Zakład Ojców Jezuitów w Chyrowie. Część II

-a A+

Majestatyczna budowla

Zamierzając utworzenie potężnego zakładu naukowego, jezuici wykorzystywali maksymalnie istniejące możliwości i w krótkim czasie wybudowali nie tylko olbrzymi gmach szkoły, ale też cały zespół budowli, zapewniających zakładowi samowystarczalność. Było to właściwie małe państewko z własną infrastrukturą i gospodarką. Zespół budowli składał się z gmachu głównego, kaplicy, budynków i zabudowań pomocniczych, części gospodarczej oraz licznych elementów dekoracyjnych zdobiących Zakład i nadających mu piętno niepowtarzalności. Największe znaczenie w tym zespole nadawano, oczywiście, gmachowi głównemu, którego wymiary miały przewyższyć największe kolegia w Europie.

Otóż budownictwo rozpoczęło się w sierpniu 1883 roku. Nad pracami budowlanymi czuwał osobiście architekt Antoni Łuszczkiewicz. Nie dane mu było jednak ujrzeć wykończenie budowy własnego dzieła, gdyż 14 grudnia 1886 roku zmarł. Chyrowski zakład stał się więc jego ostatnim projektem. Po śmierci Antoniego Łuszczkiewicza budowę kontynuował architekt z Tarnopola Jan Zakrzewski. Wprowadził do projektu kilka zmian, z których najważniejszą była rezygnacja z budowy kaplicy na dziedzińcu budynku.

Budowa na początku posuwała się dość wolno. Przed zimą 1883 roku ukończono połowę gmachu przyszłego kolegium, czyli skrzydło tylne. Chyrowska cegielnia nie nadążała wypalać potrzebnej ilości cegły, dlatego w roku następnym jedynie wykończono tę część i założono fundamenty pod drugą połowę gmachu.

Budowę kolegium ukończono w 1885 roku. 15 sierpnia 1885 roku ojciec Jackowski dokonał poświęcenia budynku i wkrótce zamieszkali w nim pierwsi jezuici. Wykończono również lewe skrzydło, prawe zaś zdążono nakryć dachem. W 1886 roku zostały wykończone obydwa skrzydła gmachu, co umożliwiło przyjęcie pierwszych uczniów. Pierwszy rok nauki w Zakładzie Ojców Jezuitów rozpoczął się więc 15 września 1886 roku.

W roku następnym wybudowano przednie skrzydło gmachu, i budynek przyjął formę kwadratu, wewnątrz którego powstał przestrzenny dziedziniec o wymiarach 68 na 60 metrów. Następnie przednie skrzydło zostało poszerzone o dwa pawilony. W 1888 roku wybudowano i wykończono lewy pawilon, w następnym roku wybudowano i nakryto dachem prawy. Gmach był już prawie wykończony, gdy 6 marca 1890 roku nagle wybuchł wielki pożar, który strawił wszystko oprócz murów. Pożar powstał wskutek nieostrożności robotników, którzy wykonywali prace wewnątrz budynku. Ogień gasili strażacy z Dobromila, Sambora i Niżankowic z czynnym udziałem zakonników i uczniów Zakładu. Cały następny rok trwały prace restauracyjne i już przed jesienią Zakład całkowicie odbudowano.

Tylne skrzydło gmachu, mieszczące kolegium, miało długość 88 metrów, od niego ciągnęły się dwa skrzydła konwiktu o długości 84 metrów, ściana przednia wraz z pawilonami miała długość 172 metrów. Wysokość budynku stanowiła 25 metrów. Łączny koszt całej budowy wraz z przyległymi zabudowaniami przekroczył wcześniejsze szacunki i wyniósł 780 000 złotych reńskich.

W tym kształcie Zakład funkcjonował niewiele ponad 10 lat, i można go takim, nawet teraz, oglądać na niektórych fotografiach. Wkrótce jednak jezuici stanęli przed problemem, że nawet w tak olbrzymim budynku brakuje pomieszczeń, dlatego rektor Kazimierz Stefański w 1904 roku zadecydował o dobudowaniu jeszcze jednego skrzydła oraz kaplicy. Zaprojektował te pomieszczenia lwowski architekt Edgar Kováts, budową zaś zajęła się firma znanego architekta ukraińskiego Jana Lewińskiego. Kilka lat wcześniej ta właśnie firma wybudowała we Lwowie Teatr Wielki.

Budowę rozpoczęto w maju 1904 roku i przed zimą wzniesiono mury. Specjalną konstrukcję metalową dla sklepienia dachu wykonała fabryka Zieleniewskiego w Krakowie. W zimie prowadzono prace wewnątrz budynku, między innymi sporządzono żelbetowe stropy między kondygnacjami, zaprojektowane przez znanych architektów Sosnowskiego i Zachariewicza, a w pierwszej połowie 1905 roku nakryto korytarze i wykończono pomieszczenia. Do dekoracji ścian został użyty korek z fabryki w Mödling w Austrii, płyty zaś do podłogi dostarczyła fabryka Schattauera w Wiedniu. Ogrzewanie centralne zainstalowała firma „Chylewski – Hruby” ze Lwowa.

Ostatecznego wyglądu budynek nabrał w 1911 roku, po 25 latach istnienia Zakładu, gdy została wykończona wieża kaplicy. Jako owoc wieloletniej pracy, pośród małego miasteczka Chyrów, stanął trzypiętrowy budynek o wysokości 25 metrów i 772 metry w obwodzie. Nie licząc strychu, korytarzy i różnych pomieszczeń służebnych, gmach liczył 327 pomieszczeń, zaś korytarze, o szerokości 3 metrów, miały łączną długość 1980 metrów.

W 1907 roku we Lwowie odbył się prestiżowy przyrodniczo-lekarski konkurs, na którym przedstawiono różne projekty. Projekt Zakładu w Chyrowie otrzymał wówczas złoty medal.

Gmach Zakładu Ojców Jezuitów w Chyrowie ma skomplikowaną formę. W podstawie ma kwadrat, którego skrzydło frontalne zostało wydłużone o dwa pawilony. Prostopadle do lewego pawilonu dobudowano jeszcze jedno skrzydło, które kończy się kaplicą. Faktycznie gmach Zakładu – to pięć złączonych ze sobą budynków i kaplica.

Wybudowano go w stylu neorenesansu, popularnym wówczas w Austrii. Styl ten łączy w sobie najlepsze tradycje włoskiego renesansu: charakterystyczne ciążenie ku symetrii, dzielenie fasady na mniejsze segmenty, prostokątny dziedziniec, wykorzystanie w dekoracji pilastrów, rustyków, kasetonów. Zazwyczaj w budowlach neorenesansowych stosowano też pewne elementy baroku.

Oglądając gmach Zakładu w Chyrowie można zauważyć, że jego fasada nie wyobraża linii ciągłej, lecz jest rozczłonkowana specjalnymi występami na mniejsze segmenty, które noszą nazwę ryzalitów. Głównym celem użycia tego sposobu jest urozmaicenie linii fasady i ułatwienie w percepcji wizualnej wizerunku budowli.

Ryzality występują na całym obwodzie budynku. Na fasadzie możemy oglądać cztery ryzality. Centralny ryzalit, szerokości jednego okna, obejmował wejście główne i był zwieńczony specjalną nadbudową – frontonem, na którym widniał herb Zakonu Jezuitów. Fronton zdobiły dekoracyjne szczegóły – rozety w kształcie kwiatów, główka cherubina i wazy z floresami. Wieńczyła go figura patrona Zakładu – św. Jozafata, przywieziona z Wiednia i ustawiona w 1904 roku.

Tylne skrzydło miało trzy ryzality. W kątowych ryzalitach tego skrzydła były wnęki na figury świętych. Część środkową bocznych skrzydeł zdobiły od strony dziedzińca dwa wielkie ryzality, mieszczące klatki schodowe. Dwa małe ryzality umieszczono również w centrum przedniego i tylnego skrzydła. Nad przednim znajdował się fronton z zegarem, uwieńczony rzeźbą Anioła Stróża i barokowymi wazami.

Wszystkie wspomniane wyżej ryzality, oprócz zakończonych frontonami, wyróżniały czterospadowe dachy, dzięki którym wyróżniały się one na tle budynku. Swój ryzalit posiadało również najnowsze skrzydło – znajdował się z tylnego boku i był zwieńczony tarasem.

Gdy chodzi o zdobnictwo, była już mowa o figurach i dekoracji frontonów. Parter był wzdłuż całego budynku oddzielony od reszty kondygnacji gzymsem i ozdobiony rustyką.

Ważna pod względem estetycznym była dekoracja okien. Okna parteru miały kształt półokrągły, okna zaś pierwszego i drugiego piętra – prostokątny. Wszystkie okna pierwszego i drugiego piętra obramowano gzymsami okiennymi, które pierwotnie w architekturze miały chronić je od deszczu, ale później pełniły przeważnie funkcje ozdobne. Nad oknami pierwszego piętra wyglądały jak zwykły gzyms, zaś nad oknami drugiego piętra były to gzymsy tzw. „uszate” czyli z występami po bokach. Na ryzalitach można też zobaczyć gzymsy okienne trójkątne i półokrągłe lub z zamkowymi kamieniami pośrodku.

Między budynkami i dachem położono gzyms, zaś dach nakryto dachówką z cegielni, założonej w Chyrowie przez ojców jezuitów. Na całym dachu umieszczono kwadratowe dwuspadowe okna dachowe w zakopiańskim stylu, z wyjątkiem nowego skrzydła, które miało okna okrągłe, ozdobione barokowymi floresami.

Najbogatsza pod względem dekoracji była fasada nowego skrzydła. Przestrzeń między oknami zdobiły imitacje kolumn – pilastry, nad oknami pierwszego piętra umieszczono na przemian półokrągłe i proste gzymsy, zaś w gzymsach okiennych drugiego piętra – wyobrażenia ludzkich twarzy, maszkarony.

Kolegium wewnątrz otrzymało w zasadzie plan korytarzowy, w którym korytarze z pomieszczeniami po jednej stronie biegną wzdłuż wewnętrznego obwodu budynku. Jedynie w skrzydle tylnym, gdzie mieściło się kolegium, pomieszczenia są po obu stronach korytarza.

Osobliwością korytarzy są sklepienia krzyżowe z zaniżonymi arkami. Klatki schodowe w budynku rozmieszczono w narożnikach kwadratu i w ryzalitach bocznych skrzydeł. Wśród pomieszczeń szczególnie bogate zdobienia miał stary refektarz, znajdujący się w prawym skrzydle. Miał on sufit z hebanu i trzy pary ark, opartych na żeliwnych kolumnach. Nie ustępuje mu nowy refektarz mieszczący się w nowym skrzydle. Sufit tej sali składa się z 400 dekoracyjnych kasetonów ze stiukami w kształcie kwiatów. Podobny sufit, lecz bez kwiatów, miały sale na pierwszym i drugim piętrze tego skrzydła, a także sala nad kaplicą.

W prawym pawilonie ustawiono dwa rzędy kolumn. Na parterze i pierwszym piętrze kolumny były z metalu i posiadały ornament egipski, na drugim piętrze były drewniane i bez ozdób. Sale te również cechowały szerokie betonowe kasetony, powstałe ze skrzyżowania belek na kolumnach. Prócz tego poszczególne sale zdobiły freski i płyty mozaikowe.

Jak już wspomniałem, gmach Zakładu w Chyrowie wygląda majestatycznie. Spróbujmy dociec dlaczego, i co sprawia, że tak się dzieje, oraz na ile skala Zakładu jest współmierna z innymi współczesnymi mu budowlami. Nie mają tu, oczywiście, sensu dokładne pomiary – żeby porównać te budowle, by określić wielkość fasady, wystarczy przecież oko ludzkie. Stając przed Zakładem, zobaczymy budynek w kształcie litery L, którego długość, łącznie z kaplicą, stanowi 220 metrów. Otóż, pod tym względem, Zakład zostawia daleko poza konkurencją główne budowle Królestwa Galicji i Lodomerii, na którego obszarze został wybudowany. A więc, długość fasady gmachu Sejmu Galicyjskiego, w którym obecnie mieści się Uniwersytet Lwowski, mierzy 110 metrów Niewiele większy jest gmach Politechniki Lwowskiej – 112 metry. Pałac Namiestnikowski we Lwowie, w porównaniu z Zakładem, wygląda miniaturowo – długość jego fasady wynosi zaledwie 60 metrów. W kraju nie było więc budowli, która dorównywałaby wielkością chyrowskiemu Zakładowi.

W granicach Ukrainy przewyższa go swymi wymiarami jedynie gmach główny Politechniki w Kijowie, którego łączna długość fasady wynosi 386 metrów, natomiast gmach główny Uniwersytetu im. T. Szewczenki ma 145 metrów. Faktycznie dłuższą linię fasady ma carska rezydencja w Kijowie – Pałac Maryjski – 260 metrów (80 m – część centralna). Ale pałac ma tylko jedno piętro, zaś fasada nie stanowi jednej bryły, gdyż przecinają ją piętrowe galerie. Podobne galerie zdobią pałac Potockich w Tulczynie. Ten trzykondygnacyjny pałac w okresie swego rozkwitu miał 335 metrów, łącznie z parterowymi galeriami, łączącymi poszczególne części pałacu. Obecnie jedna z galerii jest w ruinie, ale nawet bez niej całość fasady przeciąga się na 205 metrów.

W tym jednak czasie, gdy budowano Zakład w Chyrowie, znajdował się on po drugiej stronie granicy Kijowa i Tulczyna, w Cesarstwie Austro-Węgierskim. Dlatego jest rzeczą logiczną porównać go z głównymi budowlami imperium Habsburgów. Złożona w swej strukturze rezydencja zimowa Habsburgów, Hoffburg, przewyższa, oczywiście Chyrów, gdyż linia fasady wynosi 480 metrów, ale już letnia rezydencja monarchów austriackich Schonbrunn ustępuje Zakładowi – jego długość wynosi 180 metrów.

Wróćmy do Imperium Rosyjskiego, by porównać wymiary konwiktu chyrowskiego z rezydencjami rosyjskich carów. Słynny Pałac Zimowy, w którym obecnie mieści się Ermitaż, ma długość 210 metrów, a więc ustępuje Zakładowi w Chyrowie. Carska rezydencja w Peterhoffie ma 281 metrów, ale podobnie jak Pałac Maryjski, fasada nie ma jednolitego poziomu, gdyż jej dwa skrzydła są znacznie mniejsze, niż część centralna.

I na zakończenie, porównajmy konwikt chyrowski z największą czynną królewską rezydencją w Europie, czyli z rezydencją królów brytyjskich – Pałacem Buckingham. Ma on formę kwadratu, którego część przednia mierzy 110 metrów długości, czyli o połowę mniej niż w Chyrowie!

Bohdan Sywanycz
Tekst ukazał się w nr 3 (295) 13-26 lutego 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.