Nowy tom „Kresowej Atlantydy” profesora Stanisława Niciei

-a A+

Seria „Kresowa Atlantyda” prof. Stanisława Sławomira Niciei już zajęła swoje honorowe miejsce w polskiej literaturze o Kresach. I to miejsce jest z wielu powodów naprawdę unikatowe.

Nie tylko z powodu, że ukazało się drukiem już 12 tomów, a autor w błyskawicznym tempie pisze coraz to nowe książki (prawie po dwie rocznie), ale też dlatego, że temat przez niego jest potraktowany jednocześnie bardzo profesjonalnie i niezwykle emocjonalnie. Wyraża się w tym osobowość autora, historyka, profesora Uniwersytetu Opolskiego, wytrwałego krajoznawcy, lecz też człowieka emocjonalnego, który umie w swojej twórczości połączyć ścisłość faktów z niezwykle serdecznym podejściem do tematu. Najbardziej jest to odczuwalne w jego autorskich prezentacjach kolejnych tomów w różnych stronach Kraju i za granicą.

Profesor Nicieja podjął się zadania opracować historię, opisać zabytki, przywrócić pamięć o wszystkich znaczących miejscowościach, o wszystkich znanych ludziach, o wszystkich ważnych wydarzeniach na ziemiach kresowych. I niezwykle intensywnie wykonuje to zadanie, zaczynając od Kresów Południowo-Wschodnich. Powstaje nie tyle opis wydarzeń i zabytków, ale prawdziwa encyklopedia Kresów. Taka praca jest na miarę sił całego zespołu autorskiego, zaś prof. Nicieja robi to wszystko sam. Wysiłek w napisaniu kolejnych licznych tomów jest tylko widoczną częścią góry lodowej. Najpierw trzeba zebrać materiał, przeczytać setki, a może i tysiące stron czasopism, książek, życiorysów, zebrać i opracować setki wspomnień, świadectw, opisów. Przy opisywaniu poszczególnych miejscowości autor podaje nie tylko ich historię i zabytki, ale też nazwiska ludzi, którzy stąd pochodzą, od tych pierwszych założycieli zamków, osad, grodów do współczesnych nam. Jego uwaga skupiona jest nie tylko na postaciach historycznych, ale również na losach, a często tragediach ludzi XX wieku. Najbardziej przejmują go losy ludzi Kresów w czasach II wojny światowej i licznych przesiedleńców w latach powojennych, zwłaszcza na Opolszczyźnie, rodzinnym kraju autora, gdzie on spotkał setki ludzi przybyłych z Kresów, zanotował opowieści o ich losach i losach ich bliskich, o losach ich wiosek i miasteczek.

Najnowszy, dwunasty tom „Kresowej Atlantydy” ukazał się w księgarniach w 2018 roku. W nim autor opisał historię czterech kolejnych kresowych miejscowości – Zbaraża, Oleska, Podhorzec i Koropca. Wszystkie cztery miejscowości łączy, może nieco formalnie, fakt, że były rezydencjami możnych rodów magnackich i odegrały ważną rolę nie tylko w historii Wołynia i Podola, ale całej Rzeczypospolitej. Słynna twierdza w Zbarażu na zawsze jest związana z imieniem Jeremiego Wiśniowieckiego, ale też z imieniem Henryka Sienkiewicza i z jego Trylogią. Słynny zamek w Olesku – to miejsce urodzin dwóch polskich królów Jana III Sobieskiego i Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Zamek-pałac w Podhorcach jest ściśle związany z historią magnackich rodów Koniecpolskich, Sobieskich, Rzewuskich, Sanguszków. Koropiec – to rezydencja potężnego rodu hrabiów Badenich. Ich wspaniały pałac, który mógłby być ozdobą i Lwowa, i Krakowa, jest zachowany, choć oczywiście ograbiony ze wszystkiego, co można było skraść.

Ale nie tylko i nie tyle o magnackich rezydencjach, nie tylko o nazwiskach znanych z podręczników historii pisze autor. Zasięg jego opisów, również wiedzy o tych miejscowościach jest znacznie szerszy. Są to nie tylko opisy wojen kozackich, czy II wojny światowej i jej skutków dla mieszkańców tych miejscowości i najbliższych okolic, są to nie tylko przypomnienia o unikatowych kolekcjach dzieł sztuki zebranych w tych zamkach i pałacach. Najważniejszym w „Kresowej Atlantydzie” jest opis losów zwykłych obywateli, przypomnienie tragedii wojennych konkretnych rodzin i całych wiosek. Profesor Stanisław Nicieja nie boi się opisać prawdę, jaka by bolesna ona była, nie boi się głośno mówić o tragedii wołyńskiej. Pokazuje tę tragedię na konkretnych przykładach, na losach konkretnych ludzi. Śmiało też wyraża swoją pozycję co do tzw. „politycznej poprawności”. Przypomnijmy, że profesor Nicieja jest nie tylko znanym uczonym historykiem, jest też politykiem, senatorem RP V kadencji, jednym z tych, kto „zmagał się z potężną machiną tak zwanej politycznej poprawności. A jak na ironię, działo się to w czasach, gdy Polską rządzili absolwenci wydziałów historii, dyplomowani historycy: prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna i marszałek Senatu Bogdan Borusewycz. Ponadto w Polsce istniało wówczas kilkadziesiąt uczelni – uniwersytetów, w których pracowało około 9 tysięcy (prawie dywizja) utytułowanych historyków. Tylko nieliczni z nich podejmowali temat polskiego holokaustu i czystek etnicznych na Kresach Południowo-Wschodnich II RP” (St. S. Nicieja). Straszne wydarzenia z tych czasów profesor pokazuje na przykładach konkretnych osób, często znanych w kraju i za granicą. Przytacza na przykład wspomnienia generała Mirosława Hermaszewskiego, pierwszego polskiego kosmonauty, którego zna osobiście. Pochodzi generał z Lipnik pod Kostopolem. W tej wsi 25 marca 1943 roku zginęło 182 mieszkańców-Polaków, wśród nich ojciec przyszłego generała, a sama wieś już dawno zniknęła z mapy.

W opisach Zbaraża prof. Nicieja niemało stron poświęcił Sienkiewiczowi i jego „Trylogii”. Bardzo solidnie omawia „legendę Sienkiewicza” i jej znaczenie dla polskiej historii i literatury (a nawet polityki). Jest to już nie krajoznawczy opis, ale profesjonalna analiza, która wyszła spod pióra wytrawnego historyka literatury.

Wracając do Zbaraża, Podhorzec, Oleska i Koropca przypomnijmy choć by niektóre nazwiska osób związanych z tymi miejscowościami, którzy zaszczytnie wpisały się w historię polskiej kultury, literatury, kościoła. O każdym z nich i o wielu innych prof. Nicieja zgromadził interesujące materiały, unikatowe zdjęcia rodzinne. Wielu z tych ludzi poznał osobiście, zapisując swoje rozmowy z nimi. Wśród nich Karol Kuryluk (1910–1967), redaktor naczelny przedwojennych lwowskich „Sygnałów”, późniejszy minister kultury i ambasador Polski w Austrii. Aleksander Małachowski (1924–2004) – publicysta, trzykrotny marszałek polskiego Sejmu. W Zbarażu urodził się Antoni Durski (1854-–1908) – przywódca polskich sokołów, znany działacz-społecznik we Lwowie. Zbaraż był też miastem, w którym się urodzili Ignacy Daszyński (1866–1936) – lider polskich socjalistów, jeden z najwybitniejszych polskich polityków, marszałek Sejmu, Wilhelm Feldman (1968–1961) – rektor Politechniki Lwowskiej, Mieczysław Hartleb (1895–1935) – historyk literatury, Ida Fink (1921–2011) – znana izraelska pisarka, Władysław Rubin (1917–1990) – kardynał, prefekt kongregacji Kościołów wschodnich w Watykanie, jeden z najbliższych współpracowników papieża Jana Pawła II, profesor Bronisław Pasierb (ur. 1934) – ojciec wrocławskiej politologii.

Wszystkich, czyje losy opisał prof. Nicieja w swojej książce, wymienić w krótkim artykule się nie da. Nie ominął on też postaci, które wpisały się w dzieje Polski negatywnie. Wśród nich pułkownik Józef Światło (1915–1994?), który urodził się w podzbaraskim Medyniu jako Izaak Fleischfarb. Wywieziony po 1939 roku do Kazachstanu, gdzie zmienił nazwisko, wstąpił do dywizji gen. Berlinga i został tam oficerem politycznym. Od razu po wojnie zrobił błyskawiczną karierę w komunistycznych organach bezpieczeństwa. Był brutalny i wulgarny. W 1948 roku został przeniesiony z prowincji do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie. Osiągnął ogromne wpływy. Miał bezpośrednią łączność z Bierutem i specjalną linię łączności z sekretariatem Berii w Moskwie. Z osobistego polecenia Bieruta aresztował w Krynicy Władysława Gomułkę i jego żonę Zofię, a następnie marszałka Michała Rolę-Żymierskiego. Uczestniczył w procesie internowania kardynała Stefana Wyszyńskiego. W Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego gorliwie wykonywał obowiązki. Nie był lubiany nawet przez swoich współpracowników, był „człowiekiem bez skrupułów”. Jak pisze S. Nicieja, „miał kompleks żydowskiego pochodzenia oraz braku wykształcenia”. Polskie podziemie antykomunistyczne próbowało go zastrzelić, lecz bezskutecznie. I oto taki człowiek po śmierci Stalina „wywołał sensację na skalę wręcz światową: 5 grudnia 1953 roku zbiegł z Polski i w Berlinie oddał się w ręce Amerykanów […] Był dla Amerykanów bankiem informacji o zakulisowych sprawach, jakie miały miejsce w Polsce. W 1954 roku ujawniono na falach Radia Wolna Europa rewelacje, które przekazał płk Józef Światło […] Było to około 150 nagranych z nim audycji, które wywołały wręcz wstrząs w Polsce […] i wpłynęły na przyspieszenie procesu upadku stalinizmu w Polsce, usunięcie z UB krwawych oprawców i dojścia do władzy Władysława Gomułki”. Sprawa płka Światły wywołuje do dziś wielkie kontrowersje wśród historyków i politologów na temat oceny tego, co zrobił i dlaczego zrobił. Na ten temat napisane są książki i nakręcony film. W USA Józef Światło przeszedł operację plastyczną, zmieniono jego dane personalne, utajono miejsce pobytu. Do dziś nikt nie wie, co z nim było dalej i w którym roku zmarł.

Seria książek „Kresowa Atlantyda” jest napisana wspaniałą polszczyzną. Książki wydawane są na wysokim poziomie poligraficznym, ilustrowane bardzo bogato zdjęciami nie tylko współczesnymi, ale też archiwalnymi. Znaczna ich część pochodzi z prywatnego archiwum prof. Stanisława Niciei, które zbiera już od wielu lat. Część rodzinnych zdjęć przekazały do wykorzystania w książkach rodziny bohaterów jego opowieści. Serię „Kresowa Atlantyda” czyta się jednym tchem. A nie jest to łatwa lektura, odbiorca musi być przygotowany na poważną wewnętrzną rozmowę z autorem. Spotkania autorskie z nim są prawdziwym wydarzeniem i zna we Lwowie niemało ludzi, którzy stale pytają, kiedy profesor przyjedzie do nas. Czekamy na niego niecierpliwie we Lwowie, również czekamy na jego nowe książki.

Jurij Smirnow
Tekst ukazał się w nr 23-24 (315-316) 18 grudnia 2018 – 17 stycznia 2019

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.