Powroty wygnanego w siebie

-a A+

Franciszek Haber – poeta i prozaik, autor scenariuszy filmowych, którego twórczość obfituje w wiele cennych dzieł głównie o tematyce morskiej i żeglarskiej, ostatnio dołączył też do grona pisarzy kresowych książką poetycką „Pegazem na Kresy”.

Złożyły się na nią zarówno wybrane utwory z poprzednich jego tomów, jak i zupełnie nowe, często inkrustowane fragmentami prozy. Dopiero jednak razem złożone, ukazały jak głęboko jest pisarz zakorzeniony wyobraźnią i pamięcią w rodzinnym mieście i krainie swego dzieciństwa. Książka „Wygnany w siebie” stanowi kontynuację tego nurtu w jego poezji, a zarazem jego oryginalne i piękne rozwinięcie. To poetycka podróż związana z lekturą wielu dzieł pisarzy i poetów kresowych, pogłębiona refleksja o ich twórczych zmaganiach i o ich losach, przekazana w olśniewających niekiedy pięknem strofach. Refleksja pisana z miłością i talentem, pełna zadumy, wizyjnych niekiedy skojarzeń, świetnych metafor. To wspaniały wyraz fascynacji wielkością dokonań artystycznych, hołd złożony galernikom pióra, zarazem próba przypomnienia jakże wielu dzieł kresowych pisarzy, ukazania ich wyjątkowości i wielkości na nowo.

Ale tom poezji „Wygnany w siebie” nie jest wyłącznie swoistym dziennikiem lektur, dziennikiem żeglarza po wielkim i fascynującym morzu słowa kresowego, dziennikiem wędrowcy po szczytach literatury polskiej ścieżkami pamięci, lecz także wewnętrznym monologiem o własnym losie, o szukaniu tożsamości własnej, o poznaniu swej istoty w najgłębszym wymiarze. Refleksja egzystencjalna i filozoficzna Habera styka się z doświadczeniami i widzeniem poprzedników. Przy czym motyw wygnania, rozłąki jest jednym z wiodących i kluczowych. Habera, który urodził się we Lwowie i pochodzi z rodziny wypędzonych na ziemie zachodnie, na Śląsk, do Gliwic, łączy z pisarzami kresowymi, o których pisze w swych wierszach analogia losu. Motyw opuszczenia, samotności wśród miast, miejsc i ludzi, zagubienia wśród morza zmiennych zdarzeń jest jednym z dominujących w tym tomie.

Franciszek Haber na „Zawiszy Czarnym”

Doświadczenia i przemyślenia twórców kresowych zderzone są w „Wygnanym w siebie” z doświadczeniami i przeżyciami własnymi, jakże bogatymi i różnorodnymi. Przeszłość styka się z teraźniejszością, nieustannie prowadzi z nią subtelny dialog. Z bogatego skarbca literatury kresowej Haber obficie i umiejętnie czerpie, by tworzyć dzieła żywe i nowe, godne poznania i ubogacającej refleksji.

Tom podobnie jak w dziele Stanisława Vincenza „Na wysokiej połoninie” podzielony jest na pasma. Te pasma to ciągi szczytów, szczytów literatury kresowej, po których poeta wędruje. To Pasmo Conradowskie, Pasmo Huculskie, Pasmo Wołyńskie, Pasmo Lwowskie.

Warto zwrócić uwagę, że poszczególne pasma wierszy – poematów uzupełniają pisane prozą biografie pisarzy, do których wiersze się odnoszą, co stanowi swoiste dopełnienie ich treści. Ułatwiają one zarazem czytelnikom odbiór wierszy. Prozy te jako całość można również odczytać jako swoisty tekst o historii najnowszej literatury polskiej na Kresach południowo-wschodnich. Książka poetycka Franciszka Habera niesie zatem cenne wartości artystyczne jak i poznawcze.

Nieprzypadkowo cały tom otwiera Pasmo conradowskie. Postać Józefa Korzeniowskiego – Conrada jest dla Habera szczególnie bliska, bo obu łączy pochodzenie kresowe, los wygnańców i miłość oraz znajomość morza. Conrad, który urodził się w Berdyczowie na Żytomierszczyźnie jako syn polskich patriotów i sybiraków, po ukończeniu szkół i uzyskaniu pełnoletniości opuścił rodzinne strony, wyruszył na morza, pływał na żaglowcach i parowcach wiele lat po morzach i oceanach świata, był marynarzem, oficerem, kapitanem. A później, po zejściu na stałe na ląd, ogrom swych doświadczeń – znajomość morza, statków i ludzi na nich pracujących – przekuł w swe wspaniałe dzieła, które są klasyką literatury światowej, zachwycają do dziś czytelników, inspirują wielu twórców, także filmowych.

Haber, który pisze o Conradzie nie jest krytykiem literackim ani historykiem literatury, ale praktykiem i żeglarzem, jachtowym i motorowym kapitanem żeglugi wielkiej. Jest „obywatelem świata”, obieżyświatem, wychowawcą harcerskiej młodzieży na legendarnym szkunerze „Zawisza Czarny”. Odwiedził wszystkie kontynenty, morza, oceany świata. W Kanadyjskiej Szkole pod żaglami przemierzył Pacyfik. Jest nie tylko praktykiem, ale także swoją znajomość budowy i zasad prowadzenia żaglowców przekuł w podręczniki, z których korzystają pokolenia żeglarzy, m.in. „Vademecum żeglarza i sternika jachtowego” i „Vademecum nauczyciela żeglarstwa”. Jego wcześniejsza twórczość poetycka przyniosła mu zaszczytne miano „największego poety wśród kapitanów i, największego kapitana wśród poetów”. Poemat „Pasmo conradowskie” w pełni potwierdza nie tylko ten przydomek, ale świadczy o głębokim odczytaniu dzieł Conrada, także jego samotności wśród zmiennych fal, groźnych i do końca nieprzewidywalnych żywiołów. Haber pisze:

morze zagadka ziemi
zawsze niedopowiedziana
niewyczerpana skarbnica złudzeń
rozpisana wiatrami na fale
kruchego istnienia
i jeszcze jeden fragment o zagubieniu w śnie, którym jest życie:

płynę w niezatapialnej
muszli snu perłowej
głosy bogów ze mną

Z kolei część książki Habera „Pasmo huculskie” poświęcona jest Homerowi Huculszczyzny – Stanisławowi Vincenzowi, jednemu z najciekawszych prozaików XX wieku, który rodzinne góry – wschodnie Karpaty z ich unikalną, pierwotną przyrodą, bogatą i ciekawą kulturą huculską, polską, a także żydowską, austriacką, wołoską, w swej wielkiej tetralogii „Na wysokiej połoninie” ukazał z największym mistrzostwem słowa. Jego mądrość i filozofia spotkania oraz dialogu z ludźmi różnych narodów stały się dla poety źródłem wielu poetyckich epifanii – zachwytów nad formami istnienia, a także refleksji o potrzebie głębszego odnajdywania wspólnych korzeni bliskich sobie narodów na tym terenie.

„Pasmo wołyńskie” przynosi przede wszystkim cykl portretów Habera malowanych słowem Poetyckiej Grupy Wołyń, która powstała w latach trzydziestych XX wieku na krańcach wschodnich II Rzeczypospolitej. Miała ona charakter nowatorski, stanowiła nowe i ciekawe zjawisko artystyczne, tym cenniejsze, że tamtejsze środowiska intelektualne były niewielkie. Poetów inspirowała niezwykła kresowa przestrzeń z całą jej wyjątkowością przyrodniczą i bogactwem różnorodnych kultur, przede wszystkim polskiej, ukraińskiej i żydowskiej. Inicjatorem powstania był Czesław Janczarski z Wołynia, a współtwórcą grupy był Stefan Szajdak, młody wielkopolski poeta, który przybył na Wołyń w 1934 roku. Do grupy należeli – oprócz wymienionych: Wacław Iwaniuk, Józef Łobodowski, Władysław Milczarek, oraz żydowskiego pochodzenia Zuzanna Ginczanka i Jan Śpiewak. Z grupą związany był swą twórczością Józef Czechowicz. Należeli również do niej Stefan Bardczak i Antoni Podmajstrowicz, z grupą związany był Jan Rumel, uczeń Liceum w mieście Słowackiego. Do wybuchu wojny w latach trzydziestych poeci wołyńscy wydali i przygotowali do druku łącznie dwanaście tomików poetyckich. Wydawali swe książki w małych miastach, w niewielkim nakładzie, drukowane były one w skromnej szacie graficznej. Wybuch wojny, wkroczenie na Wołyń armii sowieckiej 17 września 1939 roku rozproszyło poetów. Historia sprawiła, że nigdy już nie mogli się spotkać razem. Ich wojenne i powojenne losy były różne, często tragiczne.

Po wielu latach twórczość Grupy Poetyckiej Wołyń odkrywana jest dziś przez wielu badaczy i krytyków na nowo, wyraźnie zafascynowanych tym zjawiskiem jako całością, ale także poszczególnymi twórcami, a wiersze Habera z „Pasma wołyńskiego” stanowią jeszcze jeden wyraz tych rodzących się na nowo fascynacji społecznych i kulturowych.

„Pasmo Lwowskie” ostatni cykl w książce Franciszka Habera poświęcony jest jego rodzinnemu miastu – Lwowowi. To zapis przeplatających się refleksji o współczesnym wyglądzie miasta, jego zaułków i ulic poznanych w ostatnich latach, a równocześnie podróż w przeszłość – myślą i sercem, to pieśń czysta i wysokiej nuty. We fragmencie tego pasma zatytułowanym „Czytanie czasu” znajdujemy refleksję która odnosi się zarówno do literackich poprzedników Habera, jak i własnej:

Pisać to przywoływać
obraz z krainy przeszłości
to nie wyrachowanie
że inni będą czytać

to tylko spuścizna
zabalsamowanej pamięci
cząstka czasu w słowie
zamkniętym jak w urnie

Czytając wiersze wygnańca w siebie, z własnego świata, najbliższego – zarazem do niego wracamy. Bo na tym też polega wyjątkowość i piękno literatury.

Mariusz Olbromski
Tekst ukazał się w nr 21 (313) 16-29 listopada 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.