• Wspólna troska o wspólne dziedzictwo

    Trzeci dzień swojej wizyty na Ukrainę, 25 lipca, wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP Jarosław Sellin rozpoczął z odwiedzin kościoła ojców jezuitów we Lwowie (obecnie g...
  • Pogoń Siedlce na obozie piłkarskim we Lw...

    W ramach projektu „Pogoń dla Pogoni. Łączymy Polaków” drugi skład Pogoni Siedlce odbędzie tygodniowe zgrupowanie w Winnikach koło Lwowa. 29 lipca zagrają mecz sparingowy z Pogonią ...
  • Wizyta wiceministra Kultury i Dziedzictw...

    Od zwiedzania zabytków historycznej Żółkwi rozpoczął 23 lipca wizytę na Ukrainie wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP Jarosław Sellin. Wraz z nim przybyli ambasador RP ...

aktualności

III Bukowiński Festiwal Nauki

23/07/2017 10:53

W dniach 22–24 czerwca w Jastrowiu k/Piły odbył się III Bukowiński Festiwal Nauki. Pomysłodawczynią oraz organizatorką merytoryczną tego międzynarodowego wydarzenia jest Helena Krasowska, dr hab. Instytutu Slawistyki PAN.

30 lat Polskiego Konsulatu we Lwowie

22/07/2017 15:48

Środa, 22 lipca 1987 roku. Ten dzień był niezwykłym i wzruszającym dla wszystkich obecnych przy oficjalnym otwarciu Agencji Konsularnej PRL we Lwowie.

Arka 2017. Dzień Żydowski

21/07/2017 17:20

Kolejny dzień na Arce – Dzień Żydowski rozpoczął się wspólnym śniadaniem z daniami kuchni żydowskiej.

Konferencja o Kresach

21/07/2017 10:26

Kresy południowo-wschodnie – kultura polska współcześnie odkrywana – taki tytuł miała międzynarodowa konferencja, której główne obrady toczyły się 3 i 4 lipca w Truskawcu i w Drohobyczu.

Międzynarodowa konferencja przyrodnicza na Lubelszczyźnie

21/07/2017 08:23

W dniach 11–12 maja w lubelskim Centrum Szkolenia i Rekreacji „Energetyk” w Krasnobrodzie z okazji 25. rocznicy Szczebrzeszyńskiego i Południoworoztoczańskiego Parków Krajobrazowych odbyła się naukowa konferencja „Funkcje przyrodnicze i społeczne parków krajobrazowych oraz formy organizacji i zarządzania”.

100-lecie bitwy pod Krechowcami

21/07/2017 07:19

Serdecznie zapraszam w imieniu własnym i organizatorów na uroczyste obchody 100-lecia bitwy pod Krechowcami, którą 24 lipca 1917 stoczył 1 Pułk Ułanów i dzięki której zyskał swe imię (Krechowiecki) oraz sławę w całej Europie na miarę Somosierry, do której bitwa ta była porównywana.

Arka 2017. Dzień Krymskotatarski

21/07/2017 03:00

Poranna pobudka przy śpiewach ludowych i powitanie "dzień dobry" w języku krymskotatarskim rozpoczęła Dzień Krymskotatarski podczas XII Arki.

publicystyka

Znane polskie rody na Wschodzie Rzeczypospolitej: Czartoryscy. Część 2

26/07/2017 11:29

Chociaż Czartoryscy związani byli przede wszystkim z Wołyniem, jednak pozostawili po sobie wiele pamiątek również w innych częściach Wschodniej Rzeczypospolitej.

Ormianie polscy i Ormianie w Polsce

26/07/2017 08:39

Nie znamy rzeczywistej liczby Ormian przebywających aktualnie w Polsce. Dysponujemy nie przystającymi do siebie statystykami, które nie pozwalają na sumowanie danych.

Cuda Stanisławowa

26/07/2017 08:35

W XVIII wieku Stanisławów znany był daleko poza granicami Pokucia nie tylko z potężnych fortyfikacji, bogatych jarmarków i wspaniałych świątyń.

Nieznane karty naszej historii – major Feliks Jaworski

25/07/2017 11:21

Obchodzimy kolejną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, a w niej święto Wojska Polskiego. Z tej okazji chciałbym czytelnikom przybliżyć postać bohatera wojny z bolszewikami z 1920 roku, walczącego m.in. o Skrzeszew, uchwycenie mostu na Bugu we Frankopolu i odcięcie dywizjom sowieckim odwrotu.

Historia kościoła katolickiego w Charkowie po 1917 r.

25/07/2017 11:16

Jak Polacy Charków budowali. Część X

Lwów – Mekką turystyczną

24/07/2017 11:01

Widok tłumów wycieczek we Lwowie jest obecnie czymś normalnym.

Polsko-ukraińskie prace konserwatorskie na Cmentarzu Łyczakowskim. Sezon 2017

23/07/2017 10:50

Jasne i pogodne dni sprzyjają pracom konserwatorskim, przede wszystkim na Cmentarzu Łyczakowskim. Polsko-ukraińska ekipa składa się z 12 konserwatorów, pracujących pod ogólnym kierownictwem profesora Janusza Smazy z Warszawskiej ASP i profesora Jurija Ostrowskiego ze Lwowskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Tadżykistan. Część trzecia: Przekraczanie blokady a sprawa ukraińska

-a A+

Na południowym zachodzie Kirgistanu drogi z trzech przejść granicznych z Tadżykistanem i Chinami schodzą się w miejscowości Sary Tasz, łączą się w jedną i prowadzą dalej w głąb kraju. Jest to jedna-jedyna droga, z której można skorzystać. I tę właśnie drogę zablokowano.

Krewni, znajomi i ziomkowie kirgiskiego polityka Achmatbeka Keldibekowa, którego wsadzono do więzienia za korupcję, rozstawili jurty, zrobili zasieki, usypali hałdy na drodze i domagali się jego uwolnienia. Zanim zamknięto pana Keldibekowa zdążył on zgromadzić spory majątek, z którego można było opłacić wstawiających się za nim ludzi i sprawić by nacisk na władze był większy. Protestujący mieli zapewnione wyżywienie oraz alkohol, a wieczorem wystawiano telebim, na którym oglądano mecze Mistrzostw Świata z piłki nożnej. Byłby to całkiem przyjemny wiejski festyn, gdyby nie fakt, że odcięto od świata spory kawałek kraju, a transport międzynarodowy praktycznie zamarł i protest każdego dnia przynosił straty kirgiskiej gospodarce.

Wyjeżdżając z Kirgistanu wiedzieliśmy o blokadzie, ale założyliśmy, że w ciągu dwóch tygodni, które planowaliśmy spędzić w Tadżykistanie, skończą się pieniądze i blokada zniknie. W Murgabie - ostatnim dużym mieście po stronie tadżyckiej dowiedzieliśmy się, że protest trwa, ale turyści mogą liczyć na specjalne względy i blokadę można ominąć. Ruszyliśmy więc na północ z myślą, że będziemy martwić się na miejscu. Nie mieliśmy zresztą innego wyjścia, bo innej drogi nie było.

Trasa z Murgab na granicę kirgisko - tadżycką wiedzie przez prawie odludne tereny. W najwyższym punkcie na przełęczy Ak Baital osiąga wysokość 4655 m. n.p.m. Wzdłuż drogi ciągnie się surrealistyczny płot - tak zwana „sistiema”- wybudowany jeszcze w czasach Związku Radzieckiego dla ochrony przed ewentualnymi nielegalnymi chińskimi emigrantami. Ciężko uwierzyć, by ktoś chciał uciekać do Związku Radzieckiego, do tego na wysokości ponad 3000 metrów ale nie takie absurdy powstawały w Kraju Rad.

Jechaliśmy więc podziwiając góry i jedyną rzeczą, która wywoływała lekki niepokój był kompletny brak jakichkolwiek pojazdów jadących z naprzeciwka. Wzięty na stopa pasterz jaków, który do swojej wioski miał 40 kilometrów i czekał na okazję pośrodku niczego, powiedział, że jesteśmy pierwszym samochodem, który tego dnia jechał tą drogą. To też oczywiście nastroiło nas pozytywnie.

Wioska Karakul położona nad jeziorem o tej samej nazwie (Fot. Maria Kowalska)

Wioska, do której zawieźliśmy pasterza nazywa się Karakul i leży nad jeziorem o tej samej nazwie. Powstało ono w wyniku uderzenia meteorytu i jest jednym z najwyżej położonych na świecie zbiorników wodnych; nie ma w nim praktycznie żadnego życia gdyż wody są zbyt słone. Wszystko wokół – jezioro, wioska, ciągnący się kilometrami płot i okoliczne góry wyglądają nierzeczywiście. Jadąc tamtędy ma się wrażenie przebywania w innym świecie, na innej planecie. Gdyby nagle z jeziora wyszedł smok albo ufoludki – w ogóle bym się nie zdziwiła – pasowałyby idealnie do okolicy. Przejście graniczne po stronie Tadżykistanu - Kyzyl Art - również jest lekko nierealne. Nieodłączne zeszyciki z rubryczkami zapełnia się w barakach stojących na 4200 metrów n.p.m., a świat wokół wygląda jak scenografia do filmów science fiction, których akcja rozgrywa się na Marsie.

Kirgiski posterunek leży już w bardziej przyjaznym dla człowieka miejscu – w niewielkiej dolinie, otoczony zielonymi górami. Tam dowiedzieliśmy się, że blokada trwa w najlepsze, ale faktycznie, turystów przepuszczają. Zaopatrzeni w krzepiące informacje zatrzymaliśmy się na nocleg w Sary Tasz - mieście gdzie zbiegają się wspomniane drogi z trzech przejść granicznych i mieście, które od ponad 3 tygodni było pozbawione dostaw z głębi kraju. Paliwo do naszego samochodu kupowaliśmy więc od pana, którego znał jakiś pan, którego polecił nam inny pan, którego poznaliśmy na stacji benzynowej, gdzie paliwa nie było… Ostatni pan z tego łańcuszka posiadał bowiem dwa tiry z dużymi pełnymi zbiornikami. To jest piękne w takich krajach jak Kirgistan – niby jest problem (nie ma paliwa), ale jak się człowiek popyta, pochodzi, podzwoni, poprosi nawet niekoniecznie zapłaci – to problem znika. Wschód jest zdecydowanie bardziej ludzki.

Kiedy tak przelewaliśmy paliwo z tira do wiadra, a z wiadra do naszego samochodu pojawiła się pani Asylby i złoty blask odbił się od plandeki tira – uśmiechnięta, przemiła staruszka poprosiła nas by ją podwieźć następnego dnia 40 kilometrów. Nie ma problemu, podwieziemy.

Widok o poranku – Sary Tasz (Fot. Maria Kowalska)

Rano babcia Asylby, siedząc już wygodnie w naszym samochodzie, zapowiedziała, że jednak jedzie z nami do końca i pomoże nam przejechać blokadę, bo ma tam krewnego. Jechaliśmy dłuższą chwilę i już zaczęliśmy wątpić czy blokada jeszcze trwa, ale na szczęście nie rozczarowaliśmy – blokada była.

Podzieliliśmy się na kilka grup operacyjnych. Jedna pilnowała samochodu i dezinformowała wroga, druga poszła sprawdzić możliwość objechania jurt naturalnie stworzonym objazdem a trzecia - reprezentacyjna składająca się z babci Asylby, mnie i ładnej jasnowłosej koleżanki poszła pertraktować w jurcie ze sztabem zezwolenie na przejazd. Już na wstępie dowiedziałyśmy się, że Polaków nie puszczają, bo Polacy wspierają zachodnią Ukrainę. Ale przepuszczą nas jeśli zadzwonimy do polskiego ministra spraw zagranicznych i poinformujemy go, że jesteśmy zakładnikami. On ma potem skontaktować się z ministerstwem spraw zagranicznych w Kirgistanie, a urzędnicy kirgiscy zadzwonić na blokadę i dopiero po umiędzynarodowieniu sprawy Keldibekowa będziemy mogli przejechać.

Nie uwierzono w moje zapewnienia, że nie posiadam telefonu do ministra Sikorskiego. A deklaracja, że nie czuję się zakładnikiem sprawiła, że zaproponowano nam darmowe wyżywienie, napoje i obiecano wypuścić po 24 godzinach. Potem zaproponowano, że jeśli się zgodzę wydać za mąż moją jasnowłosą koleżankę za jednego z działaczy, reszta będzie mogła przejechać. Oczywiście zgodziłam się, bo koleżanka swoje lata już ma i nie może wybrzydzać z ofertami małżeństwa, ale z układu nic nie wyszło, bo nagle wybuchło zamieszanie. Okazało się, że gdy my negocjowałyśmy ze sztabem pozostałe grupy operacyjne przedarły się przez niestrzeżone zasieki i przejechały przez blokadę. Ruszyłyśmy więc za naszym samochodem z babcią Asylby na czele, która wiodła nas przez barykady prawie jak Wolność z obrazu Delacroix. Podekscytowani, szczęśliwi i wolni, choć bez męża Kirgiza, ruszyliśmy w stronę Oszu. Była to nasza ostatnia przygoda podczas wyprawy do Tadżykistanu. Trzy dni później Keldibekow zwrócił się do swoich popleczników o zaprzestanie protestu i droga po 27 dniach została otwarta.

Choć blokady już nie ma i tak warto wybrać się do Tadżykistanu. Nigdzie indziej nie spotkałam tak dobrych, przyjaźnie nastawionych ludzi. Nigdzie indziej nie ma takich widoków jak w Pamirze. I nigdzie indziej picie herbaty nie daje tyle frajdy jak w tadżyckich czajchanach. Śpieszcie się jechać do Tadżykistanu, bo takie miejsca i ludzie szybko odchodzą.

Maria Kowalska
Tekst ukazał się w nr 14-15 (210-211) za 19-28 sierpnia 2014

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.