„Anatomia strachu” – najnowsza książka o powojennej historii Lwowa

-a A+

18 października w Centrum Edukacyjnym IPN w Warszawie odbyła się promocja najnowszej książki dra Damiana Karola Markowskiego, poświęconej sowietyzacji Lwowa i obwodu lwowskiego w latach 1944–1953.

Autor, znany m.in. z wcześniejszych publikacji poświęconych historii Kresów, jest absolwentem Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, pracownikiem IPN, specjalizującym się w dziejach krajów byłego ZSRR ze szczególnym uwzględnieniem historii Ukrainy.

„Anatomia strachu” jest klasyczną rozprawą historyczną napisaną w oparciu o szeroko zakrojoną i rzetelnie przeprowadzoną kwerendę archiwalną. Na wyróżnienie zasługuje fakt, iż autor wykonał tytaniczną wręcz pracę polegającą na wydobyciu, zweryfikowaniu i usystematyzowaniu ogromnej ilości nieprzebadanego wcześniej materiału źródłowego. Jest to szczególnie ważne w czasach, gdy większość zawodowych badaczy do znudzenia zajmuje się tworzeniem kolejnych reinterpretacji, dekonstruowaniem rzekomych mitów, czy też naświetlaniu wydarzeń z perspektywy poprawności politycznej i innych pseudonaukowych trendów.

Monografia Damiana Markowskiego stanowi ważny krok w rozwoju polskiej i ukraińskiej historiografii poświęconej powojennym dziejom Galicji Wschodniej. Dzięki szczegółowemu opisaniu masowych przesiedleń ludności, oporu polskiego i ukraińskiego podziemia, kolektywizacji rolnictwa, industrializacji, czy też walki z religią, książka wprowadza czytelnika w realia pierwszego powojennego dziesięciolecia. Osobne miejsce w pracy Markowskiego zajmuje opis komunistycznych wysiłków mających na celu zniszczenie dotychczasowego porządku społecznego i stworzenie nowego sowieckiego człowieka.

„Anatomia strachu” nie jest łatwą lekturą. Z jednej strony mamy do czynienia z ogromnym nagromadzeniem faktów, z drugiej zaś opisywana tematyka jest niezwykle bolesna, zwłaszcza dla osób, których rodziny padły ofiarą zbrodniczych ideologii. Ogromnym plusem tej wymagającej lektury jest przejrzystość struktury oraz jasność wykładu, dostrzegalna nawet w przypadku opisywania nawet najbardziej skomplikowanych i kontrowersyjnych problemów. Książka Damiana Markowskiego powinna znaleźć się w bibliotece każdego zainteresowanego dziejami Lwowa.

Z Damianem Karolem Markowskim rozmawiał Adam Kaczyński.

Dlaczego akurat historia Lwowa. Skąd takie zainteresowania badawcze?
Lwów i dawne polskie Ziemie Wschodnie zawsze znajdowały się w kręgu moich zainteresowań. Barwna i niezwykle ciekawa, choć często tragiczna historia tych terenów nie pozwala pozostać na nie obojętnym. Tym bardziej, że historia mojej rodziny jest nierozerwanie związana z Ziemią Lwowską i samym miastem. Mój pradziadek był jednym z Orląt, walczył o polskość Lwowa w latach 1918 i 1919. Z kolei drugi pradziadek był zmuszony opuścić Galicję Wschodnią w obawie przed antypolskim terrorem ukraińskich nacjonalistów. Nie ulega wątpliwości, że ta lwowskość, jeśli można tak określić sentyment do niezwykłego i magicznego genius loci Lwowa, po prostu zostaje we krwi.

Co zadecydowało o wyborze ram chronologicznych?
Przede wszystkim zamiar wypełnienia luki w najnowszej historii Polski i Ukrainy. A powojenna historia Ziem Wschodnich II Rzeczypospolitej właściwie do tej pory traktowana jest w polskiej historiografii jako pewien temat tabu. Być może wiąże się z tym uczucie wstydu i klęski związane z utratą przez Polskę tych terenów mimo tak wielu ofiar, jakie złożono w ich obronie. Oczywiście, ukazywały się już książki poświęcone sowietyzacji powojennych ziem zachodnioukraińskich, w tym w języku angielskim i niemieckim, aczkolwiek w moim przekonaniu brakowało w nich swoistego rdzenia wydarzeń, mocnej faktograficznej podbudowy tych tragicznych i trudnych dla Ukraińców i Polaków wydarzeń, jakie miały miejsce w okresie późnego stalinizmu. A przecież Lwów i obwód lwowski przeszły wówczas przez prawdziwy eksperyment społeczno-polityczny.

Z jakich materiałów Pan korzystał, co było największym wyzwaniem badawczym?
Korzystałem przede wszystkim z dokumentów zgromadzonych w Państwowym Archiwum Obwodu Lwowskiego. Korzystając z okazji, serdecznie dziękuję pracownikom tej instytucji za wszechstronną okazaną pomoc podczas badań. Niewątpliwie do trudności z jakimi spotykałem się właściwie każdego dnia zaliczyć można język dokumentów wytworzonych w tamtym okresie. Sowieccy sprawozdawcy w typowy dla siebie sposób przedstawiali informacje, próbując, często dość nieudolnie, ukryć niepochlebne dla siebie fakty i wyeksponować swoje zasługi w wierności swoim mocodawcom. Takie przedstawienie rzeczywistości przez twórcę dokumentów niesie jednak dla historyka dodatkowe zadanie w postaci przebijania się przez masę dokumentów czysto propagandowych, o niewielkim znaczeniu faktycznym. Znacznie wydłuża to czas pracy ze źródłami. Poza lwowskimi archiwaliami korzystałem także z archiwów w Kijowie, Stanisławowie (Iwano-Frankiwsku) i w Polsce, z licznych wspomnień, zbiorów dokumentów i opracowań w kilku językach.

W swojej książce porusza Pan wiele trudnych i bolesnych zagadnień. Czy pisząc o takich tematach trudno było zachować „chłodne i obiektywne” podejście?
Bez wątpienia było to pewnym wyzwaniem, natomiast mam nadzieję, że książka – choć traktuje o niezwykle bolesnym dla Polaków okresie i wydarzeniach, nie jest polonocentryczna. Starałem się pisać jak najbardziej obiektywnie, tym bardziej, że w centrum optyki książki znajduje się człowiek, bez względu na narodowość. Człowiek, poddany strasznemu eksperymentowi stalinizacji, wdrażanemu przez totalitarny system. Poza wątkami polskimi w książce Czytelnik dotrze do wydarzeń ważnych dla narodu ukraińskiego, czy dla społeczności żydowskiej.

Jak Pan ocenia kondycję współczesnej historiografii, zarówno polskiej, jak i też ukraińskiej, dotyczącej naszej najnowszej historii? Czy w momencie gdy w powszechnym odczuciu historia stała się narzędziem walki propagandowej, możemy znaleźć rzetelne prace?
Trudno odpowiedzieć w kilku słowach na to pytanie. Rzetelne prace pojawiają się po obu stronach granicy i należy to podkreślać, także w celu budowy i wzmacnianiu dialogu polsko-ukraińskiego. Z drugiej jednak strony, czy należy przejść do porządku dziennego nad pracami o charakterze wybitnie gloryfikacyjnym czy propagandowym, skrajnie wybiórczo traktującymi źródła historyczne? Uwaga ta dotyczy głównie tych historyków, czy raczej publicystów historycznych piszących pod ideologiczną batutę, dla których nawet zabójstwo i prześladowanie drugiego człowieka ze względu na jego narodowość może być łatwo „usprawiedliwione” taką czy inną doktryną polityczną. To droga donikąd. Tym bardziej, że w moim odczuciu historyk powinien zawsze stać po stronie ofiar.

Jakie są Pana dalsze plany badawcze i wydawnicze? Czy w najbliższym czasie możemy się spodziewać kolejnych publikacji poświęconych historii Lwowa?
Na wiosnę 2019 roku nakładem krakowskiego Wydawnictwa Literackiego ukaże się książka „Dwa Powstania. Bitwa o Lwów 1–22 listopada 1918 r.: wojna i nowoczesny konflikt pamięci”. W książce tej Czytelnik będzie mógł poznać najbardziej szczegółowy jak dotąd opis walk o miasto, sylwetki polskich i ukraińskich bohaterów tych dramatycznych wydarzeń, a także dzieje konfliktu wydarzeń wokół lwowskiego „listopada” po dzień dzisiejszy. Mam również nadzieję, że książka będzie bogato ilustrowana. Już teraz zapraszam do lektury.

Adam Kaczyński
Tekst ukazał się w nr 21 (313) 16-29 listopada 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.