Klasztor reformatów czeka na odrodzenie

-a A+

Na konferencji prasowej 19 października przewodniczący Lwowskiej Rady Obwodowej Aleksander Hanuszczyn poinformował, że w ramach długotrwałego programu „Polska – Białoruś – Ukraina” na lata 2014–2020 w roku 2017 sfinansowano 17 projektów. 10 z nich realizowanych będzie we współpracy z polskimi i białoruskimi sąsiadami Ukrainy.

6,5 mln euro zostanie przeznaczonych w 2018 roku na kilka przyrodniczych, historyczno-kulturowych i turystycznych projektów. Nazwa jednego z projektów brzmi: „Wykorzystanie potencjału spuścizny historycznej zakonu reformatów do rozwoju turystyki i życia społeczno-kulturowego Polski i Ukrainy”. Partnerem ze strony ukraińskiej występuje kuria archidiecezji lwowskiej kościoła rzymskokatolickiego, do której należy obecnie zaniedbany i zamknięty klasztor oo. reformatów w Rawie Ruskiej. Na renowację klasztoru przeznaczono ponad 2 mln euro.

Na wyjeździe z Rawy Ruskiej w kierunku Polski stoi wspomniany klasztor, założony w 1725 roku przez starostę bełskiego Grzegorza Rzeczyckiego. Murowane budynki klasztoru i kościoła Michała Archanioła wystawiono według projektu Paolo Fontany. Barokowe ołtarze w kościele były wykonane przez Sebastiana Wolskiego i Tomasza Grońskiego, zaś barokowe XVIII-wieczne freski – przez Jana Ptaszkowskiego. Między innymi, fresk na arce tęczowej kościoła powtarza motyw z kościoła reformatów w Dederkałach Wielkich na Ziemi Tarnopolskiej. Z tą różnicą, że tam został odnowiony, a tu jest całkowicie zaniedbany. Malowidło przedstawia adorację Krzyża Pańskiego przez św. Dominika i św. Franciszka.

Klasztor reformatów w Rawie Ruskiej, wnętrze (fot. Dmytro Antoniuk)

O historii tego konwentu wiadomo niewiele. Został skasowany przez Austriaków w końcu XVIII w. W latach 1907-1909 proboszczem był tu o. Narcyz Turchan, który zginął śmiercią męczeńską w obozie w Dachau w 1942. W 1999 roku papież Jan Paweł II beatyfikował męczennika. W okresie sowieckim teren klasztoru zajmowała kolumna samochodowa, a w samym klasztorze mieściły się jej biura. Dziś stoi opuszczony i wymaga gruntownego remontu. Zabytek przekazano rzymskim katolikom Rawy Ruskiej, ale pieniędzy na renowację na razie nie ma.

Nie zastałem niestety proboszcza kościoła katolickiego w Rawie Ruskiej, który ma klucze, więc dostałem się do wnętrza klasztoru przez okno. Poruszanie się po ciemnych (nawet w dzień) i pustych korytarzach – jest dość nieprzyjemne. Ale nie żałowałem, ponieważ w kościele zachowały się resztki XVIII-wiecznych fresków: św. Apostoła Andrzeja na parterze przy wejściu do świątyni, kolejne – na piętrze przy wejściu na chór. Widoczne są pozostałości interesującej sztukaterii. W kościele zachowały się unikatowe malowidła z XIX wieku, przedstawiające Chrystusa i świętych. Takich fresków nie widziałem nigdzie indziej na Ukrainie. Są tu też resztki konfesjonałów, ławek i stalli z prezbiterium. Na frontonie świątyni – słabo widoczne postacie św. Antoniego i św. Franciszka. Mam nadzieję, że za kilka lat nie poznam tej ruiny, przywróconej do życia.

Klasztor oo. reformatów nie był jedyny w mieście. Koło rynku przy drodze na Potelicz stoi klasztor ss. dominikanek, założony około 1880 roku. Gdy dzięki różnym dobroczyńcom, wśród których byli cesarz Franciszek Józef I i księżna Elżbieta (Sisi), zgromadzenie otrzymało odpowiednie fundusze, wybudowano neogotycką kaplicę i przy niej parterowy konwent, którego większość pomieszczeń przeznaczono na szkołę dla dziewcząt. Szybko zabrakło w nim miejsca, więc konwent rozebrano i w 1909 roku wybudowano nowy piętrowy klasztor. Wkrótce uczęszczało tu 630 dziewcząt, w tym z rodzin żydowskich. Oprócz dziewcząt siostry uczyły czytania i pisania osoby dorosłe. Kaplicę zdobił neogotycki ołtarz, który obecnie znajduje się w kościele w Potyliczu.

Podczas I wojny światowej dominikanki urządziły w klasztorze szpital, okazując pomoc zarówno austriackim żołnierzom, jak rosyjskim. Po wznowieniu nauki po I wojnie w latach 1921–1922 nauczycielką w szkole była s. Julia Rodzińska, która w 1945 roku zmarła w niemieckim obozie Stutthof i została beatyfikowana wspólnie z o. Narcyzem Turchanem.

W 1939 roku sowieci rozlokowali w klasztorze sztab wojsk pogranicznych, a krzyż na kaplicy zastąpili pięcioramienną gwiazdą. Gwiazdę z kolei utrącili w 1941 roku Niemcy. Prawdopodobnie w okresie wojny powróciły tu ss. dominikanki. Ostatecznie w 1944 roku zostały stąd wypędzone, a w klasztorze umieszczono dom dziecka. Potem była tu szkoła jazdy i szkoła średnia, którą obecnie przekształcono w gimnazjum. Dziękuję jego dyrektor Iwannie Dańkiewicz za oprowadzenie po budynku, który w całości zachował wygląd klasztoru. Niestety kaplica została podzielona na kondygnacje i teraz na dole jest sala sportowa, a na górze – aula.

Jadąc z Rawy Ruskiej w kierunku Bełza, na 21 km trafimy do najmniejszego miasta na Ukrainie – Uhnowa. Mieszka tu niespełna 800 mieszkańców, ale jest kilka wspaniałych zabytków: cerkiew z unikatowymi freskami, synagoga i olbrzymi kościół parafialny z XVII wieku. Obok kościoła stoi budynek szkolny, w którym od 1873 roku mieszkały i prowadziły naukę ss. felicjanki. Opiekunka kościoła Halina Gubeni pokazała mi na absydzie dawnej kaplicy (też przedzielonej na kondygnacje) ledwo widoczny wizerunek Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Przebija się on przez grubą warstwę tynku – pani Halina żartuje, że dojrzeć obraz mogą tylko ci, którzy nie mają zbyt wielu grzechów.

O historii tego zabytku nie wiadomo prawie nic, oprócz tego, że ss. felicjanki były tu do 1944 roku. Później otwarto tu szkołę średnią, która działa do dziś.

W pradawnym Bełzie – o którym mowa będzie w kolejnych numerach KG – również zachował się klasztor ss. felicjanek z 1867 roku. Mieściła się tu początkowa szkoła dla dziewcząt, oprócz tego siostry doglądały też kościoła „na Zameczku”. To właśnie tam w okresie książęcym stała kaplica z cudowną ikoną Matki Boskiej. Władysław Opolczyk, w obawie przed najazdem Tatarów, w 1382 roku przeniósł ją w głąb Polski i obecnie jest to największa w Polsce relikwia, znana jako obraz Matki Bożej Częstochowskiej.

Tu, w klasztorze ss. felicjanek, w 1951 roku mieścił się sztab akcji wymiany terenów. W wyniku tej akcji Bełz, Sokal i Krystynopol (dziś Czerwonograd) przeszły do ZSRR, Polska zaś otrzymała tereny w Bieszczadach. Ale wówczas już sióstr w klasztorze nie było.

W okresie sowieckim klasztor rozbudowano i umieszczono w nim szpital, który istnieje tu do dziś. Kaplicę z zachowanym frontonem przedzielono na piętra.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 20 (288) 31 października – 16 listopada 2017

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (Fot. Dmytro Antoniuk)
21/06/2013 14:31

Najmniejsze miasteczko na Ukrainie

Oto paradoks: zaledwie dwa kilometry stąd jest granica z Unią Europejską, Polskę widać jak na dłoni – a  jednocześnie to miejsce wydaje się być oddalone od cywilizacji o całe lata. Do tego oddalenia przyczyniły się zniszczone, dziurawe drogi, które w okolicach Sokala są chyba najgorsze w całym województwie lwowskim.

23/09/2014 08:32

25.lecie początku zwrotu kościołów na Ukrainie

W archidiecezji lwowskiej rozpoczęto obchody 25. rocznicy odzyskania świątyń katolickich.

18/11/2017 16:51

Perełki przy granicy

Kontynuując opis perełek architektury, leżących w bezpośredniej bliskości granicy z Polską (w poprzednim odcinku zwiedziliśmy Rawę Ruska, Uhnów i Bełz), posuwamy się dalej w kierunku północnym.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.