizowana wycieczka o tajemniczej nazwie „Straż nocna Lwowa”. Wędrówce po zagadkowych ulicach i ciemnych zakamarkach starego miasta przewodniczy nocny burmistrz, a uczestnicy wycieczki pełnią rolę Czarnych Płaszczy, sprawując wraz z nim nocną straż. Pod jednym z takich płaszczy ukryła się nasza dziennikarka, a oto jej opowieść.


Kiedy zapada zmrok, a wszyscy ci, którzy dbają o miasto w ciągu dnia, odpoczywają otuleni skrzydłami Morfeusza, miasta pilnują Czarne Płaszcze na czele z nocnym burmistrzem panem Schlüsselem.

 

Prastary Gród Lwa odwraca ku nam gwiaździste oblicze, eleganckie kamieniczki rynku jak gdyby uśmiechają się w świetle księżyca do płatków śniegu wirujących w walcu nad brukiem, a my, podążając za światłem naftowej lampy burmistrza, pełnimy Nocną Straż. Otuleni w płaszcze, wędrujemy po najbardziej tajemniczych i „niebezpiecznych” uliczkach i dbamy o porządek: by bramy były pozamykane, by żaden kot na drzewie nie utkwił, by pijani się nie wałęsali, by nikt się nie zgubił i każdy – czy to lwowiak, czy gość miasta – czuł się bezpiecznie. Burmistrz z natchnieniem snuje swą opowieść o wiekowych dziejach, nic jednak nie umknie jego oku perfekcjonisty. Jak zobaczy smutnego, to zapyta czy wszystko w porządku, pocieszy. Jak napotka ciemny kąt, oświetli go lampą naftową i sprawdzi czy nie ukryła się tam jakaś zmarznięta duszyczka…


Fot. Julia ŁokietkoPan Schlüssel od niepamiętnych czasów wiernie pełni funkcję nocnego burmistrza Lwowa. Dzienni burmistrzowie są elekcyjni, on natomiast pozostaje niezastąpiony. Pochodzi z rodziny niemieckich kolonialistów, którzy przeprowadzili się do Lwiego Grodu w średniowieczu.


Lwów często jest nazywany skarbcem kultur. Nie bez przyczyny. Od wieków to miasto szczyciło się przyjaznymi relacjami narodowości je zamieszkujących, a każda z nich pozostawiła po sobie coś cennego. Mamy ulice Ruską, Serbską, Starożydowską, Ormiańską… Prawie każda lwowska kamienica ma swą historię, czasami wesołą, a czasem tragiczną. Pełniąc nocną straż, obserwujemy jak we Lwowie ożywają legendy. Raptem wyłania się z ciemności, oświetlona lampą burmistrza, postać św. Krzysztofa, dalej czarny Anioł Stróż i wiele innych postaci i szczegółów, które w dzień mogliśmy nawet nie dostrzec…


Zapalają się ognie pochodni w delikatnych i sprytnych rękach Tancerki. Spotykamy tajemniczą postać Alchemika, który odsłania przed nami kurtynę przyszłości. Z oddali słyszymy wycie duszy potępionej za skamieniałe obojętnością serce. Mija nas mnich zakonu trynitariuszy, a tuż za rogiem para kochanków przysięga sobie wierność przed obliczem katedry. Podążamy w stronę podwórka kościoła bernardynów, aby zdać sprawozdanie z naszej straży miejskiemu katowi: czy nikt nie narozrabiał, czy nie złapaliśmy złodzieja, czy w mieście panuje porządek i czystość. A po przerażającej opowieści o tym, jakie kary i tortury czekały na przestępców w średniowiecznym Lwowie, cieszymy się, że nikogo takiego nie spotkaliśmy i tej nocy kat pozostanie bez pracy.


Czas ślizga się nieubłagalnie i przyszła pora pożegnania. Ale zanim to nastąpi, gromadzimy się wokół pana Schlüssela by złożyć uroczystą przysięgę nocnej straży. Za dobre sprawowanie się, zostajemy uhonorowani przez burmistrza specjalną odznaką Straży Nocnej Miasta Lwowa. Nieważne skąd pochodzimy, już nie będziemy tacy sami. Od tej pory jesteśmy strażnikami porządku we własnych miastach. A odpowiedzialność za bezpieczeństwo staruszka Lwowa, z jego skarbami, spoczywa teraz na barkach kolejnego patrolu Nocnej Straży.


Julia Łokietko
Tekst ukazał się w nr 3 (175) 12–25 lutego 2013

 

Obejrzyj galerię:

Straż nocna Lwowa


Obejrzyj wideo:

Just Lviv It! - Lviv Night Guard

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.