Trzy herby jednego miasta

-a A+

Koniecznym atrybutem każdego państwa jest herb, hymn i flaga. Od miast wymaga się przynajmniej herbu.

Chociaż posiadanie własnej flagi też jest mile widziane. Iwano-Frankiwsk, dawny Stanisławów, jest pod tym względem w porządku. Miasto posiada dwa herby – wielki i mały – oraz własny sztandar. Te atrybuty pojawiły się nie na pustym miejscu i mają solidne podłoże historyczne.

Rycerski spadek
Pierwsze herby pojawiły się w średniowieczu i zawdzięczają to rycerzom, a raczej ich zbroi. Żeby w jakiś sposób ochronić się od broni siecznej, rycerze zakuwali się w kupę żelaza. Stawało się to niezręczne na polu walki, bowiem twarz rycerza pozostawała niewidoczna i trudno było odróżnić „swego” od wroga. Rycerze zaczęli nanosić na swe tarcze pewne charakterystyczne rysunki, które z czasem przejmowali ich słudzy i giermkowie. Z czasem zrodziła się heraldyka – nauka, która zajmowała się rejestrem istniejących herbów i ich odmian. „Specjalistami” od heraldyki byli heroldowie, którzy sprawdzali pochodzenie i herby uczestników turniejów rycerskich.

Wkrótce herby zeszły z rycerskich zbroi. Zaczęto wybijać je na monetach, grawerowano na pieczęciach, rysowano na sztandarach i dekorowano nimi mury forteczne. Zaczynając od XII wieku miasta europejskie uwalniają się stopniowo spod władzy feudałów i wprowadzają własne herby. Odtąd każdy dokument magistracki pieczętowano herbową pieczęcią, dumnie ozdobioną herbem miejskim.

Królewski dar
14 sierpnia 1663 roku król Jan II Kazimierz potwierdził przywilej nadania prawa magdeburskiego miastu Stanisławów. Monarcha również nadał miastu herb. Oto urywek z przywileju miejskiego:

„…Oprócz tego nadajemy wspomnianemu miastu herb: bramę z trzema wieżami, a w otworze bramy – znak najdawniejszego rodu szlacheckiego – potrójny krzyż „Pilawa”. Jego rysunek wyraźnie i dokładnie wykonał artysta wewnątrz naszego dyplomu. Herbu tego macie używać zawsze, jako i teraz, i w przyszłości, mieć go na swych pieczęciach, odciskać go na swych dokumentach, tajemnych i głoszonych, które będą wydawać urzędnicy tego miasta, a także na sądowych procesach i wyrokach, jak również wszystkie listy mają być nim opieczętowane i potwierdzone…”.

Do nas dotarła duża ilość późniejszych wersji herbu miejskiego, ale wszystkie są czarno-białe. Stąd plątanina co do kolorów heraldycznych. Współcześni historycy i krajoznawcy powinni przynajmniej jednym okiem spojrzeć na ten dokument. Niestety oryginał przywileju zaginął w wieku XIX, jednak w dziale rękopisów Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie zachował się drugi egzemplarz dokumentu. Stanisławowscy krajoznawcy przed kilkoma laty skierowali do Krakowa prośbę o kopię dokumentu, ale odpowiedź dotąd nie nadeszła.

Otóż, jak głosi przywilej, herb miejski przedstawiał otwartą bramę z trzema wieżami, zaś w jej otworze umieszczono herb Potockich – Pilawę. Heraldyczne tłumaczenie tego herbu jest proste. Brama z wieżami symbolizuje fortecę, którą założyli Potoccy dla obrony Kresów Rzeczypospolitej. Herb Pilawa wyraźnie wskazuje na założycieli miasta. Na początku XVII wieku ród Potockich podzielił się na dwie linie: „srebrną” i „złotą”, w zależności od koloru potrójnego krzyża. Z czasem „złoci” Potoccy rozmnożyli się znacznie i stali się drobną szlachtą. Natomiast „srebrni” dorobili się fortuny i posad w Rzeczypospolitej, Austrii, a nawet w Imperium Rosyjskim. Założyciel Stanisławowa należał do „srebrnej” linii, i dlatego Pilawa w herbie była w kolorze srebrnym.

Istnieje pewna intryga wokół bramy herbowej. Współczesny historyk Zenowij Fedunkiw w książce „Herby Iwano-Frankowska (Stanisławowa)” wysunął hipotezę, że fortyfikacje w herbie powstały nieprzypadkowo, i swym kształtem przypominają Bramę Halicką stanisławowskiej fortecy. Niestety jej wizerunek nie zachował się do naszych czasów. Według mnie, nie odpowiada to rzeczywistości. W ówczesnej Europie panował już bastionowy system obronny, zaś przedstawiona brama z wieżyczkami była już od dawna anachronizmem i wspaniałym celem dla artylerii oblężniczej. Bramy miejskie z XVII wieku, które zachowały się w Dubnie i Zbarażu, mało przypominają herb Stanisławowa.

Austriacy kilkakrotnie wprowadzali do miasta „swoje” herby, ale zawsze były one wersjami starego symbolu miasta. Wysokość i ilość wież, kształt strzelnic i kolory heraldyczne wiązały się często z artystycznymi upodobaniami artysty. Żeby skończyć z tą anarchią, polski krajoznawca Józef Zieliński przeprowadził gruntowne badania historycznych wizerunków herbu miejskiego, i 10 marca 1938 roku zatwierdzono ostatecznie państwowy herb Stanisławowa. Niestety, nie przetrwał długo.

Klucz z kartą perforowaną
W czasach sowieckich miasto w ogóle nie posiadało swego herbu. Oficjalnym wizerunkiem miasta był ratusz stanisławowski, który przedstawiano przy każdej nadającej się (i nie zawsze) okazji. Oficjalny herb miasta pojawił się dopiero w 1986 roku w przededniu 325. rocznicy założenia miasta. Wybrano i zatwierdzono projekt artysty Mykoły Sarapina i architekta Wasyla Koropczuka.

Na czerwonym tle przedstawiono złoty klucz, z bogato ornamentowaną głowicą i czymś w rodzaju karty preferowanej na krzywce. Klucz przecinają dwie faliste wstęgi. W górze – nieproporcjonalnie małe sierp i młot i napis: „Iwano-Frankowsk”. Historycy twierdzą, że ten herb narusza chyba wszystkie kanony heraldyki. Miał on jednak niewątpliwą zaletę, ukazywał bowiem pełną informację o mieście i regionie Przykarpacia w całości. Oto fragment wyjaśniającego dokumentu:

„Herb został wykonany w barwach państwowych Ukraińskiej SRR. Barwy tarczy – czerwona i błękitna – odpowiadają kolorystyce sztandaru republiki. Razem z sierpem i młotem barwy mają świadczyć, że Iwano-Frankowsk jest nieodłączną częścią USRR. Klucz symbolizuje miasto jako geograficzne, ekonomiczne, administracyjne i kulturowe centrum Przykarpacia. Ornament haftu przedstawia twórczość ludową mieszkańców regionu. Wieża była symbolem historycznej przeszłości, koło zębate i karta perforowana świadczą o przekształceniu miasta w przemysłowego giganta. Dwie faliste złote linie miały wywoływać skojarzenie z położeniem miasta pośród dwóch Bystrzyc”.

Jednak i ten herb zakończył swój żywot wraz ze Związkiem Radzieckim. Dziś można go oglądać jedynie na murze wojskowej przychodni przy ul. Szpitalnej.

Archanioł w towarzystwie ptaków
Na początku lat 90. komunistyczny herb stał się nieaktualny. Wówczas Rada miejska ogłosiła konkurs na nowy symbol miasta. Swe prace nadesłało wielu amatorów-entuzjastów, w większości heraldycy-grafomani. Czego tylko nie było w tych propozycjach: był kamieniarz burzący pierwotną bramę; był brezentowy namiot; nazistowski orzeł, liczne wizerunki ratusza, wieże wiertnicze itd. Oryginalny projekt przysłał akademik Grabowiecki – w otwartej bramie stała koronowana kawka (symbol Galicji), a trzy wieże przypominały przewrócone ule.

Wreszcie 17 lutego 1995 roku Rada miasta przyjęła mały i duży herby miasta. Za podstawę wzięto projekt herbu artysty malarza Iwana Marczuka, który otrzymał za niego premię 25 milionów ówczesnych karbowańców.

Mały herb był bardzo podobny do herbu z czasów polskich. Zmienił się jedynie kształt tarczy (z francuskiej na hiszpańską) i zamiast Pilawy w otwartej bramie stał Archanioł Michał. Bramę znacznie powiększono, gdyż archanioł w starej się nie mieścił.

Po co ta roszada? Przede wszystkim z motywów politycznych. „Pilawa” była rodowym herbem magnackim Potockich, których wielu obywateli uważało za gnębicieli narodu ukraińskiego. Niektórzy „fachowcy” nawet łączyli trzy wieże z trzema setkami kozaków, których Polacy wymordowali podczas bitwy pod Beresteczkiem. O tym, że to właśnie Potoccy założyli miasto, woleli jakoś nie wspominać, lub nawet tę wersję odrzucali.

Na patrona miasta „wyznaczono” Archanioła Michała, ponieważ wiatrowskaz na szczycie wieży ratuszowej miał kiedyś jego postać. Faktem, że Archanioł jest już symbolem Kijowa, patronem zaś Stanisławowa był św. Wincenty, jakoś się nie przejmowano.

Do herbu dodano kamienną koronę o trzech zębach, co wyjaśniono tym, że „Iwano-Frankowsk należy do miast europejskich, których patronką była grecka bogini Tyche”. Co to ma do rzeczy, nikt nie wiedział.

Wielki herb od małego odróżniają dwa ptaki trzymające tarczę – kawki, symbolizujące Galicję. Przedstawiono je jednak tak, jakby wycierały sobie łapy o tarczę. A może mi się tylko tak wydaje?

Iwan Bondarew
Tekst ukazał się w nr 1 (293) 15-29 stycznia 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.