Konsulat bez precedensu

-a A+

Na księgarskich półkach pojawiła się pozycja bez wątpienia unikatowa, a z pewnością pionierska.

„Konsulat bez precedensu. Agencja Konsularna we Lwowie wobec problemów mniejszości polskiej” autorstwa Agnieszki Sawicz to wyjątkowa publikacja prezentująca pierwsze lata działalności polskiej placówki dyplomatycznej we Lwowie, jej wkład w kształtowanie stosunków polsko-radzieckich i polsko-ukraińskich, a także zaangażowanie w otoczenie opieką mniejszości polskiej na Zachodniej Ukrainie.

Dziś może nie wszyscy pamiętają, że w latach 1987–1993 konsulat we Lwowie działał w randze agencji konsularnej. Co było tego powodem? Jak już w tytule rozprawy zaznacza jej autorka, była to misja dyplomatyczna bez precedensu w skali Związku Radzieckiego, gdyż przez długie lata po II wojnie światowej na terytorium ZSRR nie istniały polskie konsulaty. Dopiero w 1971 roku część obowiązków Wydziału Konsularnego Ambasady Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w Moskwie przejął Konsulat Generalny w Kijowie, akredytowany również na Mołdawię, oraz Konsulat Generalny w Mińsku. Kilka miesięcy później, w marcu 1972 roku, otwarto placówkę w Leningradzie. Starania strony polskiej o uruchomienie kolejnego konsulatu we Lwowie były przez długi czas bezowocne, co Kreml argumentował tym, że żaden urząd tego rodzaju nie działa poza stolicą republiki. Bez wątpienia władzom radzieckim łatwiej było kontrolować mniejszą liczbę polskich dyplomatów, a z kolei władze w Warszawie nie mogły oficjalnie podnosić argumentu, który był dla nich szczególnie istotny, mianowicie opieki nad polską mniejszością narodową na Ukrainie.

Mniejszości narodowe w świetle prawa nie istniały w Związku Radzieckim, należało zatem wspominać o koniecznym wsparciu dla obywateli polskich przebywających na terytorium Ukraińskiej Republiki Radzieckiej czy podróżujących przez ten obszar tranzytem. Ostatecznie rozmowy zwieńczone zostały sukcesem, a we Lwowie w lipcu 1987 roku otwarto Agencję Konsularną – na wyższą rangę urzędu Moskwa nie wyraziła zgody.

Niezależnie od nazwy konsulat we Lwowie już od pierwszych dni dowiódł tego, jak bardzo był placówką potrzebną, zajmując się sprawami natury prawnej, wizowej, problemami, jakie generował nasilony ruch graniczny, kształtowaniem stosunków gospodarczych, roztaczając opiekę nad polskimi zabytkami, miejscami pamięci i cmentarzami, ale też wspierając mniejszość polską.

Na kolejnych stronach obszernej, bo liczącej ponad pół tysiąca stron rozprawy, autorka pieczołowicie kreśli historię pracy polskich dyplomatów we Lwowie. Ponieważ książka ta jest rozprawą naukową, mamy sposobność zapoznać się z regulacjami prawnymi dotyczącymi szeroko rozumianej dyplomacji, a następnie poznajemy historię polskich placówek dyplomatycznych na Wschodzie w okresie międzywojennym i po 1945 roku.

Niezwykle interesujące są rozdziały traktujące o historii zmian politycznych i społecznych zachodzących na Zachodniej Ukrainie od drugiej połowy lat osiemdziesiątych XX wieku, prowadzących do rozpadu Związku Radzieckiego, a następnie dzieje Ukrainy w pierwszych latach niepodległości. Jest to historia pozornie doskonale znana, ale po raz pierwszy mamy możliwość przyjrzeć się jej z perspektywy polskiej dyplomacji.

Na tym tle autorka kreśli cele, jakie w tych niełatwych warunkach postawiono przed Agencją Konsularną (ale też i Konsulatem Handlowym), przedstawia wnikliwie priorytetowe zadania i to, jak zmieniały się na przestrzeni lat. Nie jest to jednak sucha relacja, a barwna opowieść o ludziach, którzy je realizowali, o tym, jak postrzegali przebudowę ZSRR, a później młody, niepodległy kraj. To też historia podróży przez polsko-ukraińską granicę, w tym wizyt państwowych na najwyższych szczeblach i ich kulisów.

Pierwszy raz też Czytelnik ma możliwość zapoznania się z perspektywy dyplomatów z historią starań o zachowanie i odbudowę nekropolii, na których spoczywały szczątki Polaków, w tym Cmentarza Łyczakowskiego i Cmentarza Obrońców Lwowa, ochronę zabytków kultury polskiej, otoczenia opieką i wsparciem kombatantów polskich. Najwięcej miejsca jednak autorka poświęca losom mniejszości polskiej. Kreśli sytuację demograficzną tej społeczności po II wojnie światowej, wskazuje na regulacje prawne (i ich niedostatki), przedstawia wnikliwie to, jak Agencja Konsularna analizowała sytuację szkolnictwa polskojęzycznego, organizacji skupiających mniejszość polską, jak zwracano uwagę na życie kulturalne Polaków oraz tak ważne życie religijne. Losy Archidiecezji Lwowskiej ukazane na tle niełatwych relacji międzykonfesyjnych, ale i polityki, w cieniu sporów o budowle sakralne, nierozwikłanych do dziś konfliktów o świątynie stanowią barwną i frapującą opowieść.

Na tle innych książek naukowych „Konsulat bez precedensu” wyróżnia się żywym językiem, autorka snuje opowieść ze swadą, co sprawia, że nie nuży ona czytelnika. Ukazanie pracy Agencji Konsularnej na tle niełatwych problemów w stosunkach dwustronnych, procesów społecznych i politycznych sprawia, że momentami pozycja ta przypomina powieść.

Jest to książka pełna opowieści o ludziach, a nie sucha analiza zapisów kolejnych dokumentów, choć baza źródłowa jest zaiste imponująca. W większości przypadków źródła, na których dr Sawicz opierała swoje badania, były wykorzystane po raz pierwszy w pracy badawczej. Należy tu zwrócić uwagę nie tylko na archiwalia z zasobów Archiwum Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, ale również na unikatowe dokumenty przekazane autorce przez świadków wydarzeń. Jak zresztą autorka podkreśla, wsparcie osób, które były uczestnikami opisywanej historii, było i jest dla niej szczególnie ważne. Dlatego też ma nadzieję, że oddana do rąk Czytelników książka stanie się przyczynkiem do dalszych badań, na które mogą znacząco wpłynąć ci, którzy zechcą się z nią podzielić wspomnieniami, być może pozwalającymi w zupełnie nowy sposób nakreślić dzieje polskiego konsulatu oraz mniejszości polskiej.

„Konsulat bez precedensu” to praca szczegółowa, zawierająca mnóstwo faktów, a jednak udało się w niej nie zgubić oglądu wydarzeń. Jest to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto pragnie zrozumieć dzieje Ukrainy, specyfikę Lwowa i zachodnich obwodów tego kraju, poznać losy mniejszości polskiej, ujrzeć z nowej perspektywy tę historię. Okraszona fotografiami treść „wciągnie” każdego, kto pragnie więcej wiedzieć na temat tak nieodległych, a przecież wciąż wielu z nas nieznanych wydarzeń.

Info:
Dr Agnieszka Sawicz jest adiunktem w Instytucie Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. „Konsulat bez precedensu” to nowość na polskim rynku wydawniczym i osoby zainteresowane kupnem książki najszybciej uzyskają informacje na ten temat kontaktując się bezpośrednio z sekretariatem Instytutu Historii UAM:
ul. Umultowska 89 d
61-614 Poznań
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tel. (+48) 61 829 14 64

Marcin Romer
Tekst ukazał się w nr 2 (294) 30 stycznia – 12 lutego 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.