Święto jazzu we Lwowie

-a A+

Po raz szósty Lwów stał się stolicą jazzową Ukrainy i Europy Środkowo-Wschodniej.

Przyjeżdżają tu na występy największe gwiazdy światowego jazzu. Takiego wydarzenia muzycznego nie powstydziłyby się Praga, Budapeszt, ani Warszawa. Alfa Jazz Fest!

Tradycyjnie festiwal przebiegał prawie równolegle w trzech miejscach – w miejskim Parku Kultury, gdzie odbywały się koncerty największych gwiazd jazzu, na Rynku i na dziedzińcu pałacu Potockich. Na festiwalu był obecny mocny polski akcent – na Rynku 25 czerwca zagrał Leszek Cichoński Blues Band z Wrocławia. Zachodni wykonawcy to jazzowa I liga. Pat Metheni zdobył 20 nagród Grammy w 12 różnych kategoriach. Do tej pory zagrał tylko raz na terenie Ukrainy, w 1987 roku, jeszcze w czasach Związku Sowieckiego. Arturo Sandoval zdobył 10 nagród Grammy i 17 nominacji do tej nagrody. Dianne Reeves z kolei zdobyła „jedynie” 5 nagród Grammy.

Wystąpiło do tej pory w sześciu edycjach ponad 100 wykonawców, między innymi z Wielkiej Brytanii, Włoch, Austrii, Polski, Niemiec, Francji, USA, Ukrainy. Gwiazdą, która otworzyła Alfa Jazz Fest 24 czerwca był Pat Metheny, zamknęła wydarzenie 28 czerwca Jamala, dla koncertu której pt. „The Soul of Jamala” festiwal specjalnie został rozszerzony o jeden dzień. Jamala jest jedyną ukraińską wykonawczynią, która wystąpiła na głównej scenie im. Eddiego Rosnera w Parku Kultury. Pomimo ograniczonej liczby miejsc i wysokich cen biletów przy głównej scenie, wszyscy chętni mogli na żywo oglądać wystąpienia w położonej obok „strefie fana”. W tym roku została otwarta trzecia ogromna taka strefa na przyległym stadionie. Na żywo odbywały się transmisje w muzycznych stacjach telewizyjnych i w Internecie. Cały festiwal został tak zaplanowany, aby fani jazzu zobaczyli wszystko. Corocznie festiwal odwiedza około 40 tys. widzów. Ukraińskie koleje specjalnie z okazji festiwalu uruchomiły dodatkowe połączenia kolejowe z Kijowa do Lwowa.

Fot. Aleksandra Romanyszyn, Wojciech Jankowski, Aleksander Kuśnierz

Nie zabrakło wydarzeń towarzyszących: odbyły się szkolenia Larriego Appelbauma pod tytułem „Co jest potrzebne aby zostać piosenkarzem jazzowym?” i Michaela Abene „Sztuka akompaniamentu i aranżacji w jazzie”. Co wieczór o 23.00 w ośmiu klubach odbywały się jam sessions, natomiast w ramach „street music” codziennie na ulicach Lwowa grały ukraińskie zespoły.

Każdy wieczór na głównej scenie w Parku Kultury był wielkim wydarzeniem muzycznym. Uczestnicy mogli zapoznać się z różnymi odmianami jazzu i muzyki okołojazzowej. Od mainstreamu gatunku takich wybitnych artystów jak Branord Marsalis, Pat Metheni czy Lars Danielsson, poprzez gorący latynoski jazz pochodzącego z Dominikany Michela Camilo, muzykę ocierającą się o soul w wykonaniu Dianne Reeves, po współczesne rockowo-jazzowe granie z niezwykle „połamaną” rytmiką Esperanzy Spalding i jej projektu Emily’s D+Evolution.

W trakcie festiwalu w Parku Kultury zmieniała się publiczność. Pierwsze wieczory były zdominowane przez celebrytów z Kijowa. Dominował język rosyjski. W pierwszych rzędach siedzieli ludzie, którzy znakomicie się prezentowali, kobiety były ubrane w wykwintne kreacje, nie wszyscy natomiast robili wrażenie zainteresowanych muzyką, wgapiając się w swoje smartfony. Nie dla wszystkich było to święto muzyki, a raczej okazja by „się pokazać”. Publiczność, która na muzykę reagowała, owacyjnie przyjmowała popisy solowe była w tylnych rzędach. Najwspanialsza atmosfera natomiast była w „strefach fanów”, gdzie przychodzili zwykli ludzie, którzy chcieli posłuchać muzyki. Z każdym wieczorem scena główna również „normalniała”. Celebryci wracali do Kijowa, a na miejscu pozostali miłośnicy muzyki.


Alfa Jazz Fest zakończył się wielkim koncertem Jamali. Nie było tajemnicą, że dla wielu Jamala jest nie tylko wspaniałą artystką, ale i nową bohaterką Ukrainy. Wielu spośród lwowian czekało właśnie na ten koncert i nie zostali oszukani. To był wspaniały dwuczęściowy występ. W drugiej połowie publiczność szalała pod sceną. Wypowiedzi artystki były przyjmowane burzliwymi brawami. Powiedziała między innymi, że to dla niej potrójne święto, bo występuje we Lwowie, bo tego dnia był Dzień Konstytucji i ponieważ wśród publiczności był jej ojciec, który przybył tu z Krymu. Jamala występowała łącznie z bisami niemalże dwie i pół godziny! Zaprezentowała szerokie spektrum muzyki, od jazzu i soulu po tradycyjną muzykę tatarską i ormiańską. Publiczność opuszczała Park Kultury szczęśliwa i usatysfakcjonowana. Na szczęśliwą wyglądała również Jamala.

Zakończyło się święto jazzu we Lwowie. Na następne będziemy musieli czekać cały rok!

Wojciech Jankowski, Aleksander Kuśnierz
Tekst ukazał się w nr 12 (256) 30 czerwca – 14 lipca 2016

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.