Jak Polacy Charków budowali. Część XL

-a A+

Mineralog, zoolog i fundator placu pod budowę kościoła rzymskokatolickiego w Charkowie – Jan Krynicki (1797–1838)

Wybitny charkowski hellenista Antoni Robert Stanisławski w 1860 roku w warszawskiej „Gazecie Codziennej” umieścił następującą wypowiedź o uniwersytecie w Charkowie: „Nie masz uniwersytetu w Rosji, któryby w dziejach swoich nie przechowywał pamiątki o profesorach ziomkach naszych. Uniwersytet Charkowski, bodaj, czy nie największą liczbę ich posiadał. Pracując w dalekiej od ogniska ojczystego stronie, mało mieli albo i wcale nie mieli oni możliwości dać się poznać w rodzinnym kraju. Wielu z nich, sterawszy siły swoje w zawodzie naukowym, poszli na starość zamieszkać skromne zagrody wiejskie, albo domki na przedmieściach, szczęśliwi myślą, że o ciężko zapracowanym, emerytalnym chlebie, strudzone kości swoje doniosą do spokojnej mogiły: inni niestety, przedwczesną zaskoczeni śmiercią spoczęli. Cmentarz protestancko-katolicki w Charkowie, przechowuje popioły kilku podobnych skromnych pracowników. Serce wzbierało się mi wymownem uczuciem żalu, a łzą zachodziła powieka, ilekroć zdarzyło mi się przechodzić koło ubożuchnych pomników”.

Jednym z takich profesorów Uniwersytetu Charkowskiego, przedwcześnie zmarłym, a dziś całkowicie zapomnianym, był uczony-zoolog Jan Krynicki (1797–1838). Był nie tylko wybitnym naukowcem, ale też patriotą polskim. W czasie pobytu w Charkowie znacznie udzielał się na płaszczyźnie zachowania narodowej świadomości wśród mieszkających w tym mieście Polaków. O ile pewne wspomnienia lub krótkie adnotacje pojawiają się w języku rosyjskim lub ukraińskim, to całkowicie pozostaje zapomniany w Polsce, a także przy miejscowym kościele katolickim, który niewątpliwie swoje powstanie i rozwój zawdzięcza temu człowiekowi.

To właśnie dla charkowskich Polaków profesor Jan Krynicki pod koniec XIX wieku zakupił z własnych oszczędności przy ul. Małej Sumskiej 4 dwie parcele pod budowę, gdzie w następnych latach została wzniesiona obecna katedra pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W 1829 roku wchodził wraz z rektorem Dudrowiczem w skład rady kościelnej, której celem było zabezpieczenie godziwych warunków dla świątyni. Usilnie też zabiegał o przysłanie do Charkowa na stałe rzymskokatolickiego kapłana. Z tej też racji wydaje się dziś sprawą słuszną, aby należycie uhonorować tego wybitnego uczonego i Polaka poprzez choćby odsłonięcie pamiątkowej tablicy na frontonie świątyni. Brak też ciągle gruntownych badań naukowych na jego temat. Pozostaje zatem żywić nadzieję, że niniejsze opracowanie stanie się dźwignią do odrodzenia pamięci o tej postaci.

Jan Krynicki urodził się w 1797 roku w miasteczku Zwienigorodok guberni kijowskiej jako syn Jędrzeja i nieznanej z imienia matki. Brak wiadomości o pierwszych latach jego życia. Pierwsze nauki pobierał w domu rodzinnym, a następnie w gimnazjum księży bazylianów w Humaniu. Po otrzymaniu świadectwa maturalnego w 1819 roku wstąpił na uniwersytet w Wilnie, gdzie studiował na Wydziale Fizyko-Matematycznym, i w 1821 roku uzyskał stopień kandydata filozofii. Tutaj właśnie jako „celujący zdolnościami i zamiłowaniem do nauk” zwrócił na siebie uwagę miejscowego grona pedagogicznego, szczególnie prof. Ludwika Henryka Bojanusa, który ukierunkował jego zainteresowania ku naukom przyrodniczym.

Można też przypuszczać, że to właśnie dzięki protekcji prof. Bojanusa, student Jan Krynicki został przydzielony do pomocy w charakterze asystenta profesorowi wileńskiego uniwersytetu Józefowi Jundziłłowi, z którym odbył w 1821 roku czteromiesięczną podróż naukową po guberni wileńskiej. Profesor wraz ze swym asystentem przemierzył gubernię wileńską w celu zbadania jej flory, a uzyskane wyniki zostały opublikowane w postaci czterech raportów. Badaniom zostały poddane rośliny nasienne, jak i zarodnikowe oraz grzyby. Zgromadzone przez Józefa Jundziłła i Jana Krynickiego zielniki znajdują się obecnie w Kijowie i Krakowie.

Po powrocie z wyprawy młody absolwent uniwersytetu został zatrudniony w Wilnie w charakterze wykładowcy nauki gospodarstwa wiejskiego, jednak nie dane mu było długo pozostać na tym stanowisku.

Będąc jeszcze studentem, Jan Krynicki w 1820 roku wstąpił do zgromadzenia Filaretów, za co w 1823 roku został aresztowany. Był więziony w klasztorze franciszkanów w Wilnie, a po dwóch przesłuchaniach przez komisję śledczą został zwolniony z więzienia 19 kwietnia 1824 roku. Zwolnienie z więzienia stało się możliwe dzięki poręczeniu typografa uniwersyteckiego Józefa Zawadzkiego, jednak nie zwolniło go to od deportacji w głąb Rosji. Zgodnie z wyrokiem Aleksandra I, Krynicki musiał niezwłocznie opuścić tereny polskie, choć mógł podjąć wykłady w języku rosyjskim z zakresu historii naturalnej oraz miał możliwość pracować w ogrodzie botanicznym przy zakładach podobnego typu.

Wraz z tym wyrokiem zaczął się nowy etap w życiu późniejszego profesora Jana Krynickiego. W tym samym czasie na charkowskim uniwersytecie zawakowało stanowisko wykładowcy mineralogii, które dotąd w latach 1821–1825 było zajmowane przez prof. Suchomlinowa. Szukano zatem kadr z Uniwersytetu Wileńskiego. Prof. Feliks Drzewiński polecał na to stanowisko prof. Michała Ławickiego. Równocześnie rektor Imperatorskiego Charkowskiego Uniwersytetu prof. Dudrowicz rozpoczął własne starania o skierowanie do Charkowa młodego wykładowcy Jana Krynickiego. Po przybyciu wraz z innymi skazanymi filomatami do Petersburga Krynicki dowiedział się, że wraz z prof. prawa Ignacym Daniłowiczem otrzymał zatrudnienie w Charkowie. Jeszcze w grudniu 1824 roku obydwaj uczeni wyruszyli do Charkowa. Tutaj Jan Krynicki spędził kolejne 18 lat jako wykładowca mineralogii.

Wiele korespondował z innymi zesłanymi w głąb Rosji filomatami, a od Jana Czeczota miał otrzymać „skrzyneczkę kamieni”, minerałów z okolic Ufy, która dała początek gabinetowi mineralogicznemu przy charkowskim uniwersytecie.

Wykłady z zakresu mineralogii rozpoczął Krynicki w Charkowie z dniem 1 marca 1825 roku. W Sprawozdaniu Fizyko-Matematycznego Wydziału Charkowskiego Imperatorskiego Uniwersytetu pisano o nim, że był to „znający i pracowity wykładowca, zajmujący się własnymi naukowymi badaniami, które opublikował w różnych ówczesnych publikacjach rosyjskich i obcojęzycznych i które przyniosły uczonemu popularność”. Zauważono jednak, że mimo ogromnej wiedzy nie wyróżniał się żywotnością wykładów.

Muzeum Przyrody w Charkowie

Na szczególne uznanie zasługuje fakt uporządkowania, a raczej ponownego przywrócenia przy charkowskim uniwersytecie gabinetu mineralogii, który powstał jeszcze w 1807 roku dzięki hrabiemu Sewerynowi Potockiemu. To właśnie hrabia Potocki zakupił dla uniwersytetu dwie duże kolekcje minerałów. Gdy w 1825 roku gabinet mineralogiczny został przydzielony Krynickiemu, uczony zastał tam brak opisów zbioru, a eksponaty znajdowały się w całkowitym chaosie. Wraz ze swym pomocnikiem Prawickim prof. Jan Krynicki nieprzerwanie przez 16 miesięcy pracował nad uporządkowaniem i sklasyfikowaniem zbiorów. Ogólnie Krynicki sklasyfikował i opisał 6125 oddzielnych okazów minerałów przywiezionych do uniwersytetu w różnych latach. Ponadto w gabinecie odkrył szereg skamielin, które przekazano do geologicznego gabinetu. Sam równocześnie nabywał nowe okazy dla gabinetu.

W szybkim tempie uczony piął się po szczeblach kariery zawodowej. Jeszcze w 1826 roku został mianowany adiunktem charkowskiej uczelni, w 1829 roku profesorem nadzwyczajnym, a w 1835 roku został profesorem zwyczajnym tegoż uniwersytetu. Gdy z dniem 1 stycznia 1837 roku w Charkowskim Uniwersytecie była przyjęta nowa ustawa, która powoływała oddzielną katedrę mineralogii i geologii, prof. Krynicki został wybrany pierwszym ekstraordynarnym profesorem tej katedry, stając się pierwszym jej przedstawicielem na gruncie charkowskim. Po nim to stanowisko odziedziczył prof. J. Kaleniczenko.

Po kilku latach pobytu w Charkowie Krynickiemu dodatkowo zlecono wykłady z zoologii, które wcześniej prowadził prof. Wasyl Czerniajew. Równocześnie po uporządkowaniu gabinetu mineralogii, Krynicki został mianowany dyrektorem zoologicznego gabinetu, który także potrzebował wiele pracy i poświęcenia.

Gabinet zoologiczny w Uniwersytecie Charkowskim

Dzięki jego osobistej energii oraz wpływowi na studentów kolekcja zaczęła szybko się uzupełniać. Pierwotnie licząca około 2000 okazów wzrosła do około 8000 przedstawicieli fauny nie tylko z Europy, ale i z całego świata. Za odtworzenie i wzbogacenie muzeum mineralogicznego Krynicki otrzymał nagrodę od rządu rosyjskiego w postaci 700 rubli, a za erygowanie i wzbogacenie gabinetu zoologicznego był nagrodzony pierścieniem z brylantem.

Antoni Stanisławski tak relacjonował: „Wielką zapewne w oczach ziomka naszego nagrodą było to, że prace jego zjednały mu sławę uczonego naturalisty nie tylko w Rosji, ale i za granicą. Znakomici naturaliści, jak Cuvier, Moricaud, Petit, Gerin, baron de Ferussac, Nilsson, Pfejffer, Brandt, Kowerlein, Eichwald, Fischer von Waldheim i wielu innych, utrzymywali z uczonym Krynickim stałe stosunki listowne, a liczne towarzystwa uczonych naturalistów, przyjęły go do swojego grona”. Tak oto jeszcze w 1828 roku Krynicki został rzeczywistym członkiem Cesarskiego Moskiewskiego Towarzystwa Badaczy Natury. Dalej do Charkowa kierowano kolejne zaproszenia o przyłączenie go do stowarzyszeń badaczy przyrody.

„Do niego można było zastosować wiersz poety – kontynuował Stanisławski – że w lasach i polach był jak król najdrobniejszego obywatela. Poznawał je po biegu i locie, po krzyku i pisku. Tajemnicza i skryta dla innych natura chętnie przed Krynickim odkrywała wszystkie skarby swoje”.

Profesor Jan Krynicki był jako człowiek znany z niezachwianej uczciwości, dobroczynności, zamiłowania do prawdy i piękna. „Kiedy się znajdował w towarzystwie tak zwanego wielkiego świata bywał zazwyczaj mniej mówny, więcej milczący i nieco zamyślony, ale w przyjacielskim gronie ludzi, którzy go cenić umieli, chętnie odmykał usta i skarby ducha swojego”. Dla młodzieży studenckiej był prawdziwym przyjacielem i opiekunem. W małżeństwie nie posiadając dzieci, całą miłość rodzicielską wylewał na przyjeżdżających do Charkowa młodych Polaków.

Śmierć tego młodego uczonego była wielkim wstrząsem w środowisku naukowym Charkowa, choć nic nie wróżyło zbliżającej się tragedii. Jeszcze w 1838 roku Krynicki z polecenia władz wyższych udał się w podróż naukową na Kaukaz, badając tam miejscową florę i faunę. Miał tam też misję wizytatora – odwiedzać miejscowe ośrodki edukacyjne. Już w drodze powrotnej charkowski profesor mineralogii i zoologii przeziębił się i „krew mu rzuciła się gardłem”. Przez wiele dni nigdzie nie mógł odnaleźć lekarza. Dopiero w mieście Gieorgijewsku „oddał się w ręce jakiegoś wojskowego medyka, który nieostrożnie w zbyt wielkich dozach kazał choremu przyjmować kalomel, przez co nie tylko wzbudził nadzwyczaj mocne ślinienie, ale obudził ukryte dotąd cierpienia w kościach”. Tak choroba nasilała się i dodawała cierpień przez następne cztery miesiące. Na różnych częściach ciała zaczęły pojawiać się bolesne wrzody. Następnie zostały zaatakowane wnętrzności.

Tak oto w wieku 41 lat Jan Krynicki zmarł w Gieorgijewsku 12 września 1838 roku „o godzinie 9 wieczorem”. Po pięciu dniach ciało jego pochowano na charkowskim katolickim cmentarzu. Jego grób nie zachował się do naszych dni. Ponadto także uległy rozproszeniu wszystkie jego rękopisy, które przechowywała wdowa zmarłego.

Mimo krótkiego życia profesor Jan Krynicki posiadał sławę wybitnego naturalisty i autora wielu prac naukowych, drukowanych w języku polskim, jak i rosyjskim, a dotyczących badań na temat ssaków, gadów, płazów, ryb, owadów i pajęczaków z różnych regionów Rosji, możliwie dlatego dziś uchodzi za rosyjskiego uczonego. Jego nazwiskiem nazwano szereg odkrytych nowych gatunków ptaków, ślimaków i mięczaków, jak choćby: spośród ptaków Garrulus Krynickii Kalen, z mięczaków Krynickia melanocephala Kalen, z owadów Anchomenus Krynickii Sor, Carabus Krynickii Fisch, Hister Krynickii Faider, Balanus Krynickii Karelin oraz szereg gatunków skamielin.

Będąc w sile wieku, nie myślał o zbliżającej się chorobie i śmierci. Jako profesor miał jeszcze wiele ambitnych planów naukowych. Nie zdążył także przygotować następcy ani z zakresu mineralogii, ani zoologii, tak też obie katedry po jego śmierci przez wiele lat nie były obsadzone.

Mianowanie kolejnych profesorów na wspomnianych katedrach oraz zmiany w dziejach miasta Charkowa sprawiły, że pamięć o tej postaci zaczęła się zacierać. Popadła w zapomnienie mogiła uczonego, a z czasem zniknęła. Jednak wydaje się, że w obecnych czasach koniecznym jest przywrócenie należytej pamięci o tym, który tak wiele sił poświęcił dla rozwoju nauki i podtrzymywania ducha polskości w Charkowie, o czym również dziś świadczy zachowany rzymskokatolicki kościół, wybudowany na gruntach ofiarowanych przez prof. Jana Krynickiego.

Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 22 (314) 30 listopada – 17 grudnia 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.