„Manru” po 117 latach znów na deskach Opery Lwowskiej

-a A+

Dzieło Ignacego Jana Paderewskiego zostało wystawione ponownie we Lwowskiej Operze Narodowej. Premiera odbyła się 12 grudnia, od dziś „Manru” wejdzie na stałe do repertuaru teatru. Po 117 latach opera o miłości Ulany do Cygana wróciła do Lwowa.

Publiczność przywitał i przybliżył historię opery Zbigniew Chrzanowski, reżyser i dyrektor artystyczny Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie. Jedyna w twórczości Ignacego Jana Paderewskiego opera, wystawiona przez artystów polskich i ukraińskich, zachwyciła publiczność lwowską. Ostatni akt, gdy Manru wraca do życia cygańskiego, pozostawił wrażenia niezatarte. Spektakl został przyjęty owacjami na stojąco.

Wystawienie „Manru” we Lwowie było marzeniem ludzi z Polsko-Ukraińskiej Fundacji imienia Ignacego Jana Paderewskiego. Pierwsza lwowska premiera odbyła się 8 czerwca 1901 roku. „Powrót Manru” to już projekt fundacji, w wyniku którego powstała polsko-ukraińska koprodukcja jedynej opery Paderewskiego. O tym, jak doszło do wystawienia dzieła, opowiedział Adam Bala, prezes zarządu fundacji:

– Od samego początku stawialiśmy sobie za cel wystawienie „Manru”, chociaż wydawało się nam to bardzo mało realne, ponieważ to ogromne przedsięwzięcie. Niemniej jednak od kilku lat zmierzaliśmy do tego i dwa lata temu zrealizowaliśmy wersję koncertową, która była dużym krokiem. A ten rok stulecia odzyskania niepodległości państwa polskiego jest najlepszym pretekstem, by wrócić do tej opery. W 1901 roku była tutaj, w Operze Lwowskiej premiera i my dzisiaj powracamy z „Manru” w stulecie naszej niepodległości.

Marianna Humecka, dyrektor artystyczna Festiwalu „Odkrywamy Paderewskiego” i Fundacji im. Ignacego Jana Paderewskiego, zwróciła uwagę na to, jakie znaczenie w życiorysie Paderewskiego miały deski Opery Lwowskiej:

– Dzisiejszy spektakl jest podsumowaniem nie tylko tegorocznego festiwalu, ale całej drogi festiwalowej, a mamy już siedem festiwali za sobą. Było naszym marzeniem wystawienie tego dzieła Ignacego Jana Paderewskiego na scenie, która – tak sobie wyobrażam – była szalenie ważna dla niego. W 1900 roku został zaproszony na otwarcie tej sceny. W pierwszy sezon działalności teatru wystawił jedyną swą operę, która później z desek Opery Lwowskiej trafiła do Metropolitan Opera w Nowym Jorku.

– Myślę, że najważniejsze jest odwołanie do historii, bo jest to szczególne wydarzenie – powiedział ksiądz Mariusz Krawiec, dyrektor Katolickiego Programu Radiowego we Lwowie. – Po długiej przerwie możemy być świadkami przedstawienia Paderewskiego, które miało tu ponad sto lat temu swoją premierę. Także ja rzeczywiście z przeżyciem i drżeniem uczestniczę w tym spektaklu. Szczególnie dla Polaków jest to wydarzenie niezwykłe, bo mamy okazję tutaj w Operze Lwowskiej przeżywać to, czego nasi przodkowie przed ponad stu laty mieli okazję także doświadczać.

Wyreżyserował spektakl Wasyl Wowkun, Orkiestrą Filharmonii Lwowskiej dyrygowała Natalia Ponomarczuk, scenografię przygotowała Natalia Klisenko. Kierownictwo artystyczne objął Jerzy Maksymiuk. Głównym organizatorem i pomysłodawcą była Polsko-Ukraińska Fundacja imienia Ignacego Jana Paderewskiego.

Wojciech Jankowski

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.