Franciszkanie. Część 2

-a A+

Klasztory rzymskokatolickie na wschodzie Rzeczypospolitej

3 km oddziela miejscowość Szewczenkowe (dawn. Święty Stanisław) od Halicza. Tu, na stromym brzegu Dniestru wznosi się świątynia w stylu romańskim, z białego kamienia. Jest to cerkiew św. Pantaleona, wzniesiona w 1194 roku przez księcia Romana Mścisławicza. Po tym, jak Halicz znalazł się pod panowaniem królów polskich w XIV wieku świątynia została przekazana katolikom na kościół katedralny. Wówczas konsekrowano ją pw. Przenajświętszej Marii Panny. Gdy na początku XV w. diecezja została przeniesiona z Halicza do Lwowa, świątynia opustoszała i jedynie kilka razy do roku odbywały się tu nabożeństwa.

W 1595 roku król Zygmunt III przekazał kościół franciszkanom. Ci, w swoją kolej, zmienili wezwanie kościoła na św. Stanisława i rozpoczęli jego remont i przebudowę, która całkowicie zmieniała kształt budowli z tradycyjnego na planie krzyża w bazylikę. Prace ukończono w 1611 roku. Wówczas też wzniesiono piętrową wieżę obronną z dzwonnicą przed główną fasadą, mury obronne i zabudowania klasztorne. Klasztor został zdobyty przez Turków w 1676 roku. Interesujące jest też, że ówczesny gwardian miał pod swoją opieką również franciszkański klasztor św. Krzyża w Haliczu. Ten ostatni z czasem stał się filią tego w Świętym Stanisławie, ale nie zachował się do naszych czasów.

Kasata józefińska zakończyła działalność tu Braci Mniejszych w roku 1787, ale świątynia pozostała katolicką. W roku 1915 została ona silnie uszkodzona ogniem artyleryjskim. Podczas rekonstrukcji powojennej odkryto wewnątrz liczne freski, prawdopodobnie z okresu franciszkańskiego, jak również graffiti. Niektóre są z okresu ruskiego, niektóre późniejsze. Na zewnętrznym murze absydy wyrytych jest kilka autografów franciszkańskich: „Fr. Christopher Kamenec AD 1610”, „Fr. Simeon Ruik AD 1610”, „Hierman Reklowski Anno Dm 1600”. Oglądając te nabazgrane podpisy i rysunki mające niektóre po 800 lat, spędziłem tam kilka godzin, równie pasjonujące były studia nad portalem z białego kamienia, też pokrytego graffiti.

Obecnie świątynia należy do grekokatolików i jest pw. św. Pantaleona – jak pierwotna cerkiew. W 1998 roku przeprowadzono gruntowną rekonstrukcję, przybliżając maksymalnie architekturę do tej pierwotnej, z okresu książęcego.

Korzec. Jednym z najważniejszych zabytków tej miejscowości jest dawny klasztor franciszkanów, założony w 1621 roku. I tu mamy całkowity galimatias. Nie wiemy kto założył ten klasztor. Źródła podają imiona dwóch książąt z rodu Koreckich – Samuela i jego brata Jana Karola. Z drugiej strony, źródła podają też, że Samuel był ostatnim z prawosławnych w rodzie, lub też, jako pierwszy, katolik(?). Inna wersja głosi też o istnieniu w Korcu od XI wieku prawosławnego monastyru, który jakoby któryś z Koreckich przekazał franciszkanom. W kronikach można też znaleźć, że Samuel Korecki wybudował dla prawosławnych mniszek klasztor, którego przeoryszą była jego krewna Serafima.

W 1622 roku książę umiera i jego brat, kasztelan wołyński Jan Karol, przekazał zakonnikom katolickim klasztor, którego budowę rozpoczął jego brat Samuel. Prawosławne mniszki przeniesiono do starych zabudowań klasztornych. Jak by tam nie było, w I połowie XVII wieku franciszkanie na pewno mieli już w Korcu swój klasztor, który składał się z murowanego kościoła i piętrowych zabudowań klasztornych, tworzących ze świątynią układ litery „L”. W następnym stuleciu dobudowano klasztorowi piętro.

Dalsza historia tego miejsca jest również skomplikowana. W XVIII wieku klasztor prawdopodobnie został przekazany bazylianom, a po II rozbiorze Rzeczypospolitej zwrócony prawosławnym. Chociaż bardziej znana jest wersja, że franciszkanie dotrwali w swoim klasztorze do 1832 roku, kiedy to konwent skasowały władze carskie. Prawdopodobnie klasztor wówczas spłonął. Dopiero w 1863 roku podjęto odbudowę całego kompleksu, któremu nadano rysy stylu pseudomoskiewskiego. Kościół gruntownie przebudowano na cerkiew: nad fasadą wzniesiono dzwonnicę, nad transeptem – pięć kopuł. Wszystkie te nadbudówki były drewniane i nie bardzo harmonizowały z murowanymi ścianami świątyni. Po franciszkanach właściwie nie pozostało śladu, chyba jedynie barokowy portal z kolumnami. Niektórzy wprawdzie twierdzą, że główna relikwia cerkwi – ikona Matki Bożej Wspomożycielki Grzeszników – pochodzi z czasów Samuela Koreckiego. Ale inni są zdania, że jest to już późniejsza kopia XVI-wiecznego obrazu.

Przebudowę ukończono w 1880 roku, gdy cerkiew ostatecznie ozdobiono freskami. Natomiast klasztor pozostał bez większych zmian. Podczas kolejnych wojen światowych klasztor pw. Świętej Trójcy ucierpiał od działań każdej z walczących stron, jednak zakonnice go nie opuszczały. W okresie pokoju dziwnym trafem klasztor przetrwał wszystkie fale kampanii antyreligijnych i nie był ani przez chwilę zamknięty. A nawet więcej – w 1984 roku klasztor otrzymał stauropigię – bezpośrednie podporządkowanie patriarchatowi moskiewskiemu.

Pofranciszkański klasztor w Korcu (fot. Dmytro Antoniuk)

Przyznam szczerze – nie zdobyłem się na odwiedzenie klasztoru w poszukiwaniu pozostałości dawnych wieków. Znając słynny „przyjazny” stosunek moskiewskich prawosławnych do ludzi z aparatem fotograficznym, po prostu nie chciałem tracić czasu i pojechałem dalej. Może był to błąd, może tam coś interesującego pozostało. Przynajmniej sklepione korytarze – spróbuję tu jeszcze powrócić. W świątyni też nie miałem odwagi robić zdjęć, widząc stosowny zakaz na drzwiach wejściowych.

Dodam, że w Korcu oprócz licznych cerkwi drewnianych możemy zwiedzać ruiny zamku, pałacu Czartoryskich (liceum) i kościół św. Antoniego.

Pofranciszkański klasztor w Krzemieńcu (fot. Dmytro Antoniuk)

Naprzeciwko kolegium jezuitów w „Atenach wołyńskich” – Krzemieńcu leży znacznie mniejszy, ale sądząc z wyglądu starszy zespół dawnego klasztoru franciszkanów. W I połowie XVI wieku królowa Bona wystawiła w tym miejscu kościół parafialny, który staraniem biskupa łuckiego Marcina Szyszkowskiego w 1606 roku przekazano Braciom Mniejszym. Za lat trzydzieści znaleźli oni sobie możnych fundatorów – książąt Wiśniowieckich i Zbaraskich. Z ich fundacji powstały zabudowania piętrowego klasztoru w kształcie litery „L”, przylegające do murowanego kościoła. Prostokątna kaplica po prawej od głównej nawy – to prawdopodobnie pozostałości po pierwotnym kościele królowej Bony. W XVIII wieku świątynię rozbudowano, dobudowując lewą nawę i stylową dzwonnicę. Jej charakterystyczne elementy zdobnicze pozwalają przypuszczać, że budowniczym był Paweł Giżycki. Klasztor otaczał mur, w którego niszach umieszczono stacje Drogi Krzyżowej.

Franciszkanie w Krzemieńcu, oprócz duszpasterstwa, utrzymywali szpital dla biednych i wspomagali Uniwersytet Wileński. Jak wszystkie katolickie świątynie Krzemieńca, franciszkanów skasowano w 1832 roku, a zabudowania i świątynię przekazano na prawosławną cerkiew św. Mikołaja. Car Aleksander II przekazał cerkwi w darze srebrną pozłacaną monstrancję. Później zbudowano tu ikonostas, który przysłonił ołtarz główny z XVIII wieku. Pozostał on w świątyni do dziś. Niestety, proboszcz zabronił mi robienia tam zdjęć, ponieważ nie miałem „błogosławieństwa metropolity”. Prawdopodobnie z okresu franciszkańskiego pochodzi zachowana płaskorzeźba św. Onufrego w lewej nawie i dwa feretrony z późniejszymi ikonami prawosławnymi (też tam stoją).

W ostatnich latach prawosławni duchowni wybudowali sobie „plebanię”, która na szczęście nie zepsuła architektonicznej całości obiektu. Szpeci świątynię natomiast bania nad nawą główną.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 8 (300) 25 kwietnia – 14 maja 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.