Wiśniowieccy. Część 1

-a A+

Znane polskie rody na Wschodzie Rzeczypospolitej

Swój ród Wiśniowieccy wiodą od Rurykowiczów, jeden z nich – Dymitr (Bajda) był hetmanem kozackim, drugi – Jeremi – zaciekłym wrogiem Chmielnickiego, trzeci zaś – Michał Korybut – królem Rzeczypospolitej. Ród, który wygasł w 1744 roku, pochodził z wołyńskiego miasteczka Wiśniowiec, gdzie zachowała się jego rezydencja.

Ten pałac nie na próżno miano za królewski, a Honoré de Balzac, który odwiedził go w 1848 roku nazwał go „ukraińskim wersalem”. Na Wołyniu Wiśniowiec był i pozostaje największą rezydencją magnacką, z porywająca historią, przepełniony wschodnimi skarbami, które kiedyś wypełniały ponad sto komnat pałacu.

Wszystko zaczęło się w 1395 roku, gdy ziemie te otrzymał syn księcia litewskiego Olgierda Dymitr Korybut. Od niego to zaczyna się historia rodów: Zbaraskich, Woronieckich, Nieświeckich i, oczywiście, Wiśniowieckich. Już jego wnuk podpisywał dokumenty jako „pan na Wiśniowcu Wiśniowiecki”.

To właśnie Dymitr Korybut założył podwaliny rezydencji na przeciwnym od miasteczka brzegu Horynia. Tę fortyfikację wiele razy zdobywali Tatarzy. Wreszcie umocnienia przeniesiono na bardziej stromy brzeg rzeki i przez pewien czas istniały dwa zamki – w Starym i Nowym Wiśniowcu. W 1512 roku książę Konstanty Ostrogski zwyciężył Tatarów w bitwie pod tą miejscowością, zwalniając 14 tys. jeńców z jasyru.

Wiśniowiec można w pewnym stopniu uznać za kolebkę Siczy Zaporoskiej. Stąd pochodzi książę Dymitr (Bajda) Wiśniowiecki – jeden z założycieli słynnego niżowego kozactwa zaporoskiego. Jego pomnik ustawiono na wałach zamku. Potomkowie księcia wspólnie z rodem Mniszchów byli, jeśli tak można określić, sponsorami „moskiewskiej awantury” z Łżedymitrem I w roli głównej. Maryna Mniszech wyszła za mąż za Grigorija Otrepiewa w cerkwi Podwyższenia Krzyża św., założonej przez Bajdę pod murami zamku. Do 1944 roku w parku stała „altanka Maryny”, gdzie według legendy odbyły się zaręczyny Maryny i Grigorija.

Wnętrze pałacu (fot. Dmytro Antoniuk)

Nie mniej wyraźny ślad w historii Wiśniowca pozostawił jeszcze jeden książę Wiśniowiecki – wychwalany przez Polaków i przeklęty przez Ukraińców – Jeremi. On jako pierwszy z rodu przeszedł z wiary prawosławnej na katolicką. Na znak lojalności wobec Rzymu książę ufundował obok zamku klasztor karmelitów bosych. On też przebudował i wzmocnił fortyfikacje rodzinnego gniazda. Ale nie zdało się to na nic, bo Kozacy dwukrotnie – w 1648 i 1655 roku – zdobywali zamek, niszcząc go. Na zamku m.in. przez pewien czas przetrzymywano po przegranej bitwie pod Beresteczkiem Bogdana Chmielnickiego. Tatarzy puścili hetmana wolno dopiero po otrzymaniu olbrzymiego okupu. Jednak prawdziwa tragedia rozegrała się dopiero w 1675 roku, kiedy to pod mury miasta nadciągnęła turecka armia pod wodzą Ibrahima Szyszmana. Garnizon bronił się mężnie, ale – wg Mieczysława Orłowicza – z powodu zdrady Żydów twierdza upadła. Wówczas to właśnie Turcy wycięli w pień wszystkich obrońców zamku.

Rozkwit miasta i zamku nastąpił dopiero na przełomie XVII i XVIII wieków za ostatniego z rodu wojewody Michała Serwacego Wiśniowieckiego – jednego z najbogatszych magnatów Rzeczypospolitej. Jego majątek liczył 9 miast i 150 wiosek i był wyceniamy na 14 mln złotych – niespotykaną na tamte czasy sumę!

Na miejscu starego rodowego zamku Jakub Daprès Blangey około roku 1730 wzniósł rezydencję iście królewską, w stylu barokowym. Wojewoda przeniósł tu najcenniejsze rzeczy ze swoich licznych majątków, co dało początek olbrzymiej Wiśniowieckiej kolekcji dzieł sztuki o wysokiej wartości. We wspaniałych komnatach urządzał uczty i bale, którym zazdrościła nie tylko Warszawa, ale i inne stolice.

Gdy stary wojewoda zmarł w 1744 roku, ceremonia pogrzebowa była tak wspaniała, że uważano ją za „pogrzeb wieku XVIII”. Zjechało się wtedy szlachty bez liku, a stypa trwała cztery dni. Księcia złożono w krypcie kościoła karmelitów bosych, krusząc nad jego trumną herb rodowy – symboliczny znak wygaśnięcia linii Wiśniowieckich. Książę nie pozostawił po sobie potomka męskiego.

Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego, mauzoleum rodowe Wiśniowieckich (fot. Dmytro Antoniuk)

Wiśniowiec przypadł w spadku Mniszchom i marszałek wielki koronny Michał Jerzy Mniszech stał się dobroczyńcą całego miasta, w tym rezydencji. Przeniósł się tu i przewiózł ze swych rezydencji niezliczone dzieła sztuki i bezcenne zabytki historyczne. Np. z zamku w Laszkach Murowanych, gdzie niegdyś mieszkała Maryna, przywiózł cały cykl obrazów z życia Dymitra Samozwańca I i jego małżonki, jak również kosztowną karetę z herbem w kształcie splecionych dwóch liter M (Maryna Mniszech) na drzwiach.

Michał Jerzy był bliskim przyjacielem ostatniego króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego. Ten z kolei sprezentował marszałkowi liczne cenne płótna, rzeźby i biżuterię. Marszałek nie pozostał mu dłużny. W 1781 roku przez cztery tygodnie gościł w Wiśniowcu cały dwór królewski z monarchą na czele. Król oczekiwał tu na przyjazd carewicza Pawła I, który podróżował przez Ukrainę do Europy pod pseudonimem hrabia de Nord. Przyszły imperator spędził tu sześć dni i na pamiątkę pozostawił po sobie własnoręcznie wyrzeźbiony podpis na jednym z lichtarzy.

Jeszcze wspanialszy bal urządził Mniszech na cześć króla w 1778 roku, gdy ten jechał na spotkanie z Katarzyną II do Kaniowa. Stanisław August nigdy nie zapomniał tej gościnności i wynagradzał przyjaciela przy każdej okazji. Wszystko to jeszcze bardziej uzupełniało jego kolekcję.

Syn Michała Jerzego, Karol Filip Mniszech, również starał się wszelkimi środkami podtrzymywać wielkopański duch rezydencji. Uzupełniał cenne zbiory: założył gabinet geologiczny ze wspaniałym zbiorem kamieni szlachetnych. W tym okresie – I połowa XIX wieku – w Wiśniowcu było około 1800 obrazów mistrzów europejskich: Canaletto, Veronese, Holbein, Lampi, Rubens, Rembrandt, Cranach i in. Niektóre części kolekcji pochodziły ze zbiorów Wiśniowieckich, Mniszchów, królów Polski i innych dworów europejskich. Biblioteka liczyła 13 tys. woluminów i były tu archiwa najbardziej wpływowych polskich rodów, bezcenne dla naukowców. A już porcelany, sztućców srebrnych, złotych, kosztownych mebli, zbroi i broni, gobelinów – trudno było zliczyć.

Niestety, wszystko ma swój koniec. Po śmierci Karola Filipa majątek powoli niszczał. Synowie dziedzica byli z przekonania kosmopolitami i mieszkali przeważnie w Paryżu, a jeden z nich, Andrzej Jerzy, wywiózł do Francji wiele cennych rzeczy z rodowych zbiorów. Na koniec Mniszchowie sprzedali pałac gruzińskiej księżnej Abamelek, która również systematycznie „oczyszczała” rezydencję ze zbiorów. Nowa właścicielka wywiozła z pałacu 12 wozów czego się dało. Rabunek na jakiś czas ustał, gdy pałac wykupił u Gruzinki Włodzimierz Broel-Plater. Niestety, jemu po prostu nie starczyło kosztów na utrzymanie tak ogromnej rezydencji i w 1873 roku Wiśniowiec przechodzi do rąk kijowskiego kupca greckiego pochodzenia, aferzysty Iwana Tolliego. Ten już bez żadnych skrupułów wyprzedaje na prawo i lewo skarby Wiśniowieckich i Mniszchów. Rosyjskiemu generałowi daje w darze cykl obrazów z Łżedymitrem. Wywozi do Kijowa całą bibliotekę, a do Petersburga – barokowe piece kaflowe (kilka z nich znalazło się na zamku na Wawelu). Organizował nawet otwarte aukcje zbiorów pałacowych. Na krótko majątek dostaje się do rąk rosyjskiego filantropa Pawła Demidowa. Szczerze próbował przywrócić pałacowi złote czasy, uważając go bardziej za muzeum niż rezydencję. Skupywał rozproszone zbiory, uzupełniał własnymi zbiorami. Interesujące, że nawet splądrowane, leżące pod gołym niebem trumny Michała Serwacego i jego krewnych z podziemi spalonego klasztoru karmelitów bosych własnym kosztem przeniósł i pochował na cmentarzu katolickim, urządzając przy tym dawnym właścicielom pałacu salwę honorową.

Niebawem nadciągnęła I wojna światowa. Dziwne, ale wówczas rezydencja prawie nie ucierpiała. Za to już w 1920 roku, gdy w drodze na Warszawę rezydowali tu żołnierze Budionnego, zadali oni pałacowi największych strat. Prawie wszystkie cenne rzeczy z komnat wówczas zaginęły. Przepadło wtedy 45 tys. kafli holenderskich (żaden rysunek nie powtarzał się dwa razy), zdobiących hall pałacu.

W okresie międzywojennym prowadzono tu prace konserwatorskie. Jednym z architektów był Wacław Horodecki. Wtedy umieszczono tu biura administracji. Należy jednak z przykrością stwierdzić, że ostatecznie rezydencja utraciła swój przepych wskutek działań UPA. W lutym 1944 roku weszli oni do Wiśniowca, wymordowali kilkuset Polaków, podpalili kościół karmelitów i pałac. Ruiny kościoła wkrótce rozebrano, a zamek odnowiono, ale tylko z zewnątrz.

Przez długi czas działały tu Dom kultury, szkoła muzyczna i technikum. Dziś cały kompleks pałacowy z parkiem został przekazany organizacji „Zamki Ziemi Tarnopolskiej”, która stara się odrodzić zabytki w swoim obwodzie. W kilku salach zostało już otwarte niewielkie muzeum, ale całość zabytku czeka na renowację.

Do naszych czasów doszły wspaniałe bramy-bliźnięta z pałacu i klasztoru karmelitów (dziś mieści się tu internat), mury obronne dawnego klasztoru i zamku Wiśniowieckich, cerkiew Podwyższenia Krzyża św., zdziczały park, założony przez Dionizego Miklera (Denisa McClaira) i cmentarz katolicki z pochówkami Michała Serwacego Wiśniowieckiego i członków rodu. Porównując z innymi zabytkami Wołynia – to i tak bardzo dużo.

A co dzieje się ze skarbami Wiśniowieckich? Kilka portretów książąt Wiśniowieckich znajduje się w Narodowym Muzeum Historycznym Ukrainy, portret Stanisława Augusta autorstwa Jana Chrzciciela Lampiego – w magazynach Kijowskiego Muzeum Sztuki Zachodniej i Wschodniej im. Hanenków, co nieco z obrazów z pałacu trafiło do muzeów Warszawy i Londynu oraz do paryskich kolekcji prywatnych.

Po 1920 roku w piwnicach kijowskiego budynku Tolliego odnaleziono olbrzymie skrzynie z częścią biblioteki Wiśniowieckich. Prawdopodobnie trafiły do jednej z bibliotek stolicy. Inną część biblioteki odnaleziono w zalanych piwnicach w Petersburgu. Z tego udało się uratować jedynie trzecią część, która prawdopodobnie też znajduje się w którejś z bibliotek w tym mieście.

Po tym, jak administracja rezerwatu historycznego „Wiśniowiec” wygrała grant ambasady USA na odnowienie sali lustrzanej pałacu, prace zostały już prawie ukończone. Jesienią tego roku ma odbyć się uroczyste otwarcie tej sali.

Dmytro Antoniuk
Tekst ukazał się w nr 15 (283) 15-28 sierpnia 2017

17/01/2010 09:21

Kolekcja Klasyczna

Na obszarze ziem Ukrainy wchodzących niegdyś w skład Rzeczypospolitej wielu narodów znajdowała się moc domów szlacheckich – pałaców i dworów, wybudowanych w XVIII i XIX w.

Petro Ławryniuk i Magdalena Andrzejak-Klecha podczas podpisania umowy o współpracy (Fot. Agnieszka Ratna)
25/02/2013 16:27

Wołyńskie osiągnięcia

W rzeszowskiej konferencji, odbywającej się w ramach projektu „Nowe mechanizmy zatrudniania młodzieży”, wzięła też udział grupa ekspertów z Wołynia.

20/06/2013 13:37

Senat przyjął uchwałę w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej

Senat oddał hołd Polakom, którzy 70 lat temu padli ofiarą mordów UPA na Wołyniu. W przyjętej niejednomyślnie uchwale senatorowie określili zbrodnię wołyńską jako "czystkę etniczną noszącą znamiona ludobójstwa". Podkreślili też potrzebę pojednania z Ukrainą.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.