• Powroty wygnanego w siebie

    Franciszek Haber – poeta i prozaik, autor scenariuszy filmowych, którego twórczość obfituje w wiele cennych dzieł głównie o tematyce morskiej i żeglarskiej, ostatnio dołączył też d...
  • Poczuć dumę z tradycji polskiego lotnict...

    W Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego wygłoszono fascynujący wykład „Tradycje godła polskiego lotnictwa wojskowego”. Jak amerykańcy lotnicy trafili do 7. Eskadry Lotni...
  • Pokaz filmu „Tam był mi raj. Opowieść o ...

    Są takie wydarzenia w Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego, na które brakuje miejsca. Wolontariusze dostawiają kolejne rzędy krzeseł, a chętni cały czas przybywają. Tak...

aktualności

Odbył się VII Festiwal „Odkrywamy Paderewskiego” we Lwowie

20/11/2018 14:11

Po raz siódmy we Lwowie odbył się Międzynarodowy Festiwal „Odkrywamy Paderewskiego”.Festiwal został rozpoczął się od występu orkiestry Filharmonii Lwowskiej pod batutą Hobarta Earle’a ze specjalnym udziałem Marianny Humetskiej.

Zaduszki na Cmentarzu Janowskim we Lwowie

20/11/2018 10:21

W Dniu Zadusznym, 2 listopada miejscowi Polacy oraz przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP we Lwowie zgromadzili się tradycyjnie przy grobie św. abpa Józefa Bilczewskiego na Cmentarzu Janowskim. Mszy św. przewodniczył metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki.

Mocny głos Polski na radzie ds. zagranicznych w Brukseli! Jest propozycja sankcji

20/11/2018 08:49

Polska zaproponowała objęcie sankcjami osób odpowiedzialnych za organizację wyborów we wschodniej Ukrainie - poinformował szef MSZ Jacek Czaputowicz po dzisiejszym spotkaniu Rady ds. Zagranicznych w Brukseli.

Odsłonięcie pomnika generała Stanisława Maczka

19/11/2018 17:21

3 listopada dokonano odsłonięcia pomnika generała Stanisława Maczka przed Urzędem Miasta w Edynburgu.

Obchody 100-lecia odzyskania niepodległości Polski w Iwano-Frankiwsku

19/11/2018 09:42

Obchody 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę były w dawnym Stanisławowie bardzo intensywne. Rozpoczęły się o 10 rano i trwały przez cały dzień. Ostatnim akcentem była zabawa taneczna pod hasłem „Strefa wolności”.

Uroczysta Akademia z okazji 100. rocznicy odzyskania Niepodległości Polski w Szczercu

18/11/2018 20:31

18 listopada w Szczercu k. Lwowa odbyła się Uroczysta Akademia z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości.

Wyprawa Towarzystwa Karpackiego w Czarnohorę i „Spotkanie Vincenzowskie” w Bystrzcu

17/11/2018 10:35

Jak co roku członkowie i sympatycy Towarzystwa Karpackiego ponad tydzień wędrowali przez Czarnohorę i jej nieodległe okolice. Tym razem w wyprawie uczestniczyło 16 osób, którzy, czy to w grupie głównej, czy w podgrupach, z zakarpackiego Rachowa dotarli do naszego Bystrzca na uroczystość poświęconą 130. rocznicy urodzin Stanisława Vincenza.

Rafał Wolski „Konsulem Roku” 2018

16/11/2018 21:49

Konsul Generalny we Lwowie Rafał Wolski otrzymał w Dniu Służby Zagranicznej nagrodę im. Andrzeja Kremera „Konsul Roku”.

publicystyka

15 lat Szkoły Plastycznej „Wrzos”

19/11/2018 17:24

Spotykamy się z Państwem w jubileuszowym 2018 roku. Rok ten jest bogaty na jubileusze.

Do Lublina na uroczystości niepodległościowe

19/11/2018 17:17

Na zaproszenie Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich oddział w Lublinie, Polski Teatr Ludowy ze Lwowa uświetnił tegoroczne obchody 100-lecia Niepodległości Polski swoim występem przed lubelska publicznością.

W Stanisławowie rozpoczął się 7. Przegląd Najnowszych Filmów Polskich „Pod Wysokim Zamkiem”

18/11/2018 20:13

Filmem „Cicha noc” w reżyserii Piotra Domalewskiego rozpoczął się 7. Przegląd Najnowszych Filmów Polskich „Pod Wysokim Zamkiem” w Iwano-Frankiwsku (d. Stanisławowie). Licznie zebrana publiczność stanisławowska sprawiła, że w sali kina „Lumiere” dostawiano krzesła.

Kubek z Kijowa

18/11/2018 10:45

– Weronika... Złamałam palec u nogi.
– ???
– Ale i tak jadę do Kijowa.
– No. Nie spodziewałam się po tobie niczego innego.

Kapucyni. Część 2

18/11/2018 10:41

Klasztory rzymskokatolickie na wschodzie Rzeczypospolitej

Rozbójnicy, rekieterzy i ludowi mściciele

17/11/2018 10:32

Dawno już przyglądam się pewnemu ciekawemu tematowi. Co nieco wspominałem już o nim w swych poprzednich publikacjach, zaś artykuł „Historia nieudaczników i rezunów” wywołał potok oburzenia. Zarówno ze strony amatorów, jak i ze środowiska zawodowych historyków.

Jak Polacy Charków budowali. Część XXXVIII

16/11/2018 10:20

Patriota i męczennik sprawy narodowej Marian Karol Dubiecki (1838–1926)

360. rocznica podpisania Unii Hadziackiej

16/11/2018 10:08

16 września br. minęło dokładnie 360 lat od bezprecedensowego wydarzenia, które miało odmienić losy Europy Wschodniej. Sojusz trzech wielkich narodów, których obywateli dziś nazwiemy Polakami, Ukraińcami i Litwinami, zmienić miał układ sił na starym kontynencie, zapewnić stabilność relacji i zakończyć trwające od lat bratobójcze walki.

"100 na 100" i "Muzyka Niepodległości"

14/11/2018 07:06

Wieczorem 11 listopada we Lwowskiej Filharmonii Narodowej w ramach projektu "100 na 100. Muzyczne dekady wolności" odbył się ekskluzywny koncert polskiej współczesnej muzyki klasycznej z udziałem muzyków ukraińskich z Ensemble Nostri Temporis pod dyrekcją Romana Rewakowicza z Warszawy.

Tadżykistan. Część trzecia: Przekraczanie blokady a sprawa ukraińska

-a A+

Na południowym zachodzie Kirgistanu drogi z trzech przejść granicznych z Tadżykistanem i Chinami schodzą się w miejscowości Sary Tasz, łączą się w jedną i prowadzą dalej w głąb kraju. Jest to jedna-jedyna droga, z której można skorzystać. I tę właśnie drogę zablokowano.

Krewni, znajomi i ziomkowie kirgiskiego polityka Achmatbeka Keldibekowa, którego wsadzono do więzienia za korupcję, rozstawili jurty, zrobili zasieki, usypali hałdy na drodze i domagali się jego uwolnienia. Zanim zamknięto pana Keldibekowa zdążył on zgromadzić spory majątek, z którego można było opłacić wstawiających się za nim ludzi i sprawić by nacisk na władze był większy. Protestujący mieli zapewnione wyżywienie oraz alkohol, a wieczorem wystawiano telebim, na którym oglądano mecze Mistrzostw Świata z piłki nożnej. Byłby to całkiem przyjemny wiejski festyn, gdyby nie fakt, że odcięto od świata spory kawałek kraju, a transport międzynarodowy praktycznie zamarł i protest każdego dnia przynosił straty kirgiskiej gospodarce.

Wyjeżdżając z Kirgistanu wiedzieliśmy o blokadzie, ale założyliśmy, że w ciągu dwóch tygodni, które planowaliśmy spędzić w Tadżykistanie, skończą się pieniądze i blokada zniknie. W Murgabie - ostatnim dużym mieście po stronie tadżyckiej dowiedzieliśmy się, że protest trwa, ale turyści mogą liczyć na specjalne względy i blokadę można ominąć. Ruszyliśmy więc na północ z myślą, że będziemy martwić się na miejscu. Nie mieliśmy zresztą innego wyjścia, bo innej drogi nie było.

Trasa z Murgab na granicę kirgisko - tadżycką wiedzie przez prawie odludne tereny. W najwyższym punkcie na przełęczy Ak Baital osiąga wysokość 4655 m. n.p.m. Wzdłuż drogi ciągnie się surrealistyczny płot - tak zwana „sistiema”- wybudowany jeszcze w czasach Związku Radzieckiego dla ochrony przed ewentualnymi nielegalnymi chińskimi emigrantami. Ciężko uwierzyć, by ktoś chciał uciekać do Związku Radzieckiego, do tego na wysokości ponad 3000 metrów ale nie takie absurdy powstawały w Kraju Rad.

Jechaliśmy więc podziwiając góry i jedyną rzeczą, która wywoływała lekki niepokój był kompletny brak jakichkolwiek pojazdów jadących z naprzeciwka. Wzięty na stopa pasterz jaków, który do swojej wioski miał 40 kilometrów i czekał na okazję pośrodku niczego, powiedział, że jesteśmy pierwszym samochodem, który tego dnia jechał tą drogą. To też oczywiście nastroiło nas pozytywnie.

Wioska Karakul położona nad jeziorem o tej samej nazwie (Fot. Maria Kowalska)

Wioska, do której zawieźliśmy pasterza nazywa się Karakul i leży nad jeziorem o tej samej nazwie. Powstało ono w wyniku uderzenia meteorytu i jest jednym z najwyżej położonych na świecie zbiorników wodnych; nie ma w nim praktycznie żadnego życia gdyż wody są zbyt słone. Wszystko wokół – jezioro, wioska, ciągnący się kilometrami płot i okoliczne góry wyglądają nierzeczywiście. Jadąc tamtędy ma się wrażenie przebywania w innym świecie, na innej planecie. Gdyby nagle z jeziora wyszedł smok albo ufoludki – w ogóle bym się nie zdziwiła – pasowałyby idealnie do okolicy. Przejście graniczne po stronie Tadżykistanu - Kyzyl Art - również jest lekko nierealne. Nieodłączne zeszyciki z rubryczkami zapełnia się w barakach stojących na 4200 metrów n.p.m., a świat wokół wygląda jak scenografia do filmów science fiction, których akcja rozgrywa się na Marsie.

Kirgiski posterunek leży już w bardziej przyjaznym dla człowieka miejscu – w niewielkiej dolinie, otoczony zielonymi górami. Tam dowiedzieliśmy się, że blokada trwa w najlepsze, ale faktycznie, turystów przepuszczają. Zaopatrzeni w krzepiące informacje zatrzymaliśmy się na nocleg w Sary Tasz - mieście gdzie zbiegają się wspomniane drogi z trzech przejść granicznych i mieście, które od ponad 3 tygodni było pozbawione dostaw z głębi kraju. Paliwo do naszego samochodu kupowaliśmy więc od pana, którego znał jakiś pan, którego polecił nam inny pan, którego poznaliśmy na stacji benzynowej, gdzie paliwa nie było… Ostatni pan z tego łańcuszka posiadał bowiem dwa tiry z dużymi pełnymi zbiornikami. To jest piękne w takich krajach jak Kirgistan – niby jest problem (nie ma paliwa), ale jak się człowiek popyta, pochodzi, podzwoni, poprosi nawet niekoniecznie zapłaci – to problem znika. Wschód jest zdecydowanie bardziej ludzki.

Kiedy tak przelewaliśmy paliwo z tira do wiadra, a z wiadra do naszego samochodu pojawiła się pani Asylby i złoty blask odbił się od plandeki tira – uśmiechnięta, przemiła staruszka poprosiła nas by ją podwieźć następnego dnia 40 kilometrów. Nie ma problemu, podwieziemy.

Widok o poranku – Sary Tasz (Fot. Maria Kowalska)

Rano babcia Asylby, siedząc już wygodnie w naszym samochodzie, zapowiedziała, że jednak jedzie z nami do końca i pomoże nam przejechać blokadę, bo ma tam krewnego. Jechaliśmy dłuższą chwilę i już zaczęliśmy wątpić czy blokada jeszcze trwa, ale na szczęście nie rozczarowaliśmy – blokada była.

Podzieliliśmy się na kilka grup operacyjnych. Jedna pilnowała samochodu i dezinformowała wroga, druga poszła sprawdzić możliwość objechania jurt naturalnie stworzonym objazdem a trzecia - reprezentacyjna składająca się z babci Asylby, mnie i ładnej jasnowłosej koleżanki poszła pertraktować w jurcie ze sztabem zezwolenie na przejazd. Już na wstępie dowiedziałyśmy się, że Polaków nie puszczają, bo Polacy wspierają zachodnią Ukrainę. Ale przepuszczą nas jeśli zadzwonimy do polskiego ministra spraw zagranicznych i poinformujemy go, że jesteśmy zakładnikami. On ma potem skontaktować się z ministerstwem spraw zagranicznych w Kirgistanie, a urzędnicy kirgiscy zadzwonić na blokadę i dopiero po umiędzynarodowieniu sprawy Keldibekowa będziemy mogli przejechać.

Nie uwierzono w moje zapewnienia, że nie posiadam telefonu do ministra Sikorskiego. A deklaracja, że nie czuję się zakładnikiem sprawiła, że zaproponowano nam darmowe wyżywienie, napoje i obiecano wypuścić po 24 godzinach. Potem zaproponowano, że jeśli się zgodzę wydać za mąż moją jasnowłosą koleżankę za jednego z działaczy, reszta będzie mogła przejechać. Oczywiście zgodziłam się, bo koleżanka swoje lata już ma i nie może wybrzydzać z ofertami małżeństwa, ale z układu nic nie wyszło, bo nagle wybuchło zamieszanie. Okazało się, że gdy my negocjowałyśmy ze sztabem pozostałe grupy operacyjne przedarły się przez niestrzeżone zasieki i przejechały przez blokadę. Ruszyłyśmy więc za naszym samochodem z babcią Asylby na czele, która wiodła nas przez barykady prawie jak Wolność z obrazu Delacroix. Podekscytowani, szczęśliwi i wolni, choć bez męża Kirgiza, ruszyliśmy w stronę Oszu. Była to nasza ostatnia przygoda podczas wyprawy do Tadżykistanu. Trzy dni później Keldibekow zwrócił się do swoich popleczników o zaprzestanie protestu i droga po 27 dniach została otwarta.

Choć blokady już nie ma i tak warto wybrać się do Tadżykistanu. Nigdzie indziej nie spotkałam tak dobrych, przyjaźnie nastawionych ludzi. Nigdzie indziej nie ma takich widoków jak w Pamirze. I nigdzie indziej picie herbaty nie daje tyle frajdy jak w tadżyckich czajchanach. Śpieszcie się jechać do Tadżykistanu, bo takie miejsca i ludzie szybko odchodzą.

Maria Kowalska
Tekst ukazał się w nr 14-15 (210-211) za 19-28 sierpnia 2014

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.